Na jednej z facebookowych grup komiksowych wpadl mi ostatnio w oko tytul zachwalany przez jednego z tamtejszych uzytkownikow –
Batman The Brave and the Bold: The Winning Card. Od jakiegos czasu walcze z kupowaniem impulsywnym, ale po przeczytaniu kilku opinii, przejrzeniu dolaczonych plansz i szybkim przeskanowaniu irlandzkiego Amazona, peklem i wzialem (za zawrotna kwote €7.20!). Tytulu kompletnie nie kojarzylem, nigdy wczesniej nigdzie go nie widzialem. Klasycznie przemknal gdzies daleko poza moim radarem.
Autorzy to Tom King i Mitch Gerads, czyli tworcy, ktorych bardzo cenie i ktorzy zazwyczaj gwarantuja przynajmniej dobry poziom. No dobra, ale czym ten komiks wyroznia sie na tle dziesiatek innych historii o Batmanie? To krotka, liczaca zaledwie cztery zeszyty, ale cholernie mroczna i klimatyczna reinterpretacja pierwszej potyczki Batmana z Jokerem, osadzona w okresie zblizonym do Year One. Tyle tylko, ze nie jest to Joker, jakiego znamy z wiekszosci komiksow. King przedstawia go jako kompletnie nieobliczalnego, przerazajacego sadyste, a nie ekscentrycznego, heheszkujacego, czesto irytujacego klauna. Dodatkowo jego dialogi pojawiaja sie w formie plansz przypominajacych napisy z kina niemego, co nadaje mu niemal nadnaturalny, surrealistyczny charakter. Ta nowa interpretacja batmanowego nemesis jest bez watpienia najwiekszym atutem albumu. Sprawia, ze The Winning Card nie jest tylko kolejna przewidywalna opowiescia o potyczce dwoch przebierancow, ale bardziej mrocznym thrillerem z elementami horroru. Calego klimatu dopelnia fenomenalna strona graficzna. Gerads po raz kolejny pokazuje klase. Oszczedna paleta barw, filmowe kadrowanie, realistyczne twarze i swietna gra swiatlem buduja duszna, momentami wrecz demoniczna atmosfere.
Czy polecam? Tak. Batman: The Winning Card nie jest moze historia wybitna ani pozycja, bez ktorej nie da sie zyc, ale oferuje bardzo ciekawe i wyraznie mroczniejsze spojrzenie na pierwsze starcie Batmana z Jokerem. To swietny przyklad, ze nawet z doskonale znanego tematu mozna wycisnac cos swiezego i zaskakujacego. A przy cenie, za jaka ja go wyrwalem, byl to jeden z lepszych strzalow w ciemno w tym roku.
Podobno jeden obraz jest wiecej niz tysiac slow, wiec zobaczcie sami...