Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 767264 razy)

Saruman, carnivale i 12 Gości przegląda ten wątek.

Online donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2700 dnia: Pt, 13 Wrzesień 2024, 13:43:53 »
 Jigsaw to tez niezniszczalny cudak.
 ;)
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline jotkwadrat

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2701 dnia: Pt, 13 Wrzesień 2024, 14:42:13 »
W Marvelu wszyscy są nieśmiertelni.

Offline death_bird

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2702 dnia: Pt, 13 Wrzesień 2024, 15:35:24 »
Jigsaw to tez niezniszczalny cudak. ;)

On jeden przynajmniej gębę miał zniszczalną. Nie to co ta cudaczka Aaricia. ;)
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Klint

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2703 dnia: So, 14 Wrzesień 2024, 10:22:27 »
LORD GRAVESTONE na ten komiks szczególnie czekałem. Przykładowe plansze oraz zarys fabuły bardzo mnie zaintrygował. Już teraz mogę powiedzieć, że jest to znakomity tytuł i w moim osobistym rankingu kandydat do najlepszego komiksu roku.
Przede wszystkim strona wizualna, gdzie rysownik Nicolas Siner, stworzył istny kolaż epickich kadrów Alexa Alice oraz portretów postaci Mariniego (Główny bohater trochę przypomina z wyglądu Skorpiona ), jednocześnie postacie kobiece są piękne i nie rysowane według jednego klucza co u autora Orłów Rzymu, zdarza się nader często. Niemniej nie jest to zarzut, lecz uznanie dla rysownika, który stworzył gęsty i fantastyczny klimat komiksu. Jeszcze raz słowa uznania za najlepszą graficznie pozycję w tym roku. ( na ten moment)
Fabuła jest ciekawa, jednocześnie bez większych fajerwerków, niemniej płynie się przez nią przyjemnie. Większość postaci jest jednowymiarowa, lecz moje serce i uwagę kradnie Camila. Jest nie tylko przepięknie zilustrowana ( o tym wyżej ) lecz jej postępowanie i motywacje sprawiają, że aż chce się jej kibicować.
Samo wydanie, w powiększonym formacie, jest bardzo eleganckie, choć brakuje dodatków w tym koniecznie rysunków i plansz.
Największym minusem jest to, że na dalsze części musimy poczekać, lecz już teraz wiem, że warto !!!!

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2704 dnia: Nd, 15 Wrzesień 2024, 16:43:48 »


Gerry Conway, Ross Andru, Len Wein, Frank Miller, Steven Grant i inni – "Essential The Punisher – tom 1"


Powoli zbliżamy się do końca materiałów, które Marvel zebrał w oryginalnym Epic Collection, natomiast zanim to nastąpi, postanowiłem cofnąć się jeszcze dalej i odkopać cegłę opublikowaną swego czasu przez Mandragorę. Mierzyłem się z tym blisko 600-stronicowym potworem już dwa razy i w obu podejściach poległem – zbyt męczyła mnie ta niedzisiejsza narracja, infantylne dialogi i średnio interesujące fabuły. Jak to się jednak mówi do trzech razy sztuka, więc wzmocniony przez lata potyczkami z kilkoma innymi ramotami, ponownie przystąpiłem do walki i tym razem dopiąłem swego, a komiks dołączył do listy przeczytanych.

"Essential The Punisher" (choć oznaczony jako tom 1, to żaden kolejny już się u nas nie ukazał) zbiera pierwsze wystąpienia tej postaci, od jej debiutu na łamach "The Amazing Spider-Man" w 1973 roku aż do pierwszej solowej miniserii, którą nie tak dawno przypomniał u nas Egmont. Pierwsze przygody Franka Castle'a to przede wszystkim szereg występów gościnnych, z czego znaczna większość to historie z różnych tytułów ze Spider-Manem, w których Punisher pojawił się najpierw jako antagonista, a później powracający antybohater. Możemy tutaj znaleźć zeszyty "The Amazing Spider-Man" #129, #134-135, #161-162, #174-175, #201-202, Annual #15, "Giant-Size Spider-Man" #4, "Peter-Parker, The Spectacular Spider-Man" #81-83, "Captain America" #241, "Daredevil" #182-184, historie z "Marvel Preview" #2 i "Marvel Super Action" #1, aż wreszcie kompletną miniserię "The Punisher" #1-5, czyli słynne "Circle of Blood". Główne nazwiska odpowiedzialne za scenariusz to Gerry Conway (twórca postaci), Len Wein i Steven Grant, a w rysunkach są obecni m.in. Ross Andru (pierwszy rysownik Punishera), Frank Miller czy Mike Zeck. Całość zaprezentowana w czerni i bieli.

Razem to 25 zeszytów (w tym jeden pocięty), co stanowi prawie kompletny zbiór występów Punishera do pierwszego solowego tytułu z 1986 roku. Prawie, bo zabrakło trzech zeszytów, w których ten bohater również się pojawia – "Daredevil" #181 i "Peter-Parker, The Spectacular Spider-Man" #78-79 – aczkolwiek były to tylko jedno- lub półstronicowe camea, robiące za podbudowę dla dalszych historii zawartych w tych seriach. O ile więc można się było szarpnąć i dołożyć te w sumie 3 strony w ramach ciekawostki, tak nie przeszkadza to, aby cały tom był nadal niemal idealną kroniką najklasyczniejszych przygód Franka.

Czytania jest sporo, przechodząc jednak do samych historii, trzeba sobie powiedzieć, że z tymi jest różnie. Rzuca się w oczy, że te komiksy mają już swoje lata i lektura bywa ciężka. O ile Punisher to Punisher i w samej postaci marvelowskiego mściciela można odnaleźć tego samego bohatera, którego poczynania śledzimy aktualnie od Egmontu, tak cała otoczka jest inna. Tutaj Castle porusza się po świecie kostiumowych superherosów, do tego pisanych w archaicznym stylu, także bariera może okazać się trudna do przeskoczenia.

Mimo to ja znalazłem w tym zbiorze kilka interesujących historii. Podobała mi się wspólna akcja ze Spider-Manem przeprowadzona na wyspie, na której testowano broń biologiczną na ludziach z "Giant-Size Spider-Man". Udane były też zeszyty o porwaniu J. Jonaha Jamesona czy polowaniu na zbiegłego gangstera z głównej serii. Warte odnotowania są dwie faktycznie pierwsze solowe historie o Castle’u z "Marvel Preview" i "Marvel Super Action" (w oryginale obie czarno-białe). Już pierwsza jest całkiem przyjemna, chociaż traci przez niepotrzebne wprowadzenie wątków SF, ale druga to Punisher w pełnej krasie i ciekawy wgląd do początków jego działalności. Bardzo fajna jest potyczka z Dr. Octopusem autorstwa Dennisa O’Neila, która wyróżnia się trochę ostrzejszym stylem, mocniejszym zagrożeniem i zgrabnie wplecionym humorem. Jak również rysunkami wczesnego Franka Millera, który błyszczy tutaj na tle pozostałych artystów – jego prace to zupełnie inna jakość jeśli chodzi o dynamikę czy pomysłowość kadrowania. Obecne w tym tomie wyrywki z jego runu w "Daredevilu" nie pozostawiają wątpliwości, dlaczego ten okazał się takim sukcesem i ponownie pozostawiły mnie z żalem, że Frank nie zabrał się w tamtych czasach także za pisanie Punishera. Jeden z tych zeszytów jest zamieszczony w niepełnej formie, jednak takie rozwiązanie nie jest złym pomysłem – #182 zamykał pewną fabułę, a wątek pogromcy był prowadzony zupełnie niezależnie, więc uniknięto spoilerowania, a czytelnik "Essentiala" tak naprawdę niczego nie traci.

Natomiast zdarzają się też gorsze czy zwyczajnie dziwne momenty. Mike W. Barr wydaje się, że w ogóle nie zrozumiał postaci Castle’a, który w jego historii sam się sobie dziwi, że nie zabił Kapitana Ameryki, kiedy ten stanął mu na drodze do wybicia gangsterów. W późniejszych zeszytach ze Spider-Manem zaczynają być widoczne pewne elementy cenzury, a Punisher coraz częściej strzela gumowymi kulami. W "Spectacular Spider-Man" (w ogóle te fragmenty są najsłabsze, chociaż to tutaj dostajemy pierwszy pojedynek Punishera z Kingpinem) ta cenzura przybiera wyjątkowo durny obrót, gdy w jednym numerze Castle oszczędza grupę ćpunów, podczas gdy w kolejnym ma o to samo żal do Cloaka i Dagger. Kolejnym wątpliwym zabiegiem jest coś na kształt załamania nerwowego Punishera, które w pewnym momencie przechodzi, a przez które zaczyna mu odwalać i strzela do każdego, kto tylko przejdzie na czerwonym świetle bądź zaśmieca ulice.

Pomimo tych wzlotów i upadków, a także faktu, że zebrane tu komiksy ukazywały się po różnych tytułach na przestrzeni aż 13 lat, w całości można dostrzec pewną konsekwencję i ciąg przyczynowo-skutkowy. Podoba mi się, że ktoś czuwał nad tym, aby poszczególne epizody z życia Castle’a, które czytelnicy mieli okazję od czasu do czasu śledzić, pasowały do siebie i składały na jedną linię fabularną. Kończące tom "Circle of Blood" stanowi fajną klamrę i czytane z podbudową poprzednich występów Punishera, nabiera dodatkowego kolorytu (na szczęście odkręca też trochę głupot), którego zabrakło w pierwszym Epiku. Nie żałuję więc, że ta miniseria powtarza się w obu wydaniach, mimo że z początku nie czułem potrzeby, aby już teraz zabierać się za nią ponownie. A chociaż ma ona swoje problemy, to nadal jeden z mocniejszych punktów "Essentiala".

Czy warto więc zapoznawać się z tym zbiorem? Dla fanów i tzw. komplecistów na pewno, bo po latach okazuje się, że ten tom bardzo ładnie koresponduje z tym, co aktualnie wypuszcza Egmont i stanowi doskonałe uzupełnienie kolekcji. Wartość historyczna na pewno jest tu obecna, ale patrząc obiektywnie, poziom tych komiksów jest średni, a dla kogoś, kto nie ma obeznania w starszych publikacjach Marvela, lektura tych dialogów, archaicznej narracji i takich sobie fabuł może okazać się zbyt męcząca. Dodatkowo część materiałów zaprezentowano w słabej jakości – np. historie z "Marvel Preview" i "Marvel Super Action" czy okładki do "Circle of Blood". Z drugiej strony można tu znaleźć kilka perełek (choć niektóre dostępne dzisiaj w innych tomach), a w czerni i bieli te komiksy wyglądają całkiem klimatycznie. Koniec końców ja poświęconego czasu nie żałuję, mimo to nie rekomendowałbym tego wydania każdemu, a raczej tym, którzy wiedzą, na co się piszą.


Moje wrażenia z lektury oceniam na 6/10.

Offline Kandor

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2705 dnia: Nd, 15 Wrzesień 2024, 16:50:03 »
"koresponduje z tym, co aktualnie wypuszcza Egmont" - no pewnie, bo Marvel do tej pory nie wydał Epic Collection vol. 1. Dzięki za obszerną i wyczerpującą recenzję 😀

Offline Necr09

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2706 dnia: Pn, 16 Wrzesień 2024, 11:44:06 »
Znalazłem wczoraj trochę czasu, żeby przeczytać czwarty tom Postapo. Autor na spotkaniu zapewniał, że ten odcinek jest znacznie bardziej depresyjny i mroczny niż pozostałe. I miał racje. Zdecydowanie rozwiązania w czwartej części dają odczucie całkowitego pogubienia się głównego bohatera. Czekam mocno na następny odcinek "przygód" Marcina. 9/10

Wydział 7 #13: Spółdzielnia - Od przeciętnego dla mnie numeru dziewiątego seria wskoczyła na bardzo mocną falę wznoszącą. Tym razem zamiast bardziej klimatu tajemnic i fantasy odczułem klimat horroru, który pasował idealnie. 8,5/10
FGO: 758,469,198

Offline daniel gizicki

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2707 dnia: Pn, 16 Wrzesień 2024, 16:01:45 »
Dziękuję za opinię, cieszę się że udało mi się Ciebie zasmucić

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2708 dnia: Wt, 17 Wrzesień 2024, 11:30:55 »


Giorgio Cavazzano i inni – "Włoski skarbiec. Najlepsze komiksy – tom 1"


Długo zwlekałem z zabraniem się za kolekcję Cavazzano, a powodów ku temu było kilka. Raz, że seria jest poświęcona rysownikowi, a ja jednak lektury dobieram raczej kluczem scenarzysty. Dwa to duża wybiórczość "Włoskiego skarbca" i fakt, że całość zamknie się tylko w sześciu tomach, podczas gdy z twórczości tego autora można by złożyć ogromny zbiór. Trzy – wszelakie bolączki tego cyklu, o których można przeczytać w różnych źródłach, jak chociażby wykorzystanie średniej jakości starego kolorowania. Mimo wszystko w ostatnim czasie w końcu nabrałem chęci, żeby sprawdzić ten tytuł i przekonać się na własnej skórze.

Od razu rzuca się w oczy, że to inny styl niż ten prezentowany do tej pory w kolekcjach Barksa i Rosy. Na tom pierwszy składa się pięć historii, z których mnie szczególnie przypadły do gustu trzy pierwsze, pochodzące jeszcze z lat 70. Komiksy te są dłuższe (30-60 stron), pomysłowe i bardzo dynamiczne. Każdy z nich jest oryginalny i całkowicie różnorodny fabularnie, a rysunki momentami szalone i mocno ekspresyjne. Jednocześnie są to te trzy, które zaprezentowano w oryginalnym włoskim kolorowaniu – jakkolwiek ciężko powiedzieć, żeby na dzisiejsze standardy wyglądało to estetycznie, tak szczerze mi to nie przeszkadza. Pierwsza kwestia jest taka, że pamiętam takie kolorowania z czasów, kiedy czytałem Giganty, i nie jest to dla mnie nic nowego ani coś, co miałoby mnie odrzucić od lektury. Poza tym te jaskrawe barwy, silnie wykorzystujące żółty i niebieski, w jakiś sposób pasują mi do tych klasycznych historii i nadają im trochę tego wspomnianego we wstępie undergroundowego klimatu. Czytało mi się je rewelacyjnie, bo napisane są bardzo płynnie, w scenariuszach widać dużo wyobraźni, a fabuły są składne, kreatywne i dobrze operujące humorem. Generalnie duża szkoda, że nie dostaliśmy więcej komiksów w tym stylu, bo już dwa kolejne nie mają tego oryginalnego posmaku, przez co główne odczucie, jakie zostało mi po lekturze tego tomu, jest takie, że ten etap w twórczości Cavazzano został absolutnie nie wykorzystany.

Następne dwie historie dzieli od poprzednich ok. 10 lat, bo obie pochodzą z roku 1982. Są krótsze i nieco bardziej stonowane, zdecydowanie bliższe kaczym standardom. Nie są to komiksy złe, ale nie aż tak warte uwagi. Pierwszy z nich znalazł się tu powodu debiutu postaci prywatnego detektywa H. Bogarto – i ten wypada całkiem na plus – natomiast fabuła skupia się wokół innego bohatera wykreowanego przez Cavazzano, kosmity Kwaka O’Keja. Nie znam tej postaci (mimo że kiedyś coś pewnie z nim czytałem) i generalnie wydała mi się średnio interesująca. Być może działałoby to lepiej, gdyby to jej debiut tutaj zamieszczono, tymczasem jedynie się o nim wspomina. Kończąca tom krótka potyczka z Magiką to już zupełnie przeciętna historia, z rodzaju tych, które bez problemu można było spotkać w losowym "Kaczorze Donaldzie".

Komiksy uzupełniono o dodatkowe teksty, których co prawda jest całkiem sporo, aczkolwiek nie jest to jakieś wybitne wydanie. Dodatków jest dużo, ale część z nich jest mocno rozciągnięta – typu pełna strona szkicu z dodanym jedynie niedługim komentarzem pod ilustracją. Czcionka jest momentami znacznie powiększona, żeby zajmowała więcej miejsca, podczas gdy czasami na jednej stronie znajduje się tylko kilka zdań. Samo opracowanie wydaje mi się jak na razie dosyć powierzchowne, chociaż zobaczymy – być może w kolejnych tomach będzie ciekawiej. Z kwestii technicznych rzuca się też w oczy zatrzęsienie reklam na końcowych stronach, gdzie w pewnym momencie każdy album z sąsiednich kolekcji z kaczkami reklamuje się na osobnej stronie. Tak poza tym komiks jest wydany bardzo ładnie. Format jest praktycznie idealny, jedyne, co bym zmienił, to dodał jakieś 0,5 cm na szerokości, żeby wyrównać ją do serii Barksa i Rosy, dzięki czemu całość zyskałaby na spójności.

Koniec końców pierwszy tom "Włoskiego skarbca" pozostawił mnie z dosyć mieszanymi odczuciami. Większość zawartego tu materiału jest naprawdę fajna, więc ocena nie będzie niska, jednak boli to, czego nie dostajemy. Zdecydowanie za mało tu historii z szalonych lat 70., brakuje choćby takich oczywistości, jak pierwszy komiks autora, a w materiałach dodatkowych przewija się wiele fajnych kadrów, których w kolekcji nie uświadczymy – następne tomy skupiają się już na późniejszej twórczości. Wspomina się, że dobór historii do tego cyklu jest autorstwa samego Cavazzano, co dla mnie w pewnym stopniu usprawiedliwia braki, lecz zwyczajnie chciałoby się więcej. Być może rozwiązaniem byłoby uzupełnienie "Włoskiego skarbca" którąś z innych serii poświęconych temu rysownikowi, bo tych we Włoszech było pewnie kilka? Pytanie, czy Egmont miałby ku temu chęci, ale na ten moment pozostaje wrażenie niedosytu, mimo że sama zawartość jak najbardziej się broni.


Temu, co dostaliśmy, nie dam mniej niż 7/10.

Offline Guru_Komiksu

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2709 dnia: Wt, 17 Wrzesień 2024, 13:07:12 »
Ciemność - bardzo przyjemne dark fantasy. Czytając nie byłem zaskoczony - wątki są do przewidzenia, można rzec, że to taka standardowa historyjka, ale dzięki warstwie graficznej przyciąga oko tu i tam, przez co komiksu nie wertowałem szybko a cieszyłem się szczegółami na poszczególnych kartach komiksu. Podobało mi się. 8/10
Postapo t.1 - tutaj oczywiście warstwa graficzna może pozostawać do życzenia, ale gdy zakończyłem ten pierwszy tom, to stwierdziłem, że jednak pasuje tutaj do opowieści. Kreska jest prosta, ale potem przestaje się zwracać na nią uwagę i poniekąd pasuje do przedstawionej opowieści. A ta jest, z racji umiejscowienia akcji, dość bliska, przez co bardziej można się zżyć z bohaterem i postaciami drugoplanowymi. I sam zastanawiałem się, co bym zrobił, gdyby cos takiego się zdarzyło. Ogólnie jest to niezła obyczajówka i po kolejne tomy z pewnością sięgnę. 6,5/10
Thorgal: Wendigo - po tym, jak pozytywnie zaskoczyło mnie "Żegnaj Aaricio", sięgnąłem po Wendigo, choć byłem sceptyczny, czy Thorgal plus Indianie i Wendigo mi podejdzie. Pomysł wydawał się karkołomny, ale twórcy wyszli z niego obronną rękę. Spokojnie mógłby to być Thorgalowy tom umiejscowiony właśnie po cyklu Qa. Czytało się świetnie, nawet jeśli gdzieś nad głową trajkotała żona, to nie zepsuła mi odbioru komiksu. Scenariusz nawet fajny, rysunki bardzo dobre. Trzeci tom pewnie kupię. 8/10
Wąż i kojot - rozczarowałem się tym komiksem. Niby wszystko tutaj gra, fabularnie jest ok, rysunkowo również, ale z dialogów biła duża sztuczność. Każda rozmowa brzmiała nienaturalnie, encyklopedycznie przedstawiając emocje poszczególnych osób. Odczuwałem też, że większość akcji dzieje się w dialogach a nie na poszczególnych kartach, przez co komiks nieco przynudzał. Dla mnie okazał się w ostateczności przeciętniakiem. 5/10

Online Pestak

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2710 dnia: So, 21 Wrzesień 2024, 18:46:37 »
Gotham - rok pierwszy.
Calkiem fajne czytadło. Moze nic wybitnego, ale historia fajna rzucajaca nowe swiatło na rodzine Waynow, zawierajaca sporo fajnych aluzji do mitologii Batmana. Jest tylko jedno ale...
Spoiler: PokażUkryj
zasugerowanie, że Batman to murzyn (co prawda w 1/8 ale zawsze) to juz totalne przegiecie. Nie wystarczy robienie z kazdego geja? Teraz rowmiez kazdy musi byc murzynem? Vide: Spiderman, Superman, kiedys Punisher, a teraz tez Batman

Offline Kadet

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2711 dnia: So, 21 Wrzesień 2024, 19:19:26 »
Może żeby uciąć potencjalnie niemiłą dyskusję: to jest imprint "Black Label". To nie musi być w kanonie.

W każdym razie: "Gotham: Year One" pod tym względem nie podoba mi się nie ze względu na
Spoiler: PokażUkryj
kwestie rasowe, z którymi nie mam problemu (powiedziałbym, że fakt, że jedna z czterech prababci Batmana mogła być ciemnoskóra, to raczej nie jest wywracająca świat do góry nogami rewelacja)
tylko na tą manię upartego grzebania w starych historiach, przewracania ich na nice, żeby pokazać, że to jednak było inaczej, i łączenia ze sobą wcześniej niepowiązanych postaci (z tego powodu "Trzech Jokerów" też nie przypadło mi do gustu). No ale z racji na niepewny status pozycji z "Black Label" i  niepewny status samej tej zmiany w komiksie (bo chyba nie jest potwierdzona wprost) trudno mówić tu o jakichś całkowicie oficjalnych i pewnych zmianach w kanonie.

Szczerze, większym problemem niż
Spoiler: PokażUkryj
ewentualne pochodzenie Batka jest tu dla mnie historia Jaskini Nietoperza i ksywki Batman. Bo obleśne aluzje to jest dokładnie to, czego potrzebuję, kiedy myślę o tych dwóch konceptach...
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Online Pestak

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2712 dnia: So, 21 Wrzesień 2024, 22:25:35 »
Znajac aktualne tendencje panujace w DC i Marvelu to nie zdziwilbym sie, gdyby
Spoiler: PokażUkryj
murzynskie pochodzenie Bruca
dali w kanon. Na szczescie jest swiatelko w tunelu bo jednoczesnie musieliby zaprzeczyc, ze Batman
Spoiler: PokażUkryj
pochodzi od Waynów
. A to juz by byla zmiana niemal na miare ozywienia wujka Bena (a wiec nieakceptowalna). Gorsza sprawa faktycznie z tym, że z jaskini nietoperza zrobili
Spoiler: PokażUkryj
pokój Graya

Offline herman

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2713 dnia: Wt, 24 Wrzesień 2024, 10:22:42 »
Dziewczyna z Powstania warszawskiego


Byłem ciekawy tego zagranicznego spojrzenia na nasz narodowy zryw, a że sam interesuje się historią tego powstania to ciekawość byłą podwójna.  Francusko-serbski duet autorów ukazuje nam historię Marii Sabiny Devrim (z domu Dobromirska) - sanitariuszki pułku "Baszta". Śledzimy losy jej oraz kilku kolegów z oddziału, który rzucany jest to tu to tam z dość różnorodnymi zadaniami do wykonania. A to odzyskać zasobnik ze zrzutów, nawiązać kontakt z partyzantami w podwarszawskich lasach czy zaatakować niemiecki karabin maszynowy. Po zagłębieniu się w jej powstańczy biogram to mam wrażenie, że wydarzenia te są bardzo luźno oparte na faktach, o ile w ogóle. Szwankuje też chronologia. Nie wiem czy to wina oryginału czy tłumacza, ale w pewnym momencie jeden z dowódców rzuca tekst w stylu "Nie ma czasu, powstanie się rozpoczęło", a okazuje się, że jest końcówka września, czyli jego zmierzch. Takich kwiatów jest tu niestety więcej. Ilustracje same w sobie nie są może jakieś złe, ale rysownik zupełnie nie radzi sobie z perspektywą.  Powstańcy wchodzą do kamienicy, która wewnątrz wygląda jak wielka stodoła, a gdy wychodzą oknem okazuje się, że to było niskie poddasze. Bohaterka trzymana za nogi wrzuca z wyższego piętra granat do okna gdzie znajdują się Niemcy. W późniejszym kadrze okazuje się, że musiałaby mieć z 4 metry wysokości, żeby do tego okna dosięgnąć. Hitem jest wyjeżdżający zza rogu czołg Tygrys, który w porównaniu do budynku wygląda jakby był wielkości "malucha". Prezentacja mundurów i uzbrojenie to również niezbyt mocny punkt programu. Niemieckie hełmy bardziej przypominają nakrycie głowy Lorda Vadera (tak wiem, na tym to było wzorowane, ale przez brak precyzji w skali wygląda komicznie - hełmy są tak samo za duże na młodych powstańcach jak i niemieckich żołnierzach) a mundury to już zupełna kpina. Dość powiedzieć, że w ostatnich godzinach powstania piwnice z niedobitków czyszczą jacyś SS-mani w galowych czarnych mundurach...

Niestety słabiutko pod każdym względem. Na plus ogólnie podjęcie tematu, całkiem fajnie prezentują się kolory. Wyszło jak się bałem - heroiczna laurka, którą już w Polsce przerabialiśmy przez lata.

Offline bosssu

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2714 dnia: Wt, 24 Wrzesień 2024, 14:16:42 »
Kajko i Kokosz- Szkoła Latania wydanie urodzinowe. Komiks przeczytany na dwie ręce...w lewej oryginał w prawej nowy nabytek. Fajnie się to ogląda i oczywiście czyta. Dla osób nie obytych z polskimi rysownikami jest to okazja w rozeznaniu się w stylach w jakich się określają. Kilka plansz nawet przypadło mi do gustu ale tak na prawe to tylko jedna strona mnie "ujęła". A dlaczego? Bo tylko jeden artysta pozwolił sobie na inne kadrowanie i inną pespektywę zamiast kopiować w swoim stylu rysunki mistrza. Nie pamiętam kto to zrobił ale tym zabiegiem "uratował" jak dla mnie ten komiks. Komiks ewidentnie dla koneserów znających od deski do deski Christę...nowym czytelnikom nie polecam.