Ankieta.
Bawmy się. :)
No to jakieś jaja są, nie mówcie, że to forum to nie jest stan umysłu.
Wydawca nie powinien dodrukowywać dobrze sprzedającego się komiksu, bo KTOŚ BĘDZIE MIAŁ A NIE TYLKO JA, JA, A KUPIŁEM ŻEBY JA TYLKO MIEĆ GO I ŻEBY ZAZDROŚCILI MI, ŻE MAM A ONI NIE HAHA!!!111one
Kilkadziesiąt postów o dodruku, "etyce", chciejstwie itp. A o samym komiksie ze trzy opinie na krzyż. Ale mam! A wuja tam czytać, opasłe tomiszcze w folijce na półeczce i styknie. Mam, oni nie. Najlepiej!
Jprdl, ludzie, to naprawdę trąci flanelową paranoją.
HAHA!!!111oneTWOthreeCzyli to jednak nie Stalin jest najlepszym przyjacielem dzieci. ;D
2. Wydawca trochę niefortunnie nazwał je „limitowanym” (bo tak jest dosyć powszechnie przyjęte na naszym komiksowym ryneczku), mógł go określić np. „edycją specjalną” i podstawy do wszelkich pretensji natychmiast by zniknęły.Teraz niefortunnie, ale jak trzeba było skutecznie napędzać sprzedaż, to sformułowanie o limitowanym niskim nakładzie było bardzo fortunne. :)
2. Wydawca trochę niefortunnie nazwał je „limitowanym”I tak „trzysta” razy.
8. To dwie różne wersje. Argument, że kolorowa wciąż jest dostępna, jest zwyczajnie słaby.
Światem rządzi biznes.
Coś nazywa się "limitowanym" żeby zarobić na jelonkach. Jeżeli ktoś 300 razy tego nie zrozumiał, no cóż...Nie zrozumiał, bo są jeszcze ludzie, wydawnictwa, firmy, do których człowiek ma (miał) zaufanie. Ale, jak raz się sparzy …
Oburzenie mogą czuć jedynie osoby nastawione za handelBardzo ograniczone spojrzenie. Choć na pewno wygodne.
nabici w butelkę klienci źli
I tak „trzysta” razy.
„… przechodziliśmy. Z tragarzami.”
Ale jeden i ten sam komiks. Nie manipuluj.
Jacy "nabici w butelkę"? W jaki sposób nabici? Masz komiks w wersji czarno - białej, z dodatkami i płóciennym grzbietem? No masz. Tak było obiecane? No tak było. Masz jakieś zarzuty co do tej edycji? Chyba nie. Zatem kto i w co Cię nabił? Serio tak szczypidupa, że ktoś też taki będzie miał? Jak wywalone ego trzeba mieć, by pimpować się faktem własnej wyjątkowości z faktu kupienia czegoś wcześniej niż wszyscy?
Serio, bez złośliwości - masz wersję b&w, możesz się nią cieszyć, napawać, nikt Ci jej nie zabierze. Czemu chcesz odebrać tę możliwość innym? Co Ci to da?
To dwie różne wersje komiksu (dokładnie tak napisałem), jeśli chcesz mi zarzucać manipulację, to nie próbuj tego samemu manipulując.
Nie dotykam wersji kolorowej „Szninkla”, kompletnie mi nie podchodzi, chociaż, jak Ty sugerujesz, to „ten sam komiks”.
Wyżej sobie cenię „Achtung Zelig” w wersji cz-b.
Bez zastanowienia wybieram „Zabójczy żart” z pierwotnymi kolorami.
Naprawdę chcesz tutaj udowadniać, że to jedno i to samo?
Na forum maniaków komiksowych?
Nie wiem czemu służą takie tematy. Oburzenie mogą czuć jedynie osoby nastawione za handel, a z taką grupą kompletnie mi nie po drodze. Światem rządzi biznes. Jeśli wydałeś komiks, który okazał się hitem i cały nakład został sprzedany to oczywiste, że planujesz dodruk.Ej, ale dlaczego biznes osób nastawionych na handel jest gorszy od biznesu wydawnictwa, które chce zrobić dodruk, bo jest nastawione na handel? :)
Powiedz proszę, randomowy i oburzony Czytelniku komiksów jedną rzecz. Wytłumacz ją proszę jak krowie na rowie, bo naprawdę nie chwytam.Może poproś wydawców czemu tak podkreślają niskie, limitowane nakłady i w jaki sposób wpływa to na sprzedaż i dlaczego, wtedy też i czytelnika powinieneś siłą rzeczy bardziej zrozumieć.
Kupiłeś sobie komiks. Bo chcesz go mieć, bo lubisz autora, jego rysunki i scenariusze. Bo interesuje Cię tematyka. Bo chcesz mieć alternatywną wersję czarno białą, by w skupieniu śledzić niuanse rysunków, podziwiać precyzję piórka/mazaka/czegoś. Zapoznać się z dodatkami. Napawać oko płóciennym grzbietem.
No i ją masz. Tę wersję.
I teraz co? DODRUK! Obrzydliwy i paskudny DODRUK!!!
I kiedy już ochłoniesz i wyjmiesz spoconą głowę spod kołdry powiedz proszę - co na tym dodruku straciłeś?
Rozmazały się obrazki? Kreska straciła na ostrości i zamaszystości? Scenariusz popłynął i stracił pazura? Materiałowy grzbiet zmiękł, spuchł, posiwiał? Rozcieńczyła się wartość posiadanego przez Ciebie komiksu, jak dwudziesta kopia na taśmie VHS? Nie możesz już cieszyć się fabułą, nie przeżywasz przygód bohaterów jak dawniej? Pytka nie bryka, bo kolega też sobie kupił, a dotąd głaskał laminowaną okładkę na Twojej półeczce?
Proszę, Czytelniku komiksów, napisz chociaż krótki list, co tak bardzo boli Cię w dodruku i w fakcie, że ktoś inny też posiądzie ten komiks - w identycznej wersji jak Twoja. I w którym miejscu Twojemu egzemplarzowi ubędzie.
Poproszę. Dziękuję. Pozdrawiam.
Powiedz proszę, randomowy i oburzony Czytelniku komiksów jedną rzecz. Wytłumacz ją proszę jak krowie na rowie, bo naprawdę nie chwytam.
Ludzie po prostu nie lubią jak się ich okłamuje.
Było wstępne założenie, czyli określony nakład.
Randomom ukrywającym się za nickami. Tylko skąd wiesz kolego, że tak naprawdę tutaj nie ma już prawdziwych osób, a same twory SI. Hahahaha!!!oneone.
Ja już dawno mówiłem że ich popielturuliło.
Ale ten język szybko ewoluuje :) Limit to obecnie "wstępne założenie".
No, ale my tu w jaskini, a elita na FB 10 długości przed nami. Dobrze, że @Popiel niesie nam tu kaganek oświaty. Randomom ukrywającym się za nickami. Tylko skąd wiesz kolego, że tak naprawdę tutaj nie ma już prawdziwych osób, a same twory SI. Hahahaha!!!oneone.
Bynajmniej, według mnie jesteś najlepszym kumplem turucorpa, bo podobnie jak on nie potrafisz czytać słowa pisanego ze zrozumieniem.
@turu
Ja jestem Twój najlepszy kumpel to wiesz :)
Naprawdę peron odjechał niektórym w komentarzach, tym bardziej, że określenie "limitowany" w komiksowie oznacza najczęściej ograniczony nakład, ale nie jest to nic ekskluzywnego.
Ostatnia awantura o nakłady i braki dodruków były rok temu kiedy komiksy Studia Lain sprzedawały się w przedsprzedaży. Ile to było wyzywania wydawcy. I co to oznacza? Że Arek ma więcej honoru niż Bartek, bo nie zrobił dodruków, bo miało być 800 sztuk i koniec. Nie. To i tak pokazuje, że chodzi o biznes, bo było tylko kilku krzykaczy, co to zaspali (i pewnie sytuacja powtórzy się w przypadku komiksów z Top Cow). Przy czym tu jest trochę inna sytuacja, którą Mandioca sygnalizowała, że ten komiks chcą księgarnie, a nie jakieś randomy z netu, którzy przespali możliwość zakupu (tym bardziej, że kolorowa wersja nadal jest dostępna). Jeśli komiks wychodzi poza bańkę komiskowa to raczej należy się cieszyć niż ograniczać jego dostępność. Nawet nie byłbym zaskoczony, jakby okazało się, że największy problem mają ci którzy liczyli zarobek na tym tytule, bo nieraz było już widać to po wyprzedanych nakładach komiksów studia lain, jak szybko trafiały z przebitką 100% na rynku wtórnym, nowe i jeszcze we foli.
I sorry ale Deathowi odjechał peron, żeby zakładać taką ankietę, która i tak zakłamuje rzeczywistość. Niech może najpierw sprawdzi po ile wołają na allegro za tą czarno białą edycje Drogi. Pięknie pokazuje to, że liczy się biznes.
Oczywiście, że mogę honorowo go nie wydać.
Powiedz proszę, randomowy i oburzony Czytelniku komiksów jedną rzecz. Wytłumacz ją proszę jak krowie na rowie, bo naprawdę nie chwytam.To ja postaram się odpisać prosto i zrozumiale. Umiesz już ładnie patrzeć ze swojej perspektywy (bo TY kupiłeś lub chciałbyś kupić ten komiks z powodów, które wymieniasz). Spróbuj może czasami popatrzeć też z perspektywy innej osoby.
Kupiłeś sobie komiks. Bo chcesz go mieć, bo lubisz autora, jego rysunki i scenariusze. Bo interesuje Cię tematyka. Bo chcesz mieć alternatywną wersję czarno białą, by w skupieniu śledzić niuanse rysunków, podziwiać precyzję piórka/mazaka/czegoś. Zapoznać się z dodatkami. Napawać oko płóciennym grzbietem.
No i ją masz. Tę wersję.
I teraz co? DODRUK! Obrzydliwy i paskudny DODRUK!!!
I kiedy już ochłoniesz i wyjmiesz spoconą głowę spod kołdry powiedz proszę - co na tym dodruku straciłeś?
Rozmazały się obrazki? Kreska straciła na ostrości i zamaszystości? Scenariusz popłynął i stracił pazura? Materiałowy grzbiet zmiękł, spuchł, posiwiał? Rozcieńczyła się wartość posiadanego przez Ciebie komiksu, jak dwudziesta kopia na taśmie VHS? Nie możesz już cieszyć się fabułą, nie przeżywasz przygód bohaterów jak dawniej? Pytka nie bryka, bo kolega też sobie kupił, a dotąd głaskał laminowaną okładkę na Twojej półeczce?
Proszę, Czytelniku komiksów, napisz chociaż krótki list, co tak bardzo boli Cię w dodruku i w fakcie, że ktoś inny też posiądzie ten komiks - w identycznej wersji jak Twoja. I w którym miejscu Twojemu egzemplarzowi ubędzie.
Poproszę. Dziękuję. Pozdrawiam.
Wkur… mnie takie podejście. Ja kupuję wszystkie wydania „kolekcjonerskie”, „limitowane”, „ekskluzywne”, itd, bo takie mam hobby. Zbieram komiksy i często przepłacam za trochę inne okładki, obwoluty, dodatki, zdobienia. Robię to dla przyjemności posiadania czegoś unikalnego, wysmakowanego i trudniej dostępnego. Nie handluję komiksami i nie kupuję ich w x egzemplarzach, żeby potem zarabiać. Wszystkie komiksy mam rozfoliowane, większość przeczytane, wszystkie przekartkowane. Podejście, że ludzie kupują rzeczy unikalne i limitowane tylko po to, żeby nimi spekulować jest niedorzeczne. Nie byłoby sensu takich komiksów wtedy wydawać, robić wariant dla „januszy”?
Wydawca celowo robi i ogłasza wydanie wariantu, albo limitowanej partii dla kolekcjonerów, wiedząc, że są gotowi więcej zapłacić i mieć coś niemasowego, co będzie smaczkiem ich kolekcji.
Januszowanie, byłoby wtedy, gdyby cały nakład kolorowej wersji (masowej) się wyczerpał i pojawiły się drogie sztuki na serwisach sprzedażowych i jednoczesne jęki przeciw dodrukowi.
Mam obie wersje i chciałbym, żeby kolorowa była cały czas w sprzedaży, nie przeszkadzałby mi też za jakiś czas dodruk czarno-białej, jako wariantu ale w takiej samej formie, bez dodatków, płótna na grzbiecie, etc.
Mandioca należy do moich ulubionych wydawnictw i chcę, żeby miała pieniądze na kolejne komiksy, ale chcę też, żeby była wiarygodna i rzetelna wobec swoich klientów, bo niewiele takich wydawnictw jest na rynku.
Ostatnia awantura o nakłady i braki dodruków były rok temu kiedy komiksy Studia Lain sprzedawały się w przedsprzedaży. Ile to było wyzywania wydawcy. I co to oznacza? Że Arek ma więcej honoru niż Bartek, bo nie zrobił dodruków, bo miało być 800 sztuk i koniec. Nie. To i tak pokazuje, że chodzi o biznes, bo było tylko kilku krzykaczy, co to zaspali (i pewnie sytuacja powtórzy się w przypadku komiksów z Top Cow). Przy czym tu jest trochę inna sytuacja, którą Mandioca sygnalizowała, że ten komiks chcą księgarnie, a nie jakieś randomy z netu, którzy przespali możliwość zakupu (tym bardziej, że kolorowa wersja nadal jest dostępna). Jeśli komiks wychodzi poza bańkę komiskowa to raczej należy się cieszyć niż ograniczać jego dostępność. Nawet nie byłbym zaskoczony, jakby okazało się, że największy problem mają ci którzy liczyli zarobek na tym tytule, bo nieraz było już widać to po wyprzedanych nakładach komiksów studia lain, jak szybko trafiały z przebitką 100% na rynku wtórnym, nowe i jeszcze we foli.Michał, ale porównujesz dwie zupełnie inne rzeczy. Po pierwsze Arek nigdzie nie podawał deklaracji, że jego komiksy są wersjami limitowanymi (jedynie dane warianty okładkowe). Po drugie, to jak Lain robi dodruki (a czasami robi), to dodrukowuje wersje podstawowe, czy wspomniane limitowane? Bo mi się wydaje, że jednak to pierwsze - jak myślisz, dlaczego?
Żenujący temat rozgoryczonej osoby, która uważa że inni nie powinni mieć tego co on. Jakoś przy wznawianiu komiksów z serii Mistrzowie Komiksu (gdzie nakład wynosił 1000 sztuk), nikt nie płakał, że Egmont coś takiego robi (po latach).https://forum.gildia.pl/index.php?topic=34352.0
Naprawdę peron odjechał niektórym w komentarzach, tym bardziej, że określenie "limitowany" w komiksowie oznacza najczęściej ograniczony nakład, ale nie jest to nic ekskluzywnego.Powiedziałbym, że niektórych ten peron wręcz rozjechał.
Oczywiście, że mogę honorowo go nie wydać.
Ale to wydawnictwo pierwsze napisało na forum o honorze. Stąd tytuł tego wątku.To nie ma znaczenia. Powinieneś się jeszcze pokajać, że przeczytałeś ich post. Tak samo jak osoby, które skorzystały z opcji zakupu wydania dla kolekcjonerów powinny mieć wyrzuty z powodu swojej śmiałości.
Ale to wydawnictwo pierwsze napisało na forum o honorze. Stąd tytuł tego wątku.Co innego kiedy wydawca sam używa takiego zwrotu, a czym innym jest, kiedy pisze to "random" z neta. I proszę się nie obruszać na użyte słowo. Widzę tych samych użytkowników forum od ponad 20 lat i dla mnie nadal są "randomami".
Czytam te wasze wypowiedzi i zaczynam do mnie w końcu docierać z tym limitowanym nakładzie. Po prostu posiadanie tego komiksu umożliwia wejście do jakiegoś wybranego grona. Jakieś elity ponad wszystkimi. Posiadacze tego komiksu widać czują się lepsi, czują się wybrańcami, panami komiksowa. Innego uzasadnienia tu nie widzę.
(...) komiksy Studia Lain sprzedawały się w przedsprzedaży. Ile to było wyzywania wydawcy. I co to oznacza? Że Arek ma więcej honoru niż Bartek, bo nie zrobił dodruków, bo miało być 800 sztuk i koniec. Nie.Hm, a pamiętasz ten krótki "wybieg" - Arek wprost podał wieloma kanałami, że dodruku Sarii nie będzie (na pewno też było na forum, ale znaleźć nie mogę), po czym po kilku miesiącach:
A może by tak dodruk Sarii?I tak, ja byłem za dodrukiem, ale dlatego że ten komiks błyskawicznie zniknął i "kiełbasa wyborcza" działa, mimo że fajnie jakby każdy trzymał się swojego słowa...
(...) jeżeli ktokolwiek sprzedaje cokolwiek jako limitowane, w małym nakładzie, a potem doprodukowuje tego większą ilość to nie tylko oszukuje klienta, on go również okrada.Z tym okradaniem to osobiście bym się tak daleko nie zapędził, ale że dochodzi w takim przypadku do oszukiwania klienta to się zgadzam, ma tu miejsce wprowadzanie klienta w błąd (https://mojafirma.infor.pl/mala-firma/abc-malej-firmy/725026,Sankcje-za-stosowanie-reklamy-wprowadzajacej-w-blad.html) - wydawnictwo swoimi kanałami komunikacji (niech to będzie Facebook) reklamuje swoje produkty, to co o nich pisze, informacje itp. to jest reklama, jeśli w reklamie wydawnictwo powie A, ludzie kupią produkt, a za x czasu wydawnictwo powie B sprzeczne z tym co mówił wcześniej to sprawa nie jest do dywagacji na forum a bezpośrednio przez UOKiK/odpowiedni sąd.
(...) w okolicach daty ustalonej premiery widziałem kilka informacji o tym, że to ostatnia szansa na załapanie się na ostatnie egzemplarze. I w obawie, że rzeczywiście nie kupię później, przełożyłem wszystkie inne zakupy i wydałem kilka stów w sklepie Mandioki.
Po pierwsze Arek nigdzie nie podawał deklaracji, że jego komiksy są wersjami limitowanymi (jedynie dane warianty okładkowe). Po drugie, to jak Lain robi dodruki (a czasami robi), to dodrukowuje wersje podstawowe, czy wspomniane limitowane? Bo mi się wydaje, że jednak to pierwsze - jak myślisz, dlaczego?Studio to wszystko określiło:
ja skorzystalem z tej nazwy isnpirujac sie rynkiem amerykanskimPodsumowując - nie można jako wydawca w ramach bądź co bądź reklamy swoich produktów pisać, że nie będzie dodruków a później dodrukowywać, ani to "etyczne", ani zgodne z jako-takim prawem (jw. odnośnie wprowadzania klienta w błąd).
limited edition - oznaczalo dla mnie, ze ukaze sie konkretna zamknieta liczba i nie bedzie dodruku tej wersji
i trzymam sie tego
oczywiscie przy takich nakladach - 350, 200, 200 - to troche inna bajka
ale okreslenie sie przyjelo
sadze ze jakbysmy robili dodruki to mozna by nas za to kopac
Ja myślę, że oprócz osób, które kupiły na handel (i miały do tego pełne prawo(...)Niby prawo miały, ale jeśli mówimy o prawie "pełnym", to takie osoby sprzedając przed upłynięciem 6 miesięcy od nabycia rzeczy muszą odprowadzić podatek/sprzedawać w ramach prowadzonej działalności (https://www.e-pity.pl/aktualnosci/podatek-od-rzeczy-uzywanych/)... Oczywiście nie mam danych, ale patrząc jak to wygląda z omijaniem przepisów przy transakcjach większych typu kupno/sprzedaż samochodów to... przy komiksach mało kto się przepisami przejmuje, więc z tym "pełnym prawem" nie w pełni celnie...
(...) czytelnicy honorowo zobowiązują się nie odsprzedawać swoich egzemplarzy. Dla pewności oba zobowiązania mają odzwierciedlenie w postanowieniach umowy i przewidzianych w niej wysokich karach. Każdy egzemplarz na rynku wtórnym wydawca zgłasza do organów ścigania (...)Zanim przyszły do nas "zachodnie" przepisy to była tzw. wolna amerykanka, już na forum kiedyś pisałem o zapisach: "zakaz odsprzedaży" i "zakaz sprzedaży po cenie innej niż okładkowa" - to były przepisy nieegzekwowalne, bo nie tylko niezgodne z późniejszym orzecznictwem sądów, ale też po prostu nie dało się ich wyegzekwować - na drodze cywilnej to wydawca musiał zebrać dowody itp., i faktycznie niektórzy wydawcy muzyczni próbowali walczyć w ten sposób z handlem wtórnym czy sklepami sprzedającymi w cenach innych od tej narzuconej, wtedy co pisałem na forum (2021?) doszedłem do jakichś informacji z przełomu wieków, ale jeśli korzystacie z Google to chyba się zgodzicie, że znalezienie "archiwalnych" informacji staje się coraz trudniejsze, teraz nie będę się w to bawił, musi wystarczyć to co piszę. Także to co teraz ironią to było u nas "rzeczywistością" 20 lat temu ;)
Podsumowując - nie można jako wydawca w ramach bądź co bądź reklamy swoich produktów pisać, że nie będzie dodruków a później dodrukowywać, ani to "etyczne", ani zgodne z jako-takim prawem (jw. odnośnie wprowadzania klienta w błąd).
Tytuł wątku mnie zaintrygował i nie wiem czy dobrze rozumiem: komiks jest dostępny na bieżąco a dodrukować chcą wyłącznie wersję limitowaną? Czy czegoś nie załapałem?Tak:)
Tak:)
Tytuł wątku mnie zaintrygował i nie wiem czy dobrze rozumiem: komiks jest dostępny na bieżąco a dodrukować chcą wyłącznie wersję limitowaną? Czy czegoś nie załapałem?
Opis na stronie Mandioci mówi jasno: wersja limitowana.
(https://i.imgur.com/SNuOCS4.png)
W sumie to zróbcie już ten dodruk i zajmijmy się kolejnymi komiksami.
Po czym, nawala dalej ponad 10 postów w temacie... ::)Bo jeszcze nie zrobili dodruku. Przecież napisałem wyraźnie jaka jest kolejność. Najpierw zróbcie dodruk, a potem zajmijmy się innymi komiksami. :)
Luksusowy album ukaże się w ilości jedynie 350 egzemplarzy. Każdy z nich zostanie opatrzony numerem seryjnym.I w tym przypadku, wydawca podaje liczbę sztuk w opisie oferty.
Zaś Mandioca nie podała w opisie oferty liczby sztuk, użyła zwrotu "wersja limitowana", ale nie wiadomo co to tak naprawdę znaczy. Zaś to co później Mandioca pisał na swoim FB, to nie była oferta w rozumieniu prawa tylko marketing.
I podejrzewam, że tak to będzie działało na przyszłość. Napiszą coś a ludzie będą wstrzymywali się z zakupami wychodząc z założenia, że "nie wiadomo co to tak naprawdę znaczy".I na tym będzie właśnie polegało stracenie zaufania. Słowo tego wydawcy nie będzie już nic znaczyło. Nie wiadomo będzie czy jest prawdą, czy brednią marketingową, którą w bardzo łatwy sposób będzie można zamienić na inną w zależności od sytuacji.
Hm, a pamiętasz ten krótki "wybieg" - Arek wprost podał wieloma kanałami, że dodruku Sarii nie będzie (na pewno też było na forum, ale znaleźć nie mogę), po czym po kilku miesiącach:I tak, ja byłem za dodrukiem, ale dlatego że ten komiks błyskawicznie zniknął i "kiełbasa wyborcza" działa, mimo że fajnie jakby każdy trzymał się swojego słowa...Tak tylko, że pomijasz dodruki kilku pozycji które zrobił i zrobi w przypadku Solo.
Ale wierzę, że w komiksowie większość osób kupuje kolekcjonerskie wydania, bo chce mieć kolekcjonerskie wydania, a nie dlatego, że jest ich mało.
Wydawca LIBERTAGO & PolishComicArt.pl ma przy Thorgalu (http://polishcomicart.pl/index.php?id_product=411&controller=product) napisane takie coś:I w tym przypadku, wydawca podaje liczbę sztuk w opisie oferty.Egmont też nie podaje liczby limitowanych Noir i nie musi, każdy wie o co chodzi, o czym sam potem mówił Kołodziej.
Zaś Mandioca nie podała w opisie oferty liczby sztuk, użyła zwrotu "wersja limitowana", ale nie wiadomo co to tak naprawdę znaczy. Zaś to co później Mandioca pisał na swoim FB, to nie była oferta w rozumieniu prawa tylko marketing.
Nie ma zasady ile będzie sztuk edycji kolekcjonerskiej. Bardziej chodzi o zawartość tego co ma zawierać taka edycja.
A edycja limitowana? Jest jakaś zasada, że jak jest edycja limitowana to limitowana jest liczba egzemplarzy czy to sformułowanie ma jakieś inne znaczenie?Niech będzie że limitowa do ilości zakładek. Kolejni ich nie dostaną, nadal ci którzy kupili pierwsi będą mili edycje limitowaną. ;)
Co do zasady to się na tym nie znam: kolekcjonerskie wydania nie są aby kolekcjonerskie między innymi dlatego, że ich nakład jest mniejszy?Gdzie było napisane, że to jest wydanie "kolekcjonerskie"? Nawet gdyby było, to znowu, co to znaczy.
Dobra, inaczej: czy nie jest czasem tak, że kolekcjonerski = limitowany (żeby było jasne co to znaczy: limitowany = "ograniczony do określonej liczby egzemplarzy")?W takim razie Droga B&W nie spełniała takiego kryterium ponieważ nigdzie w ofercie nie była podana liczba egzemplarzy, tak jak chociażby jest w przypadku Thorgala od Libertago.
Przecież wiadomo o co chodzi. Wydawnictwo z rozmysłem grało tą limitowaną kartą. Po prostu niektórzy na forum na siłę chcą wyjść na durni.Nie prawda, wydawnictwo było przekonane, że nie będzie dodruku, co wynikało z kooperacji. Po czym ktoś decyzyjny pewnie we Francji postanowił, że dodrukują kilkadziesiąt tysięcy sztuk i wysłali zapytanie do PL, czy też chcemy zwiększyć nakład.
Popiszą sobie głupotki, a to Bartek będzie musiał potem podjąć decyzję i zmierzyć się z jej ewentualnymi konsekwencjami.
Gdzie było napisane, że to jest wydanie "kolekcjonerskie"? Nawet gdyby było, to znowu, co to znaczy.
@Nie prawda, wydawnictwo było przekonane, że nie będzie dodruku, co wynikało z kooperacji. Po czym ktoś decyzyjny pewnie we Francji postanowił, że dodrukowują kilkadziesiąt tysięcy sztuk i wysłali zapytanie do PL, czy też chcemy zwiększyć nakład.Ale przecież ja nie napisałem, że wydawnictwo wiedziało, że zrobi dodruk. Wręcz jestem przekonany, że w ogóle o nim nie myśleli. Po prostu później się okazało, że super zeszło i dodatkowo można zrobić dodruk. Tak jak pisałem, niech zrobią ten dodruk, mnie tam osobiście nie zależy. Ale to będzie miało swoje konsekwencje.
Do 500, a potem się okazało, że do 560.Nie uwzględniając dodruków;), o których wcześniej nie było wiadomo.
Egmont też nie podaje liczby limitowanych Noir i nie musi, każdy wie o co chodzi, o czym sam potem mówił Kołodziej.
@Koalar Thorgal od Libertago nigdzie na stronie oferty nie ma napisane, że wydanie jest "limitowane" lub "klolekcjonerskie", więc co to jest? :)
Zaś Mandioca nie podała w opisie oferty liczby sztuk, użyła zwrotu "wersja limitowana", ale nie wiadomo co to tak naprawdę znaczy.No tak, głupi ludzie coś sobie ubzdurali, a to po prostu wydanie limitowane do ilości osób nim zainteresowanych ;D W sumie to nawet gdyby druknęli ilość odpowiadającą całej populacji świata, dalej byłoby to w jakimś sensie limitowane. OK, jednak wszystko git, już się nie czepiam ;D ;D
Mandioca foliuje, czy nie? ;-)To co było drukowane w Polsce miałem zafoliowane. Odnośnie Drogi to nie wiem, bo jej nie zamawiałem.
Wydanie limitowane polega na ograniczonej liczbie i koniec, kropka. Napędzanie sprzedaży pod pretekstem limitu to oczywiście oszustwo, jeżeli zaraz dojdzie do dodruku. Każdy prawnik wie, co to znaczy edycja limitowana.
Jeśli dojdzie do dodruku, a wydawnictwo nie dostanie zbiorowego pozwu (kuriozum, wiem) to przynajmniej powinno dostać czerwoną kartkę przy głosowaniu na najlepsze wydawnictwo 2024
Czy limitowaną edycją jest 2009 egzemplarzy zegarka Oris Aquis DAT WATT (numer referencyjny 01-743-7734-4197) czy może Zenith El Primero Revival G381 limitowane do 50 egzemplarzy? A może 3000 egzemplarzy Citizen Promaster Flyback Chrono (nr referencyjny AV0075-70E)? Czy jeszcze inna liczba?
ale jak rozbijacie na atomy to co było napisane i powiedziane, to rozbijajmyMnie się ogólnie nie chce już śledzić tego tematu (a jest jeszcze drugi, w którym musiałbym czytać pewnie z 10 kolejnych stron), więc się raczej wypowiadać już nie będę, nic nowego zresztą już nie napiszę, ale sorry, jak się widzi falę oburzenia, bo części osób się pomysł dodruku nie spodobał i argumentację, która bezpośrednio uderza w te osoby, bo to na pewno wszystko snoby i źli handlarze, a jednocześnie zupełnie ignoruje drugą stronę medalu, czyli słowa wydawcy, to aż ciężko nie skomentować.
Mnie się ogólnie nie chce już śledzić tego tematu (a jest jeszcze drugi, w którym musiałbym czytać pewnie z 10 kolejnych stron), więc się raczej wypowiadać już nie będę, nic nowego zresztą już nie napiszę, ale sorry, jak się widzi falę oburzenia, bo części osób się pomysł dodruku nie spodobał i argumentację, która bezpośrednio uderza w te osoby, bo to na pewno wszystko snoby i źli handlarze, a jednocześnie zupełnie ignoruje drugą stronę medalu, czyli słowa wydawcy, to aż ciężko nie skomentować.
Poza tym chyba kupujemy dla komiksu, jego treści, rysunku,a nie tego jak go zwą.
Ale album na płycie winylowej, jeśli to muzyka popularna, zawsze będzie w sprzedaży. Teraz będzie zwykły czarny LP, za rok zrobią kolorowe, za dwa lata zrobią kolorowe z dodatkami, za 5 lat zrobią czarne z dodatkami, później znowu kolorowe z dodatkami.
Przecież ja przyznaję rację przedpremierowcom, że Mandioca skopała temat. Tylko, że jednocześnie można zachować swoją rację i ustąpić, jeśli jest to z pożytkiem. Może jestem naiwny, myślałem, że komiksowo to jest taka subkultura, ludzie mają wspólne zainteresowania, paliwem napędowym małych wydawców jest często pasja do komiksu. Teraz się okazuje, że to bardzie przypomina walkę o karpia, w markecie na święta.
Ale byś napisał, że "pojawiła się okazja, jest zapotrzebowanie, będzie dodruk, przepraszam tych, których wprowadziłem w błąd, nie było to moją intencją, w zamian obiecuję, że za extra kasę wydamy to i to"
Nie ma podanej liczby sztuk, równie dobrze Mandioca mogła na dzień dobry zlecić druk 1000 egzemplarzy B&W i nie podawać tego do wiadomości publicznej i wtedy byłoby cacy? Nadal mogliby legalnie pisać, edycja limitowana.
Aha.
No cóż. Bywa. W biznesie winylowym nie siedzę toteż nie wiem na jakich zasadach i z jaką częstotliwością wypuszcza się takie edycje (…)
No to byłoby 1000 egzemplarzy wersji limitowanej. Nie wiem, w czym rzecz. Po prostu byłoby więcej, ale też byłaby to edycja limitowana.W tym rzecz, że według mnie, wyszłoby na to samo, bo cały czas rozchodzi się o liczbę sztuk. Gdyby było odpowiednio więcej, to komiks nadal byłby w sprzedaży i czy kogoś by to wtedy bolało? Czy komiks straciłby na wartości? No chyba nie, ale przy natychmiastowym dodruku już traci, tego nie rozumiem.
Chyba, że ktoś się jara sama myślą, że ma coś,.czego inni nie mają (to już zaburzenie, więc proponuję konsultację u odpowiedniego specjalisty). Ja mam różne wersje komiksów i nikomu nie zazdroszczę, co i w jakiej wersji ma. Niech każdy ma wszystkoSocjalizm już przerabialiśmy, wszystkim po równo i każdemu to samo. Co z tego wyszło, wielu pamięta.
W tym rzecz, że według mnie, wyszłoby na to samo, bo cały czas rozchodzi się o liczbę sztuk. Gdyby było odpowiednio więcej, to komiks nadal byłby w sprzedaży i czy kogoś by to wtedy bolało? Czy komiks straciłby na wartości? No chyba nie, ale przy natychmiastowym dodruku już traci, tego nie rozumiem.
Ale wiecie, że gdyby Droga była drukowana w Polsce, to prawdopodobnie dodruk byłby zlecony na etapie preorderów i nawet byście o tym nie wiedzieli? ;)I tak to właśnie powinno zostać rozwiązane: dogadać się z koprodukcją, a publicznie poinformować, że reszta egzemplarzy dotrze za miesiąc :P bo drukarnia nie wyrobiła się :P lub, że jedna paleta z komiksami została wysłana na Madagaskar i czeka się na rozpatrzenie reklamacji i powrót paczek do magazyny wydawcy ;)
co na tym dodruku straciłeś?No ja np. w limitowanym Małym Nemo #3 mam inny kolor czcionki na grzbiecie, a "dodruk" (druga partia) ma już kolory zgodne z #1 oraz #2. Brzydko to wygląda.
Rozmazały się obrazki? Kreska straciła na ostrości i zamaszystości? Scenariusz popłynął i stracił pazura? Materiałowy grzbiet zmiękł, spuchł, posiwiał? Rozcieńczyła się wartość posiadanego przez Ciebie komiksu, jak dwudziesta kopia na taśmie VHS?
Niech może najpierw sprawdzi po ile wołają na allegro za tą czarno białą edycje Drogi. Pięknie pokazuje to, że liczy się biznes.Zgłosić gagatka do urzędu skarbowego! Niech płaci (przy sprzedaży) odpowiedni podatek!!!
@greg0 trochę inna sytuacja, Pradziadka Hieronima był dostępny w normalnej sprzedaży, a Droga prawie wyłącznie w przedsprzedaży.To ja przepraszam. :)
Chwile po premierze nie bylo juz nigdzie, a content z drogi tez jest wciaz dostepny w normalnej edycji.Chwile czyli ile? Znam temat, bo sam Pradziadka Hieronima kupiłem w normalnej sprzedaży na Gildii. W przypadku Drogi nie chodzi nawet o klientów, którzy nie załapali się na B&W, ale o samego wydawcę, któremu zależało na tym dodruku, co uzasadniał na różne sposoby.
wiele osób na FB oraz tutaj okazało mu wsparcie. I mimo, że nie byli zadowoleni z pomysłu dodruku, to napisali wprost, że jeśli to ma pomóc wydawcy, to niech będzie. I to są dla mnie prawdziwi wspierający.No tak słowa bardziej wspierają, niż złotówki z preorderów ???
Socjalizm już przerabialiśmy, wszystkim po równo i każdemu to samo. Co z tego wyszło, wielu pamięta.Hmm, jak już tak patrzymy na tą sytuację to jednak to już nie jest zdecydowanie hobby. Socjalizm był zły i tu racja, jednakże traktowanie takich rzeczy w stylu tylko ja i nikt więcej, zakrwawa o śmieszność. Ja pierdziele w jak chorym kierunku to zmierza. Czujemy się przez to lepsi niż inni?
@Koalar mówisz o skalpera, czy o inwestorach?
Hmm, jak już tak patrzymy na tą sytuację to jednak to już nie jest zdecydowanie hobby. Socjalizm był zły i tu racja, jednakże traktowanie takich rzeczy w stylu tylko ja i nikt więcej, zakrwawa o śmieszność. Ja pierdziele w jak chorym kierunku to zmierza. Czujemy się przez to lepsi niż inni?Ale to do wydawców miej pretensje, że wymyślili wszelkiego rodzaju edycje kolekcjonerskie, limitowane i specjalne, żeby zbijać dodatkowy hajs, a nie do biednych komiksiarzy, że kupili od nich komiks. xD
Mówię o każdym, kto ma taki komiks. Nieważne, w jakim celu go kupił.Dla Ciebie nieważne, ale wiele osób nie szanuje spekulantów, bo zarabiają na czyjejś pasji.
Większość kupiła po prostu po to, żeby go mieć, przeczytać, cieszyć się wersją czarno-białą. Ale ma teraz wyjątkowy i cenny komiks.Jeśli wartość komiksu oceniasz po wartości rynkowej, to stajesz się handlarzem albo inwestorem.
Dodruk (którego miało nie być) osłabi tą wyjątkowość i wartość.O! wyjątkowa wartość! to jest najważniejsze w komiksie według Ciebie, ile kosztuje na Allegro? Z kim ja tutaj rozmawiam, Ty jesteś pasjonatem komiksów, czy handlarzem?
Nawet jak 90% właścicieli to w ogóle nie interesuje, to może dla 10% istotne jest, że mają teraz taki komiks.No właśnie sam przyznałeś, bo ta większość to są właśnie pasjonaci komiksu i mają w dupie, czy komiks, po zakupie zdrożał czy staniał, nie wartościują komiksu po jego cenie na rynku.
Z jakiej racji ich tego pozbawiać? Przecież oni wsparli wydawcę w przedsprzedaży, który ich do tego zachęcał. Bo ktoś inny też chce mieć akurat to wydanie? Albo mógłby mieć, gdyby coś tam? No sorry.Skalper też kupuje komiks od wydawcy, ale trudno nazwać go wspierającym, bo jego celem jest zarobienie na pasjonatach komiksu. Jak pasjonat wyda więcej pieniędzy za komiks od skalpera, to potem nie wyda tych pieniędzy na inne komiksy u wydawcy.
"no kurwa dramat".
;)
Ale to do wydawców miej pretensje, że wymyślili wszelkiego rodzaju edycje kolekcjonerskie, limitowane i specjalne, żeby zbijać dodatkowy hajs, a nie do biednych komiksiarzy, że kupili od nich komiks. xDAle ja nie mam pretensji do nikogo, tylko z jednej strony bawi mnie ta sytuacja, zaś z drugiej można stwierdzić, że ktoś ma jakiś bardzo "wyjebany w kosmos kompleks", iż ktoś inny będzie miał/może mieć to samo co on. Ja pierd.... To jest takie zachowanie jak na poziomie dziecka w piaskownicy


Czy komiks straciłby na wartości? No chyba nie, ale przy natychmiastowym dodruku już traci, tego nie rozumiem.
A przy okazji - opwiedzialem dzis przy sniadaniu o calej tej akcji swojej zonie
Caly burze sprowadzic mozna do jednego - kilkudziesiecy / kilkuset nabywcow nie chce aby inni tez mieli to co mialo byc tylko dla nich.
Ankieta.Nie zrobiłbym dodruku limitowanej wersji. Może jestem "starej daty", ale są rzeczy, które przekładam nad pieniądze. na przykład wymieniony w temacie wątku, honor.
Bawmy się. :)
Jesteś wydawcą. Wydałeś dwie wersje komiksu, który jest rynkowym hitem. Jest opcja dość szybkiego dodrukowania wersji, którą obiecałeś wydać tylko w edycji limitowanej, choć zwykła nadal jest na rynku i każdy może ją nadal kupić i przeczytać ten komiks. Dodruk wydania limitowanego to świetna okazja na dodatkowy zarobek dla twojego wydawnictwa, ale część osób może nie być zadowolona, bo kupiła edycję limitowaną właśnie dlatego, że była limitowana (czasem dla siebie, czasem na sprzedaż, czasem bo ktoś lubi fajne edycje). Są jednak inne osoby, które z różnych powodów (poczucie straty, wcześniejszy brak kasy, FOMO, spóźnili się) dopiero teraz chciałyby zakupić tę edycję. Wszystkich nie zadowolisz. Co robisz? :)
Honor. Porównania do socjalizmu. Czy wam naprawdę przygrzało? Może jeszcze odnieście się do konstytucji, ewangelii (wszystko jedno której) i karty praw podstawowych.Przecież tak jest w temacie wątku:) To raz. A dwa, wiadomo, że całą tą dyskusję zapoczątkowała Mandioca, swym pomysłem dodruku "Drogi" w wersji B&W. Pomyslem, który uważam za żenujący w stosunku nie tylko do osób posiadających wersje limited, ale też do pozostałych, potencjalnych klientów. Wiarygodność wydawnictwa, w moich oczach poleciała na łeb, na szyję i już chyba nikt nie będzie traktował zapowiedzi kolejnych super limitowanych edycji na poważnie. A tłumaczenie, że jak zrobimy dodruk, to znajdą się środki na wydanie tytułu X, jest tak słabym zagraniem socjotechnicznym, że chyba tylko dzieci w przedszkolu mogłby się na to nabrać.
Bez urazy, ale co to za autorytet dla całej sprawy? Tutaj 95% ludzi spoza komiksowa zareagowałoby pewnie podobnie (te 5% daje na innych kolkcjonerów np. winyli itp.). Pytanie jeszcze jak stronniczo przedstawiłeś całą sprawę ;)
Autorytet? Zaden.
Przecież tak jest w temacie wątku:)
No nie wiem, popierdalacie po ulicy z komiksami pod pachą, żeby inni widzieli jaki limitowany macie?No niezłą bekę by mieli ludzie z tegoż: "Co Ty, dziecko jesteś, komiksy czytasz?" :P
(https://a.allegroimg.com/original/0c499f/11c7c1ef49c6a43b447588a3e82f)
Poszedłem za radą i przeprowadziłem taką mniej więcej rozmowę z małżonką:
Ja: Rozkminiamy ostatnio w fabryce pewien temat i chciałbym zapytać, co o tym sądzisz...
Ona: Co tym razem? Futra już były, biżuteria też. Bielizna? Co wy w tej fabryce właściwie robicie?
- No tym razem chodzi o torebki Loui Viton i bo...
- ech, no dawaj.
- No i jak mówiłem Heniek sobie kupił taką torebkę w wersji limitowanej...
- Chcę taką!!
- Nie o to chodzi, to tylko symbol...
- Żonie kupił? Tej bezzębnej? Czy kochance? Nieważne, za parę tygodni na urodziny widzę taką torebkę.
- Ale już się wyprzedała. Nie ma w sklepach.
- A on jakoś kupił? Gdybyś nie siedział w tych komiksach, nie pisał z tymi nerdami z forum tyle, to może byś się wcześniej za tym rozejrzał i ogarnął wszystko jak trzeba.
- No ale ma być dodruk, tzn. mają więcej wyprodukować...
- To masz drugą szansę. Bo chcę tej plotkarze pokazać, że nie będzie mieć lepszej torebki ode mnie.
Który to wymyślił z tą torebką??
Może nie jest ładna, za to limitowana...
Może nie jest ładna, za to limitowana...
(https://i.postimg.cc/bwPWrj9c/limited-handbag.png)
Caly burze sprowadzic mozna do jednego - kilkudziesiecy / kilkuset nabywcow nie chce aby inni tez mieli to co mialo byc tylko dla nich. Nie jestem psychologiem, ale jak dla mnie to raczej kwestia osobowosci i zyciowego podejscia. Tu nikt nikogo z przeciwnej strony do zmiany zdania nie przekona. Nie ma bata.A truteń co na to powiedział?
A przy okazji - opwiedzialem dzis przy sniadaniu o calej tej akcji swojej zonie, zrobila oczy i skwitowala to krotkim "no kurwa dramat".
;)
Ten przykład z torebką na czasie jest, bo teraz Hermesa w Stanach pozwali za niedozwolone praktyki sprzedażowe przy ichniej wykwintnej sakwie. Pańcie się skarżą, że zbyt trudno i na niejasnych zasadach można stać się właścicielką torebek. Czas umierać.
Pozwolę sobie jeszcze raz użyć przykładu zegarków: taki pozew mógłby pójść w stronę wielu firm z segmentu luksusowego, w tym lidera rynku światowego, Rolexa. Wiele modeli dostępnych przez "listę oczekujących", gdzie czas oczekiwania to może być np. dwa lata. Oraz firma nie chce sprzedać zegarka którego pragniesz dopóki nie wyrobisz sobie historii zakupowej kupując podstawowe modele.
Jedno nie wyklucza drugiego można wydać cos jako komiks limitowany a w realu wydrukować więcej, i potem te schowane wystawiać potem jako używane w zawyżonych cenach i tak się nikt nie doliczy że było więcej niż ma nakład limitowany.
a jesli jest daltonista? ;)A gdyby tu było przedszkole w przyszłości?
książeczkę z kolorowymi (a czasami czarno-białymi) obrazkami
Z takim podejściem to komiksowo w Polsce pozostanie marginesem jakim jest.::)
Ja nie wiem czego wy bronicie ? Macie macie tam jakieś uzdały czy coś :)
Ja nie wiem czego wy bronicie ? Macie macie tam jakieś uzdały czy coś :)
Zdrowego rozsądku, rozumu i godności człowieka.Zapomniałeś o HONORZE.
Bo ten wasz honor to tak raczej z bazgrołów na murach...Raczej nie mamy ze sobą o czym rozmawiać.
Bo nie próbował, tylko zrobił. Wyjechał z socjalizmem, choć tu bardziej adekwatne jest inne słowo na "s". czyli snobizm.(https://mm.pwn.pl/doro/396/090/09092/090923-00.png)
Mogę chcieć mieć wypasiony zegarek Patka czy najnowsze Lambo czy "Drogę" B&W (nota bene kupiłem tylko wersję kolorową, w zupełności mi wystarczy). Problem zaczyna się wtedy, gdy cieszy mnie dana rzecz wyłącznie dlatego, że inni jej nie mają.
To już nie jest radość z posiadania. To nie jest delektowanie się designem, osiągami, jakością, treścią, wartością samą w sobie.
To snobizm w najczystszej postaci, do tego podszyty wyższością nad tymi, którzy nie mają. Tak jakby "manie" czegokolwiek w jakikolwiek sposób nobilitowało posiadacza.
Widać niektórzy mają taki system wartości. Gardzę w opór.
@Popiel - "śmieszy Cię" i gardzisz" tym, że inni mają inaczej. No chce się rozmawiać.
Lepiej być żałosnym niż śmiesznym.Mogę być śmieszny, żałosny itp, ale proszę nie wycieraj sobie gęby wartościami, które są dla niektórych ważne w tych pojebanych czasach. To raz. A dwa nie oceniaj kogoś, kogo nie znasz.
Mogę być śmieszny, żałosny itp, ale proszę nie wycieraj sobie gęby wartościami, które są dla niektórych ważne w tych pojebanych czasach. To raz. A dwa nie oceniaj kogoś, kogo nie znasz.
Wydawca przyznał, że niefortunnie użył słowa "limitowany".No nie. Wydawca pompował sprzedaż właśnie tej wersji komiksu poprzez informowanie o % ilości zamówień względem nakładu. I o dziwo! Sprzedało się! W całości. Po dacie premiery.
Poza tym, z tego co rozumiem, mogę się mylić, Mandioca wyraźnie zaznaczyła, że dodruk Drogi Cz-B umożliwi im wydanie kolejnych ciekawych komiksów. Więc Ci co są przeciwni dodrukowi, wolą, by ta Droga została limitowana, a przez to będą mieć mniej wartościowych pozycji na rynku? Prawdziwi fani i miłośnicy komiksu!Brak dodruku spowdował, że wydawca obecnie pytał już na facebooku o kwestie wydania komiksu poprzez crowfounding, więc blokowanie dodruku przynajmniej odniosło jakiś skutek.
Mandioca wyraźnie zaznaczyła, że dodruk Drogi Cz-B umożliwi im wydanie kolejnych ciekawych komiksów. Więc Ci co są przeciwni dodrukowi, wolą, by ta Droga została limitowana, a przez to będą mieć mniej wartościowych pozycji na rynku? Prawdziwi fani i miłośnicy komiksu!By i wilk był syty, i owca cała, to Mandioca powinna przemyśleć inny wariant i nawet nie musiałaby tego dyskutować z klientami. Mianowicie wydać wersję B&W w postaci bez tych 16 stron dodatków (a jest to do zrobienia, bo to jedna czy dwie składki, które po prostu nie byłyby dodawane do ostatecznej wersji komiksu). Reszta bez zmian. Przecież każdemu "krzykaczowi" i innym chcącym posiadać komiks w wersji B&W wystarczyłaby ta wersja. I obyłoby się od dywagacji, gdybań i roszczeń na 15 stron tego wątku, 12 innego i jeszcze dziesiątkach zbędnych postów na FB.
Przeczytałem co trzeci postPrzeczytaj nie co trzeci post to znajdziesz odpowiedzi na każdy zarzut, który napisałeś :) Po kilka razy poruszane, z różnych punktów widzenia.
To nie ja wycieram sobie gębę wartościami. To wy sprowadzacie je do absurdu i osmieszacie.Jaki absurd? Temat wątku jest prosty tj. jako wydawca masz szansę na dodatkowy zarobek na czymś co pierwotnie wydałeś jako wersje limitowaną. Osobiście uważam, że takich rzeczy się nie robi ponieważ jako wydawca zawiązałeś swoistego rodzaju umowa z czytelnikami, nakręcajac tym samym sprzedaż limitowanej wersji komiksu lub innego produktu. Mandioca jest tu idealnym przykładem - zjebali po całości używając zwrotu "limitowany" na wersję B&W. To raz. A dwa, tłukli jak głupi posty o tym że powyższą wersja jest już na wykończeniu i żeby szybko kupować bo nie będzie jej w szerokiej dystrybucji. W koncu, widząc oburzenie czytelników na wieść o dodruku, stosują żenujące socjotechniczne praktyki, że kasa z dodruku limitowanej wersji, pójdzie na wydanie innych tytułów. Jeżeli dla ciebie takie praktyki są ok, w porządku twoja sprawa. Dla mnie akurat takie coś, jest kurewsko daleko od jakiegokolwiek ok. I nie chodzi tylko o komiksy, bo możemy wstawić tu jakikolwiek innych przykład produktu/usługi.
Mandioca jest tu idealnych przykładem - zjebali po całości używając zwrotu "limitowany" na wersję B&W. To raz. A dwa, tłukli jak głupi posty o tym że powyższą wersja jest już na wykończeniu i żeby szybko kupować bo nie będzie jej w szerokiej dystrybucji.
Ech, wszystko wciąż sprowadza się do chciejstwa i idiotycznej chęci posiadania komiksu nie dlatego, że jest dobry, tylko dlatego, że jest go mało.
Ich wina polega tylko na tym "to raz". Nie docenili świętości słowa "limitowany".
By i wilk był syty, i owca cała, to Mandioca powinna przemyśleć inny wariant i nawet nie musiałaby tego dyskutować z klientami. Mianowicie wydać wersję B&W w postaci bez tych 16 stron dodatków (a jest to do zrobienia, bo to jedna czy dwie składki, które po prostu nie byłyby dodawane do ostatecznej wersji komiksu). Reszta bez zmian.Tylko ona ponownie drukowałaby to w kooperacji, więc odpada wszystko to o czym piszesz. Zresztą właśnie dlatego, że będzie dodruk za granicą (czyli widać tam ludzie nie mają nic przeciwko), wydawca zapytał na fb o to, bo inaczej temat dodruk nawet by nie został podjęty.
Masz klasyczne przeniesienie winy na wydawcę, mające usprawiedliwić Twój snobizm i niskie poczucie wartości, z których zdajesz sobie sprawę, ale próbujesz kompensować je posiadaniem czegoś "limitowanego", "niepowtarzalnego", "wyjątkowego".:)
Nie ma za co, psychologia to wprawdzie moja branża, ale tę poradę potraktuj jako darmową xD
Ech, wszystko wciąż sprowadza się do chciejstwa i idiotycznej chęci posiadania komiksu nie dlatego, że jest dobry, tylko dlatego, że jest go mało.Dokladnie, w koncu mowisz z sensem! Ludzie maja idiotyczna chęc posiadania komiksu nie dlatego, że jest dobry, tylko dlatego, że juz go nie ma.
Dokladnie, w koncu mowisz z sensem! Ludzie maja idiotyczna chęc posiadania komiksu nie dlatego, że jest dobry, tylko dlatego, że juz go nie ma.
A przeciez moga kupic Droge w kolorze 8)
Pojawiła się kwestia honoru. Ciekawe, że w takim przypadku przywołuje się coś takiego, wielka obraza, ale jak Scream spierdolił Tomb Raidera i czytelników wręcz wyzywał, to gdzie był honor tego wydawcy? Mucha do dzisiaj nie ustosunkowała się jednoznacznie do swoich wpadek w drogich albumach. Egmont ma coraz częściej wpadki z pomylonymi dymkami, nawet okładki potrafi spierniczyć i nic. Ongrys także nie wypowiedział się jednoznacznie co do błędów w Tytusopedii za 600 zeta w sumie. To gdzie Ci wydawcy mają honor?Nie mają.
Najwięcej o wartościach zazwyczaj krzyczą ci, którym do nich najdalej, Albo ci, co je wykorzystują dla własnych celów.Najosobliwsze jest to, że najchętniej na honor czy patriotyzm powołują się ci, którzy wiążą to ze spodziewaną dla siebie korzyścią, choć z samej natury tych wartości powinno być odwrotnie. Skoro czuję się patriotą, to zakładam, że muszę krajowi dać znacznie więcej niż z niego wydoję. Skoro czuję się człowiekiem honorowym, to zakładam, że znaczna część moich życiowych decyzji będzie dla mnie finansowo nieopłacalna.
I zobacz, znow blad, bo tez nie kupilem B&W, jak xanar. Te Twoje projekcje cos Ci nie wychodza ::)
Wydawca tutaj popełnił "szkolny błąd" mógł zrobić dwie wersje jako limitowane, drugi raz tak okazja może się nie powtórzyć :)
Osobowość narcystyczna w takim razie - skąd pomysł, że mówiłem o Tobie?
Osobowość narcystyczna w takim razie - skąd pomysł, że mówiłem o Tobie?W odpowiedzi byl cytat mojej wiadomosci, a chwile wczesniej piles do xanara, wiec polaczylem fakty, moze blednie.
Nie widzę tu awantur spóźnionych czy wykluczonychTez nie przesadzajmy, ze to jakas awantura, nie kojarze zadnych banow czy ostrzezen, a postow calkiem sporo.
I druga sprawa, to wlasnie spoznieni i wykluczeni (~200 "zamowien" jak dobrze kojarze) byli powodem checi dodruku przez wydawnctwo, no i okazja, ze dodruk jest mozliwy.Przecież wydawca pisał, że jakby to było 200 to by machnął na to ręką.
Zadałeś pytanie, czy księgarnia to też spekulant.
Not a single fuck was given.
Więc sam wrzucasz z góry przygotowaną odpowiedź, żeby udowodnić... co?
Księgarnia ma zarabiać. Wydawnictwo ma zarabiać. Którego z tych słów nie rozumiesz?
Jakoś nie widzę, żeby Taurus - mając może kilka sztuk na stanie - produkował się dziko zakazując dodruku, zasłaniał honorem, socjalizmem i wymyślał inne piramidalne bzdury.
Mają to sprzedają. I nie bronią dodrukowywać.
Wiesz może, o co Ci chodzi, czy etam?
Nie wiem czemu wojujesz z ludźmi, którzy kupili a nie z tymi, którzy wymyślili ten ekskluzywny produkt ?
No nie. Wydawca pompował sprzedaż właśnie tej wersji komiksu poprzez informowanie o % ilości zamówień względem nakładu. I o dziwo! Sprzedało się! W całości. Po dacie premiery.
Brak dodruku spowdował, że wydawca obecnie pytał już na facebooku o kwestie wydania komiksu poprzez crowfounding, więc blokowanie dodruku przynajmniej odniosło jakiś skutek.
Wydawca napisał "limitowana", ot zwykły zabieg marketingowy, których stosuje się wiele:
[snip]
500 szt. B&W wydało nam się idealne. Dostaliśmy nawet 560
Wydawca napisał "limitowana", ot zwykły zabieg marketingowy, których stosuje się wiele:Tylko, że te słowa mają różne znaczenia i różną moc.
Kolekcjonerskie,
Ekskluzywne,
Delux,
Limitowane,
Gallery edition,
Artist edition,
Delux,
Noir,
Library,
Absolute,
Special,
Master,
Oversize,
Complete,
Definitive,
Collected,
Collectors,
Essential,
Resketched,
Anniversary,
i wiele innych.
Pomijasz fakt, że wydawca dokładnie w ten sposób rozumiał słowo "limitowana" jak xanar, tj. że nie będzie dodruku. Gdyby było inaczej, to by Mandioca nie pisała, że miał być limitowany, ale teraz pojawiła się opcja dodruku i co dotychczasowi nabywcy (i nie tylko) na to.
Tu nie trzeba robić k***y z logiki i tłumaczyć że limitowana to jednak może znaczyć wiele różnych rzeczy, tylko wystarczy popatrzeć na to, jak sama Mandioca to rozumiała. To zamyka kwestię tego, co znaczyło "limitowana".
Księgarnia ma zarabiać. Wydawnictwo ma zarabiać. Którego z tych słów nie rozumiesz?Księgarnia ma zarabiać sprzedając powyżej okładkowej, wydawnictwo ma zarabiać dodrukowując limitowane komiksy, tylko komiksiarz kolekcjoner co sobie kupił limitowany album ma nic nie robić oprócz zamknięcia mordy i kupowania wszystkie jak leci z księgarń i wydawnictw.
Księgarnia ma zarabiać sprzedając powyżej okładkowej, wydawnictwo ma zarabiać dodrukowując limitowane komiksy, tylko komiksiarz kolekcjoner co sobie kupił limitowany album ma nic nie robić oprócz zamknięcia mordy i kupowania wszystkie jak leci z księgarń i wydawnictw.
Ma bardzo dobry komiks, wzbogacony o dodatki i inną okładkę. Chciał? Chciał. Kupił? Kupił. Ma? Ma. Ktoś mu go zabierze przy dodruku? Nie.
To o co jeszcze chodzi poza byciem sobkiem, januszem i "ale jak to, że somsiad tez ma poloneza?!"
Ty jesteś jak Żukowska z lewicy, argumenty innych są dla Ciebie zbędnym balastem, typ niepokorny normalnie XD
Tylko, że te słowa mają różne znaczenia i różną moc.
Ej no jeśli są to argumenty z dupy i nastawione wyłącznie na januszowską, prymitywną chciwość i potrzebę dowartościowania się "ekskluzywnością", to tak, to zbędny balast. Głównie psychiczny tych osób.No tylko, że już przynajmniej 3 osoby, które nie kupiły tego komiksy, napisały ci argumenty i dalej nic.
Wersja limitowana ma moc jeśli jest podana liczba sztuk.No tak, a jak nie podali tej liczny, to jest limitowane do ilości osób zainteresowanych xD
Libertago sprzedaje limitowane komiksy, nie używając słowa "limitowane".
No tak, a jak nie podali tej liczny, to jest limitowane do ilości osób zainteresowanych xDW jaki sposób liczysz zainteresowanych, konkretnie?
Jprdl, gonicie się w kółko jak pies za swoim ogonem "limitka, limitka, limitka!"No ale ja nie mam i nie chce mieć :)
No byłoby więcej i co? Januszu szanowny, Błażej zza płota też se kupi. Ubędzie ci? Stracisz coś? Weźmiesz ten swój egzemplarz i wywalisz za okno, bo już nie jest tak fajny i kochany, mimo dodatków i oprawy?
Przez kilkanaście stron tego wyjątkowo idiotycznego wątku wszystkie gupio-mundre posty sprowadzają się do tego samego - "BO MIAŁEM MIEĆ JA, A ON JUŻ NIE!". "To ja mam być ekskluzywny, wyjątkowy, a nie że wszyscy!".
No kurde, jakby nie patrzeć, nie widzę innych argumentów ludzi, którzy protestują wobec dodruku, serio, już bez złośliwości. Tylko chciejstwo i snobizm. MIEĆ MIEĆ MIEĆ. JA LEPSZY, TY ZŁY.
Jest w tym jakiś prymitywny i zwierzęcy atawizm i nie wycierajcie go "honorem".
No byłoby więcej i co? Januszu szanowny, Błażej zza płota też se kupi. Ubędzie ci? Stracisz coś? Weźmiesz ten swój egzemplarz i wywalisz za okno, bo już nie jest tak fajny i kochany, mimo dodatków i oprawy?Co ja mam wyrzucić, skoro ja tego komiksu nie mam xD (i nie, nie sprzedałem)
No ale ja nie mam i nie chce mieć :)Też nie mam i też nie chce mieć:)
Z mojej perspektywy to właśnie ty zachowujesz się jak oburzony tym, że ileś osób kupiło tego poloneza, a teraz nie można.
Temat zamknięty, a tu dalej jest drążone, że ktoś śmiał przedstawić swoje zdanie.Sorry, ale kto go zamknął? Gdzie? I dlaczego oburzasz się, że ktoś jeszcze śmie przedstawić swoje zdanie?
3. Naturalnym wydaje mi się, że w pierwszej kolejności istotne powinny być dla niego wypowiedzi osób, które już zakup pod wpływem tej jego komunikacji zrobiły.
5. Wydawca przyznał rację i posłuchał.
Hm. Dziwna nieco logika - pytać o zasadność dodruku osoby, które już komiks kupiły. Hm. Tak się bada zapotrzebowanie rynku? A nie sprawdzając, kto jeszcze chciałby kupić, a się nie załapał?
Ja to się zastanawiam czy ci "wybrani posiadacze" tez będą wyzywali o brak honoru innego wydawcę, który zdecyduje się na publikację tej edycji, bo przecież "limitowana" miała być.
To co było drukowane w Polsce miałem zafoliowane. Odnośnie Drogi to nie wiem, bo jej nie zamawiałem.
No tylko, że już przynajmniej 3 osoby, które nie kupiły tego komiksy, napisały ci argumenty i dalej nic.Osoby które również, nie kupiły tego komiksu podały inne/przeciwstawne argumenty i co, do akolitów "limtek" dalej nic nie trafia
No tak, a jak nie podali tej liczny, to jest limitowane do ilości osób zainteresowanych xD
Odpowiadając na inne poruszane kwestie:
;
;
Hm. Dziwna nieco logika - pytać o zasadność dodruku osoby, które już komiks kupiły. Hm. Tak się bada zapotrzebowanie rynku? A nie sprawdzając, kto jeszcze chciałby kupić, a się nie załapał?
Pytasz kilkudziesięciu osób, które uznały, że w biznesie honor jest najważniejszą wartością? ;D
Szkoda strzępić ryja, większość pojęcia nie ma o biznesie, piszą co im się wydaje. Gdyby sami robili biznes, to jestem przekonany, że wtedy kurs na kasa, kasa, taka mentalność, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Sorry, ale kto go zamknął? Gdzie?Wydawca go zamknął, podejmując jakąś decyzję.
Hm. Dziwna nieco logika - pytać o zasadność dodruku osoby, które już komiks kupiły. Hm. Tak się bada zapotrzebowanie rynku? A nie sprawdzając, kto jeszcze chciałby kupić, a się nie załapał?No jeżeli coś się obiecało iluś osobom (choć za chwilę pewnie będziesz się czepiać słowa "obiecało", ale nie chce mi się teraz wymyślać zamiennika), a później chce się zdanie zmienić, to wypadałoby zapytać te osoby, czy im to pasuje, bo finalnie to one będą "stratne", a nie reszta, dla której nic się nie zmieni, bo od początku wiedzieli, że jak nie teraz, to później nie kupią.
Ja bym na jego miejscu przeprosił za złe sformułowanie, olał piszczących, ekskluzywnych "posiadaczy na półeczce" i dodrukował.Widocznie część wypowiadających się nie lubi być olewana. Nie rozumiem też tej twojej szydery z "ekskluzywnych posiadaczy". Tych "posiadaczy" stworzyły wydawnictwa, które im takie produkty oferują, nie odwrotnie, więc jak już, to miej za złe im, że ograniczają swoim czytelnikom dostęp do komiksów puszczając na rynek limitowane produkty. A nie miej pretensji do ludzi, że z ich oferty korzystają.
wypadałoby zapytać te osoby, czy im to pasuje, bo finalnie to one będą "stratne"
Nie rozumiem też tej twojej szydery z "ekskluzywnych posiadaczy". Tych "posiadaczy" stworzyły wydawnictwa, które im takie produkty oferują, nie odwrotnie, więc jak już, to miej za złe im, że ograniczają swoim czytelnikom dostęp do komiksów puszczając na rynek limitowane produkty. A nie miej pretensji do ludzi, że z ich oferty korzystają.
Jeśli ktoś definiuje swoją wartość przez stan posiadania, to ewidentnie ma problem.No a Ty masz problem z ich problemem i od kilku postów o tym piszesz. I kółko się zamyka.
Z innej nieco beczki - sprawdziłem numery Lotto z wczorajszego losowania i kurczę, przepadł mi niezły prank. Bo już chciałem wykupić prawa, dodrukować "Drogę" B&W z dodatkami i zlecić rozdawanie jej za darmo ludziom wysiadającym z metra, z autobusów, z tramwajów, rozrzucać z helikopterów, kłaść na stosach w parkach i koło lady w Żabkach. Ot tak, żeby zobaczyć jak świat płonie xD
No a Ty masz problem z ich problemem i od kilku postów o tym piszesz. I kółko się zamyka.Ale jego problem wykluł się z ich problemów
Ale jak stratne? Na czym? Ktoś im zabierze czarno białe wydanie z dodatkami i płóciennym grzbietem i nie będą mogli się nim już więcej napawać?Już odpowiadałem na to pytanie:
To ja postaram się odpisać prosto i zrozumiale. Umiesz już ładnie patrzeć ze swojej perspektywy (bo TY kupiłeś lub chciałbyś kupić ten komiks z powodów, które wymieniasz). Spróbuj może czasami popatrzeć też z perspektywy innej osoby.
Zaznaczę na wstępie (bo widzę, że umysły niektórych nie ogarniają takiej możliwości) - nie kupiłem "Drogi" B&W ani dla siebie, ani na handel, ani nie mam w ogóle takiego zamiaru, ani nikomu nie odmawiam, żeby się z tą historią zapoznać. Osobiście interesuje mnie wersja w kolorze.
Natomiast kupujesz przedmiot - dane wydanie komiksu jest przedmiotem, żeby nie było wątpliwości. Ja potrafię sobie wyobrazić, że jak ktoś jest kolekcjonerem, to dla niego przedmiot wydany w ilości 1000 szt. jest relatywnie więcej warty niż taki sam wydany w nakładzie 5000, bo świadczy o unikalności jego kolekcji. To wydawca podjął decyzję, żeby to konkretne wydanie pozycjonować w taki sposób, a więc skierował je do takiego odbiorcy. Jednocześnie wszyscy, którzy chcieli "Drogę" "tylko" przeczytać (i nie deprecjonuję nikogo w tym momencie), mieli kilka miesięcy na to, żeby ją zamówić. Mieli też pełną świadomość, że jak tego nie zrobią teraz, to tej wersji już nie będzie, bo było to wielokrotnie podkreślane.
Więc dzisiaj osoby, które ten towar zakupiły z takiego powodu, jak wspomniałem (a nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie, to wydawca sam ich do tego nakierował swoim pisaniem o limicie), mogą czuć się oszukane, bo dopłaciły za konkretny produkt, w którego cechy wpisany był limit, tymczasem po fakcie okazuje się, że warunki umowy nie zostały spełnione. To nie jest wina tych osób, że chcą dostać produkt, który był im zaoferowany, tylko wydawcy, który się swoich deklaracji nie trzyma.
To trochę szerszy mechanizm kompensacji i dowartościowania, poprzez posiadanie. Nazwij to kryzysem wieku średniego, nazwij niedowartościowanym ego - whatever. Jeśli ktoś definiuje swoją wartość przez stan posiadania, to ewidentnie ma problem. Niezależnie czy ktoś go namówił czy nie.No dobra, ale co to ciebie obchodzi, jakie te osoby mają lub miały powody. Dostali taką, a nie inną ofertę, skorzystali z niej.
Wersja limitowana ma moc jeśli jest podana liczba sztuk.A jak wydam zbiorczaka jakiejś serii, która dajmy na to składa się z 20 zeszytów, i nazwę to "complete collection", po czym okaże się, że w tomie zawarłem tylko 10, to będzie spoko, bo nie napisałem, co to znaczy kolekcja i do którego momentu jest kompletna?
Panie domorosły psychologu, przestań pierdolić. To, że nie jesteś w stanie zrozumieć innych ludzi i ich motywacji, to jest twój problem, nie ich. Wydawca zrozumiał i się zachował, z czym twoja najwyraźniej ograniczona percepcja nie potrafi sobie poradzić.
To trochę szerszy mechanizm kompensacji i dowartościowania, poprzez posiadanie. Nazwij to kryzysem wieku średniego, nazwij niedowartościowanym ego - whatever. Jeśli ktoś definiuje swoją wartość przez stan posiadania, to ewidentnie ma problem. Niezależnie czy ktoś go namówił czy nie.
Kolego nie kupiłeś, ok. Ale po co ciągle zabierasz głos i atakujesz osoby, które kupiły ?Nie kupiłem bo miałem inne wydatki zwane życiem, co nie oznacza że nie mam tego komiksu na liście zakupowej. Strażnikiem "elitarności" teksasu to chyba jesteś ty Łukaszu, skoro tak bardzo bronisz innym tej wersji komiksu.
Sam siejesz ferment na lewo i prawo jak w wątku muchy swego czasu, więc nie rób z siebie strażnika Teksasu bo kto jest bardziej kumaty wie jakie dymy robiłeś ...
Nie kupiłem bo miałem inne wydatki zwane życiem, co nie oznacza że nie mam tego komiksu na liście zakupowej. Strażnikiem "elitarności" teksasu to chyba jesteś ty Łukaszu, skoro tak bardzo bronisz innym tej wersji komiksu.
A jak wydam zbiorczaka jakiejś serii, która dajmy na to składa się z 20 zeszytów, i nazwę to "complete collection", po czym okaże się, że w tomie zawarłem tylko 10, to będzie spoko, bo nie napisałem, co to znaczy kolekcja i do którego momentu jest kompletna?
Panie domorosły psychologu, przestań pierdolić. To, że nie jesteś w stanie zrozumieć innych ludzi i ich motywacji, to jest twój problem, nie ich. Wydawca zrozumiał i się zachował, z czym twoja najwyraźniej ograniczona percepcja nie potrafi sobie poradzić.
Tylko pomijasz jeden ważny szczegół, limitowana do ilu sztuk?
Tego wydawca nie podał w opisie oferty, a bez tego można sobie o kant dupy potłuc to "limitowana".
Wydawca wygadał się z liczbą sztuk dopiero w mediach społecznościowych, ale wtedy niektóre osoby mogły być już po złożeniu zamówienia.
Mało tego, wydawca zamówił 500 sztuk, a przysłali 560.
Idąc tokiem rozumowania ekstremistów, to te 60 sztuk można traktować jak dodruk.
Tutaj jest pełno niejasności i niespójności, a niektóre osoby traktują ten dopisek "limitowana" jak źródło jakiegoś prawa.
Wersja limitowana ma moc jeśli jest podana liczba sztuk.
Proponuję zluzować gacie.
No k... nie. Przecież wyraźnie pisali że nie będzie dodruku, bo to kooperacja.
Ej no jeśli są to argumenty z dupy i nastawione wyłącznie na januszowską, prymitywną chciwość i potrzebę dowartościowania się "ekskluzywnością", to tak, to zbędny balast. Głównie psychiczny tych osób.
Ja to się zastanawiam czy ci "wybrani posiadacze" tez będą wyzywali o brak honoru innego wydawcę, który zdecyduje się na publikację tej edycji, bo przecież "limitowana" miała być.
A gdyby pytanie w ankiecie brzmiało: "wiarygodność czy biznes?"Wiarygodność biznesowa, czy względem konsumentów?
Owszem, po fakcie, ale wiemy że od początku miała być limitowana do 500 sztuk. Wydawca tego co prawda w opisie nie podał, ale sam sobie w swoich założeniach ustalił limit 500 sztuk. Jakby w Mandioce byli cwaniakami i nie wypuścili się z paroma tekstami w trakcie przedsprzedaży, to by mogli po cichy dodrukować i nikt by się nie dowiedział.To przepraszam, to inne komiksy nie mają założonego z góry nakładu? Znaczy się jest nieskończona ilość? Przecież to trzeba zlecić do drukarni, umowę podpisać, czy coś tam. W tym konkretnym przypadku, to wersja kolorowa też jest limitowana, bo nie miało być w ogóle dodruku, bo to kooperacja.
Ale nie zmienia faktu, że wbrew wszystkim zaklęciom, urokom i inkantacjom, wydawca przygotował limitowane wydanie 500 egzemplarzy i nie miał zamiaru dodrukowywać więcej.Nie mógł drukować więcej, a to różnica. Gdyby mógł to być może zleciłby dodruk przed premierą, bo to łatwo oszacować jak zeszło Ci większość nakładu, a komiks jeszcze do drukarni nie trafił.
Taki był też w większości społeczny odbiór znaczenia określenia "limitowany" - choć bez wiedzy na temat nakładu - że nie będzie dodruku.Dla mnie to nie oznaczało dokładnie co piszesz, bo zabrakło tutaj konkretnego nakładu. Mogli podać nakład, mogli podać nakład i dodatkowo numerować wersje, tak mam Funky Koval 148/300. Każda z tych sytuacja byłaby inna.
Odnoście dodatkowych 60 sztuk - nie jako dodruk (bo nie było to dodatkowo drukowane w późniejszym czasie) ale jako nadmiarowy druk, choć moim zdaniem to normalna praktyka, że drukuje się więcej na wypadek uszkodzonych bądź zagubionych egzemplarzy.Sam widzisz, że to nie jest zero-jedynkowe, do wzoru na honor, dodałeś jednostkę czasu.
I nie, nie jest to "dopisek", tylko konkretne określenie, które wydawca świadomie i celowo użył. Teraz chciał to zmienić i zapytał czy może. Podjął decyzję, że tego nie zrobi.Po tym co się dzieje, to ja na jego miejscu też bym nie drukował, bałbym się o swoje życie.
Naprawdę nie rozumiem, jak można twierdzić, że tutaj jest coś niejasne, nieczytelne czy niespójne. Określenie limitowane jest w tym konkretnym przypadku absolutnie jasne i wiadomo co wydawca miał na myśli, a także co odczytała większość odbiorców tego komunikatu.Nie jest jasne. Jasne do jest dla mnie to co mam w Funky Koval i w Thorgal od Libertago, tam mam numerowaną wersję i to jest zapisane w samym komiksie i to zwiększa wartość kolekcjonerską tego komiksu. Chociaż nawet tam, prawdopodobnie jest więcej egzemplarzy, bo musi być na reklamacje.
To przepraszam, to inne komiksy nie mają założonego z góry nakładu? Znaczy się jest nieskończona ilość? Przecież to trzeba zlecić do drukarni, umowę podpisać, czy coś tam. W tym konkretnym przypadku, to wersja kolorowa też jest limitowana, bo nie miało być w ogóle dodruku, bo to kooperacja.
Nie mógł drukować więcej, a to różnica. Gdyby mógł to być może zleciłby dodruk przed premierą, bo to łatwo oszacować jak zeszło Ci większość nakładu, a komiks jeszcze do drukarni nie trafił.
Dla mnie to nie oznaczało dokładnie co piszesz, bo zabrakło tutaj konkretnego nakładu. Mogli podać nakład, mogli podać nakład i dodatkowo numerować wersje, tak mam Funky Koval 148/300. Każda z tych sytuacja byłaby inna.
Sam widzisz, że to nie jest zero-jedynkowe, do wzoru na honor, dodałeś jednostkę czasu.
Dla Ciebie to nie jest dodruk tylko nadmiarowy druk XD.
Nie jest jasne. Jasne do jest dla mnie to co mam w Funky Koval i w Thorgal od Libertago, tam mam numerowaną wersję i to jest zapisane w samym komiksie i to zwiększa wartość kolekcjonerską tego komiksu. Chociaż nawet tam, prawdopodobnie jest więcej egzemplarzy, bo musi być na reklamacje.
No ale temat i tak ciekawy :D
Chyba tak, skoro aż 118 uczestników Forum zagłosowało😀.
Nie było mnie na forum kilka miesięcy i ominęła mnie cała zadyma. widzę temat "Honor czy biznes" i myślałem, że chodzi o słuchanie kapeli Honor i już się ucieszyłem... No ale temat i tak ciekawy :D
Zagłosowałem oczywiście na Honor 8) kapeli biznes nie znam
Znak Orła! ;D
Kupujcie, bo zabraknie!
Kupiłem, bo bałem się, że zabraknie.
Zabrakło, możemy dać więcej!
Ej, to po co się tak śpieszyłem?
Bo jesteś spekulantem i snobem i chcesz mieć coś czego inni nie mają
i złolem z Deadpoola i oneoneonetwotwotwoirulelolxd
To tak naprawdę podsumowanie tego wątku.Podsumowanie jest takie, że jako ludzie mamy ambicje być kimś więcej niż zwierzęta, ale przez większość czasu zachowujemy się jak one.
To tak naprawdę podsumowanie tego wątku.
Koło południa przeczytałem te 2,5 strony bełkotu napędzanego przez @Popiela to co reszta wyprodukowana nawet mi się nie chce, bo widzę, że kolejne z 3 strony przybyły.
Ale mam radę, chłopaki odpuśćcie, stary dziad ma jakieś kompleksy i przyszedł na forum (wielkie panisko z FB co nieraz podkreślał), żeby je leczyć obrażając wszystkich na lewo i prawo. Naprawdę nie warto tracić na to czasu, lepiej poczytajcie jakieś komiksy choćby i tą nieszczęsną Drogę :)
To przepraszam, to inne komiksy nie mają założonego z góry nakładu? Znaczy się jest nieskończona ilość? Przecież to trzeba zlecić do drukarni, umowę podpisać, czy coś tam. W tym konkretnym przypadku, to wersja kolorowa też jest limitowana, bo nie miało być w ogóle dodruku, bo to kooperacja.No widzisz, to dlaczego przy kolorowej nie było pisania, że jest limit i żeby brać, bo zaraz nie będzie?
Kompleksy koleżko to mają ci, którzy muszą mieć coś unikalnego, bo inaczej zaśliniają kocyk w deszczowe noce.A ty widzę dalej swoje, nie jesteś w stanie ogarnąć tego, że to wydawca sobie wymyślił to limitowane wydanie, nie klient, to wydawca chciał, żeby klient miał coś "unikalnego" bo gdyby tak nie było to by takie produktu nie wymyśli ;D
Panisko? To już idziemy w osobiste inwektywy? Ulało się maleństwu? Mam propozycję - pochyl się, weź porządny rozbieg i strzel z całej siły baranka w parapet, może coś Ci się rozjaśni. A jeśli nie, to przynajmniej na jakiś czas nie będziesz miał siły pisać takich kocopołów. Win-win.
to wydawca sobie wymyślił to limitowane wydanie, nie klient, to wydawca chciał, żeby klient miał coś "unikalnego"
I schowaj sobie do szafy te jakieś swoje psychoanalizy o przenoszeniu winy z klienta na sprzedawcę.
No widzisz, to dlaczego przy kolorowej nie było pisania, że jest limit i żeby brać, bo zaraz nie będzie?
Ej no ale przecież właśnie w tym momencie przenosisz winę XDDDDDPrzecież tą winę to ty sobie wymyśliłeś ::)
I tak na koniec juz nie tak surowo zerojedynkowo komiksowo ale czysto po ludzku - okazcie troche zrozumienia i empatii do tych przekazow facebookowych - postaw sie w miejscu tego wydawcy w tej sytuacji - komiks okazuje sie sukcesem,cyferki zapierdalaja jak nigdy dziwnym byloby gdyby tej euforii w jakis sposob nie chcial przeniesc na socjale i sie tym podzielic z obserwujacymi
Podświadomie wprowadzał w błąd. Dobre. Oczywiście w pale się wam nie mieści, że w tamtej sytuacji mówił prawdę, a potem po prostu pojawiły się nowe okoliczności.
Zawsze mogą sobie zrobić inne "limitowane" wydanie np. jakieś większe i we slipkejsie.Lepiej nie, bo tłum okrzyknie to jako skok na kasę komplecistów i zmuszanie do ponownego kupna już posiadanego materiału - w dodatku zdublowanego, czyli będzie tribel (?)
Odnoszę się do tego, że BR pisał, że być może niewłaściwie użył słowa "limitowana". Choć wykazane tu zostało, że używał go świadomie, to zostawiłem taką opcję, żeby już było.
);

W całej tej sytuacji są trzy grupy: jednak która z różnych powodów prosi o dodruk, druga której dodruk nie przeszkadza, i trzecia najbardziej krzykliwa, która broni swojego "elitarnego statusu posiadacza". Właśnie ta trzeci grupa mianowała się "strażnikiem wszelkich cnót i wartości" w świecie komiksowych i decyduje co wolno, a co nie. Taka postawa jest śmieszna, a podnoszone argumenty o pacta sun servanda itd., można z łatwością obalić, jednakze zawstydzające jest w ogóle przyjęcie postawy "ja mam, i nikt inny już nie". Tak szczerze mówiąc pokazuje to jakimi jesteśmy osobami - czy nastawionymi na dobro wspólne, czy też własny samolubny interes. Przywoływanie zaś kwestii "honoru" to już całkowita jazda po bandzie. Tak naprawdę to jedyne o co tu chodzi to nieproporcjonalne ego posiadaczy oraz ich materialne pobudki, o czym wprost nie mówią (bo przecież im mniej tym lepiej), a szkoda bo to byłoby bardziej uczciwe niż szafowanie hasłami kolekcjonerstwa, wyjątkowości itd.No ja np. tego komiksu nie mam, nie planowałem i dalej nie planuję mieć, uważam jednak, że decyzja o braku dodruku jest prawidłowa. To w której grupie jestem? Bo jeszcze kilka osób wypowiedziało się tu z takiej perspektywy, a jakoś zupełnie ten fakt pominąłeś.
Przywoływanie zaś kwestii "honoru" to już całkowita jazda po bandzie.Już nieraz wskazywane, że to wydawca użył w ramach jakiejś hiperboli słowa "honor", nie wiemy czy pisząc to śmiał się wniebogłosy czy może wyklinał forumowiczów... Ale wiemy że to z tej wypowiedzi słowo "honor" w dyskusji (nieintencjonalnie krytykujesz więc wydawcę):
Oczywiście, że mogę honorowo go nie wydać.
(https://i.ibb.co/BrCyJQc/droga.jpg) (https://ibb.co/mXc9K2b)"Ktoś nam nawet zagroził (...) UOKiK (...) przyznam, że ten poziom odklejenia ubawił mnie najmocniej."
(...) sugerowałbym Mandioce, by zastanowiła się nad skonsultowaniem pomysłu zrobienia dodruku z prawnikami. Chodzi o to, że część osób kupiła wersję B&W, ponieważ była ona reklamowana przez M jako limitowana edycja. (...) Tymczasem zrobienie dodruku z pewnością wpłynie na postrzeganie tej edycji jako limitowanej przez niektórych konsumentów. To również można zauważyć czytając posty na tym forum.
Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym:
Art. 4 ust. 2: Za nieuczciwą praktykę rynkową uznaje się w szczególności praktykę rynkową wprowadzającą w błąd (...)
Art. 5 ust. 2: Wprowadzającym w błąd działaniem może być w szczególności:
3) działanie związane z wprowadzeniem produktu na rynek, które może wprowadzać w błąd;
3. Wprowadzające w błąd działanie może w szczególności dotyczyć:
1) istnienia produktu, jego rodzaju lub dostępności;
Nie chodziło mi o to, że istnieje ryzyko iż któryś zawiedziony klient pozwie Mandiocę, ale o to, że ktoś kto się czuje oszukany poskarży się do UOKiKu. A ich urzędnicy na tym forum mieliby wszystko, co im jest potrzebne do wszczęcia, a może i przeprowadzenia postępowania – czyli zebrane przez forumowiczów zestawienie komunikacji marketingowej i posty klientów, którzy czują się tą komunikacją oszukani w kontekście potencjalnego dodruku.Ja niemalże równolegle w podobnym tonie, chociaż wyłącznie odnośnie strategii reklamowej wydawcy:
(...)ma tu miejsce wprowadzanie klienta w błąd (https://mojafirma.infor.pl/mala-firma/abc-malej-firmy/725026,Sankcje-za-stosowanie-reklamy-wprowadzajacej-w-blad.html) - wydawnictwo swoimi kanałami komunikacji (niech to będzie Facebook) reklamuje swoje produkty, to co o nich pisze, informacje itp. to jest reklama, jeśli w reklamie wydawnictwo powie A, ludzie kupią produkt, a za x czasu wydawnictwo powie B sprzeczne z tym co mówił wcześniej to sprawa nie jest do dywagacji na forum a bezpośrednio przez UOKiK/odpowiedni sąd.@parsom sugerował prześmiewczo zgłoszenie do prokuratury, więc wyklaruję - to byłoby ściśle cywilne postępowanie, nie "z urzędu", wydawało mi się to oczywistą wiedzą...
Tak naprawdę to jedyne o co tu chodzi to nieproporcjonalne ego posiadaczy oraz ich materialne pobudki, o czym wprost nie mówią (bo przecież im mniej tym lepiej), a szkoda bo to byłoby bardziej uczciwe niż szafowanie hasłami kolekcjonerstwa, wyjątkowości itd. Ja bym chciał aby wersji było dużo, dostępnych dla każdego kto chce (wersję biedne, bogate, duże, czy też grube/chude), by dzięki temu wzrastało grono komiksiarzy. Powodów dla których ktoś nie kupił w preorderze pewnie jest wiele, i czy są one słuszne/właściwe/usprawiedliwione to nie nam to oceniać. Jeśli jest możliwość zwiększenia liczby potencjalnych odbiorców to powinno to po prostu nastąpić.
No ja np. tego komiksu nie mam, nie planowałem i dalej nie planuję mieć, uważam jednak, że decyzja o braku dodruku jest prawidłowa. To w której grupie jestem? Bo jeszcze kilka osób wypowiedziało się tu z takiej perspektywy, a jakoś zupełnie ten fakt pominąłeś.Ależ wodzu, co wódz. W grupie 2 b, sprzeciwiajacej się dodrukowi, bez znacznej krzykliwości i propagowania zasad bazyla

Raz kupiłem w Biedronce limitowane ptasie mleczko, wersja bananowa z minionkami, dwie palety zeszły na pniu. Strasznie się zdenerwowałem, jak za miesiąc znów zobaczyłem to samo mleczko w Biedronce. Ale nie ma tego złego, kupiłem drugie opakowanie i mogłem zjeść pierwsze.
Raz kupiłem w Biedronce limitowane ptasie mleczko, wersja bananowa z minionkami
powinniście nazwać ten temat horror czy bizzares ;)Poprawiam "literówkę": horror czy brazzers? :P
(https://i.imgur.com/tOJbFsF.jpeg)
Być może największą zaletą tego wątku jest, że wątek Mandioki nie został zawalony tymi 23 stronami sporówNie musicie dziękować, nie ma za co. ;)
Nie musicie dziękować, nie ma za co. ;)
Życzę wszystkim fajnego dnia jutro i smacznej kawusi. :)
Czy komiksowo jest gotowe na informacje o dodruku limitowanych zakladek? xd
Jeszcze tylko trzeba napisać, że Hitler by nie zrobił i wszelkie prawa internetu wypełnione.właśnie zastosowałeś prawo Godwina
Ale żeby komiks ze zbawieniem zestawiać to tego nawet moja pokrzywiona wyobraźnia by nie wykoncypowała. ;D
Skoro Jezus zrobiłby dodruk to już chyba naprawdę temat dobił do końca.
Tekst Dekalogu musiał zostać wyryty na kamiennych tablicach dwukrotnie, gdyż pierwsze tablice z Dekalogiem Mojżesz rozbił w gniewie (...) za drugim razem Mojżesz musiał już sam sporządzić dwie tablice.Ej, Mojżesz, miało nie być dodruku!
Nie zestawił komiksu ze zbawieniem. Zacytował przypowieść. W przypowieściach chodzi o to, że na jakimś przykładzie można rozwiązać, uzasadnić, porównać jakieś zdarzenie. Metafora lub alegoria.
Nie zestawił komiksu ze zbawieniem. Zacytował przypowieść. W przypowieściach chodzi o to, że na jakimś przykładzie można rozwiązać, uzasadnić, porównać jakieś zdarzenie. Metafora lub alegoria. Często stosowana w np. w historiach dla dzieci, ale nie tylko. Jezus użył tego przykładu w konkretnym przypadku. Księża i inni wielokrotnie używają historii z Biblii jako metafory lub alegorii. Nie tylko, gdy mówią o zbawieniu.Oby tylko pracodawcy nie zaczęli wykorzystywać tej przypowieści, żeby uzasadniać dlaczego ten, co pracuje dłużej, zarabia mnie od tego, co został świeżo zatrudniony na takim samym stanowisku.
We Francji będzie dodruk "Drogi". 100000 egzemplarzy.
Dziki to kraj, dziki... Nie mają ani UOKiK-u, ani honoru, doprawdy...
Oby tylko pracodawcy nie zaczęli wykorzystywać tej przypowieści, żeby uzasadniać dlaczego ten, co pracuje dłużej, zarabia mnie od tego, co został świeżo zatrudniony na takim samym stanowisku.
Oby tylko pracodawcy nie zaczęli wykorzystywać tej przypowieści, żeby uzasadniać dlaczego ten, co pracuje dłużej, zarabia mnie od tego, co został świeżo zatrudniony na takim samym stanowisku.Może tak być, np ma większe umiejętności, ten nowy. Staż pracy nie świadczy o tym że ktoś jest dobry w tym co robi.
Nauczyliśmy ich jeść nożem i widelcem, ale o przekazaniu wartości co się w życiu liczą zapomnieliśmy...
Oby tylko pracodawcy nie zaczęli wykorzystywać tej przypowieści, żeby uzasadniać dlaczego ten, co pracuje dłużej, zarabia mnie od tego, co został świeżo zatrudniony na takim samym stanowisku.- Szefie czemu nowy dostał 5k , a my mamy 4.5k ?
Ewangelia (Mt 20,1-16)Gdyby się umówił o denara z zastrzeżeniem, że innym już go później nie da, to nawet byłaby analogia :)
"(...) Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi".
Czy sklep może albo powinien, sprzedawać komiksy po wyższej cenie niż okładkowa, jeśli jest to uzasadnione?Dlaczego miałby nie móc i dlaczego miałby to uzasadniać?
Przez "uzasadnione" rozumiem np. scenariusz, gdzie sklep przeciwdziała zbyt szybkiej wyprzedaży całego zamówionego nakładu.
Dlaczego miałby nie móc i dlaczego miałby to uzasadniać?
Żabka ci się tłumaczy, dlaczego u nich karton mleka jest droższy niż w Biedronce?
Dlaczego miałby nie móc i dlaczego miałby to uzasadniać?Dlaczego mnie atakujesz? Pytanie jest zasadne, ponieważ zdecydowana większość sklepów w zdecydowanej większości swojego komiksowego asortymentu, sprzedaje poniżej okładkowej. Można wręcz powiedzieć, że standardem jest sprzedawanie z rabatem.
Żabka ci się tłumaczy, dlaczego u nich karton mleka jest droższy niż w Biedronce?
Dodruki komiksów też są zgodne z prawem, a rozmawialiśmy o nich przez 24 strony.No ale to inna sprawa. Chyba, że Centrum Komiksu puściło kiedyś klientom komunikat o treści "nigdy nie wystawimy "Darkness" po cenie wyższej niż okładkowa" ;D
Jesteśmy na forum poświęconym komiksom i rozmawiamy głównie o tym, co się komu podoba i dlaczego.Pytanie zadałeś, czy im wolno.
Pytanie zadałeś, czy im wolno.To nie jest pytanie dotyczące prawa tylko etyki. Cały ten wątek jest temu poświęcony - honor czy biznes.
Porównanie do Żabki nietrafione.bardzo trafione, kilka lat temu kiedy wyszły lody Friza i ekipy też były do kupienia w określonych sklepach, cuda sie wtedy działy
Mleko nie ma limitowanego nakładu.moze mleko juz nie, ale lody Friza już miały
bardzo trafioneNietrafione, co udowadniasz po raz kolejny, podając przykłady ze sklepów spożywczych, a nie umiejąc podać przykładów sklepów komiksowych. Powtórzę, to nie jest powszechne ani standardowe, żeby sklep komiksowy sprzedawał komiksy powyżej okładkowej.
To nie jest pytanie dotyczące prawa tylko etyki. Cały ten wątek jest temu poświęcony - honor czy biznes.To jest dokładnie tak samo etyczne, jak obniżenie ceny towaru, który nie schodzi, zachodzi ten sam mechanizm. Jak Gildia sprzedaje za 300 coś, co Empik ma za 400, to też jest nieetyczne?
Nietrafione, co udowadniasz po raz kolejny, podając przykłady ze sklepów spożywczych, a nie umiejąc podać przykładów sklepów komiksowych.No i czym się różni podniesienie ceny komiksu od podniesienia ceny innego towaru?
Nietrafione, co udowadniasz po raz kolejny, podając przykłady ze sklepów spożywczych, a nie umiejąc podać przykładów sklepów komiksowych. Powtórzę, to nie jest powszechne ani standardowe, żeby sklep komiksowy sprzedawał komiksy powyżej okładkowej.Masz rację powinien najpierw ci wytłumaczyć czym jest popyt i podaż (chyba że wolisz zapytać swoje AI), wtedy to przytoczne porównanie z lodami Friza miałoby większy sens.
@Castiglione: Ceny najczęściej nie są opuszczane, dlatego że coś nie schodzi. Rabaty są częścią chorego systemu :( Już kiedyś o tym pisałam...No ja wiem, to tylko taki przykład. Można wymyśleć milion innych.
To jest dokładnie tak samo etyczne, jak obniżenie ceny towaru, który nie schodzi, zachodzi ten sam mechanizm.Może pamiętasz, ale było wprost pisane na forum, że sprzedawanie zbyt tanio może podpadać pod nieuczciwą konkurencję, a do tego psuje rynek, szczególnie komiksowy (bo czytelnik potem czeka na duże promo nie kupując w pełnej cenie itp.). Więc za drogo = źle, ale za tanio też źle...
Masz rację powinien najpierw ci wytłumaczyć czym jest popyt i podaż (chyba że wolisz zapytać swoje AI), wtedy to przytoczne porównanie z lodami Friza miałoby większy sens.Powinieneś podać przykłady sklepów i konkretnych komiksów, które są sprzedawane powyżej okładkowej, zamiast pisać o lodach.
Z drugiej strony na czasopismach jest często napisane, ze nie wolno sprzedawać poniżej ceny okładkowej. Inna sprawa, że to chyba nie ma żadnej podstawy prawnej.
To nie jest pytanie dotyczące prawa tylko etyki. Cały ten wątek jest temu poświęcony - honor czy biznes.
I takie kwestie podnosi tutaj człowiek, który nie ma nawet tyle honoru, żeby się uczciwie podpisać pod własnymi słowamiWłaśnie obraziłeś 99% forum, w tym jesteś najlepszy.
Właśnie obraziłeś 99% forum, w tym jesteś najlepszy.
Rabaty niszczą rynek. Cena (często już zaporowa) powyżej okładkowej? można, to etyczne🙃Forumowa bandyterka, która be żadnych zahamowań nazywa innych użytkowników forum złodziejami i oszustami, powinna się grzecznie ustawić na samym końcu kolejki w kwestiach rozważań o etyce ::)
Gdyby sprzedawał to jako osoba prywatna to miałbym to w dupie, ale sprzedawanie w taki sposób jako sklep jest żałosne.Dla mnie od zawsze kolekcjonerstwo wiązało się z obecnością na rynku pozycji trudnodostępnych. Przy takim hobby to naturalne, że niektóre tytuły będą wzrastać na wartości, jeżeli ich dostępność będzie ograniczona i osobiście nie mam problemu z tym, że ktoś obeznany w temacie to wykorzystuje - osoba prywatna, jakiś antykwariat czy nawet i normalna księgarnia. Jeżeli się nie chce takich sytuacji, to trzeba poszerzać dostępność, a nie przybierać jakiś model sprzedażowy, przy którym jest oczywiste, że będzie generować takie działania, a później dziwić się, że ktoś z tego korzysta.
Sklep jest od zarabiania jak Żwirek (obecnie znany jako "komiks") od pitolenia głupot, które są wypadkową bliżej nieznanych jadowitych frustracji.Wskaż palcem gdzie gadałem głupoty, albo przeproś.
99% forum, nie pitoli o honorze, samemu zachowując się jak jakiś szczur. Wspinasz się na wyżyny hipokryzji i próbujesz te swoje zagrywki rozmywać w tak żenujący sposób, że normalny człowiek by już dawno ze wstydu zwyczajnie przestał się odzywać.Powiedział ten co grozi pobiciem i składa dziwne propozycje seksualne.
Forumowa bandyterka, która be żadnych zahamowań nazywa innych użytkowników forum złodziejami i oszustami, powinna się grzecznie ustawić na samym końcu kolejki w kwestiach rozważań o etyce ::)
Sklep może robić, co mu się podoba. Jego działania nie pozostają bez wpływu na wizerunek.
@Adolf: nie mamy tu limitowanego nakładu; nakład - jak już było wielokrotnie mówione - jest w okolicach średniego nakładu rynkowego. Nie ma dodruków, ale nie wiem, czy to można uznać za jedyny wyznacznik limitowania nakładu. Być może ktoś przyjdzie i powie, że semantyka, i być może będzie miał rację...
Problem nie leży w tym, że sklep decyduje się sprzedawać powyżej okładkowej, bo oczywiście może, nikt nie zabroni, ale w tym, że w takiej sytuacji kupujący nie ma alternatywy w postaci zakupu po cenie okładkowej lub zrabatowanej.
Do tej pory mieliśmy festiwale, na których zawsze te komiksy wyprzedane pojawiały się w cenach okładkowych. Na szczęście żaden kolejny komiks nie jest taką cegłą jak Darkness - przynajmniej na razie. Więc pojawią się na festiwalach.
A oprócz tego kminię, jak możemy jeszcze usprawnić ten system, żeby sprzedaż standardowa (po okładkowej lub poniżej) była bardziej rozciągnięta w czasie, bo jak widać, może i Darkness było super na rozpoczęcie linii Lain USA, ale mnóstwo czytelników dopiero teraz się dowiaduje, że komiks się ukazał.
Wskaż palcem gdzie gadałem głupoty, albo przeproś.
Nietrafione, co udowadniasz po raz kolejny, podając przykłady ze sklepów spożywczych, a nie umiejąc podać przykładów sklepów komiksowych. Powtórzę, to nie jest powszechne ani standardowe, żeby sklep komiksowy sprzedawał komiksy powyżej okładkowej.Pierwsza sprawa: to ty nie potrafisz podać przykładów takich sklepów, bo ja jednak potrafię. Widze jednak że jest tu nagonka na konkretny sklep, zamiast sprawdzenie czy takie praktyki nie są stosowane gdzieś indziej. Tylko pytanie ile tych sklepów komiksowych jest tak naprawdę? Co do nich zaliczyć?
Powiedział ten co grozi pobiciem i składa dziwne propozycje seksualne.Chłopaku, uniknąłeś poważniejszych konsekwencji swojego zachowania tylko i wyłącznie dzięki swojej anonimowości. Zakonotuj to w końcu sobie, zanim napiszesz kolejny post tego typu.
@komiks Widzę, że Michał nie tylko w rozmowach ze mną totalnie nie rozumie o czym pisze. Jak chcesz to mu wytłumacz co było wyjątkowo nie fajnego w zachowaniu Centrum Komiksu i dlaczego to się różni od innych sklepów, ale wątpię byś osiągnął jakiś efekt. Niedziela ładna, słoneczko wychodzi, lepiej spędzić ten dzień w plenerze niż się użerać z ludźmi na forum.Czy ty chociaz zajrzałeś w linki które wrzuciłem? Może jak przewietrzysz swoją głowe to wróci ci logiczne myślenie a nie narzucanie wydawcy do jakiego sklepu ma odstawiać swoje komiksy. Bo zaraz sie okaże, że nie tylko Centrum komiksu podwyższa ceny na jego towary, a nie moment inne sklepy jak pokzałem powżej tez tak robią. To teraz jak Komiksolandia zwróci się do niego to ma nie sprzedać im swoich komiksów rezygnując tym samym z jednego ze źródeł dystrybucji? To ty nie rozumiesz i kolejny raz płaczesz bo jakiś sklep śmiał sprzedać powyżej okładkowej. Sklep miał prawo to zrobić. I chociaż taki sklep po sprzedaży w podwyższonej cenie odprowadzi od tego podatek, a nie jak co niektórzy z tego forum, którzy jeszcze będą się tym szczyć że sprzedali drożej niż kupili, a potem udzielać rad jak wydawca powinien wydawać swoje komiksy.
Czy ty chociaz zajrzałeś w linki które wrzuciłem? Może jak przewietrzysz swoją głowe to wróci ci logiczne myślenie a nie narzucanie wydawcy do jakiego sklepu ma odstawiać swoje komiksy. Bo zaraz sie okaże, że nie tylko Centrum komiksu podwyższa ceny na jego towary, a nie moment inne sklepy jak pokzałem powżej tez tak robią. To teraz jak Komiksolandia zwróci się do niego to ma nie sprzedać im swoich komiksów rezygnując tym samym z jednego ze źródeł dystrybucji? To ty nie rozumiesz i kolejny raz płaczesz bo jakiś sklep śmiał sprzedać powyżej okładkowej. Sklep miał prawo to zrobić. I chociaż taki sklep po sprzedaży w podwyższonej cenie odprowadzi od tego podatek, a nie jak co niektórzy z tego forum, którzy jeszcze będą się tym szczyć że sprzedali drożej niż kupili, a potem udzielać rad jak wydawca powinien wydawać swoje komiksy.
Pierwsza sprawa: to ty nie potrafisz podać przykładów takich sklepów, bo ja jednak potrafię.Odwracanie kota ogonem. To ty postawiłeś tezę, że powszechną praktyką jest sprzedawanie po zawyżonej cenie i podajesz przykłady Żabek i lodów, zamiast sklepów z komiksami.
Widze jednak że jest tu nagonka na konkretny sklep, zamiast sprawdzenie czy takie praktyki nie są stosowane gdzieś indziej. Tylko pytanie ile tych sklepów komiksowych jest tak naprawdę? Co do nich zaliczyć?Powtórzę, to Ty postawiłeś taką tezę, więc na Tobie spoczywa ciężar dowodu.
Jest tu awantura o Centrum Komiksu, bo śmiało wystawić zestaw Darkenss powyżej okładkowej. Tylko w Warszawie jest jeszcze jeden sklep, który też sprzedaje powyżej okładkowej:No i teraz dopiero gadasz do rzeczy.
https://komikslandia.pl/pl/p/Altor-okladka-limitowana/24229
Wiadomo to nie Darkness a cena to nie 200pln różnicy tylko jakieś 30pln. Przy czym ja odwiedzam ten sklep jak jestem raz do roku na KW i z tego co pamiętam to stacjonarnie można kupić tam rzeczy SL które już zeszły w cenie dużo wyższej (np. Slainy).
Księgarnia debeata-ksiazki, którą sam Krakres poleca u siebie https://komiks.top/ksiegarnie/ , a która wywala ceny w kosmosu jak tylko nakład zejdzie (szczególnie komiksy Krakersa, ale kto by się jego komiksami przejmował, przecież chodzi tu o Darkness, a nie coś co jest drukowane w 100 sztukach) i która jest na allegro, ale też ma stacjonarny punkt.Dodaję do kolekcji sklepów, w których nie zrobię zakupów, dziękuję.
A jak już jesteśmy przy sklepach online to allegrowa Papirus Ksiegarnia https://allegro.pl/uzytkownik/PapirusKsiegarni/komiksy-superbohaterowie-261370Tych znam głównie z Allegro, nie lubię ich.
ceny z kosmosu i to nie tylko na komiksy SL, ale też wyprzedane Egmonty.
Powiem ci jedno nie potrzebowalem chataGPT aby podać te przyklady. Wystaczy poszukać, a ja nawet nie musiałem tego robić, bo może siedzę za długo już w komiksowie, że takie rzeczy wiem.Dlaczego cały czas się upierasz, że to Ja miałem szukać dowodów na Twoje tezy?
My tu jakieś dywagacje toczymy czy jakiś sklep może sprzedać powyżej okładkowej. Przyklad z lodami Friza był bardzo adekwatny, kiedy sklepikarze wyczuli jaki jest popyt na nie i sprzedawali w podwyższonej cenie. Tak zawsze dzieje się kiedy popyt przewyższa podaż. Tam doszlo nawet do absudów, że ludzi sprzedawali na allegro papierki po skonsumowanych lodach i dzieci to kupowały. Z komiksami jest tak samo. Schodzi nakład i cena skacze.O nie, znowu :o
Natomiast co do Centrum Komiksu i Kuby który ośmielił się sprzedać Darkness powyżej okładkowej to ja calkiem go rozumiem. Ma na utrzymaniu rodzinę, a sklep jest jego narzędziem zarobku, bo przecież nie wydawnictwo. Jakby tak było to by wydawał komiksy ;), a przeciez tego nie robi, no dobra może hobbistycznie coś nieraz wyda, ale utrzymać się z tego raczej jest cieżko. Zresztą jak juz usłyszeliśmy oficlanie w wątku SL to nie były wszystkie sztuki tylko kilka nie odebranych na zamówienie (a podobno taki wyczekiwany ten komiks Darkness był, a teraz ludzie juz go nie chcą).Jako klient mam prawo wyboru, mogę też poddać moralnej ocenie postępowanie innych ludzi. Dla mnie, to jest cwaniactwo i takich praktyk nie akceptuję. Dziękuję, że wskazałeś sklepy.
Zresztą głosowanie w ankiecie pokazało, że liczy się biznes, a nie honor. Za honor rodziny nie wykarmisz.Jedno nie wyklucza drugiego, największy sklep z komiksami Gildia.pl postępuje uczciwie.
Otóż sklep Centum Komiksu to oficjalny partner wydawnictwa – Studia Lain.Jak pokazalem Komiksiarnia tez sprzedaje po zawyzonej cenie i jest na stronie która linkujesz. To co ją też będziesz gnoił jak Centrum Komiksu? Jakoś tego nie widzę?
http://www.studiolain.pl/gdzie-kupic (http://www.studiolain.pl/gdzie-kupic)
Czyli mamy drugi sklep, któryDodaj jeszcze KOMIKSIARNIE która też jak pokazałem sprzedaje w podwyżoszonej cenie okładkowej i jest na liście sklepów na stronie Studia Lain, która linkuje płaczek Adolf.skalpidynamicznie zarządza popytem.
Dodaję do kolekcji sklepów, w których nie zrobię zakupów, dziękuję.
Tych znam głównie z Allegro, nie lubię ich.
Dodaję do kolekcji sklepów, w których nie zrobię zakupów, dziękuję.A dodałeś jeszcze każdy inny sklep, który sprzedaje każdy inny towar w cenie wyższej niż rekomendowana przez producenta, czy twoja etyka dotyczy tylko komiksów?
Hahaha, ale idiotyczne komentarze walisz. XD Życzę miłego weekendu.To co z tą Komiksiarnią? Gnoimy czy nie? W końcu też jest na linkowanej przez ciebie liscie od wydawcy? Też będziesz naciskał wydawcę aby się do tego odniósł jak zrobiles to poprzednio? Bo przypomnę:
Współpraca z takimi skalpelami źle wygląda...
Jako klient mam prawo wyboru, mogę też poddać moralnej ocenie postępowanie innych ludzi.
To co z tą Komiksiarnią? Gnoimy czy nie? W końcu też jest na linkowanej przez ciebie liscie od wydawcy? Też będziesz naciskał wydawcę aby się do tego odniósł jak zrobiles to poprzednio? Bo przypomnę:
A dodałeś jeszcze każdy inny sklep, który sprzedaje każdy inny towar w cenie wyższej niż rekomendowana przez producenta, czy twoja etyka dotyczy tylko komiksów?Nie mam problemu żeby kupić po zawyżonej cenie od prywatnego kolekcjonera. Różnica ceny też ma znaczenie, czyli to o czym wspomniał michał81, że ktoś sprzedaje z przebitką 200 zł a nie 20 zł. Więc to wszystko zależy i to ja decyduję. Chciałem poznać wasze zdanie, ale niektórzy z was na mnie naskoczyli, bo najwidoczniej nie akceptują, że zdania mogą być różne. Nie mam problemu z tym, że komuś się podoba kupowanie w cenie +50%, chcesz to kupuj, nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że tak musi być, bo takie są prawa rynku. Otóż tak nie musi być i często nie jest, Gildia jest tutaj dobrym przykładem.
Wiesz nie obraź się, ale jak ktoś zaczyna pisać że chce kogoś poddawać moralnej ocenie to ja odczuwam wewnętrzny zgrzyt bo kompletnie nie rozumiem chęci oceniania innych.Nie obrażam się, dla mnie to jest oczywiste, że poddaję ocenie postępowanie innych ludzi, to ja decyduję co jest etyczne i moralne. Dlaczego inny człowiek miałby decydować co jest dla mnie etyczne i moralne? Czy ty masz takiego opiekuna, możesz powiedzieć kim on albo ona jest?
Co do całej inby rozdzieracie szaty jakby to chodziło o ćwierć nakładu i utrudnili dostęp do zakupu waszych egzemplarzy, a niech sobie handlują jak im to pasuje. Z mojego punktu widzenia trochę januszerka, ale ostatecznie co z tego? a mało to takich biznesów dookoła każdego z nas? Głosujcie portfelem i nie przeprowadzajcie sądu inkwizycyjnego nad małym sklepikiem wyspecjalizowanym w niszowym hobby.Imba sama się nie zrobiła, robią ją obie strony. Ja zadałem proste pytanie
Michale, nie mam czasu odpisywać na Twoje edytowane posty. To objaw borderline? Miasto mnie wzywa, baw się dobrze na forum.Moim problem jest klawiatura która się zacina przez co nie wchodzą mi polskie znaki. Więc poprawiam tekst żebyś mi nie sugerował kolejny raz jakiegoś schorzenia, bo nic innego nie potrafisz od dłuższego czasu napisać w dyskusji.
Śmieszna tą dyskuja, bo widać że jedna strona nawet nie czyta co pisze druga i dyskutuje z tym co ma w głowie. Zostało Ci wyjaśnione czemu CentrumKomiksu złe a Komiksiarni nikt nie będzie gnoil o stary komiks z 20zł przebitka, ale chyba za bardzo jesteś dumny z tego przykładu który znalazłeś że nie widzisz nic poza tym.Właśnie jakbys czytał całe posty to zwróciłbyś uwagę że rozumiem że chodzi o 200pln vs 20pln. Tylko niektórzy tutaj nie rozumieją pewnych zasad jak działa wolny rynek.
Właśnie jakbys czytał całe posty po zwrócił uwagę że rozumiem że chodzi o 200pln vs 20pln. Tylko niektórzy tutaj nie rozumieją pewnych zasad jak działa wolny rynek.No właśnie nie chodzi o to 200zł vs 20zł, więc nie zarzucaj mi nie czytania jak sam tego nie robisz, co widać w każdej kolejnej twojej wiadomości która napiszesz. Uczepisz się jednego zdania które dojrzysz, na które łatwo Ci odpowiedzieć a cała resztę olewasz.
Zasłanianie się etyką? Może niech otworzą własny sklep. Ciekawy czy by wtedy sami nie skorzystali z okazji jaka nadarzyła się przy Darkness.
i nawet nie oceniłem, czy to dobrze czy źle i nie wspomniałem o CK. Niestety obrońcy CK pękła gumka w gaciach i rzucili się bronić sklepu jak Westerplatte.No nie, poza tym, że zacząłeś od pytania, czy sklepowi wolno coś takiego zrobić i w szeregu następnych postów oceniasz poziom moralności jego właściciela ;D
Nie mam problemu z tym, że komuś się podoba kupowanie w cenie +50%, chcesz to kupuj, nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że tak musi być, bo takie są prawa rynku. Otóż tak nie musi być i często nie jest, Gildia jest tutaj dobrym przykładem.Ale ja nigdzie nie stwierdziłem, że mi się to podoba, ani że musi tak być, ani że mam zamiar po takiej cenie kupować. Bawi mnie tylko, że ktoś zgrywa oburzonego, bo sklep podniósł cenę na jakimś towarze i do tego wzrostu ceny dokłada jakieś kwestie etyczne (w dodatku przy dobrze luksusowym), a ma totalnie wywalone, jak robią to wszyscy inni sprzedawcy w przypadku każdego innego towaru, również pierwszej potrzeby.
Ja zadałem proste pytanieJa wczoraj podszedłem bardziej żartobliwie do tematu rzucając przykład lodów Friza, bo się niekorym odpaliło że to hańba że wydawca na swojej stronie polecam sklep który sprzedaje powyżej okładkowej. Jak pokazalem że nie jest to jedyny sklep i OMG inny z tej strony też tak robi to nawet nie potrafi mi ta osoba odpowiedzieć dlaczego jednego z glana a drugiego nie. Zeby nie było ja to cały czas wiedziałem tylko oczekiwałem odpowiedzi, która w końcu musiałem sam napisać dlaczego niektórych tak boli dupa. I nie oceniam czy Centrum Komiksu robi źle czy dobrze, napisałem że to rozumiem. I ci bardzo cnotliwi i honorowi którzy chwycili za kamienie pewnie sami nieraz wrzucili do sprzedania komiks po wyższej cenie, ale im to wolno a sklepowi już nie. No właśnie sklepy też mogą sprzedawać po wyższej. Wystarczy że na kasie będzie nabiata inna cena i nie ma to znaczenia czy będzie to sklep komiksowy czy żabka.
https://forum.komikspec.pl/dzial-ogolny/honor-czy-biznes/msg305945/#msg305945
i nawet nie oceniłem, czy to dobrze czy źle i nie wspomniałem o CK. Niestety obrońcy CK pękła gumka w gaciach i rzucili się bronić sklepu jak Westerplatte.
Ja wczoraj podszedłem bardziej żartobliwie do tematu rzucając przykład lodów Friza, bo się niekorym odpaliło że to hańba że wydawca na swojej stronie polecam sklep który sprzedaje powyżej okładkowej. Jak pokazalem że nie jest to jedyny sklep i OMG inny z tej strony też tak robi to nawet nie potrafi mi ta osoba odpowiedzieć dlaczego jednego z glana a drugiego nie. Zeby nie było ja to cały czas wiedziałem tylko oczekiwałem odpowiedzi, która w końcu musiałem sam napisać dlaczego niektórych tak boli dupa. I nie oceniam czy Centrum Komiksu robi źle czy dobrze, napisałem że to rozumiem. I ci bardzo cnotliwi i honorowi którzy chwycili za kamienie pewnie sami nieraz wrzucili do sprzedania komiks po wyższej cenie, ale im to wolno a sklepowi już nie. No właśnie sklepy też mogą sprzedawać po wyższej. Wystarczy że na kasie będzie nabiata inna cena i nie ma to znaczenia czy będzie to sklep komiksowy czy żabka.Ok karta ofiary również zagrana. Można kończyć dyskusje.
Tylko niektórzy tutaj nie rozumieją pewnych zasad jak działa wolny rynek.Chyba zapomniałeś o drugiej stronie medalu. Klient też jest ważną częścią rynku. Jak się klientowi coś nie podoba, to może zagłosować portfelem, może też wyrazić opinię, ma do tego prawo.
Zasłanianie się etyką? Może niech otworzą własny sklep. Ciekawy czy by wtedy sami nie skorzystali z okazji jaka nadarzyła się przy Darkness.Celowo pomijasz sklepy, które z takich okazji nie korzystają.
No nie, poza tym, że zacząłeś od pytania, czy sklepowi wolno coś takiego zrobić i w szeregu następnych postów oceniasz poziom moralności jego właściciela ;D
Czy sklep może albo powinien,
Bawi mnie tylko, że ktoś zgrywa oburzonego, bo sklep podniósł cenę na jakimś towarze i do tego wzrostu ceny dokłada jakieś kwestie etyczne (w dodatku przy dobrze luksusowym), a ma totalnie wywalone, jak robią to wszyscy inni sprzedawcy w przypadku każdego innego towaru, również pierwszej potrzeby.Gdzie zgrywam oburzonego? Kto wszyscy inni? Kupuję na Gildii, Smakliter i na Allegro od różnych sprzedawców, oni tak nie robią.
W ogóle to wszyscy tacy moralni i etyczni, co tam przepisy i jakiś wolny rynek, najlepiej by było, gdyby wydawca wkroczył i zakazał sklepowi tej praktyki ;DPowtórzę to samo co napisałem michał81, klient jest częścią wolnego rynku, jeśli chce to może nawet zbojkotować zakupy w danym sklepie, to jest wolny rynek.
Chłopaku, uniknąłeś poważniejszych konsekwencji swojego zachowania tylko i wyłącznie dzięki swojej anonimowości. Zakonotuj to w końcu sobie, zanim napiszesz kolejny post tego typu.XD
To nie ja wyskakuję z rozważaniami o honorze i etyce, tylko ty. To ty, razem z tym drugim „ekspertem” od honoru i etyki, nakręcacie tutaj kolejną szczujnię. I to przez ciebie i pozostałych „reprezentantów forum” (czyli dokładnie ten 1% zarejestrowanych użytkowników, których @komiks kreuje na 99% forumowiczów), to forum wygląda jak wygląda.
Natomiast co do Centrum Komiksu i Kuby który ośmielił się sprzedać Darkness powyżej okładkowej to ja calkiem go rozumiem. Ma na utrzymaniu rodzinę, a sklep jest jego narzędziem zarobku, bo przecież nie wydawnictwo.Nie no, to zmienia postać rzeczy. Reszta pewnie samotna co pali kasę w piecu.
Chyba zapomniałeś o drugiej stronie medalu. Klient też jest ważną częścią rynku. Jak się klientowi coś nie podoba, to może zagłosować portfelem, może też wyrazić opinię, ma do tego prawo.No oczywiście, że może. Nadal to jednak nie ma nic wspólnego z etyką i moralnością, poziom marży jest wyłącznie kwestią polityki cenowej danego sklepu. Gdyby dwa sklepy internetowe sprzedawały "Darkness" odpowiednio po 390 i 400 zł, to ten pierwszy byłby pewnie bardziej moralny? ;D
Gdzie oceniałem poziom moralności właściciela sklepu? Wskaż cytat.Nie będę się teraz bawić w przekopywanie tego wątku i wyszukiwanie kawałków dyskusji.
Kto wszyscy inni? Kupuję na Gildii, Smakliter i na Allegro od różnych sprzedawców, oni tak nie robią.Któryś już raz z rzędu piszę, że nie mam na myśli wyłącznie komiksów ::) ::)
No oczywiście, że może. Nadal to jednak nie ma nic wspólnego z etyką i moralnością, poziom marży jest wyłącznie kwestią polityki cenowej danego sklepu. Gdyby dwa sklepy internetowe sprzedawały "Darkness" odpowiednio po 390 i 400 zł, to ten pierwszy byłby pewnie bardziej moralny? ;DJeśli to jest takie czarno-białe, to wyjaśnij, dlaczego tylko niektóre sklepy tak postępują? Czy to ma związek tylko z tym, że nie wiedzą jak działa rynek, czy może wchodzą inne kwestie?
Czemu ci nie przeszkadza, że inny sklep daje na jakiś komiks rabat 20% od okładkowej, skoro ewidentnie mógłby więcej, bo Gidia daje 30%? To jest taka sama sytuacja. Czym to się różni, poza czyimś przekonaniem, że okładkowa jest jakąś magiczną granicą, której nie wolno przekraczać, bo... w sumie nie wiadomo dlaczego.Dla Ciebie, dla mnie to są różne sytuacje. Nie dziwie się jednak, że nie widzisz różnicy, serio. Wiele osób nie dostrzega takich niuansów w różnych aspektach życia i nic w tym złego, ludzie mają różne postrzeganie rzeczywistości.
Nie będę się teraz bawić w przekopywanie tego wątku i wyszukiwanie kawałków dyskusji.No tak, wolisz przypisywać mi swoją interpretację, zamiast przeczytać ze zrozumieniem.
Któryś już raz z rzędu piszę, że nie mam na myśli wyłącznie komiksów ::) ::)
Któryś już raz z rzędu piszę, że nie mam na myśli wyłącznie komiksów ::) ::)Ja rozmawiam o komiksach, to już Twój problem, że myślisz o czymś innym.
powiem tak
- to jest właśnie kapitalizm ;) i tez uważam, ze należy z nim walczyć ;)
Jeśli to jest takie czarno-białe, to wyjaśnij, dlaczego tylko niektóre sklepy tak postępują? Czy to ma związek tylko z tym, że nie wiedzą jak działa rynek, czy może wchodzą inne kwestie?Bo sklepy internetowe typu Gildia są dyskontami, więc stosują politykę cenową dyskontu - ich model biznesowy zakłada zmniejszenie ceny detalicznej, a poprzez to zarobek dzięki sprzedaży dużej ilości produktów dużej ilości klientom.
Bo sklepy internetowe typu Gildia są dyskontami, więc stosują politykę cenową dyskontu - ich model biznesowy zakłada zmniejszenie ceny detalicznej, a poprzez to zarobek dzięki sprzedaży dużej ilości produktów dużej ilości klientom.
Jeśli teraz zaakceptujemy takie zagrywki, to możliwe że takie zachowania będą występować częściej.A jeśli nie zaakceptujecie, to takie zachowania będą występować rzadziej? :O
A jeśli nie zaakceptujecie, to takie zachowania będą występować rzadziej? :OJeśli nikt z nas/Was nie ma pod ręką kryształowej kuli albo umiejętności przewidywania przyszłości to nie jesteśmy w stanie zgadnąć czy krytykowanie takich zachowań i głosowanie portfelem przyniesie jakiś skutek czy nie, a skoro nie wiemy to oczywiście, że warto takie zachowania piętnować (oczywiście jak ktoś się z tym nie zgadza i komuś to pasuje to luz nikt nikogo nie zmusza do niczego). Ja nic u KomiksEnklawa, ani od Taurusa nie kupię i tyle. Krzywe praktyki zarówno jako sprzedawca i wydawca. Dziękuję zostawie swoje pieniądze u kogoś uczciwego (w mojej opini).
CK prowadzi działalność antykwaryczną, Kuba mógł spokojnie przytrzymać te trzy egz. i za chwilę pchnąć je za 800 pln i ŻADEN Z WAS by nawet nie zipnął z tego powodu ::)
A jeśli nie zaakceptujecie, to takie zachowania będą występować rzadziej? :O
CK prowadzi działalność antykwaryczną, Kuba mógł spokojnie przytrzymać te trzy egz. i za chwilę pchnąć je za 800 pln i ŻADEN Z WAS by nawet nie zipnął z tego powodu ::)
Dziękuję zostawie swoje pieniądze u kogoś uczciwego (w mojej opini).
Ale tak nie zrobił i teraz może np. stracić część klientów... ale co tam, w Naszym pięknym kraju przecież jest tak dużo ludzi co czyta komiksy, że na potencjalnych 10 straconych klientów zyska 50 nowych ;DCzekaj, czyli mógł bez problemu przycwaniaczyć na dwa razy tyle, ale się postawił sprawę jasno i teraz poniesie tego „konsekwencje”? LOL
Wow. W takiej razie czekam na powołanie komisji weryfikującej i publikującej wyniki śledztw w kwestii „uczciwości” księgarni i wydawnictw.
Mam nadzieję, że (zgodnie z tradycją specforum), powstanie ona bardzo szybko i jej działania będą maksymalnie wiarygodne.
W końcu będę mógł kupować komiksy bez żadnych dylematów moralnych!
Czekaj, czyli mógł bez problemu przycwaniaczyć na dwa razy tyle, ale się postawił sprawę jasno i teraz poniesie tego „konsekwencje”? LOL
Czekaj, czyli mógł bez problemu przycwaniaczyć na dwa razy tyle, ale się postawił sprawę jasno i teraz poniesie tego „konsekwencje”? LOL
A jeśli nie zaakceptujecie, to takie zachowania będą występować rzadziej? :O
CK prowadzi działalność antykwaryczną, Kuba mógł spokojnie przytrzymać te trzy egz. i za chwilę pchnąć je za 800 pln i ŻADEN Z WAS by nawet nie zipnął z tego powodu ::)
Czekaj, czyli mógł bez problemu przycwaniaczyć na dwa razy tyle, ale się postawił sprawę jasno i teraz poniesie tego „konsekwencje”? LOLWłaśnie nie postawił sprawy jasno. Na FB napisali post, że uchowało im się kilka kompletów Darkness, ale nie podali ceny. Z tego wynikło zamieszanie, klienci dopytywali o cenę, w rezultacie zaczęły krążyć po sieci różne wersje ceny: 400, 550, 600, 690.
Możesz sobie robić podśmiechujki, bardzo one śmieszne. Pewnie Ciebie bardzo rozbawiło to co napisałeś. Nie potrzebuję, żadnej komisji, pewnie teraz rozwalę Ci mózg, ale sam jestem w stanie ocenić kto w mojej opinii jest uczciwy, a kto nie i gdzie na przyszłość nie zostawię ani gorsza ze swojego portfela. Każdemu polecam takie podejście. Także ja Ci nie powiem gdzie masz robić zakupy, jeśli nie dasz rady sam tego ogarnąć musisz poszukać kogoś innego kto Ci pomoże.
Swoją drogą straszny burak z Ciebie, arogancja i poczucie wyższości aż się wylewa z każdej wiadomości którą piszesz (tutaj również to tylko moja opinia).
Ale robisz fikołki ::)Na razie to jedyne fikołki robią tutaj „eksperci” od honoru i etyki, będący jednocześnie wyroczniami w kwestii uczciwości wydawnictw i księgarni komiksowych.
Właśnie nie postawił sprawy jasno. Na FB napisali post, że uchowało im się kilka kompletów Darkness, ale nie podali ceny. Z tego wynikło zamieszanie, klienci dopytywali o cenę, w rezultacie zaczęły krążyć po sieci różne wersje ceny: 400, 550, 600, 690.Spytaj algorytmu co o tym sądzi.
Mózg „buraka” właśnie został rozwalony :)
Cudne, spontaniczne, spersonalizowane wyzwiska to miód (a może jednak mocz?) lejący się na regulamin obowiązujący na forum XD
Jeśli z takimi tekstami dokonujesz zakupów w księgarniach komiksowych, to chyba już jeździsz do Bydgoszczy po komiksy? 8)
Na razie to jedyne fikołki robią tutaj „eksperci” od honoru i etyki, będący jednocześnie wyroczniami w kwestii uczciwości wydawnictw i księgarni komiksowych.
Na ile wydawniczych i handlowych, ewidentnych wałów i skoków na kasę, każdy z was przymknął do tej pory oko?
Ile razy, doskonale wiedząc, że jakaś akcja jest „krzywa”, siedzieliście cicho, bo się załapaliście albo mieliście wywalone?
Ile nieskrywanej, obrzydliwej hipokryzji jest w deklaracjach, które padają w tym wątku?
Ale to ja „robię fikołki” i jestem „burakiem”, luz.
Spytaj algorytmu co o tym sądzi.
Ok tak jak myślałem ponownie zero treści i kolejne żałosne żarciki. W takim razie rozmawiaj sobie sam ze sobą, chyba to Cię cieszy najbardziej.To ty myślisz? :O
Na ile wydawniczych i handlowych, ewidentnych wałów i skoków na kasę, każdy z was przymknął do tej pory oko?Grubo, czyli przyznajesz, że to jest wał.
Grubo, czyli przyznajesz, że to jest wał.Jak tyś to z mojego tekstu wyczytał? Nawet AI by nie wpadła na taką interpretację :O
Na razie to jedyne fikołki robią tutaj „eksperci” od honoru i etyki, będący jednocześnie wyroczniami w kwestii uczciwości wydawnictw i księgarni komiksowych.
Na ile wydawniczych i handlowych, ewidentnych wałów i skoków na kasę, każdy z was przymknął do tej pory oko?
Ile razy, doskonale wiedząc, że jakaś akcja jest „krzywa”, siedzieliście cicho, bo się załapaliście albo mieliście wywalone?
Ile nieskrywanej, obrzydliwej hipokryzji jest w deklaracjach, które padają w tym wątku?
Ale to ja „robię fikołki” i jestem „burakiem”, luz.
To ty myślisz? :O
Chyba o robieniu potraw z buraków?
Żałosne to jest kreowanie się na jednoosobowy trybunał, za dużo Dredda, za mało kontaktu z rzeczywistością.
To może bardziej łopatologicznie…Odpowiem ci równie łopatologicznie, bo widzę, że inaczej nie dociera.
Na żaden trybunał nikt się nie kreuje, ale żeby to wiedzieć to musiałbyś przeczytać co się do Ciebie pisze, a jak widać to łapiesz tylko to do czego wygodnie się czepić i ciągniemy tą karuzelę śmiechu i chamstwa.No tak, kierowanie się „własną opinią” w kwestiach czyjejś uczciwości to jeszcze nie „trybunał”.
Odpowiem ci równie łopatologicznie, bo widzę, że inaczej nie dociera.
Nie mam sklepu (księgarni również nie mam), bo nie mogę mieć. Nie umiem w ten biznes. Jestem za mało asertywny i niewystarczająco bezwzględny, żeby prowadzić taką działalność.
Ba, patrząc wstecz, jestem w kwestiach handlowych zwyczajnym frajerem.
Marku nadal fikołki... trudna jest to dla Ciebie odpowiedź z "hipotetycznym" sklepem...Jeśli dla ciebie uczciwa odpowiedź na łopatologicznie zadane, hipotetyczne pytanie, jest fikołkiem, to, no cóż, nie przeskoczę takich ograniczeń umysłowych :(
Ale podpowiem (niektórych może to zaskoczyć) do biznesu nie potrzeba bezwzględności... ale przede
wszystkim uczciwości...
Jeśli dla ciebie uczciwa odpowiedź na łopatologicznie zadane, hipotetyczne pytanie, jest fikołkiem, to, no cóż, nie przeskoczę takich ograniczeń umysłowych :(
Rozumiem, że pojęcie „uczciwości” jest względne i zależy od punktu siedzenia nabywcy, luzik. Dla mnie to nadal hipokryzja, ale oczywiście możesz to nazywać jak tylko ci się podoba :)
Marku, masz 10 punktów za swoje fikołki :) Masz coraz większą umiejętność do zaginania wypowiedzi innych, zauważania tylko pewnych wygodnych rzeczy a jak Tobie nie idzie to i do obrażania itd. Więcej niż 10 punktów za fikołki już nie da rady dać... to jest maksimum :(
Niby taki prawy, bojowy itd. ale jeśli już wchodzi się w Twoje środowisko to nie potrafisz się określić jasno z odpowiedzią... bo w Twoim przypadku każda odpowiedź może być odpowiedzią niewłaściwą. Jeśli A i C to m.in. źle będzie to o Tobie świadczyło jako człowieku, a jak B to co niektóre osoby ze środowiska, które mogą coś tam od siebie dodać i inaczej spojrzeć no i jaka szydera na naradach przy browarku ::)
I jeszcze jedno - uczciwość jest zero-jedynkowa... albo jest albo jej nie ma. Jeśli w biznesie nie ma zaufania to po prostu nie współpracujesz z taką firmą, w życiu prywatnym nie trzymasz się z takimi ludźmi.
A to jest pytanie na które Marek nie potrafił/nie chciał odpowiedzieć:
Dodam na koniec, jako Twórcę/Artystę komiksowego bardzo sobie Ciebie cenię, kupuję Twoje komiksy i polecam innym, ale czasami tutaj na forum walniesz taką serię fikołków że szok.
Mam literalnie wywalone na zagrywki, które próbujesz zastosować w tej konwersacji.
Relatywizacji pytań sytuacyjnych, w celu uzyskania oczekiwanych odpowiedzi, uczyłem się, dzieckiem będąc, od mistrza Barei, więc te plewy o „fikołkach”, wczuwaniu się w rolę sprzedawcy i frateryzację, zostaw sobie dla „skrzydłowych”, którzy, jak widać po zachowaniu @komiksa/zwirka i @xmena, przebierają nóżkami, żebyś to im zadał takie proste i łopatologiczne pytanie :)
Niestety, nie cenię cię jako forumowicza, szczególnie, kiedy w prostacki sposób próbujesz manipulować dyskusją, więc nie mogę, w swojej nieskomplikowanej uczciwości, polecić cię innym :(
Kiepsko ci idzie to „cenienie twórcy”, bardzo kiepsko.
Marku problemem jest to, że to Ty próbujesz... ale coraz mniej udolnie, że Ciebie kręgosłup nie boli od tych fikołków ;)
Patrzę na privy i zastanawiam się (na serio i z głęboką troską), czy staranie przygotowywałeś tę ustawkę, czy po prostu jesteś bardzo zachwiany emocjonalnie?
Dla jasności, wszystkie zainteresowane osoby ze środowiska nie miałby żadnego problemu, niezależnie od tego czy „zagrałbym” w twoją ustawioną grę, czy odpowiedziałbym tak, jak odpowiedziałem.
Z łatwością możesz sobie zweryfikować swoje tezy, Arek i Kasia są tutaj cały czas obecni, a ty masz dostęp do priva. Cóż cię powstrzymuje? Do Kuby też możesz podbić, na pewno chętnie się odniesie :)
Przecież mogli jako Enklawa wrzucić na allegro za jeszcze większą cenę. A nie wrzucili - łaskawcy.Jesteś pewien, sprawdziłeś?
Marku a Ty dalej próbujesz... obrażasz, manipulujesz... ale nie wychodzi Tobie to ::)
Tyle fikołków i nic... Ty to chyba masz kręgosłup z adamantium ;)
Nic nie "próbuję".
Napisałem ci uczciwie, jakie jest moje podejście do zagadnienia. Nie chcesz/nie potrafisz zrozumieć mojej odpowiedzi, to jest to tylko i wyłącznie twój problem.
Snucie opowieści, o tym jak to by zareagowały jakieś osoby "ze środowiska", gdybym odpowiedział tak ja ty tego oczekujesz, pokazuje jedynie, że próbujesz odstawić jakiś cyrk.
Z mojego punktu widzenia, jedynym manipulatorem w tej konwersacji jesteś niestety ty (co nie ukrywam, odrobinę mnie zaskoczyło i zasmuciło).
Dałem ci prostą receptę, idziesz do źródeł i weryfikujesz swoje tezy. Masz te osoby tutaj pod ręką, więc zamiast pitolić o moich domniemanych fikołkach, po prostu się ich zapytaj. To znacznie szybsze i łatwiejsze, niż ta kombinacja alpejska, którą próbujesz tutaj uskutecznić, dzięki której, jedyne co uzyskałeś to mój głęboki niesmak ::)
Co ty właściwie próbujesz w ten sposób udowodnić? Z czystej ciekawości pytam.
Ale jak przyjdzie co do czego, abyś się jasno określił to nie potrafisz, bo ten dumny wojownik gdzieś znika i pojawia się następne wcielenie.
Gildia.pl to specjalistyczny sklep internetowy zajmujący się sprzedażą komiksów, a nie klasyczny dyskont.Gildia to zwykła księgarnia - poza komiksami sprzedają książki, gry, różne bzdury, dawniej kupowałem tam choćby filmy na dvd.
Hm, z tego, co się orientuję, Gildia nie jest dyskontem, nawet nie próbuje konkurować ceną z innymi sklepami internetowymi, które w sumie można by z powodzeniem nazwać dyskontami.Nadal to nie jest drogi sklep. Według mnie okolice 40% zniżki w tych najtańszych miejscach w sieci, a praktycznie stale robione przez Gildię promocje na 35% lub więcej to nie jest duża różnica (też dyskont dyskontowi nierówny), no ale nie ma się co o to spierać. Na pewno jednak nie jest to miejsce, które miałoby w założeniach handel w stylu, jaki prowadzi Enklawa.
Gildia to zwykła księgarnia - poza komiksami sprzedają książki, gry, różne bzdury, dawniej kupowałem tam choćby filmy na dvd.To, że sprzedają też inne rzeczy, niczego nie zmienia. Gildia jest specjalistycznym sklepem z komiksami, bo można u nich kupić tytuły w przedsprzedaży, okładki alternatywne i limitowane wersje komiksów.
Jesteś pewien, sprawdziłeś?
Ciekawostki. Widzę, że na The Darkness jest wzięcie. "5 osób kupiło ostatnio", a jedna widzę kupiła za 720 zł . Wśród innych wystawiających komiksy są m.in. Piotr Bugaj/Wokulscy, antykwarysta z Rybnika oraz prywatny użytkownik Fragga (na forum jest osoba o takim nicku).
Wystawiam przedmiot za 399zl. Sprzedaje 5 sztuk. Zmieniam cenę na 720zl. Informacja o 5 sztukach nadal się wyświetla a nie oznacza że sprzedałem 5 sztuk za 720zl
Wystawiam przedmiot za 399zl. Sprzedaje 5 sztuk. Zmieniam cenę na 720zl. Informacja o 5 sztukach nadal się wyświetla a nie oznacza że sprzedałem 5 sztuk za 720zl
Jednakże, to nie oznacza, że sprzedający nie sprzedał komiksu, boskalperzysprawni biznesmeni, celowo wystawiają każdą sztukę jako osobną ofertę. Nie jest to wygodne, ale ukrywa realną sprzedaż oraz stan magazynowy.
jesteście niezmordowani :)
bog, honor i komiksy ;) - sory nie moglem sie powstrzymać ;)
jesteście niezmordowani :)A dla Ciebie, jako wydawcy to jest ok, że sklep z którym współpracujesz sprzedaje Darkness za taką cenę? Pytam z ciekawości, bo chciałbym poznać Twoje zdanie.
bog, honor i komiksy ;) - sory nie moglem sie powstrzymać ;)
A dla Ciebie, jako wydawcy to jest ok, że sklep z którym współpracujesz sprzedaje Darkness za taką cenę? Pytam z ciekawości, bo chciałbym poznać Twoje zdanie.
Już napisał, że niezbyt.
Stanęło na tym, że dawniej (przy Button Manie itp.) to nie był problem, teraz przy Darkness i kwestii CK na tyle był zdziwiony, że zadzwonił i dostał odpowiedź, której prawdziwość weryfikują wyżej inne osoby.
Obecnie czas na żarty, bo nic innego zrobić się "nie da". A zresztą to każdy sobie może sprzedawać jak chce, bo kapitalizm, ale walczmy z kapitalizmem, tylko tak po cichu...
Wszyscy, łącznie ze mną jesteśmy [przynajmniej trochę] hipokrytami, krytykujemy, a jednak współtworzymy ten system...
(https://assets.rebelmouse.io/eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJpbWFnZSI6Imh0dHBzOi8vYXNzZXRzLnJibC5tcy8xMDQ5NDQ3NC9vcmlnaW4uanBnIiwiZXhwaXJlc19hdCI6MTczMzE3NDMzNn0.Cd-TMQkVyIdXxWTLlywtnUvmFR97sNBvNycLAaoDuVE/img.jpg?width=980)
@studio_lain Arek, dajesz bardzo wymijające odpowiedzi. Napisz wprost co czujesz, a nie zostawiaj pola do interpretacji niczym David Lynch w swoich dziełach. Jesteś ceniony na kontakt z klientem i szczerość. Tych cech jak widzisz brakuje sprzedawcom.
Komikslandia również taka skompromitowana? Dobrze, że o tym mówisz. Jeden mencenowiec co lubi o mnie tworzyć sobie w głowie konfabulacje, pisał że tam wpada kiedy odwiedza Komiksową Warszawę. Moja stopa już tam nigdy nie stanie. Niech Ci nieuczciwi wiedzą, że klienci tak ich będą traktować jak oni innych. Kiedyś zabraknie im wolnorynkowców, którzy będą ich bronić.
Zgłosiłeś komiksolandię do rejestru dłużników?
Dzień dobry
Komiks jest nowy, zafoliowany
Tytuły studia Lain bierzemy bezpośrednio od studia Lain
Centrum komiksu - regularne okładki tak, natomiast z tego co wiem limitowane kupują gdzie indziej
Oj, żeby się nam Wydawca na tej szczerości nie przejechał. Ja bym sobie dał na wstrzymanie (ale to ja 😃).
W tym roku, jeśli komiksy Studia Lain będą na KW i MFKiG, to będą właśnie na stoisku Gildii :) Bo nas jako SL na tych festiwalach nie będzie.Casus Zaręby? (spokojnie, żartuję :P )
Komiksowa Warszawa jest dla nas niezmiennie poza zasięgiem finansowym...
A jak tam wyznawcy Lost in Time? Nie maja nic do powiedzenia w temacie dodruku Hombre z nowa limitowana okladka? Bez kitu zaczynaja mnie juz wkur.... te januszowe praktyki wiekszosci wydawcow. No ale lepiej dopierniczac sie do jakiegos sklepu bo sprzedal 2 egzemplarze po zawyzonej cenieDodruki normalna sprawa, jak najbardziej wskazana o co się tutaj burzyć? Chciałeś sprzedać swój tom I okazało się że nie zarobisz czy co?
Dodruki normalna sprawa, jak najbardziej wskazana o co się tutaj burzyć? Chciałeś sprzedać swój tom I okazało się że nie zarobisz czy co?
No ale lepiej dopierniczac sie do jakiegos sklepu bo sprzedal 2 egzemplarze po zawyzonej cenieZestawianie tych dwóch sytuacji, to jest jakieś nieporozumienie.
… o ile rozumiem osoby, którym nie podoba się zabieg CK…
to naprawdę trudny rynek, wszyscy kombinujemy jak przetrwać
nikt tego nie robi nikomu na złość
przecież my też zrobiliśmy dodruk bezprawia 1 z inną okładką
to nie jest tajemnica, że liczysz, że uruchomisz też kolekcjonerów
nikt też nie wymyśla koła na nowo
o ile rozumiem osoby, którym nie podoba się zabieg CK, tak tu trudno mi zrozumieć te pretensje, mógłbyś rozwinąć swój punkt widzenia? z góry dziękuję.
A jak tam wyznawcy Lost in Time? Nie maja nic do powiedzenia w temacie dodruku Hombre z nowa limitowana okladka?
Moj punkt widzenia - dodruki reglarnej okladki - dodrukowuj sobie ile chcesz , poki ci lasow na papier starczy
A co do drugiej kwesti -LiT chyba nie dodrukowywal limitowanych okladek ani w pierwotnej ani w nowej formie -stad zdziwienie
Moj tok myslenia jest taki ze skoro zostaje wypuszczona okreslona liczba limitowanych okladek to jest ona stala i nie zwieksza sie sie ta pula
ale to dodrukowali stara limitke? czy dali jakaś nowa?Dali nowa. Nie ma żadnego powodu do sapania. Super ze komiks będzie dostępny na rynku.
Tak, ale tylko i wyłącznie w ramach „podoba się/nie podoba się”, a nie jakieś dramy o honorze, etyce i braku uczciwości.
Jakoś nie widzę pikiet pod warzywniakiem, w którym jabłka kosztują o 100% więcej niż w markecie (i w markecie takich nie ma).
Chleb z piekarni za 2-3 razy tyle co w markecie? Nie ma problemu, bo da się go jeść przez tydzień i wiem co jem.
Trzy buritos w genialnej meksykańskiej knajpie za cenę 12 marketowych? Nie ma problemu.
Trzy ostatnie sztuki komiksu powyżej okładkowej?
Złodziej bez honoru, moralne dno, „do Bydgoszczy pojadę, a nie będę u niego kupował!”.
No litości ::)
Dali nowa. Nie ma żadnego powodu do sapania. Super ze komiks będzie dostępny na rynku.
Skubani znowu szczują cycem.
aż pożałowałem, że już mam ten komiks ;)
Rozwal system, kup kolejna wersję!
A jak tam wyznawcy Lost in Time? Nie maja nic do powiedzenia w temacie dodruku Hombre z nowa limitowana okladka? Bez kitu zaczynaja mnie juz wkur.... te januszowe praktyki wiekszosci wydawcow. No ale lepiej dopierniczac sie do jakiegos sklepu bo sprzedal 2 egzemplarze po zawyzonej cenieA co tu do dopierniczania się? Wydawnictwo zrobiło dodruk - normalna praktyka. Przy okazji dodruku wydali limitowaną okładkę - nic w tym złego. Ode mnie brawa dla Lostów, fenomenalnie jest prowadzone towydawnictwo, zero zastrzeżeń. Ci co kupili limitkę wciąż mają limitkę, nawet jeszcze bardziej unikatową, bo starszą.
To, że sprzedają też inne rzeczy, niczego nie zmienia. Gildia jest specjalistycznym sklepem z komiksami, bo można u nich kupić tytuły w przedsprzedaży, okładki alternatywne i limitowane wersje komiksów.O, to najwyraźniej Bonito też jest specjalistycznym sklepem komiksowym.
Preferowałbym termin "używany, w folii"Jaka szkoda, że na forum nie ma emotki facepalmu...
Moj tok mysleniaNo to może nie rób czegoś, co ci nie wychodzi xD
W przypadku CK nie chodzi nawet o fakt, że sprzedają komiksy +50%, chodzi o to, że to ukrywają, pewnie sami czują, że to nie jest ok.
Kostuch chciał gównoburze wywołać ale coś mu nie pykło
Widocznie 3 lata od kiedy na nowo mam zajawke na komiksy i wydanie w tym czasie ok 65-70k na ta zabawe to za malo zeby poznac faktyczne realia rynku.Najwyraźniej.
Widocznie 3 lata od kiedy na nowo mam zajawke na komiksy i wydanie w tym czasie ok 65-70k na ta zabawe to za malo zeby poznac faktyczne realia rynku.
Poprostu mega zdziwilo mnie to ze wydawca ktory regularnie i wzorowo ogarnial dodruki do tej pory nie musial dodatkowo boostowac sobie sprzedazy tychze dodrukow poprzez nowe limitki (jak to nazwal na poprzedniej stronie ladnie jeden z kolegow - nie uruchamial kolekcjonerow) przez co ja odnioslem wrazenie ze sa one zarezerwowane dla startu pierwotnej sprzedazy co dla mnie bylo fajne
Wyobraź sobie, że wspaniały anioł wstąpił z Nieba i to tak jak go Bóg stworzył. A Ty narzekasz, że lepiej by został tam skąd przyszedł i nie obdarzał ludzi szczęściem.xD xD xD
O, to najwyraźniej Bonito też jest specjalistycznym sklepem komiksowym.Bonito nie ma limitek Scream Comics oraz komiksów SL.
Ale co ukrywają? Byłem wczoraj w CK. Wszystko normalnie stoi na półce. Nic do ukrycia. Jesteś szalony czy tylko udajesz?I co tam widziałeś, ile jeszcze mają Darkness?
W Komikslandii nie ma komiksów Mandioca, Labrum, PolishComicArt.Z tego co pamiętam to są tam komiksy Mandioki. Sam widziałem je fizycznie w sklepie, bo Komikslandia to nie tylko sklep online ale też stacjonarny.
I co tam widziałeś, ile jeszcze mają Darkness?Widziałem tam wiele bardzo fajnych rzeczy, akurat "Darkness" moim zdaniem do takich nie należy, więc się nad nim nie skupiałem. Ale podejrzewam, że mają ich więcej niż Ty rozsądnych postów.
Ale co ukrywają? Byłem wczoraj w CK. Wszystko normalnie stoi na półce. Nic do ukrycia. Jesteś szalony czy tylko udajesz?A mi wczoraj odpisali, że już nie mają Darkness. Od razu zaznaczam że pytałem o cenę:)
A mi wczoraj odpisali, że już nie mają Darkness. Od razu zaznaczam że pytałem o cenę:)pewnie schowali przed szpiegami specami z forum którzy zdradzają się jak pytają najpierw o cenę ;)
Z tego co pamiętam to są tam komiksy Mandioki. Sam widziałem je fizycznie w sklepie, bo Komikslandia to nie tylko sklep online ale też stacjonarny.Rozmowa była na temat Gildia vs Komikslandia online.
Widziałem tam wiele bardzo fajnych rzeczy, akurat "Darkness" moim zdaniem do takich nie należy, więc się nad nim nie skupiałem. Ale podejrzewam, że mają ich więcej niż Ty rozsądnych postów.Jeśli mają Darkness, to znaczy że kłamali. Właśnie o tym cały czas piszę, robią was w bambuko, a wy ich bronicie.
A mi wczoraj odpisali, że już nie mają Darkness. Od razu zaznaczam że pytałem o cenę:)Cały czas mają, tutaj (https://allegro.pl/oferta/garth-ennis-darkness-tom-1-2-okladki-b-nowa-folia-warszawa-17362165830) nie wiadomo tylko ile sztuk. I właśnie o tym mówię, jeśli sprzedają te komiksy na Allegro, to dlaczego udają, że już ich nie mają?
Mi się wydaje, że niech oni sobie sprzedają te komiksy za ile chcą. Pomyślmy o ludziach którzy są gotowi zapłacić 8 pak za darkness. Oni zdecydowanie bardziej potrzebują uwagi.
I tu pojawia się pytanie o kondycję niektórych odbiorców 8)
Wyobraź sobie, że wspaniały anioł wstąpił z Nieba i to tak jak go Bóg stworzył. A Ty narzekasz, że lepiej by został tam skąd przyszedł i nie obdarzał ludzi szczęściem.
Jeśli nie rozumiesz czego ludzie pragną, to nie mógłbyś robić w sprzedaży. Jeśli będziesz miał nieprzyjemność odwiedzić kiedyś zakład pogrzebowy, to zwróć uwagę ile empatii jest w stanie okazać pan/pani zza lady.Sytuacja sprzed 6 lat, zakład pogrzebowy: mój bliski że tak nieładnie napiszę nawet jeszcze nie ostygł, wstrętna otyła baba zza jakiegoś biurka sztucznym , przesłodzonym głosem wymienia ceny kwiatów, po czym rzuca niezwykle nieśmieszny, żenujący żart i dodaje "trzeba pożartować, nie można tylko się smucić". Jak ona robi w "handlu" , to każdy może.
W przypadku The Darkness jak zwykle chodzi o ogromny sentyment. Klient ma kasę, a sprzedawca stawiający na biznes ponad honor, nie cofnie się przed niczym by ją wyciągnąć z portfela fana.