Ja przypomnę tylko, że na początku roku Much wydała "Moonshadow", którego okładkowa cena wynosiła 200pln. Już wtedy można było się spodziewać (a nawet wyczuć), że "Spectacular Spider-Man" będzie droższym komiksem, bo będzie mieć więcej stron (i jest więcej o jakieś 70 stron). Wtedy takiego potoku żalu jaki się nagle teraz wylał nie było, bo większość ten komiks miała w poważaniu.
Chciałem już się nie wypowiadać w temacie, ale takie porównanie, kolejne i tym razem przywołane przez tzw. doświadczonego komiksiarza po prostu mnie denerwuje...
Porównanie komiksu względnie niszowego (wiadomo że nie typowo niszowego jak ziny, ale porównujemy, nie wiem, chociażby
Roma Cuarona do filmów MCU...) i malowanego (tak, masa ludzi nie chce komiksu malowanego, tym bardziej nie w stylu komiksowym) z jedną z najbardziej rozpoznawalnych fikcyjnych postaci komiksowych na świecie...

Dlatego też tak dotyka cena, wydawnictwo ewidentnie uznało, że nie będą konkurować w tym względzie i robią komiks dla typowych komiksiarzy. Podczas gdy Epici kupują też osoby spoza "towarzystwa" (widać w mediach społecznościowych), dlaczego? Cena jest wysoka jak na "książkę", ale obserwując rynek widać, że wydawcy książek też przesadzają, szczególnie przy nowościach itp., niejako za sprawą powyższego cena komiksu (który z samego założenia będzie droższy od książki) staje się mniej przytłaczająca i po komiks sięga więcej osób, właśnie spoza "środowiska". No ale nie po Spectaculara (tzn. tak przewiduję)...
Jakbym nie napisał wystarczająco klarownie - może Spider nie jest w tym momencie najpopularniejszym superbohaterem (bo Deadpool czy ktośtam jeszcze), ale jest na tyle popularny, że sprzedaż tytułów z S-M w nazwie jest większa, i tyle. Tyle i aż tyle, wcześniej nazwałem tą obecną sytuację "sprawdzianem", i wygląda na to, że właśnie tym ma być, wydawnictwo (lub szefostwo za granicą) nie wierzy w sukces sprzedażowy na tyle, aby wydać w większym nakładzie z niższą ceną, może nie wierzy w tytuł (bo "stary", bo cośtam...), a może w ludzi, którzy za tytuł ręczyli i nad nim pracowali u nas...? W każdym razie sprawa dla mnie nieco smutna, mam też wrażenie że tylko ja tutaj "bronię" siły sprzedażowej Spidera, bo to jest dla mnie oczywistością że Spider = większa sprzedaż względem 90% innych komiksów...
Może jeszcze bardziej klarownie, followup do mojego poprzedniego posta w temacie, komiksy sprzedają się obecnie najlepiej od... od bardzo dawna, to już nie czasy gdzie wydawnictwa ryzykowały z Długim Halloween (a E w ogóle nie próbował), jeśli sprzedaż się zwiększa a ceny idą w górę, to ktoś sobie nie do końca radzi z zarządzaniem biznesem (no ale dobra, tutaj też nie podmioty są winne [w większości], tylko te zeszłoroczne odgórne decyzje co od nich nie można "z jakiegoś powodu" odejść).
Weźcie sprawdźcie w końcu cenę X-men Wielki Projekt. (...)
Jestem zaskoczony, że jeszcze w temacie Egmontu nie stoicie z pochodniami i widłami. 
Hm, pamiętam m.in. z Tobą pisałem odnośnie popularności Spidera, także masz tu kolejne potwierdzenie, tyle się pisze, bo Spider ludzi "obchodzi", a X-Men... Jak widać. Trochę przesadzam oczywiście, mam na myśli że fanów Spidera jest nieporównywalnie więcej niż fanów X-Men, chociaż to ci drudzy zdają się być bardziej wymagający (bazuję na tym z jakim zapałem komentują różne paradoksy i niejasności w historii mutantów, Spider nie jest taki skomplikowany

).
A jeszcze coś o samym komiksie...
Fiu, fiu a więc wyrósł nam ni stąd ni zowąd pajęczy niedościgniony tytan. Jakby ktoś to czytał nie do końca znał temat i nastawił się marvelowski Watchmen o Peterze Parkerze(...)
Idealnie ujęta ironia, świetnie że się ludzie jarają tym tytułem, oby tak samo było po przeczytaniu całości w wydaniu Muchy. Mnie te komiksy się podobały kiedy część tomu wydana była w Semicach, no ale jestem fanem Spidera i trochę nieobiektywnie twierdzę, że większość tego co Semic wydał była przynajmniej znośna (Clone Saga itd.), a w większości dobra. Historię z Green Goblinem która będzie częścią tomu Muchy uznaję jako jeden z najlepszych momentów w Semicowej serii, z tym że ani tej historii, ani innych ze Spiderem nie "wyciągam" z gatunku superhero, co mam na myśli? Jak ktoś zna Spidera, to nie zaskoczy go poziom historii, a jak ktoś nie zna/nie trawi, to nic się nie zmieni, bo to "kolejny" Spider... Graficznie jest bardziej kontrowersyjnie, już wspomniane w temacie zabiegi z powielaniem kadrów czy ich układem zdecydowanie na plus, ale sama kreska czy kolory... No fanem nie jestem, ale też nie narzekam, bo tak jak jest miało być, generalnie warstwa graficzna ze scenariuszem dobrze się uzupełniają i po Michelinie/McFarlane ten tom jest świetnym wyborem (dla mnie na równi z przeładowanymi postaciami zeszytami rysowanymi przez Larsena, z tym że to jakby inny klimat

).
Przy okazji - akurat na dniach oglądałem
Seinfelda i w jednej z "rutyn" (stand up) śmieje się on z limitowanych wersji samochodów osobowych -
limited to the number we can sell (pl: ilość limitowana do ilości jaką możemy sprzedać):
https://getyarn.io/yarn-clip/8d1b69e8-3095-4796-a9cd-3629ed8dea8dTak mniej więcej wygląda nasz rynek komiksowych wydań "limitowanych"
Ale żeby nie było - jakby faktycznie były na naszym rynku wydania limitowane, to narzekań na forum nie byłoby końca (bo "limitowane" powinno się używać do rzeczy, gdzie jest więcej chętnych niż produktu, narzekalibyśmy wtedy, bo ktoś inny kupił i dla nas nie wystarczyło)...EDIT:
(...)gdy pojawiła się zapowiedź tego SSM i wszyscy jednogłośnie domagali się twardych opraw, powiększeń, kredy, dodatków-sratków.
Teraz chyba za każdym razem gdy ktoś będzie się domagał przy kolejnej zapowiedzi tego wszystkiego to będę pytał czy aby na pewno go stać na to.
Z większością tego co piszesz tu czy w innych tematach nie mogę się nie zgodzić, ale z powyższym... Chciałbym tańszych wydań, miękka okładka, papier "niezbędne minumum", standardowy format itp., ale u nas to nie przejdzie jak widać. Zresztą Mucha z miękkich wydań się wycofała dawno temu, ceny nie były konkurencyjne, a różnica w cenie względem twardej okładki znikoma. O ile komiks w wersji "budżetowej" nie będzie kosztował połowę taniej, to ani wydawca, ani klient się nie obejrzy za wydaniem budżetowym tańszym o np. 10 czy 20zł (względem ceny np. 100zł). Ktoś to tłumaczył na pewno na forum, a niedawno na fb (i stamtąd pamiętam) - cena licencji jest kluczowa, dalej przygotowanie materiałów (tu ciężko przyciąć), dalej logistyka (transport, magazynowanie, sprzedaż), gdzieś pośrodku same koszty papieru czy okładki itp., ale tu też drukarnia liczy za pracę podobnie, więc różnica w cenie...
Tak, na logikę zgadzam się z Tobą, że różnica powinna być, ale jak tak o tym myślę z różnych perspektyw - u nas ciężko. Za to w stanach duże różnice w cenach wydań są standardem, dlaczego u nich można a u nas nie? To pytanie do innego tematu trzeba dać...
EDIT2:
Chyba jednak nie trzeba, jak piszemy o superhero made in America i wydaniach na rodzimym rynku, to koszt licencji odpada, także "z rozpędu" zadałem pytanie znając odpowiedź
