Może winą należy obarczyć zanieczyszczenie hałasem? Może dawniej było ogólnie ciszej, więc tę parę naturalnych domowych dźwięków (np. rozmowa) nie mogło aż tak wybić z rytmu, bo sumaryczna ilość odebranego dźwięku w ciągu dnia była dla organizmu do zniesienia?
Albo kłopot z koncentracją to wina tego, jak konsumujemy media. W ciągu kwadransa czytamy przez dedykowane aplikacje dziesiątki newsów ze świata, na YT oglądamy filmiki w przyspieszonym tempie, subskrybujemy pięć serwisów ze streamingiem filmów i dwa z grami wideo. Dawniej miałem jedną lekturę do wyboru, bo mi akurat wpadła w oko. Teraz na poczekaniu i w każdej chwili mam dziesiątki, na które na dodatek się wykosztowałem, więc "muszę" przeczytać. Jakoś łatwiej było oddać nieczytaną książkę do biblioteki.
Bender, oczywiście słyszałem o słuchawkach z redukcją szumów. Przymierzałem się kiedyś do zakupu, ale na razie jestem ukontentowany z tego, co mam. Nawet jeśli przez muzykę przedrze się głośniejszy dźwięk, nie irytuje mnie, bo wiem, że jest muzyka, że to chwilowe. Pewnie nie podziała na wiertarkę sąsiada i na blisko startujący samolot, ale poza tym sposób ze zwykłymi słuchawki uważam za kapitalny wynalazek.