Ponarzekałem na wygląd "Nowego Gotham", pora napisać coś o zawartości... "Ziemia niczyja" okrutnie mnie wymęczyła. Trzęsięnie ziemi, 6 tomów zapychaczy, zakończenie. Już "Knightfall" był miejscami ciężki do przebrnięcia, ale jego kontynuacja przebiła poziom waty o głowę. Czytając tak rozwleczona serię zaczynam doceniać wycinanki TM-Semica...
Tymczasem usiadłem wczoraj do "Nowego Gotham", nie spodziewając się niczego nadzwyczajnego, i na jedno posiedzenie pochłonąłem połowę tomu. Rucka robi robotę. Miejscami czułem się jakbym nie czytał Batmana, tylko prequel do Gotham Central. Scenariuszowo jest bardzo dobrze. Rysunkowo seria stoi w rozkroku. Miejscami to wciąż standardowa kontynuacja wcześniejszych zeszytów (czyli generalnie bez zachwytu). Miejscami jest już dużo lepiej. Klimat tworzy za to mocno ograniczona paleta kolorów, z jednym, dominującym nad innymi.
Ogółem bardzo pozytywne zaskoczenie!
Ja tam spasuje i czekam na jakieś starsze przygody.
Nie rób tego. Warto