Powiem tylko ze swojej perspektywy: sprzedawałam wielokrotnie komiksy jako osoba prywatna, również takie, których nakład się wyczerpał. Mam zasadę, że sprzedaję po cenie +10-20% max. od okładkowej. Ale to moja prywatna zasada, żebym i ja miała frajdę ze sprzedaży powyżej okładki, i żeby ta osoba kupująca nie czuła, że ją ograbiam. Oczywiście to wszystko względne, bo przecież ktoś przy +10% od okładki może czuć, że został oszukany...
Natomiast prowadziłam wydawnictwo i zawsze dążyłam do tego, żeby czytelnicy mieli jak najlepsze ceny, nawet kosztem własnej marży. Skończyło się to tak, jak się skończyło...

Świat na szczęście nie jest taki czarno-biały (że albo się jest hiperskalperem, albo luzerem). Myślę, że pytanie o etykę w tej sytuacji również może mieć taką zniuansowaną odpowiedź. Bo osobiście oczekiwałabym od sklepu, któremu chcę ufać, że nie będzie sprzedawał powyżej ceny okładkowej (tak samo jak ja nie sprzedaję powyżej na festiwalach), ale też nie mam zupełnie wpływu na takie decyzje jako czytelniczka - mogę nie kupić, cały mój wpływ. Jako osoba ze strony wydawcy mogą poprosić, żeby sklep trzymał się cen okładkowych. I znowu - wszystko.
Na szczęście jako osoba po stronie wydawcy mogę z nim współpracować w kwestii rozwiązań ułatwiających nabywcom dostęp do komiksów po cenach maksymalnie okładkowych. Co zresztą robię

@Castiglione: Ceny najczęściej nie są opuszczane, dlatego że coś nie schodzi. Rabaty są częścią chorego systemu

Już kiedyś o tym pisałam...