Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 762787 razy)

0 użytkowników i 4 Gości przegląda ten wątek.

Online Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3465 dnia: Pn, 17 Luty 2025, 16:12:54 »
Doman. Wydanie zbiorcze - od dawna miałem kupić, ale były ważniejsze wydatki, a tu niespodzianie się wyprzedał (chyba) i zdążyłem kupić w ostatnim momencie. Generalnie to element nostalgii gra tutaj największą rolę, ale nie spodziewałem się, że to się tak dobrze i lekko czyta. Mogłoby spokojnie konkurować na Zachodzie z komiksami o Conanie. Fajne, choć przede wszystkim dla tych co czytali Domana za młodu. A inni mogą zobaczyć kawałek historii.

Cygan - to czytałem dużo później. Fajnie i szybko się czyta obecnie, ale chyba lepiej to wspominałem niż oceniam teraz. Wartka akcja, ale fabuła jakoś tak bez polotu, a na dodatek poszła w jakimś takim nijakim kierunku. W ostatecznym rozrachunku chyba można sobie darować.

Kingdom Come - jak na SH to całkiem dobrze, natomiast jak na tak epicką historię to nieco zbyt krótko, to powinno być ze dwa-trzy razy dłuższe, żeby można było bardziej tą epickość poczuć. Dlatego skończyłem z poczuciem dużego niedosytu i niewykorzystanego potencjału. Nie ma porównania do np. Batman Powrót Mrocznego Rycerza.

Ja, Smok - pretekstowa fabuła po to, żeby Gimenez sobie porysował w klimatach fantasy. Jak ktoś lubi oglądać obrazki i fabuła nie ma żadnego znaczenia, to warto. W innym przypadku szkoda czasu.

On Mars 1-3 - lekka sci-fi, przyjemnie się czyta, ale brak tu głębi, wszystko już było. Jak ktoś lubi sci-fi wydawane przez Lost in Time to powinien sprawdzić On Mars.

Aliens - Black&White Classic Omnibus. - Generalnie nie jestem zwolennikiem przenoszenia franczyz filmowych do komiksów, np. komiksy Star Wars czy Star Trek nie wzbudzają mojego najmniejszego zainteresowania. Inaczej jest w przypadku Aliens/Predator. B&W Classic Omnibus to najsłabszy z wszystkich dużych tomów Aliens/Predator wydanych przez Scream. Ale nadal bardzo jestem zaskoczony jak dobrze ta franczyza się odnalazła w komiksie.

Świat Dryftu 1-3 - słabiutki cykl fantasy. Można spróbować, jeśli ktoś jest fanem Lanfeusta z Troy, ale Świat Dryftu to tak o klasę, dwie niżej.

Obecność ukochana - nudne historyjki, zapomniałem o czym były po dwóch dniach.

Batman kontro Deathstroke - słabe nawet jak na SH. Batman w ogóle nie przypomina Batmana, a sam komiks jest nudny.

Siedmiu żołnierzy
- cóż, Morrison tutaj nie dowozi, to nie jest Doom Patrol, który zachwycił mnie oryginalnością. Doceniam rozbudowaną konstrukcję, choć wbrew pojawiającym się w sieci opiniom nie jest ona specjalnie skomplikowana (to nie Moore z misterną konstrukcją Promethei czy LND). Sam pomysł może i nawet jest ciekawy, ale niestety postaci Żołnierzy są wyjątkowo nieinteresujące (może poza Zatanną) i całość mnie znudziła. Ale mogę być nieco uprzedzony, bo zupełnie nie podoba mi się wmieszanie mitologii arturiańskiej, ani tym bardziej celtyckiej z SH. W ogóle średnio za nimi przepadam, ale w takim połączeniu już wyjątkowo mnie to odpycha.

7 przeciw chaosowi - przypomina opowiadanie sci-fi z połowy poprzedniego wieku. Czyli fajne pomysły, które mogłyby zachwycić, gdybyśmy żyli w połowie poprzedniego wieku. A tak to tylko dla hobbystów. Ale wykonanie bardzo dobre.

Towarzysze zmierzchu - mam tutaj problem, bo na tle pozostałych komiksów, które znajdują się w tym zestawieniu, Towarzysze to zupełnie inna liga. Więc nie chciałbym zrównywać tego komiks z pozostałymi. Bo choć nie uważam TZ za arcydzieło (jak to w posłowiu określił tłumacz), to jest to komiks wysokiej próby, w szczególności świat przedstawiony, klimat, a także wzajemne relacje między bohaterami. Nie mogę też nie docenić zakończenia. Ale w ostatecznym rozrachunku ten komiks nie ma tego, czego szukam w komiksach, ani mnie nie zachwycił, ani nie poruszył. A czytałem drugi raz, za pierwszym razem z takim samym rezultatem.

Offline Gieferg

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3466 dnia: Pn, 17 Luty 2025, 16:25:32 »
Ostatni Mohikanin

Bardziej suche przeniesienie tekstu na ramki niż żywa opowieść. Jeszcze zaczyna sie od razu od wędrówek córek do obozu wycinając same powody jej zaczęcia, jakby nie można było dodać z kilka plansz tylko by zmieścić się w standardzie 46. Rysunki dość ładne ale też jakby standardowe, typowe do adaptacji a nie osobiste, będące jakimś artystycznym wyrazem autora. Ale jest wierny książce, prawda? To film pozmieniał szczegóły.

Nie do końca rozumiem sens całej tej serii, to jest do nastolatków którym się nie chce czytać książek czy żeby zrobić reklamę klasyków litaratury i by każde dziecko wiedziało co jest kanonem? Wojnę światów czy Wehikuł czasu mam zaadaptowane przez Andrzejewskiego. Są ze dwa filmy. Jeszcze brać tak skonwencjalizowane wersje książek, które i tak się całe nie mieszczą przy tak przyjętej ilości kartek? Chyba żeby wzięli na tapętę coś nietypowego, np. "Solaris" Lema.

Parę słów o Mohikaninie ode mnie:

https://filmozercy.com/wpis/to-samo-tylko-gorzej-recenzja-komiksu-ostatni-mohikanin
W skrócie - słabe i brzydkie, lepiej już sięgnąć po węgierską wersję.

Offline Deepdelver

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3467 dnia: Wt, 18 Luty 2025, 22:27:24 »
Dużo ostatnio czytam, więc nazbierało się trochę wrażeń.  Na początek komiksy, które mnie mnie mocno wzięły i ZDECYDOWANIE POLECAM

Otchłań zapomnienia - Paco Roca z wyczuciem rozlicza się historycznymi traumami swojego narodu. Bez oskarżycielskiego tonu, bez relatywizowania, bez moralizatorstwa, patrząc na koszmar wojny i powojennych represji z jedynej miarodajnej perspektywy – oczami konkretnego człowieka. Jest jak jego bohater, nie pozwala umrzeć pamięci o zmarłych. Bardzo poruszający, piękny i mądry komiks.

Locke & Key: Złoty Wiek - tak się powinno robić crossovery! Komiks nie tylko wiarygodnie i bezszwowo łączy dwa kultowe komiksowe cykle, ale sam w sobie przedstawia ciekawą historię. Podobała mi się konstrukcja tomu - pozornie niezwiązane ze sobą opowiadania w finale okazują się elementami pomysłowej fabularnej układanki. Świetnie się to czytało i było oko na czym zawiesić.

Blast - od razu zaznaczę, że podczas lektury nie doznałem tytułowego blastu. Mimo braku objawienia doceniam jednak walory komiksu - perfekcyjnie dawkowaną fabułę i napięcie, tajemnicę drążącą dla nas tunel w głąb zdziczałego człowieka, ciekawy styl graficzny, mocny finał. Wstrząsająca lektura (silnie kojarzyła mi się z książką "Dziecię boże" McCarthy'ego), ale chyba nie poczuję potrzeby żeby ją powtórzyć.

Dżihad - uuuu, ale to było niespodziewanie dobre! Bardzo oryginalna cyberpunkowa wariacja - autorska i przemyślana, a przy tym świetnie narysowana. Tylko kto pokarał ten tytuł tak nieciekawą okładką? Komiks lata za takie pieniądze, że grzech nie brać.

RIP 1-6 - kiedy przeczytałem o tym jaki jest koncept na tę serię – czyli ukazanie w kolejnych tomikach  tych samych wydarzeń z perspektywy różnych osób - wiedziałem, że muszę ją przeczytać. Ogólnie wypada to bardzo dobrze, choć seria miewa swoje mielizny (tom drugi), a zakończenie nie wali tak mocno jakbym chciał (raczej systematyzuje i spina klamrą to, co już wiemy). Lektura to ciekawy proces odkrywania tajemnic każdego ze wielowarstwowych bohaterów i przebijania się przez kolejne kurtyny pozorów. RIP nie wstrząsnął posadami mojego komiksowego topu, ale bawiłem się świetnie i na pewno wrócę do serii w poszukiwaniu smaczków, które przeoczyłem. Brawo za udane tłumaczenie, szczególnie za "klejucha" oraz dywagacje o grabarzach i grabieżach.

12. Ślicznotka - piękny komiksowy list miłosny, tyle że do 90-tonowej maszyny. Czy na forum fanatyków komiksu trzeba tłumaczyć na czym polega miłość do rzeczy? Świetny album zawierający wszystkie te nieuchwytne aromaty, za które kochamy twórczość Schuitena.

Zobaczyć Paryż - bardzo sugestywna, oniryczna wyprawa do Paryża przyszłości. Najlepszy od dłuższego czasu album o Mrocznych Miastach... nie będący częścią cyklu o Mrocznych Miastach. Dlaczego akurat tak jest kwalifikowany? Nie mam pojęcia, ale polecam, bo to ten sam pół-realny vibe.

Mazebook - mądra i sugestywna historia o przepracowywaniu straty bliskiej osoby - osobista, prawdziwa i szczera. Uproszczona strona wizualna nie przeszkadza w lekturze, wręcz przeciwnie - dobrze komponuje się z symboliczną wędrówką bohatera. Kupiłem i nie żałuję. Wrócę jeszcze do tego labiryntu.

Potwór z Bagien (Wein, Wrightson) - ależ to jest potwór - nie mieści się prawie na żadnej z moich półek! Wydanie jest monstrualne, ale i piękne - stylizowany kredowy papier daje radę, a rysunki są świetne. Na plus także ciekawe dodatki, choć przydałoby się przekrojowe przedstawienie historii cyklu. Spodziewałem się ładnej ramotki, ale okazało się, że to bardzo satysfakcjonująca lektura. Wiadomo, nie jest to Moore, a w fabule daje się dostrzec właściwe dla tamtej ery infantylizmy
Spoiler: PokażUkryj
Amerykanin bez żadnych formalnych procedur może sobie polecieć prywatnym samolotem na bałkańską prowincję, w dodatku wszyscy będą tam posługiwać się językiem w pełni dla niego zrozumiałym (nawet w średniowiecznych Niemczech)

oraz niekonsekwencje w lore wynikające pewnie z epizodycznego charakteru komiksu
Spoiler: PokażUkryj
Mat Cable opowiada na lewo i prawo jak to chce pomścić śmierć swoich najlepszych przyjaciół Hollandów, a przecież ledwo się znali i do końca byli ze sobą "per Pan".

Mimo wszystko komiks nie uwłacza inteligencji czytelnika i wędrówka przez kolejne strony daje dużo frajdy. Zdziwiła mnie jedna rzecz - po odejściu Wrightsona od prac przy serii spodziewałem się obniżenia poziomu wizualnego, a paradoksalnie znalazł na tej płaszczyźnie godnych następców, za to cykl zauważalnie podupadł wówczas fabularnie. Jednak summa summarum to bardzo udany album, który powinien znaleźć się na półce każdego fana Bagniaka.

Brzask - umie ten Świdziński w komiks, nie ma to-tamto. Na pierwszy rzut oka wygląda to prostacko, ale zarzucony skutecznie haczyk szybko wciąga nas coraz głębiej w historię, a nasza wyobraźnia sama wlewa w te bohomazy właściwy kolor, smak i detal. I po chwili czujemy tą pylistą fakturę zrujnowanej Warszawy, cierpką woń strachu zasypanych w piwnicy zwalonego domu. Krótki ale intensywny komiks, zapada w pamięć i serducho. Jeszcze raz wielkie dzięki dla nieocenionej Małej Kasi za pomoc w zdobyciu tego klejnociku.

Nimona - coś tam z grubsza wiedziałem na temat filmowej adaptacji, więc i do komiksu podszedłem nieco przygotowany, a i tak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zrobiony na luzie, ale z przekonaniem, z pozoru lekki i zabawny, ale poruszający ważne tematy, nie indoktrynujący, ale przedstawiający odmienny punkt widzenia. Ciekawa, ujmująca i inspirująca lektura. Egzemplarz wypożyczyłem z biblioteki, ale już sobie zamówiłem swój.

Druga grupa tytułów to solidne średniaki. Można by stwierdzić, że NIE ŻAŁUJĘ, ŻE PRZECZYTAŁEM

Sędzia Dredd: Tytan - mój pierwszy kontakt z tym uniwersum i to całkiem udany. Przedstawiona wizja rzeczywistości jest bezkompromisowa i wyrazista, ale przy tym wiarygodna i spójna. Kupił mnie ten gorzki świat, w którym zawsze wygrywa prawo i zawsze przegrywa człowiek. Nie jest to coś wybitnego, ale jest bardzo solidne. Jak kodeks Dredda.

Sędzia Dredd: Mandroid - w zasadzie wszystko jak wyżej.

Bestia 1-2 - opowieść o dziecięcym outsiderze, który brak rówieśniczej przyjaźni rekompensuje sobie braterską relacją z dziwnym stworem. Brzmi znajomo? Nic dziwnego, ten motyw przerabialiśmy w kulturze masowej nie raz. Ale to nie ma znaczenia, bo "Bestia" to nadal ujmująca historia, fajnie narysowana i nie pozbawiona własnych zalet. Podobało mi się, że wiele z postaci ma niesztampowy, zmienny wzorzec zachowań – wydarzenia wpływają na ewolucję ich nastawienia i życiowych postaw. To całkiem przyjemna lektura, choć duże nasycenie obcojęzycznym słownictwem nieco ją spowalnia (na szczęście na końcu mamy słowniczek).

Morgan - chyba mam przesyt tego rodzaju komiksów, bo chwalony "Morgan" podobał mi się zauważalnie mniej niż "Hombre". Nadal jest jednak całkiem solidnie - i rysunkowo, i treściowo. Bohater, choć sztampowy, zyskuje naszą sympatię, a jego więzienne zmagania naszą uwagę. Zważywszy na stan zdrowia Morgana i jego policyjną przeszłość (ciekawe czy mijał się czasem w przychodni z Hartiganem z Sin City?) zachowuje się racjonalnie -  jest ostrożny, nie wychyla się, szuka sojuszników i stara się nikomu nie podpadać. Zjazd formy następuje po opuszczeniu murów więzienia - tutaj nagle zaczynają szarżować - zarówno Morgan, jak i scenarzysta. Robi się dziwnie, groteskowo i mało absorbująco.
Na przykład, czy może mi ktoś wyjaśnić dlaczego
Spoiler: PokażUkryj
sprytny Morgan niespodziewanie zyskując szansę na nowe życie po oficjalnym pochówku swojego sobowtóra, nadal przedstawia się każdej napotkanej osobie swoim prawdziwym nazwiskiem?

Dodatkowy plusik za kilka cameo z Hombre czy periodykiem "Cimoc".

Kraken - nieźle narysowane i pokolorowane, opowieść dobrze buduje klimat, choć finał rozczarowuje nierealnym twistem i karkołomnym epilogiem. Lektura na raz.

Ballada o Halo Jones - chciałoby się powiedzieć "O co to całe halo z Halo?". Za dużo naczytałem się hurrapozytywnych opinii i rzeczywistość nie sprostała oczekiwaniom. Oczywiście to bardzo dobry komiks, fachowo narysowany (choć w stylu, który nie budzi mojego zachwytu), aromatyczny, gęsty i bogaty w refleksje. Wiadomo, Moore. Ale żeby mnie wyrwał z kapci? Co to, to nie. Mimo wszystko szkoda, że cykl nie doczekał się kontynuacji i okazji by szerzej rozwinąć skrzydła.

Świat Arkadiego - bardzo oryginalna i pomysłowa reinterpretacja greckiej mitologii, w dodatku z elementami świadomego budowania uniwersum (dostajemy mapy, schematy wędrówek). Im dalej w las, tym fabuła nabiera rumieńców i tempa. Świetnie narysowane (Caza potrafi rysować nawet wiatr), cudnie pokolorowane, choć niektóre kadry sprawiały wrażenie pikselozy (czyżby robiono skany wobec braku oryginalnych materiałów?). Z chęcią sięgnę po drugi tom.

Skalp 2 - równie solidny, brutalny i niejednoznaczny jak pierwszy tom. Podobało mi się, choć nie jest to komiks mojego pierwszego wyboru. No i mam dylemat, bo w sumie chciałbym dowiedzieć się do dalej, ale w bibliotece dalszych tomów brak, a ja nieszczególnie garnę się do zakupu serii.

XIII tom 1 - fajny akcyjniak w stylu „Tożsamości Bourne'a”, świetnie narysowany, z pełnokrwistymi postaciami i angażującą fabułą. Chętnie wypożyczę sobie dalsze tomy. Najbardziej spodobał mi się inside-joke gdy agent czyta czasopismo, a na jego ostatniej stronie widzimy następna stronę komiksu XIII.
Spoiler: PokażUkryj
Gdyby jak porządny człowiek zaczął od lektury komiksu to jeszcze by żył.

Wybaczam nawet zamienione dymki i "chirurżkę".

Ostatnia grupa to tytuły, które mnie zawiodły i dały mi wrażenie, że ich lektura to STRACONY CZAS

Czarodzieje i ich dzieje 1 - "Za stary jestem na to!" jak mawiał sierżant Murtagh z "Zabójczej broni". Z ciekawości sięgnąłem, ale wynudziło mnie okropnie, nic nie kliknęło. Za to właściwy adresat, czyli mój syn był zachwycony. Więc tak to zostawimy. :)

Piekło Dantego - "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie zaznać literatury" chciałoby się sparafrazować słynne wersy "Boskiej komedii". Komiks stanowi bowiem oheblowaną, ocenzurowaną i kaleką wersję literackiego pierwowzoru. Oheblowaną, bo nie znajdziemy tu śladu mowy wiązanej, której złożoność, rytm i objętość w oryginale nadawały piekielnej wędrówce ciężar, dystans i mozół, narzucały czytelnikowi jarzmo uważanej lektury. Tutaj skaczemy lekko po skąpych wysepkach bardzo uwspółcześnionego tekstu, na skutek czego dantejska eskapada kurczy się w naszym odczuciu do poobiedniej wycieczki. Ocenzurowana, bo nie znajdziemy w Piekle pokutników, którzy mogliby budzić światopoglądowe kontrowersje. Kaleką, bo autorom nie starczyło motywacji, by poprowadzić nas również przez Czyściec i Niebo, a zatem po Piekle spada na nas nieoczekiwanie groteskowy happy end (coś a'la zakończenie "Władcy Pierścieni" Bakshiego, któremu producenci zakręcili kurek z pieniędzmi, więc po wydarzeniach z pierwszego tomu dodał coś w rodzaju "Bohaterowie stawili czoła jeszcze wielu niebezpieczeństwom i stoczyli wiele walk, ale ostatecznie zwyciężyli."). Graficznie oczywiście bywa świetnie - dopieszczone monumentalne ołówkowe ilustracje w stylu Dore'a zachwycają (dla nich samych zachowam komiks), ale to tylko koncepcyjne filary komiksu, a przerwy między nimi zajmują nieszczególnie staranne i mało efektowne wypełniacze. Lektura nie bolała, ale wyszedłem z niej z przekonaniem, że zaserwowano mi całkowicie odtwórczą i niepotrzebną adaptację. No i jeszcze ten niefortunny tytuł skoro piekło Dantego, to dlaczego nie posmarował? ;)

Kroniki barbarzyńców - co tu się odwikingowało? Jak coś zilustrowanego tak dobrze może być tak badziewne fabularnie? Bohaterowie są durni i odrażający. Oglądamy ich głównie wymiotujących, defekujących, obnażających się, gwałcących lub gwałconych. Ich zamierzenia i plany są idiotyczne, podejmowane środki absurdalne, motywacja niewiarygodna, a reakcje abstrakcyjne. Nikt tu nie zachowuje się przewidywalnie i sensownie. Nawet jeśli zostaje cudownie oszczędzony spod samego topora, to po chwili zaczyna się szarogęsić, ciskać i stawiać warunki. Wikingowie nie mają za grosz rozumu i wojennej dyscypliny, jeszcze przed rozstrzygnięciem walki rzucają się chlać, rabować, a przede wszystkim gwałcić wszystko co się rusza. Nawet (a może w szczególności) utytłanego w gównie od stóp od głów mnicha. To nawet nie jest komiks pornograficzny, tylko po prostu zboczony. Autor lubuje się w pokazywaniu męskich przyrodzeń, ale już zbliżenia z kobietami kreśli z zaskakującą nieśmiałością. Konstrukcja fabuły na wstępie wydała mi się bardzo dynamiczna i obiecująca, ujęła mnie otwierająca sekwencja, gdy w ciągu kilku minut przewidywalny świat bohatera staje w ogniu, a on nie może przestać uciekać, bo każde schronienie starcza mu na chwilę. Sugestywne, świetnie narysowane. Ale potem... zaczynają się właściwe "Kroniki barbarzyńców". I okazuje się, że fabuła pierwszej części nie ma za grosz sensu.
Spoiler: PokażUkryj
Główny bohater wygrywa tym, że zakłada maskę nordyckiego wodza (którego twarz mało kto widział), ale potem okazuje się, że w sumie i wygląda praktycznie identycznie, do tego znienacka budzą się w nim braterskie uczucia do nie swojego brata itp. itd.

Wszystko się miesza, a ja przestaję nadążać. Może druga trylogia będzie lepsza? Nic z tego. Znowu po obiecującym pomyśle wyjściowym fabularna podłoga się załamuje i lecimy z autorem trzy piętra niżej, przebijając kolejne stropy głupoty.
Do pasji mogą doprowadzić "wikingizmy" (i inne -izmy), które autor aplikuje nam na twarz całymi szuflami, a które tłumaczone nie są. Mając jakieś podstawy języka niemieckiego będziemy z grubsza wiedzieć czego dotyczą, ale nie sprzyja to płynnemu czytaniu. Ponadto autor lubuje się w hurtowych onomatopejach, więc po kolejnym "Rzyyyg!" czy innym "Buuu... huuu..." robiło mi się niedobrze. W dodatku wybór kanału ekspresji bywa osobliwy - wikingowie zwykle wrzeszczą coś w tle, ale już pies potrafi szczekać w dymkach (choć nie zawsze). Tu nie ma miejsca na ciszę, nawet jak nikt nic nie gada, to stęka, beka, wzdycha, mruczy albo wymiotuje. Wszystko to sprawia, że lektura była dla mnie prawdziwą męką. Znacznie lepiej Mitton opowiada obrazem - potrafi sekwencję zdarzeń przedstawić w sposób czytelny i efektowny. To zbrodnia na rysowniczym talencie angażować go w tak lichy projekt. "Kroniki barbarzyńców" to jedyny komiks, który jeszcze przed ukończeniem zacząłem przygotowywać do sprzedaży. No i definitywnie wyleczył mnie z pokusy zakupu innych dzieł Mittona.
« Ostatnia zmiana: Wt, 18 Luty 2025, 23:36:11 wysłana przez Deepdelver »

Offline nori

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3468 dnia: Śr, 19 Luty 2025, 06:48:30 »
Deepdelver, w dużej mierze odpowiadasz za to, że moje plany mocnego ograniczenia zakupów, spalają na panewce.
Dzięki!

Offline burberry

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3469 dnia: Śr, 19 Luty 2025, 12:39:25 »
Przeczytałem ostatnio kilka komiksów.

Droga, Manu Lanceret, 8/10
Nie czytałem książki, na podstawie której Larcenet zrealizował swoją adaptację, ale po przeczytaniu Drogi w wykonaniu Francuza wiem, że nie muszę tego robić, by poczuć siłę oddziaływania tego utworu. Oprócz tego, że Droga jest świetnie narysowana i wykorzystano w niej techniki plastyczne, mające na celu oddać wszechobecną beznadzieję, skażenie, brud i smutek, to również narracja w komiksie jest na wysokim poziomie, pomimo oszczędności w wypowiadanych przez bohaterów Drogi słowach. Komiks oceniam bardzo wysoko.

Batman: Rozbite Miasto, 7/10
To jest naprawdę niezły komiks. Przede wszystkim nie ma prawie w ogóle Jokera, Batman jest street level, ma swoje obsesje, popełnia błędy, dostaje manto i jest świetnie narysowany. Duet Azzarello i Risso to uczta dla oczu i w miarę akceptowalny poziom fabularny. Najbardziej przypadła mi do gustu ostatnia, krótka historia, ale cały album jest utrzymany na równym, bardzo rozrywkowym poziomie. Przy założeniu, że chodzi o konwencję super hero można się nieźle bawić. 7/10.

Morgan, Lost in Time, 7/10
Jedyny komiks duetu Segura i Ortiz, który posiadam i który czytałem. Większość akcji Morgana toczy się za kratami, co niewątpliwie jest niecodzienną scenerią, nawet jak na komiks. Nie jestem jakimś fanem krótkich form, i tym razem brakowało mi wykrzesania pełni potencjału. Niektóre historie są gorzkie, inne utrzymane w humorystycznym tonie. Świetna kreska, czyta się Morgana bardzo przyjemnie. Dla tych, którzy lubią duet tych twórców jest to pozycja obowiązkowa. Nie jest to wybitny komiks, ale na pewno całkiem dobry.

Doom Patrol, t.1. 7/10
Trafiła się okazja nabyć pierwszy tom Doom Patrolu za grosze i głupio było nie skorzystać. Nie jest to moje pierwsze zetknięcie z twórczością Morrisona, ponieważ czytalem JLA: Ziemia 2 oraz New X-Men, ale zdecydowanie jest to na pewno jego najbardziej kreatywny komiks ze wszystkich, jakie poznałem. Fabuła to popis erudycji autora i z grubsza oscyluje wokół śmiertelnych zagrożeń różnego typu, które tylko ekipa Doom Patrolu może powstrzymać. Czego my tutaj nie mamy? Zakładam, że w czasach, gdy nie było dostępu do internetu z większością idei czy zamysłów prezentowanych na kartkach Doom Patrolu czytelnik spotykał się po raz pierwszy i mogło to być quasi szokujące doznanie :). Doom Patrol to komiks, w którym skaczemy z jednego pomysłu do drugiego i pod koniec albumu ten koncept prezentowania absurdalnych pomysłów okazał się nieco nużący. Nie odmówię jednak Morrisonowi wyobraźni, natomiast nie jest pewne, czy sięgnę po kolejny tom. Doom Patrol jest absolutnie czytalny, także próg wejścia nie jest jakiś niesamowicie wysoki. Jest po prostu dziwny, zakręcony i nietypowy, obrazoburczy i absurdalny, ale zupełnie zjadliwy.  ;)

Kick-Ass 1, 6/10

Czytałem w 2017 i wywarł na mnie bardzo mocne wrażenie i byłem ciekaw, czy po latach wracając do tego tytułu odbiór będzie równie dobry. Nie był, chociaż to sprawne wyrobnictwo. Niestety, momentami zagubiona perspektywa Romity psuje odbiór części rysunkowej. Ale za cztery dychy to całkiem niezły komiks w klimacie okołosuperbohaterskim.

Bezprawie t.1: Witamy w Badrocku, 5/10
Wskoczyłem do hype trainu i się zawiodłem. Misz masz ogranych klisz, tyle że w lore Dreddów. Spotkałem sie nawet na forum z opinią, że to najlepszy western, jaki ktoś czytał. Naprawdę nie mam pojęcia skąd te zachwyty. Dla mnie to przeciętne czytadło w ściśle określonej konwencji, żonglujące kliszami (silna kobieca postać; fajtłapa, która zmienia się w bohatera; kosmiczne rasy, które chcą spokoju, a są uciemiężone; diaboliczne korporacje). Okej, to nie jest zły komiks, ale nie jest też bardzo dobry. Dałem nabrać na pochlebne opinie, ale przy czytaniu czułem raczej zawód, bo spodziewałem się nie wiadomo czego  :-X Dla mnie to takie 5/10, i jedno z większych rozczarowań komiksowych z ostatnich 12 miesięcy.
« Ostatnia zmiana: Śr, 19 Luty 2025, 12:49:39 wysłana przez burberry »

Offline nori

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3470 dnia: Śr, 19 Luty 2025, 15:27:11 »
;)
burberry, w dużej mierze odpowiadasz za to, że moje plany mocnego ograniczenia zakupów, spalają na panewce.
Dzięki!

I oczywiście tyczy się to każdej osoby udzielającej się w  niniejszym wątku. ;)

Offline kostuch

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3471 dnia: Cz, 20 Luty 2025, 19:46:11 »
Zbłąkane kule - 2 - Brutalność uczuć David Lapham  9/10
I jest to mocne 9/10

2 tom wiec mniej wiecej wiadomo czego sie mozna spodziewac. Rozkreca sie w miare spokojnie ale pozniej rozwoj relacji miedzy bohaterami - jest to imo kapitalnie poprowadzone. CZytalem ostatnio sporo komiksow lepszych/gorszych, niektorych z nich juz nie pamietam ale zakonczenie tego tomu siedzi mi mocno w bani i pewnie na dlugo tak zostanie. Generalnie watek porwanych dzieciakow i jak to sie konczy a zwlaszcza kadry ktorych autor uzyl zeby zakonczyc ten tom potrafia sprawic ze serducho moze peknac albo lezka sie pojawic

Offline burberry

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3472 dnia: Cz, 20 Luty 2025, 21:27:09 »
Czekam na ten komiks z niecierpliwością; na mojej liście zakupowej na najbliższy czas jest na samej górze :)

Offline Leyek

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3473 dnia: Cz, 20 Luty 2025, 21:53:20 »
Chciałbym częściej coś pisać, więc na szybko parę zdań o ostatnich krótkich lekturach:

Dziesięciocentówka nieskończoności - spodziewałem się, że to będzie słabe dlatego wziąłem tylko wersję gigantową i wszystko się sprawdziło. Gówno owinięte w złoty papierek (przesadzone wydanie). Scenariusz wygląda jak skrypt większej historii lub streszczenie w stylu tych co były do szkolnych lektur. Przez to nie przywiązuje się żadnej wagi do bohaterów, ich "przygód". Rysunki też przez to nawalone postaci, szczegółów, ciężkie w odbiorze. Kto jeszcze nie kupił, a się zastanawia z całego serca odradzam, ew. wziąć tanią wersję gigantową. 2/10

Z pieca spadło - fajny zbiór szortów duetu Wiśniewski/Nowacki (plus jak zawsze na składzie Mazur). Dwa (Apłam i Elegantka) wybiajają się poziomem scenariusza, ale reszta też trzyma równy, niezły poziom. A jak rysuje Jaszczu to każdy wie, albo się tą kreskę kocha albo.... nie nie ma żadnego albo ;) 8/10

Święte księgi (Dem/Spell) - takiego duetu bym się w sumie nigdy nie spodziewał, a wyszła bardzo przyjemna kolaboracja. Rysunki Spella dość oszczędne (i cz-b), scenariusz fajnie poprowadzony i zostawiający coś w głowie. Polecam, szczególnie że to kosz raptem 2 dyszek. 7+/10.

Offline JakubM

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3474 dnia: Pt, 21 Luty 2025, 14:40:04 »
Victor Hugo - Dzwonnik z Notre Dame  od wydawnictwa Scream Comics.

Bardzo lubię tą serie Bessa, czarno-białe kadry potrafią wywrzeć wrażenie na czytelniku. Czytając Dzwonnika z Notre Dame nie miałem żadnego przygotowanego podłoża pod ta historie, jakoś ta edycja Disneya mnie ominęła i tez nie wiedziałem co mnie czeka. Czytając to historie mamy odczynienia z jednym wielkim dramatem – miłość naiwna, miłość obsesyjna, miłość prosta, miłość fizyczna, miłość rodzicielska – wszystkie tragicznie się kończą. Nie wiem jak z tego Disney zrobił niewinną bajeczkę 😊
Jedyny minus jaki ma ten komiks to trochę za mało architektury Notre Dame, ale jestem w stanie sobie to wynagrodzić innymi kadrami.
8/10

I dzięki tej pozycji dowiedziałem się o tej konstrukcji - Szubienica z Montfaucon.




Offline Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3475 dnia: Pt, 21 Luty 2025, 23:47:25 »
Dziesięciocentówka nieskończoności - spodziewałem się, że to będzie słabe dlatego wziąłem tylko wersję gigantową i wszystko się sprawdziło. Gówno owinięte w złoty papierek (przesadzone wydanie). Scenariusz wygląda jak skrypt większej historii lub streszczenie w stylu tych co były do szkolnych lektur. Przez to nie przywiązuje się żadnej wagi do bohaterów, ich "przygód". Rysunki też przez to nawalone postaci, szczegółów, ciężkie w odbiorze. Kto jeszcze nie kupił, a się zastanawia z całego serca odradzam, ew. wziąć tanią wersję gigantową. 2/10
Zupełnie nie rozumiem, skąd tyle negatywnych emocji w stosunku do tego komiksu. Historia, która w niczym nie ustępuje normalnym komiksom z Gigantów, a ludzie są jacyś totalnie uprzedzeni. Dla mnie lektura była bardzo fajna.

Offline komiks

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3476 dnia: So, 22 Luty 2025, 16:34:16 »
DCeased. Nieumarli w świecie DC - infaltylne, ekspozycyjne, głupie, dawno nie czytał tak złego komiksu. Nagromadzenie idiotyzmów większe niż niż plaga zombiaków. Do tego te zabiegi socjotechniczne, które teraz są modne, przypominające, że czytam komiks dla amerykańskich dzieci. To nie jest horror, to jest dramat sztuki komiksowej, a nawet już nie sztuki, tylko produktu komiksowego.
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline Kadet

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3477 dnia: So, 22 Luty 2025, 16:39:02 »
Zupełnie nie rozumiem, skąd tyle negatywnych emocji w stosunku do tego komiksu. Historia, która w niczym nie ustępuje normalnym komiksom z Gigantów, a ludzie są jacyś totalnie uprzedzeni. Dla mnie lektura była bardzo fajna.

Być może źródłem tych emocji jest nie tyle sama historyjka, co dysproporcja między jej jakością a nasileniem promocji, jaką ją obdarzono. Tak jak napisałeś, komiks poziomem podobny innym z "Gigantów" (w samym grudniowym Gigancie, w którym wyszedł, były dwie inne historyjki, które dla mnie były co najmniej tak samo interesujące, jeśli nie bardziej), a Disney-Marvel robił na niego hype większy, niż dla "ŻiCSM" i kolekcji Barksa razem wziętych. To może wywoływać odruchową reakcję zdziwienia/zniechęcenia u ludzi, którzy czytują więcej Disneya, przez co sam komiks oceniają oni bardziej surowo.
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline zerodwatrzy

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3478 dnia: So, 22 Luty 2025, 19:24:03 »
Dla mnie skrótowość tego komiksu jest jego największą wadą. Na 30 stronach komiks celebrujący postać Sknerusa to może robić Rosa w pełni wykorzystujący układ 4 rzędy po głownie 2 panele i nie marnujący ani kadru. Tutaj mamy dekompresję i nawet jeśli niektóre pomysły są ciekawe, to zostały ledwo liźnięte, przez co zostaje jedynie niedosyt. Mogli mu dać chociaż miniserię, Aaron pisać potrafi, a przy obecnej objętości to jak streszczenie.

A jeszcze bardziej robi to negatywne wrażenie, jeśli czyta się obecne Topolino. Alex Bertani, redaktor od 2019, pozwala realizować twórcom bardziej ambitne pomysły, daje im przestrzeń na dłuższe historie, a nawet sam podrzuca im swoje koncepty i zachęca do kreatywności. Gdyby to Włosi zlecali tę historię, Aaron dostałby miejsce na opowiedzenie historii w sposób wyczerpujący. Zamiast tego dostaliśmy za krótki komiks będący dodatkiem do marketingu. Chociaż ta okładka Pastrovicchio, użyta u nas i w Gigancie, i w HC - przepiękna, tyle dobrego. Potem Marvel wziął się za What ify i tu jest już totalna tragedia, niech dadzą sobie na razie spokój. Lepiej by wydali PKNA w Omnibusach, włoskie gotowce już czekają ;)

Offline Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3479 dnia: So, 22 Luty 2025, 22:33:49 »
Ja z tych what ifów czytałem tylko Wolverine'a i to był faktycznie paździerz, ale komiks Aarona mi się podobał. Tyle, że ja się nie nastawiałem na nie wiadomo co, czytałem to w sierpniu, jak jeszcze nawet nie zapowiedziano polskiego wydania.