Ja nie jeżdżę na żadne targi / eventy komiksowe. Akurat na KW parę razy byłem i kiedyś na Stadionie i ze dwa razy pod Pałacem. Ale moje wizyty ograniczały się do zakupów. Wybierałem poranne godziny, zaraz po otwarciu i szybko przemykałem po stoiskach. Zdarzyło się trochę pogadać z tym czy innym wydawcą, bo nie było wtedy ludzi. Na spotkania, czy po autografy się nie wybierałem. Więc z tej perspektywy wolałem lokalizację pod Pałacem (miałem bliżej, za darmo i można to było załatwić "przy okazji"). Ale w poprzednim roku z powodu deszczowej pogody to chyba nie byłem, a przynajmniej tego nie pamiętam.
Niedawno udało mi się zdobyć pierwsze wrysy poza eventami i trochę łyknąłem bakcyla, więc jak zobaczyłem w rozpisce gości M. Sowę, to zacząłem kombinować, jak by tu autograf zdobyć (jej Marzi dała mi ostatnio zdecydowanie najwięcej radości z komiksowej lektury). Żeby się bardziej zdopingować, to zacząłem córkę namawiać na wspólną wycieczkę. I ruszyliśmy w piątek po szkole. Spróbowałem na szybo na stoisku LiT kupić Potwora z Laguny i jeszcze stanąć w kolejce do Rama V. Miał być jeszcze z 20 min na strefie autografów i przede mną kilkanaście osób. Szans większych nie było, a aż tak bardzo mi nie zależało, żeby biec do stanowiska Timofa (szczególnie, że nie miałem żadnego komiksu Rama V od Timofa). Mając trochę czasu do autografów M. Sowy na stoisku Egmontu przeszedłem się po wydawcach, kupiłem co miałem na liście. Gdy wybiła 17, uderzyłem dziarskim krokiem, zanim się ustawiła jakaś kolejka i zdobyłem dwie dedykacje (Marzi i Hej, Djo!). Chwilę porozmawialiśmy i byłem mega zadowolony. Młoda też zdobyła jakiś autograf w swojej bajce i wróciliśmy do domu.
Na sobotę miałem już inne plany, więc nawet nie rozpatrywałem wizyty na Stadionie. Z tego, co przeczytałem wyżej, to dobrze się złożyło. Gdybym wpadł w takie tłumy, to bym pewnie się zawinął od razu z powrotem. W piątek było komfortowo - było dużo ludzi, ale się nie utykało nigdzie i zakupy też raczej bez kolejek dało się zrobić. W przyszłym roku pewnie też nie zaryzykuję wizyty w sobotę.
W niedzielę miałem plan, żeby zdobyć wrysy od J. Świdzińsiego / M. Podolca, których komiksy ostatnio czytałem, ale z braku towarzystwa i komplikacji logistycznych temat umarł w typowych dla mnie okolicznościach.
A co do lokalizacji na Stadionie - strefa komiksów była łatwa do odnalezienia, strefa autografów również. 10 minut szybkiego obchodu i wszystko zlokalizowane. Z Egmontem było gorzej, bo poszedłem w złą stronę na koronie i praktycznie obszedłem Stadion dookoła. Później to samo mi się przytrafiło, jak szukałem córki. Ale to już moje gapiostwo. Plusem było osłonięcie od warunków pogodowych. I liczba osób w piątek sprawiła, że wizyta była bardzo komfortowa. Na szczęście nie doświadczyłem sobotnich tłumów (swoją drogą w takiej sytuacji o jakieś nieszczęście nietrudno - ktoś się potknie i może być problem).