Podobno za mało piszę tutaj o komiksach. No to jedziemy.
1. To nie jest wydanie numerowane i sygnowane.
2. Wydawca trochę niefortunnie nazwał je „limitowanym” (bo tak jest dosyć powszechnie przyjęte na naszym komiksowym ryneczku), mógł go określić np. „edycją specjalną” i podstawy do wszelkich pretensji natychmiast by zniknęły.
3. Zdaje się, że nigdzie nie podał jednoznacznej deklaracji, że będzie tylko X egz.?
4. Mógł naściemniać, ale otwarcie poinformował, że robi dodruk (a nie, że np. „znalazły się zagubione w magazynie”).
5. Ma okazję (jedyną?), dodrukować to po niższej cenie niż dodruk za jakiś czas Polsce.
6. Wydawnictwa muszą zarabiać, nawet jeśli są prowadzone z pasji.
7. Czytelnicy głosują portfelem, skoro chcą kupić to należy im ten towar dostarczyć. Nie jesteśmy jakimś komiksowym eldorado, w którym się sprzedaje dziesiątki czy setki tysięcy egz. Jeśli rynek ma się rozwijać, to trzeba go budować, m.in. sprzedając komiksy.
8. To dwie różne wersje. Argument, że kolorowa wciąż jest dostępna, jest zwyczajnie słaby.