Dziwna jest ta dyskusja. Jak ktoś uważa, że Ziemia jest płaska, to nie jest kwestia poszanowania innego zdania, tylko po prostu mijanie się z faktami. Podobnie komiks narysowany przez polskiego rysownika nie równa się komiks polski. "Dziewiąte wrota" to nie jest polski film, choć jak najbardziej film polskiego reżysera.
W ogóle autor wątku w jednym poście potrafi napisać, że nie czyta mang i żadnej nie posiada, ale ma i czytał całego Tanabe Gou...
Co do tematu - w sumie nie mam czegoś takiego, żebym z automatu coś odrzucał, że nigdy po to nie sięgnę, przynajmniej na teraz nic nie przychodzi mi do głowy. Ale na pewno jest sporo rodzajów komiksów, których nie czytam lub czytam w dosyć małych ilościach, głównie dlatego, że inne pozycje traktuję priorytetowo:
- na pewno nie interesują mnie komiksy napisane na kolanie, które stoją tylko ładnymi rysunkami
- odrzuca mnie kiczowata, plastikowa kreska typu superhero z lat 90. czy wczesnych 2000, ale również niektóre współczesne zniewieściałe rysunki
- komiks dziecięcy - bo nie jestem targetem i poza tytułami, na których sam wyrosłem, mnie nie interesuje
- takie typowe "generyczne" frankofony, czyli przykładowo historyczne fabuły z realistyczną kreską - bo tematyka mnie nie ciekawi (podobnie jak mało oglądam takich filmów czy czytam książek), a jak już, to niekoniecznie forma komiksu byłaby dla mnie pierwszym wyborem
- komiks europejski ogółem - czytam go stosunkowo mało, głównie dlatego, że brakuje mi czasu, a inne rzeczy przyciągają mnie bardziej (mimo to sporo mam na liście do sprawdzenia)
- manga - podobnie, sporo serii mam ochotę sprawdzić, jednak zazwyczaj przegrywają z czymś innym
- superhero - w takim wariancie standardowym niezbyt mam ochotę śledzić, interesują mnie wybrane postacie, klasyki i rzeczy mocniej niestandardowe, zabawy gatunkiem czy coś pokroju Vertigo
- antropomorficzne zwierzęta - mnie też ten motyw odrzuca (Kaczor Donald się w to nie wlicza)
- komiks erotyczny/pornograficzny