Miałem podobne odczucia po przeczytaniu. Wszystko albo prawie wszystko już gdzieś kiedyś było. Niemniej jednak Larcenet zrobił kawał świetnego komiksu. Nie da się oderwać aż do samego końca.
Skusiłem się na Astro city i po pierwszym tomie czuję, że muszę chwilę odpocząć, zanim wezmę się za ciąg dalszy. Fanom SH powinno się spodobać - jest wiele nowych postaci (chociaż inspiracje są oczywiste - chyba że to wcale nie są inspiracje, tylko coś jak odbicie w krzywym zwierciadle), są ich originy. Jest wspólne miasto, więc co chwila się spotykają, jest dużo akcji, są crossovery, gdzie walczymy o ocalenie planety, jest kosmos (w sensie, że są inne cywilizacje). Komiks próbuje być jednak bardziej ambitny i zamiast mordobicia większy nacisk jest położony na same postaci, ich problemy, rozterki i też ich wpływ na samych mieszkańców (ja mam trochę problem z czytaniem o problemach półbogów i zawsze mi siedzi z tyłu głowy, że to taki komiksowy żart niż poważna historia, no ale co zrobisz jak nic nie zrobisz). Marvels aż samo się tutaj podpowiada, jako podobny tematycznie komiks. Top10 w mniejszym stopniu, ale też mi się przypomniał (chociaż ten mi zupełnie nie podszedł). Mam akurat kilka ciekawszych pozycji (Alvar Mayor, Rusty Brown), więc chwilowo mówię stop.
Alack Sinner - niby spędziłem jeden wieczór i wciągnąłem ze 3-4 nowelki (bo ten komiks składa się właśnie z takich nowelek - kryminalnych zagadek) a patrzę, że nadal jestem na początku tej wielkiej cegły. Rozmiarowo, to coś w stylu Blasta. I jest dużo czytania, w ramach danej części dzieje się sporo. Rysunkowo musiałem się chwilę przyzwyczajać (trochę twarze takie powykrzywiane mi się wydawały), ale po godzinie już zupełnie mi to nie przeszkadzało. Sin City przychodzi na myśl - głównie poprzez gatunek (kryminały, noir, knajpy, przestępcy, policjanci i wszyscy pomiędzy nimi) ale też czarno białą kreskę, często grubo ciosaną. Nasz bohater to prywatny detektyw, który próbuje rozwiązywać sprawy w przerwach między zaglądaniem do butelki. Chodzi po zaułkach, szuka informacji, balansuje na linie w swoich relacjach z byłymi kolegami z policji.
Na razie jest dobrze. Ale nie wiem, ile podobnych historyjek można przeczytać z zainteresowaniem. Liczę, że będą jakieś urozmaicenia po drodze. Na okładce jest info, że to dopiero pierwszy tom, więc jakiś rozwój postaci czy nowe, bardziej rozbudowane intrygi są raczej wskazane.
Przy okazji przyznam się do czegoś - dziś zamówiłem pierwszą w życiu mangę. To pod wpływem TK i jego filmiku o mangach. Wybór padł na Akirę, w dalszych planach jest Monster i być może Bosonogi Gen, które będzie mieć nowe wydanie niedługo. Zobaczymy, czy pyknie:)