Oczywiście, że druk czegokolwiek w kolorze jest dużo bardziej skomplikowaną rzeczą niż w czerni i bieli, i że nie da się dodrukować kolorowego komiksu w kolorze w 200 egz., by cena była atrakcyjna dla czytelnika, a wydawca cokolwiek na tym zarobił. to, jak słusznie wskazała MałaKasia, musi być co najmniej 500 egz., jeśli nie nawet w okolicach 1000 egz. w przypadku Egmontu.
Ale też nie jest tak, że Egmont nie może wprowadzić w jakimś zakresie dodruku na żądanie, skoro Timof swego czasu zrobił taki dodruk 1. tomu serii "Czary Zjary", czyli kolorowego komiksu, a taki Znak, czyli bardzo duże wydawnictwo, poprzez swój sklep zbiera (a przynajmniej swego czasu zbierał) zapisy na dodruki książek.
Dlaczego wydawnictwa w to wchodzą? Ponieważ wiedzą, że nie są wszechwiedzące i czasem mogą nie zauważyć pewnego trendu, który się pojawił, a także wiedzą, że tego typu dodruki na żądanie wzmacniają aktywność fanów w różnego rodzaju mediach społecznościowych. Oczywiście, należy się zastanowić, w jaki sposób należałoby takie akcje prowadzić i czy koszty związane z wprowadzeniem tego nie są nieproporcjonalnie duże do potencjalnych zysków. Ale mówienie, że nie da się, bo nie, nie jest odpowiedzią w tej sytuacji.