Odnoszę takie wrażenie, że próbujecie racjonalizować coś co z grubsza racjonalizacji się nie poddaje.
Nie mamy tu do czynienia z naturalnymi zmianami językowymi tylko z próbą odgórnego przeniesienia określonej ideologii na określoną nowomowę. Generalnie to jest proces, którego nienaturalnemu żywotowi należy pozwolić umrzeć śmiercią jak najbardziej naturalną. Ludzie w mowie potocznej takich dziwactw nie będą używali - język ma tendencję do upraszczania a nie komplikacji. Dlatego obecnie powszechnie słyszymy (i to również - o zgrozo - w mediach) takiego potworka językowego jak "w temacie" zamiast "na temat", ale kto dobrowolnie będzie posługiwał się określeniem "cyborżka"? Nikt kto nie wykazuje zacięcia ideologicznego nie utrudnia sobie życia wbrew naturze (nasze mózgi są leniwe i nie lubią niepotrzebnego wydatkowania energii). Również tej językowej. Słowo "cyborg" oznacza "człowieka" z dodatkami. Zaczniecie rozdzielać człowieka na człowieka i "człowieczkę"?
Człowiek ma już płciowe rozróżnienie: mężczyzna i kobieta. I jest to raczej rzadka sprawa w języku polskim, żeby rzeczownik nazywający istotę miał dodatkowo całkiem inne dodatkowe nazwy dla rodzaju męskiego i żeńskiego. Zwykle rzeczownik rodzaju męskiego, który określa jakąś rasę, zawód itp. jest rodzaju męskiego i dostaje po prostu jakąś końcówkę żeńską, np. Klingon -> Klingonka, ogr -> ogrzyca, łowca -> łowczyni. Rzadziej od nazw żeńskich powstają męskie, np. pogodynka -> pogodynek. To jest bardzo naturalna dla naszego języka sprawa, że w takich przypadkach istnieje osobny rzeczownik rodzaju męskiego dla płci męskiej, a osobny rzeczownik rodzaju żeńskiego dla płci żeńskiej. Przez długi czas niektóre zawody były zdominowane przez jedną płeć, a jeśli teraz pojawia się druga, to po prostu często przydatna i potrzebna jest jednowyrazowa nazwa dla tej drugiej płci. To się wiąże właśnie z potrzebą upraszczania, ale i z funkcją informacyjną. Jeśli jakiś mężczyzna pracuje jako wychowawca przedszkolny, to o wiele łatwiej w języku codziennym powiedzieć o nim "przedszkolanek", niż szukać jakichś połączeń typu "pan przedszkolanka" czy "mężczyzna-przedszkolanka". I o żeńskiej wersji androida też często łatwiej powiedzieć "androidka", niż "kobieta-android".
Problem, kiedy pojawia się trudna końcówka, jak w przypadku wyrazu "cyborg". "Cyborżka" jest trudna w wymowie i oprócz całkiem nowych, podobnych wyrazów typu "chirurżka", mamy w języku polskim tylko jeden podobny wyraz, który nie jest za bardzo znany:
warżka. Póki co raczej żeńskie cyborgi nie są zbytnio popularne, więc i nie utrwaliła się jakaś nazwa. Gdyby powstał jakiś twór, który zdobyłby wielką popularność (książka, serial, gra komputerowa) i byłyby tam kobiety-cyborgi (m.in. takie, które rodziłyby dzieci), to pewnie utrwaliłaby się jednowyrazowa nazwa, gdyby została tam użyta. Póki co jednak takiej utrwalonej nazwy nie ma. Mogłaby być nawet "cyborgica", ale ten wyraz brzmi trochę lekceważąco.