A trzeba odnotować, że obecnie rynek wtórny bardzo się rozrósł. Stał się wielką wypożyczalnią. Wypożyczamy komiksy ze sklepu za 15-20 zł. A dokładnie kupujemy je z rabatem 30-40%, by za chwilę (niektóre egzemplarze nie są nawet czytane), sprzedać parę złotych taniej, niż się kupiło. Dosłownie jak w wypożyczalni VHS, tylko egzemplarz przechodzi z rąk do rąk i nie wraca już do właściciela pierwotnego. Całość zmierza do mniejszych nakładów i wysokich cen, które będą dawały impuls kolekcjonerom do natychmiastowego zakupu, bo za chwilę towar się skończy.
Z kolei ten impuls jest pożądany przez wydawnictwa, poza cytowanym fragmentem zwracasz uwagę na dynamikę sprzedaży, a mniejszy nakład który szybko się rozejdzie jest zdecydowanie na rękę wydawcy (niekoniecznie pożądana rzecz przez ogół klientów, ale...)

To że do tego zmierzamy jest widoczne od dawna, i jeśli faktycznie tam dojdziemy, to Egmont będzie coraz lepiej oceniany, niby ostrożne podejście, ale zasoby wydawnictwa pozwalały/pozwalają na strategie faktycznie mogące być nazywane kształtowaniem rynku. No a mniejsze wydawnictwa... Jakby miały w znaczącym stopniu uczestniczyć w tej "edukacji komiksowej" to już dawno by to miało miejsce. Znów subiektywnie - dla mnie nic pozytywnego, nie kupuję komiksów na premierę i nie będę tego robił, nie wydaję na komiksy kwot wykraczających poza pułap "akceptowalności" (wciąż 100zł za komiks to dla mnie "kosmos", nie chcę użyć innego słowa żeby nie urazić

) i jak już pisałem z pewnością - na poznanie masy interesujących rzeczy, w tym mediów typu komiks czy film nie wystarczy czasu, także postawienie kropki na zbieraniu/budowaniu biblioteki mediów będzie trudne, ale nie niewykonalne, cytowany czynnik jest/będzie całkiem skuteczną motywacją.
Co do pierwszej cytowanej rzeczy - czy jest jakiś jeden czynnik, który sprawił że tak wygląda rynek wtórny? Przyznam że zastanawiałem się nad tym nieraz, przy tej okazji napiszę po raz kolejny, że kupowanie komiksu używanego kilka złotych taniej niż w sklepie/księgarni jest bardzo niekorzystne dla wszystkich, a przede wszystkim dla nas, czyli osób kupujących - rękojmia czy gwarancja to coś co ma "wartość" przynajmniej kilkudziesięciu procent ceny komiksu (dla mnie) - znajdziesz przedarcie, fabryczne uszkodzenie, inny błąd "krytyczny" to oddajesz/wymieniasz komiks, różne prawa m.in. unijne ograniczyły "dobrowolność" przedsiębiorców czyli sklepów/księgarni względem roszczeń klientów (pamiętam lata temu wielu rzeczy się nie zgłaszało, bo "i tak powiedzą że sam zepsułeś i nie przyjmą"). Tego nie ma przy zakupie z rynku wtórnego, a mimo tego nie wydaje się to być czynnikiem branym pod uwagę przy zakupach. Z kolei komiksy nowe (nowo wydane), nieczytane czy nawet w oryginalnej folii - większość ofert to egzemplarze recenzenckie, część z zakupów "dla innych" (np. w swojej okolicy miałem kontakt z osobą, która ma kilku "znajomych"/klientów, którzy nie śledzą nowości, nie kupują sami, więc człowiek kupuje i im sprzedaje z prowizją, coś jak osoby od komiksów ze Stanów, tyle że tutaj zarabianie na kompletnym "lenistwie"... W każdym razie z każdych zakupów coś mu zostaje i puszcza dalej zafoliowane), a pewnie jakaś część jak "dawniej", bo podobno wciąż sporo produktów z półek znika, jak coś było nowe i z "niepewnego" źródła to wiadomo było, że paragon na ten produkt nie istnieje...
To tyle o nowych komiksach (bo kupować, nie czytać i niemalże od razu sprzedawać jest absolutnie bezsensowne - nie wiem jaki może być inny powód niż te powyżej, np. jakbym kupił omyłkowo to bym po prostu oddał i miał kilka złotych więcej niż ze sprzedaży na rynku wtórnym...), a te komiksy używane i czytane normalnie - czy jakbyśmy nie kupowali tak drogo to oferty na rynku wtórnym byłyby tańsze i mniej tego cytowanego "pożyczania" by było?