Jest tu jakis kozak, ktory czytal Eternaute w wydaniu Fantagraphics? Chodzi za mna od kilku dni i mam na niego strasznego smaka. Wiem, ze klasyk, ze uznany, ze bedac fanem sci-fi/post-apo powinno sie go znac, ale troche boje sie, ze odbije sie od tych scian tekstu...
Bede bardzo wdzieczny za opinie.
Wczoraj zacząłem.
Zacznę od jakości wydania - jest fenomenalna. Będzie polskiemu wydawcy bardzo ciężko, wydaje mi się, dorównać do tej jakości. Rozumiem Mandiokę, że odstawiła swoje plany. To może w polskiej wersji sporo kosztować, tym bardziej za kilka miesięcy, jak koszty będą rosnąć.
To będzie prawdziwy egzamin dla Losu Kraba, trzymam kciuki, że im się uda.
Poziom angielskiego - warto o tym wspomnieć, nikomu nie sugeruję znajomości czy nieznajomości - zaskoczył mnie swoją łatwością. To jeden z najłatwiejszych komiksów po angielsku, albo nawet najłatwiejszy, jaki czytałem.
Ściany tekstu - komiks, przynajmniej na początku, to jest relacja człowieka, więc jak to w opowieści, jest trochę refleksji, trochę opowiadania. Nie jest to w moim odczuciu jeszcze poziom ścian tekstu z EC Comics czy starego Marvela. Ale zdarzają się opisy - tak to na pewno. Komiks jednak w większości stoi na dialogach.
Fabuła - nie mogłem się oderwać. Wiadomo, że te historie mamy już opowiedziane 50 razy, ale jeśli ktoś lubi historie o tym jak garstka ludzi musi się ogarniać po katastrofie, po apokalipsie, to to jest dla niego. Zobaczymy, w którą stronę to dalej pójdzie, bo jak podejrzałem przyszłe strony, to tam są jakieś inne lokacje.
Należy wziąć poprawkę na to, że ja skręcam mocno swoim gustem w stronę komiksu retro. Ale wydaje mi się, że powyższa ocena z mojej strony jest tym w miarę nie zabarwiona.