Autor Wątek: Małomiasteczkowe życie komiksowe  (Przeczytany 4202 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online death_bird

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #15 dnia: Nd, 23 Maj 2021, 21:40:18 »
To co miastem jest dla ciebie dla innych może być mieściną. Pamiętaj o tym gdy następnym razem popatrzysz się z góry na kogoś.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline brvk

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #16 dnia: Pn, 24 Maj 2021, 13:03:58 »
Jest takie miasto w Polsce, Bucewo. Co prawda nie mogę znaleźć go na mapie, ale musi być duże, bo często spotykam się z jego mieszkańcami. Ciekawe jak u nich z komiksami!

Offline Pawel.M

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #17 dnia: Pn, 24 Maj 2021, 13:06:03 »
Przebijam, wieś 500 mieszkańców xD
Przebijam - odludzie, jestem pustelnikiem, samotna chata wśród pól.

Offline Gazza

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #18 dnia: Pn, 24 Maj 2021, 14:55:49 »
Gdyby nie praca to oddałbym wiele by wynieść się na prowincję! Ja tam zazdroszczę mieszkańcom wsi czy mniejszych miasteczek.

Online xanar

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #19 dnia: Pn, 24 Maj 2021, 15:06:16 »
Ja jestem na wsi, tylko problem jest taki, że tu z roku na rok coraz więcej ludzi.

Online death_bird

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #20 dnia: Pn, 24 Maj 2021, 17:23:06 »
Gdyby nie praca to oddałbym wiele by wynieść się na prowincję! Ja tam zazdroszczę mieszkańcom wsi czy mniejszych miasteczek.

Obawiam się, że to się tak fajnie pisze gdy się rezyduje w betonowej dżungli.
Wtedy człowiekowi marzą się bukoliki i hamak pod gruszą. Ale po miesiącu może się okazać, że prawie niczego nie ma na miejscu, po wszystko wyprawa. Poczta z dziwnymi godzinami pracy, więc odbieranie komiksów o 6 rano. ;)
Poza tym kogut sąsiada codziennie czyni pobudkę o 5 rano (żeby nie zapomnieć odebrać komiksów).
Ja tam już wolę swoją dżunglę z okazjonalnymi wypadami do rodziny, która wyniosła się na wieś i bardzo to sobie chwali.  ;D
Inna sprawa, że nie bardzo wyobrażam sobie również przenosiny z mojej mieściny do jakiegokolwiek Metropolis.
NY za głośny, Kalkuta zatłoczona, w Tokyo nie ma porządnych oznaczeń na domach... ::)
Jak żyć...  :o
« Ostatnia zmiana: Pn, 24 Maj 2021, 17:27:29 wysłana przez death_bird »
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline misiokles

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #21 dnia: Pn, 24 Maj 2021, 18:20:55 »
Mnie też dobrze żyje się w większym mieście. A jak chcę natury to okazjonalny weekend w wynajętym domku w Beskidzie Niskim ładuje mi baterie na długo.

Offline Pawel.M

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #22 dnia: Cz, 27 Maj 2021, 17:42:13 »
Gdyby nie praca to oddałbym wiele by wynieść się na prowincję! Ja tam zazdroszczę mieszkańcom wsi czy mniejszych miasteczek.
A w czym to przeszkadza w pracy? Ja mam 4,5 km do rogatek Gniezna, 21 do Wrześni, 47 do Poznania. Pociąg Gniezno - Poznań jedzie (pośpieszny) 29 minut i ląduję w centrum. Pocztę, paczkomaty, aptekę i market mam 2 km od domu. Bez auta przerąbane, ale z autem lepiej niż po poznańskich korkach i poznańskich strefach parkowania.

Offline Kot Tip-Top

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #23 dnia: Pt, 28 Maj 2021, 04:54:26 »
W sumie teraz pomyślałem, że szkoda iż W.I.T.C.H. został wznowiony w wielkich księgach a nie znów w kioskach. Przecież to dawniej schodziło i w małych mieścinach jak świeże bułeczki a nowe pokolenie fanek by przyciągnęło na pewno.

Offline Adolf

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #24 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 16:34:41 »
To co miastem jest dla ciebie dla innych może być mieściną. Pamiętaj o tym gdy następnym razem popatrzysz się z góry na kogoś.

Jeśli Cię uraziłem, bo mieszkasz w małej mieścinie, to nie zamierzam przepraszać. Nazywam sprawy po imieniu, a sam wątek przecież założyłem by zwrócić uwagę na nierówności w dostępie do dóbr. Często odwiedzam zagraniczne, wielkie miasta, z niesamowitymi sklepami komiksowymi i zdaję sobie sprawę, że moje miasto choć duże, to tylko polskie.

A w czym to przeszkadza w pracy? Ja mam 4,5 km do rogatek Gniezna, 21 do Wrześni, 47 do Poznania. Pociąg Gniezno - Poznań jedzie (pośpieszny) 29 minut i ląduję w centrum. Pocztę, paczkomaty, aptekę i market mam 2 km od domu. Bez auta przerąbane, ale z autem lepiej niż po poznańskich korkach i poznańskich strefach parkowania.

I pewnie masz duży dom, a my mieszczuchy dusimy się w małych mieszkaniach. Znajomy właśnie się wyprowadza z Gniezna pod miasto do nowego domu.

Online death_bird

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #25 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 18:32:10 »
Jeśli Cię uraziłem, bo mieszkasz w małej mieścinie, to nie zamierzam przepraszać.

Mnie akurat nie uraziłeś, bo lubię swoją wioskę.
Natomiast ciekaw jestem jakiej metropolii jesteś obywatelem skoro gdzie indziej jest "małomiasteczkowo".
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Piterrini

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #26 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 18:38:31 »
Wiem że specjalnie w takim "stylu" piszesz, żeby sprowokować ludzi do dyskusji i wypowiedzi, no to proszę...
Jest osobny dział "Na luzie", tam ten temat pasuje bardziej niż tutaj, to raz.
https://forum.komikspec.pl/na-luzie/

(...)obrzucali mnie błotem i zrównywali z austriackim kompozytorem(...)
No niby zabawne, na pewno nie wynika to z tego jak się nazwałeś i w jaki sposób formułujesz wypowiedzi [wink wink] ;)

Przełom w moich badaniach pojawił się pod koniec dnia.
(...)
Wnioski jakie wyciągnąłem z tego dnia są takie, (...) ważne są (...) także akcje w dyskontach, jak ta niedawna w Biedronce.
Możliwe że właśnie uratowałeś rynek komiksowy, jutro przy zakupach wszystko opowiem kasjerce, także w ciągu miesiąca spodziewałbym się komiksów w każdym dyskoncie, "tanie bo polskie" itp. :P
A serio - tak jak obserwacje godzinę przed wejściem do pociągu nazywasz "badaniami", to tak samo kasjerka w biedronce ma wpływ na strategie handlowe sieci dyskontów.

(...)dla mnie to wieś(...)dziura(...)
To co miastem jest dla ciebie dla innych może być mieściną.
^This. Sam jestem trochę ignorantem w różnych sprawach, ale po co się z tym obnosić...

(...)gdy się rezyduje w betonowej dżungli. Wtedy człowiekowi marzą się bukoliki i hamak pod gruszą. (...) Ja tam już wolę swoją dżunglę z okazjonalnymi wypadami do rodziny, która wyniosła się na wieś i bardzo to sobie chwali.  ;D Inna sprawa, że nie bardzo wyobrażam sobie również przenosiny z mojej mieściny do jakiegokolwiek Metropolis.
Mnie też dobrze żyje się w większym mieście.
Także podzielam preferencję miasta :) Ciekawa jest natura ludzka, masa determinujących czynników jak miejsce zamieszkania (jw. miasto/wieś...) czy nawet klimat atmosferyczny i świat jest automatycznie inny, inne spojrzenia na różne rzeczy, zakres aktywności fizycznej/społecznej, tendencje, tryb życia itp. (ale to tyle w temacie, za bardzo byłby offtop jakbym rozwijał).
Z miastami chyba było tak już od długiego czasu (dziesiątki lat, o ile nie więcej), że dużo "miastowych" chce na wieś, a ludzie z mniejszych miejscowości do miasta. Oczywiście nie wszyscy, nawet nie większość, ale głośniej krzyczą ci, co im się coś nie podoba niż odwrotnie ;)

A żeby wrócić do tematu:
Do galerii wszedłem godzinę przed odjazdem pociągu i zobaczyłem tam niesamowite skupienie młodzieży. Wszędzie nastolatki. (...) to jest idealna grupa docelowa (...) To oni są przyszłością naszego rynku komiksowego(...)
Lubię myśleć, że nastolatkiem byłem całkiem niedawno, szkoda że tak nie jest, więc kwestię wieku zostawmy, ale... Ta młodzież w galeriach to nie są czytelnicy komiksów, to są osoby, które z czytelników komiksów raczej szydzą. Jak masz zainteresowania sprecyzowane (takie jak komiksy), to nie siedzisz w galerii handlowej.

Na podstawie własnych "doświadczeń" - przez galerię czy inne miejsca "uczęszczane" szło się po szkole, w drodze do domu, żeby tzw. zbić pionę (nie wiem jak teraz się na to mówi) tj. wymienić się informacjami co się dzieje itp., i iść dalej zajmować się rzeczami jakie faktycznie chce się robić. Sporo ludzi jednak niemalże na stałe w różnych galeriach itp. siedziało, widzę po latach że to z nudów po prostu. Próbuję skojarzyć co te osoby robią obecnie, dziewczyny to w pieluchach siedziały dość szybko (z tego się nie "wychodzi" kiedy się "zaczęło" w wieku "niezbyt zaawansowanym"), z chłopaków pojedyncze przykłady że z tego "braku zainteresowań" wyszli i czymś się po latach pasjonowali/pasjonują i działają aktywnie. Oczywiście próba niewielka, bo większość nazwisk jakby zniknęła z "radaru" przez lata... No i generalizuję pewnie, ale to akurat moje obserwacje, kto inny ma może inne...
Przy okazji - mamy na forum rodziców, nie podejrzewam że macie problemy z przesiadywaniem dzieci w galeriach, ale jakieś przemyślenia w temacie, jako ciekawostki chociaż? Takie "jak sprawiłem, że moje dziecko nie chce zostać YouTuberem, nie kupuje produktów z istagrama i nie przesiaduje w galeriach" :D

@Adolf na forum masz bardzo mały wycinek "społeczności" komiksowej, odzew w temacie niewielki, a mimo tego masz np. @Necr09, który Twoją tezę obala na swoim przykładzie. Jesteśmy już od tego za daleko (wiekiem, już nie patrzymy w witryny kiosków itp., inna sprawa że kiosków już nie ma :P ) i jak widać, może z braku takich "doświadczeń", a może w wyniku "wybiórczej" pamięci - gdzieś zanika ten etap jak w komiksy wchodziliśmy. Osobiście wiem (bo ludzie się wypowiadają nie tylko tutaj) i też wierzę, że stacjonarne punkty z dostępem do komiksów wciąż są istotne dla wejścia w komiksy, czy będą to kioski, czy większe salony prasowe, czy wreszcie sklepy z komiksami i biblioteki, to niezbyt istotne, ważne żeby rozbudzić zainteresowanie i dać dostęp. A że nie widzisz jak Dżesika z Brajanem w galerii czytają komiksy to... to nic nie znaczy, w młodości też nie widziałeś, a jednak skądś się wzięło poletko komiksowe, które wbrew "badaniom" nie bazuje na TM-Semicu :)
A kolekcje - mam wrażenie, że sprawdziłeś jakie słowo na forum pojawia się najczęściej i uznałeś że o nim można zagorzałą dyskusje rozwinąć. W tamtym temacie osoby już się powtarzały przy obalaniu tez, Ty także się powtarzałeś, ale jw. analiza forum to nie badania, już poważniejsze są te śmieszne ankiety w internecie, na podstawie których ludzie piszą prace licencjackie czy nawet magisterskie (nie umniejszając obecnym tutaj po studiach takiego czegoś wymagających, widzicie chyba jakie to było, łagodnie mówiąc, niepotrzebne).

Offline Gazza

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #27 dnia: Wt, 08 Czerwiec 2021, 10:08:21 »
A w czym to przeszkadza w pracy? (...)
Nie wiem.
Mi przeszkadza ile dziennie tracę czasu na dojazd do i z pracy. 18 km x 2 zajmuje mi średnio 1:20 na same dojazdy. Gdyby w to miejsce była dobrze poprowadzona komunikacja miejska (np. jakaś szybka kolej) to nie wahałbym się przesiąść i miałbym jeszcze czas na lekturę w tym czasie zamiast walki o przetrwanie (z roku na rok coraz bliższej tej z Mad Maxa ;) ) na drodze.
Szanuję zdanie i punkt widzenia każdego ale średnio mnie to obchodzi. Twoja filozofia transportu i jego celu w żaden sposób nie przekłada się na poprawę mojej. Bez urazy. Po prostu tego nie da się porównać. Od biedy moglibyśmy przenieść się do domku nad jeziorem ale wtedy moja trasa wydłużyłaby się o kolejne 40 km i nie miałbym tam spodziewanej większej przestrzeni na kolekcje. ;)

Obawiam się, że to się tak fajnie pisze gdy się rezyduje w betonowej dżungli.
Wtedy człowiekowi marzą się bukoliki i hamak pod gruszą. Ale po miesiącu może się okazać, że prawie niczego nie ma na miejscu, po wszystko wyprawa. Poczta z dziwnymi godzinami pracy, więc odbieranie komiksów o 6 rano. ;)
Poza tym kogut sąsiada codziennie czyni pobudkę o 5 rano (żeby nie zapomnieć odebrać komiksów).
(...)
Piszę tak bo "rezyduję w betonowej dżungli" ale za sprawą rodziny i prawie 3 letniego epizodu w delegacji na prowincji właśnie wiem czego na (mam nadzieję) półmetku życia oczekuję. Oczywiście za gówniarza czy studenta nie wyobrażałem sobie życia poza miastem, ale dziś nie tego chcę. Coś w tym jest skoro nawet moje 20+ letnie córki w opcji każda z własnym autem też wybierają wyprowadzkę. Żeby nie było, że tylko tak piszę - formalizuję kwestie budowy więc na szczęście to tylko kwestia czasu już i choć pozostanę w aglomeracji to jednak okolica będzie już daleka od betonu. :P
Ale wiesz co death_birdzie - wolę koguta sąsiada jako pobudkę niż cymbała rozgrzewającego swój motor pod naszymi oknami w dni powszednie przed wyjazdem do roboty. :)

Żeby nie było tak tylko bytowo to szczerze pisząc oprócz okazjonalnych wizyt w KiKu i odbioru incydentalnych zamówień w Empiku nic nie trzyma mnie komiksowo by spędzać większość roku w mieście. Kurier z paczką z Gildii czy Atomu dowiezie towarek do pracy (czy pod adres zamieszkania), a lektura bardziej cieszy gdy człowiek buja się na hamaku w otoczeniu zieleni niż na balkonie pośród "betonowej dżungli". ;)

Offline Pawel.M

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #28 dnia: Wt, 08 Czerwiec 2021, 13:39:09 »
I pewnie masz duży dom, a my mieszczuchy dusimy się w małych mieszkaniach. Znajomy właśnie się wyprowadza z Gniezna pod miasto do nowego domu.
Nie narzekam. Wystarczająca przestrzeń w domu, półhektarowy ogród, zero sąsiadów, a do miasta blisko. Cisza, spokój, bardzo w porządku i pomocny najbliższy - nazwę z braku lepszego określenia - sąsiad. Wołami by mnie nie zaciągnęli z powrotem do Poznania (mieszkałem na Jeżycach).

Jak jestem w mieście, to czasami przysiądę i patrzę na tubylców. Jak takie mróweczki w betonowym, hałaśliwym kopcu; anonimowo, karnie, w szeregach na chodnikach, przemierzając codziennie te same trasy - do pracy, na zakupy, z psem na kichanie, czasami przejedzie gąsienica - bimba/tramwaj i pożre parę mróweczek, inne wyrzyga :D

A odległości to rzecz względna. Sądzę, że ode mnie z domu do poznańskiej księgarni Czytam.pl jedzie się niewiele dłużej, niż z poznańskiej dzielnicy Piątkowo.

I warto jeszcze zwrócić uwagę na koszty życia. Ja mam naprawdę niewielkie opłaty, dzieląc na dwie osoby, wychodzi mi na miesiąc ok. 170-180 zł (prąd, woda, śmieci, internet/telefon).
« Ostatnia zmiana: Wt, 08 Czerwiec 2021, 13:44:03 wysłana przez Pawel.M »

Offline brvk

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #29 dnia: Wt, 08 Czerwiec 2021, 13:51:53 »
Przedwczoraj byłem na rybach za Gnieznem - trasa zajęła 65 minut, z czego 25 zajęło wydostanie się z Poznania. Czasem jeżdżę nad Wartę po drugiej stronie miasta - 45 minut w korkach, a nawet nie wyjeżdżam z miasta. Gdyby nie to, że do pracy mam 5 minut pieszo to intensywnie działałbym w sprawie wyprowadzki pod Poznań. W zasadzie tylko duże kino jest dla mnie wartością niezastępowalną na prowincji.