Tom King, Gabriel Hernandez Walta, Michael Walsh - "Vision"Niesiony dobrymi wrażeniami z lektury "Rorschacha", postanowiłem zabrać się za kolejny tytuł spod ręki Toma Kinga. A że po uniwersum Marvela sięgam zdecydowanie rzadziej, uznałem, że mała odmiana dobrze mi zrobi i w pierwszej kolejności wziąłem na tapet "Visiona". Seria wyszła u nas już ładnych kilka lat temu i od tego czasu niejednokrotnie zdarzało mi się czytać przychylne opinie na jej temat. Na całość składa się 12 zeszytów, przejście przez które okazało się bardzo szybkie i podobnie jak poprzednio autor pozostawił mnie z bardzo pozytywnymi odczuciami.
Czytając "Visiona" nachodziły mnie skojarzenia z seriami wydawanymi dawniej pod szyldem Vertigo – tymi, które choć dotyczyły superbohaterów i obracały się w tym samym świecie, co główny nurt, to klimatem i tematyką znacząco odbiegały od standardowych historii z tego gatunku. Podobnie jest w tym przypadku. Pomimo że postacie pojawiające się na kartach tego komiksu pochodzą ze świata Marvela, a spora część z nich doczekała się już nawet filmowych interpretacji, w żadnym momencie nie stanowi to definiującego elementu dla fabuły, a chociaż bohaterowie to istoty sztuczne, wydają się nadal bardzo ludzcy.
Historia kręci się wokół tytułowego Visiona, androida stworzonego pierwotnie do zniszczenia Avengers, a obecnie jednego z członków tej grupy. Mało tu jednak superbohaterzenia, dużo za to skupienia uwagi na postaciach, wchodzenia w ich psychikę i budowy między nimi relacji. Fabuła jest bardzo nośna i zahacza o szereg tematów, mamy więc poruszone wątki odmienności, braku akceptacji czy trudnych rodzinnych relacji. Bohaterowie są bardzo dobrze nakreśleni, przedstawieni realnie i z wiarygodnie oddanymi emocjami, a scenariusz wraz z rozwojem wydarzeń pozwala odkrywać kolejne występujące pomiędzy nimi zależności.
W miarę przebiegu akcji pojawia się trochę więcej postaci ze stajni Marvela, ale przez cały czas autor skupia się na głównej historii, a wszelkie gościnne występy są fabularnie uzasadnione, tak więc ani przez moment nie czuć przesytu, a całość wypada naturalnie. Scenariusz angażuje, umiejętnie gra na emocjach, do samego końca pozostaje niejednoznacznie, a ocena zachowania bohaterów nie jest taka oczywista.
Historię uatrakcyjnia bardzo solidna warstwa graficzna, za którą w przeważającej większości (bo poza tylko jednym zeszytem) odpowiada Gabriel Hernandez Walta. Hiszpański rysownik w pełni wywiązał się z zadania. Jego kreska jest czysta i bardzo przyjemna dla oka, a jednocześnie potrafi dobrze uchwycić emocje na twarzach postaci. Z jednej strony zdaje się idealnie pasować do współczesnego superhero, z drugiej sprawdza się też w tej bardziej nieoczywistej fabule. Dobrze oddaje nastrój szaleństwa, który można wyczuć w powietrzu i ten momentami niepokojący klimat.
"Vision" idealnie nadał się, aby dobrze zamknąć czytelnicze pierwsze półrocze. To już drugi komiks Kinga, który bardzo przypadł mi do gustu w ostatnim czasie, pora więc chyba zrobić sobie powtórkę "Szeryfa Babilonu", bo aż sam się teraz dziwię, że odebrałem go tak średnio – a może przy drugim podejściu lepiej mi siądzie.