W sumie to się nie dziwię, że jako czytelnik tych komputerowych, plastikowych Witchblade'ów czy Magdalen nie widzisz różnicy w tym, że Mandioca zawsze wydawała komiks ambitniejszy, z ciekawą, nieoczywistą kreską i nie zmieniła swojego portfolio (więc ten co komentuje powinien wiedzieć czego może się spodziewać), a Twoje kochane SL z wydawania rozrywkowych pozycji, ale niegłupich poszło w totalny szajs, wydawany jeszcze jakby to był towar superpremium, na który szkoda drzew.