Ale się uwzięliście na te materiały...
Powiem tak, Motyl nie musi się tutaj udzielać, i przypuszczam po takim feedbacku w końcu przestanie. To co mógł, nie przekraczając granic tzw. tajemnicy przedsiębiorstwa, to napisał. Część wprost, a części można się domyślić.
Jako amatorski adept sztuk photoshopa, chyba jeden z niewielu w tym wątku (sądząc po komentarzach odnośnie cen prac itp.), chciałbym może uzmysłowić jak by to wyglądało, gdyby materiały odrestaurowano profesjonalnie...
Obecnie w stopce nacisk jest na "przygotowanie do druku", zrobił to etatowiec Muchy lub zwykłe zlecenie dla grafika. Jak ktoś wie co robi to praca prosta i szybka, jeśli jakość materiałów jakie grafik ma do dyspozycji jest konsystentna, to dużą część pracy wykonanej nad jedną stroną można wykorzystać niejako automatycznie do wszystkich pozostałych. Nie chcę strzelać ile grafikowi zajęło to czasu, mogło to być od kilku dni do kilku tygodni.
Teraz kwestia kompleksowego odrestaurowania materiałów (powinno być "restorowania", ale to słowo zdaje się nie istnieć w języku polskim), ale najpierw przykład z innego poletka hobbystycznego - filmy i ich restauracja. Filmy kręcone dawniej na filmie (nie cyfrowo) wymagały wiele pracy przy przygotowaniu ich do wyświetlenia w kinach, obecnie przygotowanie ich do wydań na nośnikach fizycznych (dvd/bluray) często wymaga jeszcze więcej tej pracy, głównie ze względu na stan taśmy. Podziwiam pracę osób przygotowujących te nowe wydania, żeby było to dobrze zrobione, to każdą taśmę trzeba wyczyścić fizycznie, zeskanować klatka po klatce (jedna minuta filmu to ok. 1500 unikatowych klatek) a następnie kolejny żmudny proces (ale przypuszczam bardzo satysfakcjonujący w konsekwencji) doprowadzenia zeskanowanych klatek do stanu, w jakim można je pokazać ludziom i policzyć za to pieniądze. Ponownie - jeśli ma to być dobrze zrobione, a klienci, często wąska grupa kolekcjonerów różnych gatunków filmowych tego właśnie oczekują, to praca trwa długo, klatka po klatce stabilizacja, czyszczenie z kurzu, usuwanie rys czy przedarć... Obecnie dużą część pracy się automatyzuje (dawniej tylko algorytm, teraz też sieci neuronowe), ale wciąż potrzeba człowieka (a raczej zespołu ludzi) aby film odrestaurować. Do tego oczywiście dźwięk, ale na dźwięku się nie znam, wiem tylko że to także zajmuje dużo czasu. Całość trwa zwykle wiele miesięcy i dotyczy tak bardzo znanych filmów typu Jaws czy Spartacus (szczególnie świetnie wykonana praca nad tym drugim), jak i niszowych czy też mało rozpoznawalnych typu Wages of Fear czy House by the Cemetery. Niżej krótki dokument którym zwykle ilustruję dyskusje o restauracji filmów, na przykładzie Jaws:
Do sedna, czyli do komiksów - jak wyżej wskazałem prace są konieczne aby produkt spotkał się z pozytywnym odbiorem, można zrobić to byle jak, a można zrobić to dobrze, na świecie są wydawcy właśnie filmów znani z tego, że robią dobrą robotę, i to oni na rynku istnieją, a ci "słabsi" muszą równać do nich aby być konkurencyjni. Wiadomo, trochę inna sytuacja niż z komiksami, wydawcy filmów konkurują między sobą tymi samymi tytułami, jak ktoś nie "siedzi" w temacie to mu obojętnie jakie wydanie kupi, tylko nisza w niszy chce mieć tzw. najlepsze możliwe...
No i tutaj przechodzę do restauracji komiksów, można było materiały przygotować profesjonalnie, wyżej zaznaczone że były zapytania ofertowe w tej sprawie, ale kwota przekraczała oczekiwania wydawnictwa. Dlaczego, skoro przy 22x8=176 planszach prace graficzne powinny potrwać krótko, a osoba obeznana w temacie nie powinna mieć z tym problemu? Po pierwsze jakość, tutaj nikogo nie bronię ani nie polecam, ale każdy tego zadania mógłby się podjąć, a tylko niewiele osób osiągnęłoby dobry, konsystentny z resztą tomu rezultat. Do tego jedna osoba robiłaby to bardzo długo, porównałbym to do faktycznego czasu rysowania+tuszowania+kolorowania komiksu. Taki Marvel ma masę odrestaurowanych komiksów i może codziennie nowy wydawać, z tym że polega to na tym, że restauracją zajmuje się zespół ludzi. Zespół ludzi = wysokie koszty, plus to, że firm zajmujących się restauracją starych materiałów nie ma wiele, pewnie trzeba by szukać takiej, która zna specyfikę komiksów żeby to było dobrze zrobione, a takich jest pewnie kilka na świecie (?). Myślałem aby tutaj na przykładzie pokazać pracę jaką trzeba wykonać, ale już dużo czasu spędziłem na napisanie tego posta, który prawdopodobnie nikomu nie uświadomi niczego nowego, a tym co już wiedzą "jak to działa" tym bardziej, w każdym razie - mogę wziąć skan, wrzucić w PS i zacząć pracę nad jego obróbką, nie mając doświadczenia z tym wszystko robiłbym ręcznie (firma wyspecjalizowana korzysta z automatyzacji w wielu przypadkach, dlatego tak słabo wyglądają niektóre historie w kolekcjach kioskowych typu brak konturu itp. - źle wykonana restauracja) i średnio max. 2 plansze dziennie dałbym radę zrobić, a rezultat ulegałby temu, jaki prezentowałaby profesjonalna firma. Więc "dylemat" - zaryzykować zlecając 3-miesięczną pracę jakiemuś hipotetycznemu studentowi za grosze (kilka tysięcy oczywiście), czy przeznaczyć na ten cel kilkakrotnie wyższą kwotę aby klient był zadowolony? No u nas i tak nie było dylematu, klient jak widać jest zadowolony i bez tej pracy

Osobiście - nie jestem purystą, nie jestem też bogaczem aby płacić za "luksusowe" wydania, jak już zaznaczałem nawet tego Spidera co jest "nie mogę" kupić (bo po prostu nie przeznaczam takich kwot na komiksy), także efekt lepszy czy gorszy, jeśli nie ma porównywalnej cenowo alternatywy jest dla mnie akceptowalny w każdym przypadku.
Mam wrażenie że gdzieś w środku wypowiedzi przeskoczyłem istotny aspekt jaki chciałem poruszyć, ale wyleciało mi z głowy podczas pisania, jeśli sobie przypomnę to dopiszę...
Już chyba wiem, o cenach - ceny filmów, nad którymi wykonano ogromną pracę, do tego wydawca/dystrybutor płaci też studiu odpowiednik naszej komiksowej licencji itp., a jednak zwykły Kowalski może sobie pozwolić na zakup dobrze zrobionego wydania fizycznego, często niewiele droższego od konkurencyjnego, źle przygotowanego przez inną firmę. Rynek filmów jest w dużym stopniu "finansowany" przez kolekcjonerskie, duże, wypełnione gadżetami wydania "kompletne" itp., więc wydawcy mogą sobie pozwolić na niższą cenę wydań "zwykłych" z tym samym filmem, tak samo dobrze odrestaurowanym jak w tych osobnych kolekcjonerskich i limitowanych wydaniach. To już nie przekłada się na rynek komiksów w Polsce, ale to jest kompletnie inny temat, nie ma sensu tutaj o nim pisać.
A, chyba jednak o tym - nie wiem jak dokładnie wyglądają te plansze w wydaniu Muchy, może rzeczywiście coś tam zostało na tyle skopane (wyżej sugerowany upscale), że zwykły nowy skan materiałów oryginalnych poprawiłby sytuację, wtedy nie mówimy o procesie restaurowania, a o niedrogiej sprawie z ponownym przygotowaniem materiałów pod obróbkę do druku (jak wyżej sugerowane). Może ten mój post pomoże chociaż to rozgraniczyć, czyli wskazać problem, bo wyżej nie jest to wprost powiedziane (Motyl pisze o nieopłacalnej restauracji plansz, a inni [np. Lafar] o samych ponownych skanach które poprawiły by jakość, to są dwie różne rzeczy).
PS. To co pisze Motyl, czyli Mucha zaskoczona dużym zainteresowaniem przy premierze Spidera, to dużo mi mówi o działaniu i strategii wydawnictwa (tutaj: w odniesieniu tylko do Spidera, szanuję wydawcę ale decyzji ze Spiderem i jego ceną nie "wybaczę"). Pozwolę sobie dalej nie oceniać, bo naprowadzenie na odpowiednie wnioski przedstawiłem już w poprzednich wiadomościach w temacie.