Wreszcie mam chwilę, żeby napisać coś po mojej pierwszej KW na Stadionie Narodowym.
Przede wszystkim: wybór miejsca. Zdaję sobie sprawę z wszystkich minusów miejscówki przy PKiN, sam zresztą ich dobitnie doświadczyłem - zarówno prażącego słońca w 2024, jak i potoków deszczu oraz koksowników na stoiskach w 2025, nie mówiąc o historiach ze strefą autografów komiksowych... jednak tak ważąc wszystko, wydaje mi się, że wolałem tamtą lokalizację.
Nie jest to przytyk do organizatorów KW, bo wiem, że festiwal idzie tam, gdzie podążą Targi Książki, ale wg mnie PKiN miał swoje zalety. Po pierwsze, łatwiejszy dojazd (dla mnie, jako człowieka spoza Warszawy, zakwaterowanie i dotarcie na targi było znacznie prostsze, gdy odbywały się w centrum). Po drugie, większą liczbę lokali i i infrastruktury wokół - jak zauważył kierpic, oferta gastronomiczna na stadionie była baaardzo ograniczona i musiałem na czas wyjazdu przestawić się w tryb "duże śniadanie + cały dzień na lekkich przekąskach + duża kolacja". Po trzecie, kiedy targi były przy PKiN, to siłą rzeczy mogły przyciągnąć jakichś przypadkowych przechodniów i przez to dalej popularyzować komiksy i książki, a na Stadion Narodowy raczej trudniej przypadkiem zabłądzić.
Jednocześnie, tak jak mówiłem, jestem boleśnie świadomy minusów, które wiążą się z PKiN, ale np. jeśli chodzi o strefę autografów komiksowych, to wydaje mi się, że to dałoby się po prostu lepiej zorganizować przy dobrej woli właścicieli miejscówki (jak w 2023, gdy autografy były w Kinotece). Co do warunków atmosferycznych... jeden z wydawców wspominał w rozmowie, że w innych miastach czasem rozbijają takie wielkie namioty targowe, w których można rozstawiać stoiska bez obawy o pogodę. Może to byłoby wyjście?
Z minusów, które przychodzą mi do głowy, to mogę jeszcze podać to, że w tym roku stoiska KW były tak bardziej "wymieszane" z książkowymi na tym podziemnym poziomie, przez co jakby odrębność festiwalu trochę się rozmywała. Na dodatek Egmont, który w zeszłym roku był wygodnie przy innych wydawcach komiksowych, w tym roku trafił na inne piętro (i rozmowy z obsługą stoiska wskazywały, że nie byli oni szczególnie radośni z przydzielonej im przez ludzi od targów miejscówki). No i strefa autografów komiksowych nie była zaznaczona na mapkach i musiałem sam ją namierzyć, co, trzeba przyznać, nie było szczególnie trudne.
Ale największą wtopą, jaka przychodzi mi do głowy (a którą należy przypisać organizatorom targów, a nie KW), było niezadbanie o odpowiednią przepustowość korytarzy. Wspomniane już tu były kolejki w sobotę rano do wejścia, a ja muszę powiedzieć, że kiedy w tę sobotę chciałem zrobić sobie rundkę po koronie, obejść stoiska w okrągłym korytarzu i wrócić do punktu wyjścia, to dwa razy utknąłem w olbrzymich zatorach. Ale naprawdę olbrzymich: ludzie napierają z każdej strony, nie możesz się cofnąć, nie możesz odbić w bok - możesz tylko posuwać się powoli naprzód, czasem zatrzymywać się na kilka minut i czekać, aż dotrzesz w miejsce, gdzie jest przestronniej. Za pierwszym razem dwóm facetom przede mną puściły nerwy i nieomal się pobili, za drugim jakieś dwie kobiety zaczęły się kłócić, bo jedna nie mogła się dostać do dziecka i też się zdenerwowała... Cud, że nic się nie stało. Na szczęście później w sobotę zrobiło się już chyba przestronniej. Z tego, co słyszałem, jedną z przyczyn tego zamieszania było to, że jakiś popularny autor zaczął podpisywać książki na jednym ze stoisk, gdzie nie było do tego wystarczająco dobrych warunków, i tłum jego fanów utworzył zaczątek zatoru. No cóż.
Żeby jednak nie popadać w nadmierne narzekanctwo, chciałbym zaznaczyć, że jestem zadowolony z imprezy - tak jak zawsze, miło było pobuszować po stoiskach antykwariatów, obejrzeć nowości różnych wydawnictw, zrujnować się na parę pozycji... no i przede wszystkim spotkać się ze znajomymi ludźmi, z którymi dzieli się pasję, i wspólnie wystawać w kolejkach po rysografy. Serdecznie pozdrawiam wszystkich forumowiczów, z którymi miałem przyjemność się zobaczyć, i dziękuję za ciekawe rozmowy i pożyteczne porady (np. od Krzyśka o tym, gdzie można znaleźć Nikodema Cabałę

). Specjalne pozdrowienia dla turucorpa i Jaszcza, których nie tylko zobaczyłem na żywo, ale jeszcze od których udało mi się zdobyć wrysy

Do zobaczenia "następną razą"!
Tradycyjnie trochę zdjęć ode mnie:
1) Warszawa i droga na stadion:
2) Zakupione książki:
("Hobbit" w tłumaczeniu Pauliny Braiter, którego jeszcze nie miałem)
3) Zakupione komiksy (plus jeden darmowy):
4) Autografy i wrysy:
Tomasz Kołodziejczak przyznaje się, że to on tłumaczył pierwsze wydanie "ŻiCSMK" w Polsce:

Podpis Macieja Kura na komiksie z jego scenariuszem z "Naszej uroczej Daisy":

Podpisy Tobiasza Piątkowskiego (jeden jeszcze z zeszłego roku) oraz Brat Antoni i Basia od Marka Oleksickiego na dwóch albumach "Bradla":


Maciej Kur, Piotr Bednarczyk i Sławomir Kiełbus na "Procesie Jagi":

Po zdobyciu wrysów od Sławomira Kiełbusa i Tomasza Leśniaka mam już komplet twórców na "Rozróbach i romansach"...

...ale na "Ofermie Wielkim" jeszcze paru osób brakuje - w tym roku doszedł Kapral od Piotra Bednarczyka i Oferma po awansie od Sławomira Kiełbusa.

W tym roku udało mi się zdobyć całkiem sporo wrysów na urodzinowej "Szkole latania", w tym parę od innych forumowiczów

Twórcy pogrubioną czcionką to tegoroczne rysunki:
Piotr Bednarczyk, Wiesław Skupniewicz, Mieczysław Fijał, Jacek Skrzydlewski,
Artur Ruducha:

Po lewej: Berenika Kołomycka,
Rafał Szłapa, Magdalena Kania,
Marek Oleksicki, Marek Turek.
Po prawej:
Nikodem Cabała, Sławomir Kiełbus,
Karol Kalinowski, Piotr Nowacki, Mateusz Skutnik, Tomasz Kaczkowski, Tomasz Leśniak:

Maciej Kur i Piotr Bednarczyk na "Mieszku I":

i plakat promocyjny z ich podpisami:

5) Zakupy pozostałe:
6) Wybór zakładek z widokiem z obu stron i przypinka promocyjna z "Chrobrego":
7) Parę dodatkowych zdjęć, w tym grafika ze stoiska Egmontu (uwaga: lekkie spojlery nt. postaci, które pojawią się w "Procesie Jagi") i coś dla fanów LEGO ze stoiska Korei Płd.

Tak podsumowując: bardzo cieszę się też, że w tym roku większość sesji autografów do powieści YA została wydzielona na osobne piętro w podziemiach, dzięki czemu udało się uniknąć mieszania się tamtejszych zwykle długich kolejek z innymi gośćmi targów, co zwiększało tłok.
Najbardziej żałuję chyba, że nie byłem na ani jednej prelekcji, ale częściowo wystąpiły konflikty z sesjami autografów, na jedną spóźniłem się po części przez opisane wyżej utknięcie w zatorach na koronie, a w jednej z ostatnich, tej o krytyce w komiksie, która zapowiadała się bardzo ciekawie, nie mogłem już wziąć udziału, bo zbierałem się na pociąg powrotny do domu. Słyszałem jednak, że przynajmniej część będzie do obejrzenia na "Otwartych komiksach", więc może chociaż w ten sposób nadrobię.
I to na tyle! Do następnego!