1. Czytałem tylko pierwszą Druunę i to fajny komiks science-fiction z ciekawym zakończeniem. Nie potrzebuje ciągu dalszego. Mam kolejne, muszę się kiedyś za to zabrać.
2. Pitbull to obok Gliny Pasikowskiego najlepszy serial jaki nakręcono w naszym kraju. Później u Vegi było różnie.
Racja. Moja uwaga dot. Vegi odnosiła się oczywiście do jego późniejszej "twórczości". Ale przypadkowa nie była, bo jest analogiczna do takiej Druuny właśnie. Pamiętam, że ten pierwszy tom faktycznie miał ciekawe zakończenie. I faktycznie ciąg dalszy potrzebny nie był

jak również wszystko to, co w komiksie od początku do przedostatniej strony. Ale nazywanie tego dziełem wybitnym to gruba przesada.
Widzę, że tutejsi forumowicze lubią wkładać w moje usta słowa, których nie powiedziałem, a następnie dorabiać do nich teorie i na podstawie tych teorii zarzucać mi, że kogoś obrażam, robię jakiś flejm (zakładając, że chodzi o angielskie słowo określające płomień, nie rozumiem niestety kontekstu tego zarzutu) i trolluję. Nic podobnego. Mówię tylko o tym, że w dzisiejszych czasach szkoda marnować czas na wtórne utwory. Oczywiście można czytać/ogladać/słuchać w kółko tego samego tylko po co? Miało to sens 30+ lat temu, bo nic nie było, więc nawet mierne utwory wałkowało się w kółko. Ale dziś mamy na rynku tyle dobra, tyle jakości, że coś takiego jest po prostu zbrodnią na czasie wolnym. Tak, tak, teraz mi ktoś napisze, że każdy robi ze swoim czasem co chce. Ok, róbcie sobie, tylko nie nazywajcie miernoty dziełami wybitnymi.