Wielka księga Mario wyd 2 & Wielka księga NintendoJakiś czas temu zakupiłem dwie bardzo ładnie prezentujące się książki z wydawnictwa
Promise, niby specjalizującego się w pozycjach edukacyjnych, ale jeżeli pozostałe publikacje prezentują tak słaby poziom, to pozostawia to nieco do myślenia. Na książki te długo polowałem wyczekując jakiejś przyzwoitej okazji, gdyż okładkowa cena jest bardzo wysoka, niestety o wiele za wysoka w stosunku do jakości samego wydania.
Ale od początku.
Retro Gamer to anglojęzyczne czasopismo traktujące o klasyce growej, pierwszy numer ukazał się w 2004 roku, czyli jeszcze przed premierą PlayStation 3! Czasopismo cały czas jest wydawane, obecnie ukazał się już numer 282! jeden numer wstecz był artykuł o grze, która także zagościła na okładce: Shadow of the Colossus. Gra ta premierę miała w 2005 roku, czyli PO tym jak ukazał się pierwszy numer tego periodyku, a obecnie uznawana jest już oczywiście za klasykę. Zatrważające, jak ten czas leci!

Magazyn jest tworzony przez zapaleńców, oczywiście poziom poszczególnych artykułów jest różny, ale zawsze jest co poczytać, jest wprost zatrzęsienie wywiadów, wspominek, ciekawostek. Lanie wody też się zdarza, ale cały czas zachowuje wysoki poziom, obecnie wręcz dorobił się statusu kultowego. Do Polski można zamówić prenumeratę, można też zakupić edycję cyfrową.
Co jakiś czas wypuszczane są wydania specjalne, poświęcone rożnym konsolom, markom, gatunkom itp. Zazwyczaj to tematyczne składaki - czyli zbiory artykułów pochodzących z regularnego magazynu. Tych wydań specjalnych ukazuje się całkiem sporo, do tego dostają kolejne uaktualnione edycje.
I dwa takie wydania specjalne wydawnictwo Promise postanowiło wydać w naszym języku. Tak w ogóle, to zaczęło się od jednego i sporej wpadki, a obecnie magazyny w sumie są cztery...
Ale od początku.
Wpierw wydano
Wielką księgę Mario. Okazało się, że położono po całości tłumaczenie - nie wiadomo do końca co się wydarzyło (taaaa), ale to co wydawca zaprezentował to była tragedia. Fuszera pełną gębą.
Wydawca szybko więc sklecił nowe wydanie, tłumacząc całość od nowa, do tego do tłumaczenia zatrudniając kompetentną osobę - znającą się bardzo dobrze na tematyce Nintendo i co najważniejsze, bodącą pasjonatem gier. Decyzja jak najbardziej słuszna, wkrótce Mario otrzymał drugie wydanie, odpowiednio oznaczone wielką dwójką na okładce. W podobnej formie wydano także
Wielką Księgę Nintendo, tutaj na szczęście już od razu tłumaczoną przez tą sama osobę.


Wydanie prezentuje się od strony technicznej wręcz doskonale: spory format, gruby papier, twarda oprawa, świetna jakość druku. Coś nie zagrało z lakierowaniem miejscowym na okładce, tak jakby ktoś te lakierowanie określił na szybcika. Jednak to akurat to nie problem.
Tak to wydanie prezentuje się w odniesieniu do innych publikacji:

Ilość stron?
Kompendium PSX kosztuje 139 zł, licząc prawie 400 stron i naprawdę będąc świetną pozycją.
Magazyn Switch to koszt 35-37 zł, prawie 150 stron w bardzo przyzwoitej formie wydania, idealnie nadającej się dla takiej publikacji.
Oryginalnie wydawane wydania specjalne
Retro Gamera wydawane są jak nasze rodzime wydania specjalne serwowane przez ekipy
PSX Extreme i Cd-Action. I to w zupełności wystarcza, gdyż to, jak wspominałem, zbiór artykułów prasowych prezentujących różny poziom. To nie żadna encyklopedia, nawet nazwanie tego kompendium to zbyt wielkie słowa. Oczywiście ładnie przygotowana, ze świetnymi ilustracjami, ale nadal, to gazetówka.
I takie coś wydawnictwo Promise postanowiło wydać w bardzo ładnej formie licząc sobie za to okładkowo 109 złotych. Skąd taka decyzja? Po co dorabianie na siłę ekskluzywności tam gdzie jest to zupełnie zbędne?
Tym bardziej, że dodatkowo wydawca pokpił sprawę i edycyjnie zaserwował nam piękną otoczkę, ale zawartość polskiej wersji pozostawia wiele do życzenia. I jeżeli byłaby to gazetka za 35 złotych, można by wiele przywar wybaczyć, ale jak aspiruje się do nie wiadomo czego, to należałoby zadbać o odpowiedni poziom. A nie odwalać fuszerkę. Żeby nie było, książki można oczywiście wyrwać taniej, spokojnie da się je kupić za 50-70 złotych każda. Co nadal jest za wysoką kwotą za to, co finalnie otrzymujemy.
Nieco zdjęć:



Tak, i tutaj już wtopki zaczynają rzucać się mocno w oczy:

Korektor i redaktor zaspali? A to tylko początek.
Ogólnie, CAŁA KSIĄŻKA jest pełna najróżniejszych baboli. Źle postawione spacje czy wcięte literki to norma. Najgorsze jest to, że tłumaczeniem zajęła się osoba doskonale orientująca się w tematyce Nintendo - i żeby nie było, pod tym względem wykonała swoją robotę świetnie. Tyle, że nie jest zawodowym tłumaczem, przez co wiele zdań jest przetłumaczonych nienaturalnie, brzmią bardzo sztucznie, co gorsza, zdarza się że w ogóle ginie sens wypowiedzi!
Przykładowe strony ciąg dalszy, do jakości druku żadnych zastrzeżeń nie można mieć, choć w składzie też zdarzają się babole, ale nie jakieś straszne, i na takie bardziej rażące natknąłem się może z dwa razy na publikację.
Tylko co z tego, skoro naprawdę, czyta się to momentami dość ciężko? Nie ma może tragedii, to nie poziom pierwszego wydania Księgi Mario, ale i tak, w stopce wymieniona jest osoba odpowiedzialna za korektę, czemu nie wykonała swojej pracy? Czemu redaktor nie zareagował?











Problemem jest także to, że te publikacje to zbiór artykułów, które ukazywały się w różnych działach magazynu, były także publikowane w różnym latach. Zdarzają si więc takie kwiatki, jak autor danego artykułu zastanawia się, czy dany tytuł dostanie wersję na np.: konsolę 3ds lub Wii. Takie rzeczy należałoby jednak poddać pewnej edycji, zaktualizować. Nie mam pojęcia, czy licencja na to pozwalała, ale jak nie, to choć można by dodać odpowiednią adnotację?
Innym problemem to poświęcenie miejsca danym tematom. Mario pod tym względem to swoiste kuriozum, choćby o ważnych odsłonach Galaxy tylko wspominano, za to o SunShine jest na 10 stronach. Oczywiście, takie kwestie dotyczą dostępności materiałów oryginalnych, ale tam też te wydania są często aktualizowane, więc może można było zadbać bardziej o dobór artykułów w polskiej, przypominam: przesadnie drogiej, publikacji?
Przykładowe fotki, ciąg dalszy:



Na babole nie trzeba długo czekać: 2023 rok.













Ech, takie zdania aż rażą w oczy:

Często są to małostki, jak tutaj, nie lepiej i wyraziściej byłoby dać "gdy" a nie "jeśli"? I nie "lub pytały", ale np.: "lub chciały zapytać". I od razu jakoś lepiej się czyta i sens nawet jest wyraźniejszy.

To samo, to nie jest po polsku!

Żeby było śmieszniej, przepuściłem te teksty przez automatyczne tłumaczenie. Paradoks, wyszło naprawdę lepiej... Aż jest to przykre....
W przypadku Księgi Nintendo pojawia się ten sam problem co w przypadku Mario: tematów jest dużo, więc niektóre potraktowano dokładniej, a niektóre po łebkach. Przypominam, nie jest to kompendium, więc wiele tematów dotyczących Nintendo zostało przemilczanych.
Żeby jednak nie było: naprawdę jest co poczytać, jest sporo ciekawych czy to wywiadów czy niuansów, nadal pod tym względem jest to pozycja wartościowa, tylko mocno odbiór utrudnia jej forma wydania i brak korekty polskiego tłumaczenia.
Można porównać oba wydania, w sumie niby po co? A jednak jest po co, ot, niekiedy tematy się powtarzają, wiadomo, Mario i Nintendo. Ale spoko, gdy są to całkiem różne opracowania:

Niestety, jest też poważna wtopa:


Tak jest, aż 10 stron zostało powtórzonych w obu książkach! Genialne wprost, genialne! Tak, tak było w oryginale, i tak, w oryginale pojawiają się zmienione edycje, więc zapewne można by zaczerpnąć w jednym wydaniu jakiś inny artykuł. A jest przecież z czego!
Wydawnictwo Promise wydało coś co w oryginale ukazało się jako gazetka, i jakby wydali to w takiej formie jak nasze magazyny specjalne od CD-Action i PSX'a, w cenie 30-40 złotych - byłaby perfekcja. Ale nie, poszli w ekskluzywność, dali super papier i twarda oprawę, jednocześnie przywalając masakryczną cenę....
...i zapominając o dopracowaniu reszty. Fuszera pełną gębą. A może by tak zainwestować w zawodowego tłumacza, na korektę wziąć osobę która obecnie pełniła tę funkcję - powinna się spełnić w tej roli o wiele lepiej, ma wszak rozległą wiedze i orientuje się w temacie, może dodać jej też obowiązków redaktora - tak by dopieściła zawartość i zadbała o niuanse związane ze składem?
Ale nie, lepiej wypuścić wydmuszkę. Ciekawy jest ten nasz ryneczek.
Właśnie, taka dygresja, niedawno opisywałem książkę
I’m Too Young To Die. Wielki przewodnik po grach FPS 1992-2002 tam też kulało dopracowanie tłumaczenia. Ogólnie, szukałem z ciekawości rożnych recenzji, i taka mała porada: jeżeli na jakimś portalu chwalą te wydania pod względem tłumaczenia, to można sobie zadać pytanie, jaki jest poziom kompetencji danych redaktorów. No cóż, znalazłem recenzję która chwaliła pierwsze wydanie księgi Mario pod względem tekstu. To nawet nie jest śmieszne...
Promise wydał jeszcze dwie książki z linii tych wydań specjalnych Retro Gamera (swoją drogą, nie powinno się na okładce odmienić tej nazwy? Kolega pyta):
Retro Wspomnienia lat 80 i
Retro Wspomnienia lat 90. Nie kupiłem, widziałem oferty po 70-80 złotych, a jeżeli jakość jest podobna co do ksiąg Mario i Nintendo - to sorry, ale podziękuję. Publikacje znam w wersji oryginalnej, i jeżeli chodzi o zestawienie artykułów - jest naprawdę dobrze - jest co poczytać. Swoją drogą, jest też tutaj artykuł o Mario, ten który już dwa razy został opublikowany. Ciekawe, czy wydawca zaserwował nam go po raz trzeci?