Garth Ennis, Steve Epting – "Sara"Jedna z nowszych na naszym rynku pozycji od Ennisa i również w oryginale rzecz dość świeża, czyli wydana w zeszłym roku przez Muchę "Sara" z rysunkami Steve’a Eptinga. 6-zeszytowa miniseria z wydawnictwa TKO pochodząca z 2018 roku, jest przedstawicielem dosyć istotnej gałęzi w twórczości tego scenarzysty, jaką stanowi komiks wojenny. W Polsce co prawda nie dostaliśmy zbyt dużo jego historii tego typu, nie wiem też, czy jest na nie u nas miejsce – aczkolwiek kilka się pojawiło – jednak w bibliografii Ennisa można znaleźć sporo tytułów w tym klimacie. Osobiście nie jestem szczególnym fanem tego oblicza twórcy "Kaznodziei", bo jak dotąd chyba nie spotkałem się z niczym od niego w tym gatunku, co oceniłbym jako więcej niż solidne.
"Sara" raczej tego odczucia nie zmieniła, natomiast na pewno trzyma poziom i to kolejna skrupulatnie napisana pozycja. Scenariusz opowiada o grupie siedmiu rosyjskich snajperek, które w czasie II wojny światowej służą w walkach z Niemcami w trakcie oblężenia Leningradu w 1942 roku. Tytułowa bohaterka jest tą spośród nich, która może pochwalić się największymi osiągnięciami i właśnie na niej skupiona jest akcja.
Niestety w komiksie zabrakło mi jakiegoś większego pazura. Wojna sama w sobie niesie masę okropności – tragedii, śmierci, bezsensu, absurdów, odczłowieczania przeciwnika – i to tutaj jest, ale mam wrażenie, że gdzieś obok i niezależnie od fabuły. Nie da się też oprzeć wrażeniu, że to wszystko już było, a autor nie powiedział w temacie niczego nowego, nie przedstawił żadnego świeżego spojrzenia ani nie pogłębił szczególnie psychiki czy relacji postaci. Kolejna sprawa jest taka, że "Sara" nie opowiada właściwie żadnej konkretnej historii. Poznajemy oczywiście tytułową bohaterkę, mamy wgląd w fakty z jej przeszłości, ale same przedstawione wydarzenia to bardziej taki wycinek z działań na froncie niż składna opowieść.
Co by jednak nie mówić, to dalej solidna scenariuszowa robota. Akcja zgrabnie idzie do przodu, narracja jest płynna mimo sporej ilości retrospekcji, a dialogi naturalne. Co również zagrało, to przedstawienie bohaterek. Mamy dość sporą grupę postaci jak na tak niewielką objętość komiksu, ale twórcom udało się na tyle zarysować cechy charakteru, które je wyróżniają i ukazać je w taki sposób, żeby stosunkowo szybko można było rozeznać się, kto jest kim. Właściwie o każdej z dziewczyn można powiedzieć kilka słów i bez problemu je odróżnić, za czym stoi również zasługa rysownika.
Cała warstwa graficzna jest zresztą bardzo przyjemna i realistyczna kreska Eptinga na pewno może się podobać. Tak jak i zresztą cały komiks, nikt tutaj nie wymyślił koła na nowo, ale to porządny wojenny Ennis – jak ktoś lubi, to raczej się nie zawiedzie.
Dla mnie 6/10.