Autor Wątek: Małomiasteczkowe życie komiksowe  (Przeczytany 4203 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Damien

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #30 dnia: Wt, 08 Czerwiec 2021, 14:38:38 »
Poniekąd rozumiem perspektywę założyciela tematu, sam mieszkałem w kilku miastach i miasteczkach, na wsi pod miastem i wsi pod miasteczkiem, i mam ogląd na pewne różnice w rozwinięciu czy dostępności różnych marek. Dzisiejsi nastolatkowie będą dostrzegać te kontrasty coraz mniej, bo zacierają się i dochodzimy jako kraj do poziomu zachodu, gdzie mieszkanie w mniejszych miastach nikomu nie kojarzy się z "czymś gorszym", bo wszystko będzie na miejscu - sklepy elektroniczne, księgarnie, franczyzy znanych marek. Małe miasta i miasteczka nie prezentują już tylko młodzieży piłkarskiej i krótko zgolonej, ale kolorowłosa młodzież z tęczowymi torebkami, białymi vansami, trampkami, to już chleb powszedni wszędzie, a nie tylko moda wielkich "światowych" aglomeracji. Wymieniłem oczywiście takie dwie śmieszne skrajności by pokazać kontrast.

Fakty jednak mówią same za siebie, Kalisz jest średniej wielkości miastem i mówienie inaczej o miejscu w którym żyje 100 tysięcy ludzi jest nieprawdą. Po prostu jest dużo mniejszy i mniej prestiżowy niż wymieniony wyżej Poznań czy Wrocław.

Cytuj
Wołami by mnie nie zaciągnęli z powrotem do Poznania (mieszkałem na Jeżycach).

Nie dziwię się zatem że tak doceniasz wieś. Jeżyce to najbardziej przereklamowana poznańska dzielnica, która największą popularność ma u hałaśliwych studentów z małych miast którzy poczuli namiastkę Berlina w wersji bieda :) Miejsce dobre dla artystów i dilerów, a nie spokojnych ludzi, takie przynajmniej są moje odczucia.

Online death_bird

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #31 dnia: Wt, 08 Czerwiec 2021, 16:54:15 »
Ale wiesz co death_birdzie - wolę koguta sąsiada jako pobudkę niż cymbała rozgrzewającego swój motor pod naszymi oknami w dni powszednie przed wyjazdem do roboty. :)

Ależ ja tego nie neguję. Po prostu wydaje mi się, że dopiero gdy się pomieszka choćby te cztery pory roku na wsi sielskiej i spokojnej wtedy człowiek tak naprawdę wie czy tego faktycznie chciał czy też cisza mu w uszach dzwoni albo wręcz przeciwnie - psy sąsiadów drą pyski non stop a kura sąsiadki


przechodzi przemianę i potrzebna jest opinia drugiego lekarza. ;)
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline jotkwadrat

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #32 dnia: Śr, 09 Czerwiec 2021, 10:59:59 »
Kosiarki. Nie zapominaj o świętym sobotnim zwyczaju koszenia trawników  ;D

Offline Damien

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #33 dnia: Śr, 09 Czerwiec 2021, 11:46:34 »
Kosiarki nawet u siebie pod blokiem czasem słyszę, uwielbiam dźwięk i zapach koszonej trawy. Wspaniałym bonusem do siedzenia np. na ławce w parku, jest gdy ktoś akurat zaczyna w pobliżu kosić trawę. Koszenie trawy, lepsze niż spokojna muzyka ambientowa. Jako ekscentryczny miliarder w stylu Tony'ego Starka, zatrudniałbym ludzi tylko do sadzenia w ogrodzie wysokiej trawy, a później płaciłbym im za koszenie jej. I tak codziennie.  ;D


Online death_bird

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #34 dnia: Śr, 09 Czerwiec 2021, 21:50:39 »
Skoszona trawa jest super, ale spaliny z kosiarek chyba wyłącznie dla koneserów.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline jotkwadrat

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #35 dnia: Cz, 10 Czerwiec 2021, 15:52:50 »
Spaliny jak spaliny, ale siadasz sobie na leżaku a tu 5 kosiarek w okolicy hałasuje.
Żeby nie było - ja też koszę, więc pretensji do nikogo nie mam, ale zawsze...

Offline sum41

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #36 dnia: Cz, 10 Czerwiec 2021, 22:43:10 »
Ja od urodzenia mieszkam na wsi, zapach skoszonej trawy fajny ale ladniejszy suszonej czyli siana.

Gazza na wiosce byla ostatnio akcja bo sasiad ma koflikt z innym sasiadem bo o poranku odpala Scanie z gondola aby rozgrzac sinik i tamten niemoze spac bo sie budzi 😊

Choc teraz to spokuj na wiosce nawet nuda jest, w wakacje dzieci nie widac a na boisku przy bramkach rosnie wysoka trawa co za moich czssow bylo niemozliwe...
Bardzo bym chciał wygrać hulajnogę w Loterii Szczepionkowej ale mam dylemat po słowach niezaszczepionego szefa Pfizera "mając 59 lat i będąc w dobrym stanie zdrowia nie jest on w grupie szczególnego ryzyka"

Offline Kot Tip-Top

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #37 dnia: Cz, 10 Czerwiec 2021, 23:27:38 »
Może trzeba do jakiejś małej wsi podjechać, zostawić kilka komiksów i zobaczyć co się stanie  ???

Offline Adolf

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #38 dnia: Pt, 11 Czerwiec 2021, 03:14:49 »
Tematem przewodnim w tym wątku było dotarcie do młodzieży w mniejszych mieścinach. Młodzieży różnej, emo deprysyjnej, z tęczowymi torbami, tej chwalącej wolny rynek i tej co ma go gdzieś. Nie ważne, czy to chłopak w bluzie dresowej z sebixowym spojrzeniem, czy młodzieniec z wielką kitą udający wikinga. Nie ważne czy kujon, czy sportowiec. Każdy z nich może zostać fanem komiksów, czy to superbohaterskich, ale też i poważniejszych lektur. Jednak by tak się stało, to musi mieć z nimi kontakt. A mniejsze miejscowości nie zawsze mają galerie z Empikami. Nie zawsze mają dobrze wyposażone biblioteki, nie mówiąc już o księgarniach. A co gorsza, nie odbywają się tam imprezy komiksowe i konwenty fantastyki.

Zielone kioski na każdym rogu, które zaszczepiły sympatię do komiksów rozbudziły zainteresowanie tematem w latach 90-tych. Dzięki temu współczesne wydawnictwa komiksowe mają dochody od pracujących 30-parolatków. Współcześnie ten efekt można powielić tylko wykorzystując popularność filmów komiksowych w kinach. Szeroko dostępne kioski to już przeszłość, dlatego cieszę się jeśli coś komiksowego pojawia się w Biedronce - sklepie do którego chodzi niemal każdy, jak w latach 90-tych do kiosku. Co za młodu zakiełkuje, to wyda plony po wielu latach. Ważne by tych nasadzeń było jak najwięcej.

Cóż, wątek zmienił się w dyskusję o wyższości wsi nad miastem, zbaczając z istotnego tematu. I co gorsza, czuję, że mam w tym udział, tak niefrasobliwie nazywając wieś "dziurą". I nie ważne tu o to, kto z nas, dorosłych komiksiarzy mieszka na prowincji, czy tam gdzie psy szczekają w dziwny sposób. Chodziło mi o przyszłe pokolenie i to jak do niego trafić by kultywowali tradycję czytania komiksów i tym samym rozwijali nasz fandom.

Jestem z "metropoli", która nawet nie ma metra. A to fajny wynalazek. Kolej w Berlinie to poezja. A u mnie w mieście to co najwyżej Jeżyce zbliżają się do Berlina. Nigdy jednak nim nie będą, przez co niektórzy będą patrzeć na nie z pogardą. A nawet na Jeżycach w odrestaurowanym baraku ma swoją siedzibę Klub Fantastyki Druga Era, organizujący Pyrkon. I dla tej imprezy warto żyć w Poznaniu. Nie tylko dla niej. Jest jeszcze PGA, Poznański Festiwal Komiksu i jakieś inne mango-konwenty. Choć teraz takie imprezy są wspomnieniem, to przed 2020 były ważnym punktem w życiu niejednego fana popkultury. Są one wabikiem zwłaszcza dla młodzieży i to dosyć mocnym, skoro ściągają ludzi z całej Polski. Nawet do takiej dziury jak Nadarzyn. Większe z mniejszych mieścin z powodzeniem organizowały swoje festiwale i konwenty. W mojej okolicy. takie coś odbywało się w Gnieźnie, Koninie, czy nawet Wągrowcu.

I choć paczkomaty załatwiają sprawę, to co zrobić, by ktoś zaczął zamawiać do nich komiksy? W mieście pyr jest kultowy sklepik, KiK. Miejsce w centrum, obok kino z tradycjami i dziwna galeria. Sklepik jest miejscem gdzie się chodzi ze znajomymi na zakupy, rozmawia ze sklepikarzem, świetnie ogarniającym co w komiksach piszczy. Zaglądają tam mangozryci, fani fantastyki kupujący poważne lektury i planszówki, a także Ci co chcą zgłębić graficzne opowieści. Takie miejsca budują świadomość od młodości. Jednak zdaję sobie sprawę, że można je spotkać tylko w większych miastach.

Nieopodal KiKu jest czytelnia komiksów, gdzie myślę, że znaleźć można prawie wszystko. Pracownicy bardzo o to dbają. Jak czegoś nie ma, to można to zgłosić i brakujący towar zostanie zakupiony. Jednak taka wielka czytelnia nie załatwia sprawy. Ważne by w każdej bibliotece były komiksy. Ważne żeby w każdej miejscowości była biblioteka. To właśnie lektura Asterixów, Smerfów i Gigantów w mojej bibliotece podtrzymywała we mnie pasję, którą mam do dziś.

Na starość dobrze zamieszkać sobie w domku, z dala od cywilizacji. Jednak młodsi takiej cywilizacji potrzebują. Dzieciaki z mniejszych miast i wsi nie będą za młodu bombardowane drukowanymi mediami. Dorastając będą się kierować w stronę Netflixa i Disney+, chłonąc komiksowe filmy i seriale, nie znając materiału źródłowego. Dlatego cieszę się, że Egmont podejmuje inicjatywy z poprawieniem dostępności do komiksów, a nawet puszcza reklamy przed seansami kinowymi. Jeśli można zrobić coś więcej, to dlaczego nie?

Offline misiokles

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #39 dnia: Pt, 11 Czerwiec 2021, 07:03:16 »
Na starość dobrze zamieszkać sobie w domku, z dala od cywilizacji.

Offtopicowo: a chyba jest raczej odwrotnie. Na starość, gdy już nie ma siły by wielkopowierzchniowe gospodarstwo wiejskie obrządzać a dzieci pozakładały swoje rodziny, sporo starszych osób przenosi się bliżej centrów miast, gdyż nie potrzebują już przestrzeni i bliżej do specjalistycznej opieki medycznej.

Offline NuoLab

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #40 dnia: Pt, 11 Czerwiec 2021, 09:21:09 »
Dzieciaki z mniejszych miast i wsi nie będą za młodu bombardowane drukowanymi mediami. Dorastając będą się kierować w stronę Netflixa i Disney+, chłonąc komiksowe filmy i seriale, nie znając materiału źródłowego. Dlatego cieszę się, że Egmont podejmuje inicjatywy z poprawieniem dostępności do komiksów, a nawet puszcza reklamy przed seansami kinowymi. Jeśli można zrobić coś więcej, to dlaczego nie?

A dlaczego tak ? Inicjatywy Egmontu wynikają z chęci zarobku będącej przyrodzoną właściwością każdej firmy. Natomiast wy tkwicie w bańce w której komiksowo jest wzniosłą wartością godną propagowania tak aby każdy dzieciak miał tornister wypchany Asterixami a doroślak czytał Dylana Doga do kawy niczym Umberto Eco z okładkowego blurba. Pokolenie moich rodziców ubolewało, że młodych nie interesują już westerny, filmowe i  książkowe, zwłaszcza te z czasów ich młodości. Nie odtworzycie pod względem zapotrzebowania na komiksy sytuacji z lat 80/90 bo zmieniło się wszystko - zarówno metody dystrybucji jak i konkurencja innych rozrywek. Ale nawet nie o to chodzi, obserwując ten i podobne wątki zastanawiam się co zmieniłoby się w moim życiu w razie gdyby te starania się powiodły i mielibyśmy masowy run na komiksy i wychodzi mi że zupełnie nic. Może nawet nieco paradoksalnie zniechęciłbym się do tematu bo nie przepadam za tym co zbyt popularne i masowe.

Offline jotkwadrat

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #41 dnia: Pt, 11 Czerwiec 2021, 12:07:03 »
Śmieszna ta zmiana pokoleniowa.
Gdy miałem te 8-10 lat moja mama narzekała, że czytam komiksy zamiast skupić się tylko na książkach.
Teraz pokolenie obecnych rodziców kilku/kilkunastolatków narzeka, że dzieciaki nie czytają komiksów.
O tempora, o mores!

Offline Teli

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #42 dnia: Pt, 11 Czerwiec 2021, 12:38:32 »
Śmieszna ta zmiana pokoleniowa.
Gdy miałem te 8-10 lat moja mama narzekała, że czytam komiksy zamiast skupić się tylko na książkach.
Teraz pokolenie obecnych rodziców kilku/kilkunastolatków narzeka, że dzieciaki nie czytają komiksów.
O tempora, o mores!

Mało tego ja za smarka słuchałem nie tylko o komiksach ale i o oglądaniu telewizji. Że mam tyle nie oglądać bo zgłupieję i wypierze mi mózg. Coś w tym jest bo o ile komiksy mi zostały to telewizji nie oglądam wcale... innym problemem jest to że obserwując pokolenie moich rodziców (obecnie 60-70 lat) z żalem stwierdzam że wielu nie zastosowało się do własnych rad i srebrne szkiełko skutecznie ich wyprało - mam takie przypadki w rodzinie :/

A teraz toczę wojnę z młodzieżą oglądającą głupoty na YouTube mam echo w uszach i obawę w sercu że historia się powtarza :) Ale przynajmniej dzieciaki lubią też komiksy i książki jest nadzieja.
Ech te zmiany pokoleniowe...

Offline Damien

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #43 dnia: Pt, 11 Czerwiec 2021, 15:29:05 »
Cytuj
Tematem przewodnim w tym wątku było dotarcie do młodzieży w mniejszych mieścinach. Młodzieży różnej, emo deprysyjnej, z tęczowymi torbami, tej chwalącej wolny rynek i tej co ma go gdzieś. Nie ważne, czy to chłopak w bluzie dresowej z sebixowym spojrzeniem, czy młodzieniec z wielką kitą udający wikinga. Nie ważne czy kujon, czy sportowiec. Każdy z nich może zostać fanem komiksów, czy to superbohaterskich, ale też i poważniejszych lektur.

Tu się zgadzam, że każdy. W szkole średniej znałem takiego gościa, kibol, neonazista, skinhead, i kto wie co jeszcze. Fanatyk wierzeń słowiańskich, to mi się jeszcze przypomniało. Z pasją także czytał komiksy Marvela, głównie Punishera i Daredevila, nie przepadał za DC. Zakładam że fanem X-Men pewnie nie był. A na pewno nie Luke'a Cage'a... :-X

Offtopicowo: a chyba jest raczej odwrotnie. Na starość, gdy już nie ma siły by wielkopowierzchniowe gospodarstwo wiejskie obrządzać a dzieci pozakładały swoje rodziny, sporo starszych osób przenosi się bliżej centrów miast, gdyż nie potrzebują już przestrzeni i bliżej do specjalistycznej opieki medycznej.

Faktycznie, popularny mit w wielu krajach. Mieszkanie na wsi daleko od większej aglomeracji to udręka dla samotnych starszych osób. Radzą sobie z tym tylko wielopokoleniowe rodziny, gdzie zawsze w pogotowiu jest jakiś wnuk mogą zawieźć dziadków do szpitala w mieście. Najlepiej i obecnie najczęściej osadzają się tam młode rodziny z kapitałem. Chyba że mówimy o emerytach z Niemiec którzy ostatnie lata spędzają w Polsce ;) Moim zdaniem, wraz z nieuniknionym starzeniem się polskiego społeczeństwa i znikaniem wielopokoleniowych domów, wsie nie będą już prawie w ogóle zamieszkiwane przez osoby starsze.
« Ostatnia zmiana: Pt, 11 Czerwiec 2021, 16:40:02 wysłana przez Damien »

Offline R~Q

Odp: Małomiasteczkowe życie komiksowe
« Odpowiedź #44 dnia: Nd, 13 Czerwiec 2021, 11:57:50 »
Polska współczesna wieś:
-parkowanie pół auta na chodniku pół na jezdni
-rzędy nowego budownictwa zajmujące pojedynczy łan, tj. długie na kilkaset, wąskie na 10 m
-plastikowe domy pseudodworki
-thuje
-koszenie trawy, zero bioróżnorodności
-smród z fermy
-internet to neostrada po kablu na słupach, prędkość max 30Mb/s a jak zawieje to 0
-miejska sieć ciepłownicza nie dochodzi więc wszyscy palą węglem - od początku jesieni do końca wiosny oddychasz zatrutym powietrzem
-do kanalizy sąsiad się nie przyłączył i leje ścieki do strumyka
-na boże ciało cała wieś zablokowana
-chodniki z różowych betonowych kostek
Jak wyprowadzasz sie z miasta to zakładam, że do podmiejskiej wsi, więc:
-hałas z eski/adwójki itp.
-krajobraz to wielkie hale logistyczne, montownie
-wies rozjechana przez tiry
-autobusy co 2h jeśli w ogóle, musisz jeździć autem
-jedyny skwer we wsi to teraz betonowy plac z pomnikiem ż.wykletych
-rewitalizacja drogi dojazdowej tj. wycinka 200-letniej alei drzew
-na każdym płocie 2 szmaty reklamowe

Oczywiście bywa inaczej, ale te idealizowane podmiejskie wsie, na które wyprowadzają się mieszczuchy, wyglądają właśnie tak.