Autor Wątek: Honor czy biznes?  (Przeczytany 52221 razy)

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Offline Castiglione

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #270 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 18:58:39 »
Sorry, ale kto go zamknął? Gdzie?
Wydawca go zamknął, podejmując jakąś decyzję.

Cytuj
Hm. Dziwna nieco logika - pytać o zasadność dodruku osoby, które już komiks kupiły. Hm. Tak się bada zapotrzebowanie rynku? A nie sprawdzając, kto jeszcze chciałby kupić, a się nie załapał?
No jeżeli coś się obiecało iluś osobom (choć za chwilę pewnie będziesz się czepiać słowa "obiecało", ale nie chce mi się teraz wymyślać zamiennika), a później chce się zdanie zmienić, to wypadałoby zapytać te osoby, czy im to pasuje, bo finalnie to one będą "stratne", a nie reszta, dla której nic się nie zmieni, bo od początku wiedzieli, że jak nie teraz, to później nie kupią.

Cytuj
Ja bym na jego miejscu przeprosił za złe sformułowanie, olał piszczących, ekskluzywnych "posiadaczy na półeczce" i dodrukował.
Widocznie część wypowiadających się nie lubi być olewana. Nie rozumiem też tej twojej szydery z "ekskluzywnych posiadaczy". Tych "posiadaczy" stworzyły wydawnictwa, które im takie produkty oferują, nie odwrotnie, więc jak już, to miej za złe im, że ograniczają swoim czytelnikom dostęp do komiksów puszczając na rynek limitowane produkty. A nie miej pretensji do ludzi, że z ich oferty korzystają.

Offline Popiel

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #271 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:11:00 »
wypadałoby zapytać te osoby, czy im to pasuje, bo finalnie to one będą "stratne"

Ale jak stratne? Na czym? Ktoś im zabierze czarno białe wydanie z dodatkami i płóciennym grzbietem i nie będą mogli się nim już więcej napawać?

Nie rozumiem też tej twojej szydery z "ekskluzywnych posiadaczy". Tych "posiadaczy" stworzyły wydawnictwa, które im takie produkty oferują, nie odwrotnie, więc jak już, to miej za złe im, że ograniczają swoim czytelnikom dostęp do komiksów puszczając na rynek limitowane produkty. A nie miej pretensji do ludzi, że z ich oferty korzystają.

To trochę szerszy mechanizm kompensacji i dowartościowania, poprzez posiadanie. Nazwij to kryzysem wieku średniego, nazwij niedowartościowanym ego - whatever. Jeśli ktoś definiuje swoją wartość przez stan posiadania, to ewidentnie ma problem. Niezależnie czy ktoś go namówił czy nie.

(BTW, czy reklamy w TV są złe, bo namawiają ludzi do kupowania pierdół, czy to ludzie potrzebują wywalić kasę na mniejsze czy większe głupoty, żeby poczuć się lepszymi?).

Z innej nieco beczki - sprawdziłem numery Lotto z wczorajszego losowania i kurczę, przepadł mi niezły prank. Bo już chciałem wykupić prawa, dodrukować "Drogę" B&W z dodatkami i zlecić rozdawanie jej za darmo ludziom wysiadającym z metra, z autobusów, z tramwajów, rozrzucać z helikopterów, kłaść na stosach w parkach i koło lady w Żabkach. Ot tak, żeby zobaczyć jak świat płonie xD

Offline vision2001

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #272 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:15:18 »
Jeśli ktoś definiuje swoją wartość przez stan posiadania, to ewidentnie ma problem.
No a Ty masz problem z ich problemem i od kilku postów o tym piszesz. I kółko się zamyka.

Offline Itachi

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #273 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:18:15 »
Z innej nieco beczki - sprawdziłem numery Lotto z wczorajszego losowania i kurczę, przepadł mi niezły prank. Bo już chciałem wykupić prawa, dodrukować "Drogę" B&W z dodatkami i zlecić rozdawanie jej za darmo ludziom wysiadającym z metra, z autobusów, z tramwajów, rozrzucać z helikopterów, kłaść na stosach w parkach i koło lady w Żabkach. Ot tak, żeby zobaczyć jak świat płonie xD

Takie coś sobie zamów

https://www.instagram.com/itach_i_93/

A co, chciałbyś mnie zadenuncjować jak ten konfident itachi?

Offline stempel

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #274 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:18:58 »
No a Ty masz problem z ich problemem i od kilku postów o tym piszesz. I kółko się zamyka.
Ale jego problem wykluł się z ich problemów

Offline Castiglione

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #275 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:21:14 »
Ale jak stratne? Na czym? Ktoś im zabierze czarno białe wydanie z dodatkami i płóciennym grzbietem i nie będą mogli się nim już więcej napawać?
Już odpowiadałem na to pytanie:
To ja postaram się odpisać prosto i zrozumiale. Umiesz już ładnie patrzeć ze swojej perspektywy (bo TY kupiłeś lub chciałbyś kupić ten komiks z powodów, które wymieniasz). Spróbuj może czasami popatrzeć też z perspektywy innej osoby.

Zaznaczę na wstępie (bo widzę, że umysły niektórych nie ogarniają takiej możliwości) - nie kupiłem "Drogi" B&W ani dla siebie, ani na handel, ani nie mam w ogóle takiego zamiaru, ani nikomu nie odmawiam, żeby się z tą historią zapoznać. Osobiście interesuje mnie wersja w kolorze.

Natomiast kupujesz przedmiot - dane wydanie komiksu jest przedmiotem, żeby nie było wątpliwości. Ja potrafię sobie wyobrazić, że jak ktoś jest kolekcjonerem, to dla niego przedmiot wydany w ilości 1000 szt. jest relatywnie więcej warty niż taki sam wydany w nakładzie 5000, bo świadczy o unikalności jego kolekcji. To wydawca podjął decyzję, żeby to konkretne wydanie pozycjonować w taki sposób, a więc skierował je do takiego odbiorcy. Jednocześnie wszyscy, którzy chcieli "Drogę" "tylko" przeczytać (i nie deprecjonuję nikogo w tym momencie), mieli kilka miesięcy na to, żeby ją zamówić. Mieli też pełną świadomość, że jak tego nie zrobią teraz, to tej wersji już nie będzie, bo było to wielokrotnie podkreślane.

Więc dzisiaj osoby, które ten towar zakupiły z takiego powodu, jak wspomniałem (a nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie, to wydawca sam ich do tego nakierował swoim pisaniem o limicie), mogą czuć się oszukane, bo dopłaciły za konkretny produkt, w którego cechy wpisany był limit, tymczasem po fakcie okazuje się, że warunki umowy nie zostały spełnione. To nie jest wina tych osób, że chcą dostać produkt, który był im zaoferowany, tylko wydawcy, który się swoich deklaracji nie trzyma.


Cytuj
To trochę szerszy mechanizm kompensacji i dowartościowania, poprzez posiadanie. Nazwij to kryzysem wieku średniego, nazwij niedowartościowanym ego - whatever. Jeśli ktoś definiuje swoją wartość przez stan posiadania, to ewidentnie ma problem. Niezależnie czy ktoś go namówił czy nie.
No dobra, ale co to ciebie obchodzi, jakie te osoby mają lub miały powody. Dostali taką, a nie inną ofertę, skorzystali z niej.

Sednem jest to, że to wydawcy, w tym Mandioca, tych mechanizmów używa. Korzystają z ich dobrych stron (popyt na tego typu produkty), to i powinni liczyć się z tymi złymi (czyli, że jak oferują coś w ograniczonej dostępności, to ludzie się wkurwią, jeśli potem zrobią z tego produkt ogólnodostępny).

Offline Castiglione

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #276 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:32:31 »
Wersja limitowana ma moc jeśli jest podana liczba sztuk.
A jak wydam zbiorczaka jakiejś serii, która dajmy na to składa się z 20 zeszytów, i nazwę to "complete collection", po czym okaże się, że w tomie zawarłem tylko 10, to będzie spoko, bo nie napisałem, co to znaczy kolekcja i do którego momentu jest kompletna?
« Ostatnia zmiana: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:46:16 wysłana przez Castiglione »

Offline Midar

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #277 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:39:53 »

To trochę szerszy mechanizm kompensacji i dowartościowania, poprzez posiadanie. Nazwij to kryzysem wieku średniego, nazwij niedowartościowanym ego - whatever. Jeśli ktoś definiuje swoją wartość przez stan posiadania, to ewidentnie ma problem. Niezależnie czy ktoś go namówił czy nie.

Panie domorosły psychologu, przestań pierdolić. To, że nie jesteś w stanie zrozumieć innych ludzi i ich motywacji, to jest twój problem, nie ich. Wydawca zrozumiał i się zachował, z czym twoja najwyraźniej ograniczona percepcja nie potrafi sobie poradzić.

Offline michał81

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #278 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 19:54:41 »
Kolego nie kupiłeś, ok. Ale po co ciągle zabierasz głos i atakujesz osoby, które kupiły ?

Sam siejesz ferment na lewo i prawo jak w wątku muchy swego czasu, więc nie rób z siebie strażnika Teksasu bo kto jest bardziej kumaty wie jakie dymy robiłeś ...
Nie kupiłem bo miałem inne wydatki zwane życiem, co nie oznacza że nie mam tego komiksu na liście zakupowej. Strażnikiem "elitarności" teksasu to chyba jesteś ty Łukaszu, skoro tak bardzo bronisz innym tej wersji komiksu.

Offline Itachi

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #279 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 20:01:03 »
Nie kupiłem bo miałem inne wydatki zwane życiem, co nie oznacza że nie mam tego komiksu na liście zakupowej. Strażnikiem "elitarności" teksasu to chyba jesteś ty Łukaszu, skoro tak bardzo bronisz innym tej wersji komiksu.

Widzisz Michale, doskonale to rozumiem. Sam zmodyfikowałem swoje podejście do komiksowego hobby. Nie kupuję na premierę, szukam używek na olx. Bo komiksy kosztują sporo, jedno zamówienie i nie ma kilku stówek. Dlatego gdy Mandioca 20 razy napisała, że wersja b&w jest limitowana, skusiłem się bo wiedziałem że wyprzeda się w miarę szybko. Czy tak trudno to zrozumieć ? 😉

Wersja kolorowa też jest ok, jak będę miał okazję nabędą i ja.
https://www.instagram.com/itach_i_93/

A co, chciałbyś mnie zadenuncjować jak ten konfident itachi?

Offline komiks

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #280 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 20:04:47 »
A jak wydam zbiorczaka jakiejś serii, która dajmy na to składa się z 20 zeszytów, i nazwę to "complete collection", po czym okaże się, że w tomie zawarłem tylko 10, to będzie spoko, bo nie napisałem, co to znaczy kolekcja i do którego momentu jest kompletna?

To zależy, żeby to ocenić, trzeba mieć konkretny przypadek.
Zbiorcze wydanie, może być kompletne w jakimś sensie i niekompletna w innym.

Inny przykład, ale nieco nawiązujący:
X-Men. Jim Lee
Legendy X-Men: Jim Lee
Konsumenci byli zdezorientowani i dopytywali, czym różnią się te wersje?

Czy w takim razie te wydania mają w ogóle prawo posiadać dopisek "Jim Lee"?
Który przecież coś sugeruje, w zależności od interpretacji.
Czy jest to oszustwo, skok na kasę i brak honoru?
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline radioblackmetal

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #281 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 20:36:29 »
A gdyby pytanie w ankiecie brzmiało: "wiarygodność czy biznes?"
Tolerancja nie oznacza akceptacji.


The darkness will swallow everything

Offline Popiel

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #282 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 20:49:11 »
Panie domorosły psychologu, przestań pierdolić. To, że nie jesteś w stanie zrozumieć innych ludzi i ich motywacji, to jest twój problem, nie ich. Wydawca zrozumiał i się zachował, z czym twoja najwyraźniej ograniczona percepcja nie potrafi sobie poradzić.

Panie Szyszko-W-Rzyci, rozumiem tę motywację. Po prostu uważam ją za idiotyczną, snobistyczną i głupią.

Offline Sędzia

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #283 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 20:54:47 »
Tylko pomijasz jeden ważny szczegół, limitowana do ilu sztuk?

Tego wydawca nie podał w opisie oferty, a bez tego można sobie o kant dupy potłuc to "limitowana".
Wydawca wygadał się z liczbą sztuk dopiero w mediach społecznościowych, ale wtedy niektóre osoby mogły być już po złożeniu zamówienia.

Mało tego, wydawca zamówił 500 sztuk, a przysłali 560.
Idąc tokiem rozumowania ekstremistów, to te 60 sztuk można traktować jak dodruk.
Tutaj jest pełno niejasności i niespójności, a niektóre osoby traktują ten dopisek "limitowana" jak źródło jakiegoś prawa.

Owszem, po fakcie, ale wiemy że od początku miała być limitowana do 500 sztuk. Wydawca tego co prawda w opisie nie podał, ale sam sobie w swoich założeniach ustalił limit 500 sztuk. Jakby w Mandioce byli cwaniakami i nie wypuścili się z paroma tekstami w trakcie przedsprzedaży, to by mogli po cichy dodrukować i nikt by się nie dowiedział.

Ale nie zmienia faktu, że wbrew wszystkim zaklęciom, urokom i inkantacjom, wydawca przygotował limitowane wydanie 500 egzemplarzy i nie miał zamiaru dodrukowywać więcej. Taki był też w większości społeczny odbiór znaczenia określenia "limitowany" - choć bez wiedzy na temat nakładu - że nie będzie dodruku.

Odnoście dodatkowych 60 sztuk - nie jako dodruk (bo nie było to dodatkowo drukowane w późniejszym czasie) ale jako nadmiarowy druk, choć moim zdaniem to normalna praktyka, że drukuje się więcej na wypadek uszkodzonych bądź zagubionych egzemplarzy.

I nie, nie jest to "dopisek", tylko konkretne określenie, które wydawca świadomie i celowo użył. Teraz chciał to zmienić i zapytał czy może. Podjął decyzję, że tego nie zrobi. Naprawdę nie rozumiem, jak można twierdzić, że tutaj jest coś niejasne, nieczytelne czy niespójne. Określenie limitowane jest w tym konkretnym przypadku absolutnie jasne i wiadomo co wydawca miał na myśli, a także co odczytała większość odbiorców tego komunikatu.

Offline Koalar

Odp: Honor czy biznes?
« Odpowiedź #284 dnia: Pt, 12 Kwiecień 2024, 20:57:54 »
Wersja limitowana ma moc jeśli jest podana liczba sztuk.

Jakby mnie kiedyś porwali jacyś psychole i powiedzieli, że wprawdzie mogę się odzywać, ale jest pewien tajemniczy limit słów, po którym zrobi się nieprzyjemnie, to właśnie to im powiem: limit ma moc, jeśli jest podana liczba słów.

Mam nadzieję, że żaden z nich nie odpowie mi wtedy:

Proponuję zluzować gacie.
pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, Fungi, PEH.