Tylko pomijasz jeden ważny szczegół, limitowana do ilu sztuk?
Tego wydawca nie podał w opisie oferty, a bez tego można sobie o kant dupy potłuc to "limitowana".
Wydawca wygadał się z liczbą sztuk dopiero w mediach społecznościowych, ale wtedy niektóre osoby mogły być już po złożeniu zamówienia.
Mało tego, wydawca zamówił 500 sztuk, a przysłali 560.
Idąc tokiem rozumowania ekstremistów, to te 60 sztuk można traktować jak dodruk.
Tutaj jest pełno niejasności i niespójności, a niektóre osoby traktują ten dopisek "limitowana" jak źródło jakiegoś prawa.
Owszem, po fakcie, ale wiemy że od początku miała być limitowana do 500 sztuk. Wydawca tego co prawda w opisie nie podał, ale sam sobie w swoich założeniach ustalił limit 500 sztuk. Jakby w Mandioce byli cwaniakami i nie wypuścili się z paroma tekstami w trakcie przedsprzedaży, to by mogli po cichy dodrukować i nikt by się nie dowiedział.
Ale nie zmienia faktu, że wbrew wszystkim zaklęciom, urokom i inkantacjom, wydawca przygotował limitowane wydanie 500 egzemplarzy i nie miał zamiaru dodrukowywać więcej. Taki był też w większości społeczny odbiór znaczenia określenia "limitowany" - choć bez wiedzy na temat nakładu - że nie będzie dodruku.
Odnoście dodatkowych 60 sztuk - nie jako dodruk (bo nie było to dodatkowo drukowane w późniejszym czasie) ale jako nadmiarowy druk, choć moim zdaniem to normalna praktyka, że drukuje się więcej na wypadek uszkodzonych bądź zagubionych egzemplarzy.
I nie, nie jest to "dopisek", tylko konkretne określenie, które wydawca świadomie i celowo użył. Teraz chciał to zmienić i zapytał czy może. Podjął decyzję, że tego nie zrobi. Naprawdę nie rozumiem, jak można twierdzić, że tutaj jest coś niejasne, nieczytelne czy niespójne. Określenie limitowane jest w tym konkretnym przypadku absolutnie jasne i wiadomo co wydawca miał na myśli, a także co odczytała większość odbiorców tego komunikatu.