Mi się wydaje, że nie jakiś czas temu, tylko odrazu na starcie. Przecież to nie mogło się udać, Larson, ta czarna co nikt nie zna ani jej nazwiska ani postaci którą gra i do tego rasistka bez talentu Nia DaCosta a w kolejce kolejny hicior o którym już krążą plotki, że pierwsze wrażenia katastrofalne (plotki mają to do siebie, że często to tylko plotki oczywiście) Kapitan Ameryka z Anthonym Mackiem (kompletny facepalm) albo ludzie z Disneya postanowili udowodnić, że stać ich na spalenie w piecu dowolnej ilości kasy w imię idei, albo odwrotnie postanowili tego molocha przewrócić, aby szybciej wrócić do jej zarabiania.
A ja Madame Web z chęcią obejrzę. Trailer wygląda w sumie ciekawie. Owszem wygląda to momentami śmiesznie i pewne teksty zdobyły już memiczną sławę, ale może im się uda? Ciężko mi sobie było wyobrazić o czym niby miałby być ten film, ale poszli chyba w rozsądnym kierunku a to co jest mimo, że bez Spider-mana wygląda "spajdermenowato" i lepiej niż się spodziewałem. Niepokoi nieco nazwisko reżyserki, co wydaje się jedyne doświadczenie zdobyła w serialach (za to dobrych w większości) no i Dakota, może i ładna, ale aktorsko poziom reklama playa. Za to jest Sydney Sweeney, dziewczyna jest naprawdę niezła. Na Kravena też czekam, Aaron Taylor-Johnson to świetny aktor z gatunku tych, co mogą uciągnąć cały film, chociaż ostatnio raczej słabo trenował.
GÓRA
Ja bym nie brał, aż tak na poważnie takich obliczeń, że film musi koniecznie zarobić x2 pomnożyć przez 1,1 aby wyjść chociaż na zero. Wystarczy wejść w zakładki iluś tam przykładowych filmów, żeby się przekonać że zarobki x2 w stosunku do kosztów to nie jest jakaś podstawowa stała. Bardzo często są mniejsze lub nawet dużo mniejsze. Zakładamy jednak, że to biznes, który przynosi a przynajmniej ma na celu przynosić zyski, więc statystycznie rzecz biorąc większość filmów przynosi dochody. Istnieje kreatywna księgowość, istnieją inne kanały dystrybucji niż kina.