Autor Wątek: Egmont 2024  (Przeczytany 579089 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Midar

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2010 dnia: Pt, 19 Lipiec 2024, 11:21:35 »
Rozumiem, bo sam nie kupiłem części tych nowych przygód. Ten nowy KiK na szcęście nie kosztuje dużo, ceny w księgarniach internetowych zaczynają się już od 35 PLN i sądzę, że jak cię odrzuci od tej pozycji, to za jakiś czas sprzedasz bez straty.

Offline amsterdream

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2011 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 09:24:30 »
https://egmont.pl/wyprzedaz?sortBy=nameAsc&limit=60

Lubię te promocje Egmontu bo można zobaczyć, które komiksy im słabo się sprzedają. A im większy rabat tym bardziej im dana pozycja nie schodzi.
Czas nas zmienił, chłopaki...

Offline Kadet

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2012 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 10:13:17 »
Lubię te promocje Egmontu bo można zobaczyć, które komiksy im słabo się sprzedają. A im większy rabat tym bardziej im dana pozycja nie schodzi.

Niekoniecznie; czasem chyba wrzucali też na wyprzedaż pierwsze tomy jakichś serii, żeby zachęcić do kupna pozostałych już w "bezwyprzedażowej" cenie. Choć pewnie są też takie tytuły, co zalegają w magazynie.
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline michał81

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2013 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 10:13:35 »
Lubię te promocje Egmontu bo można zobaczyć, które komiksy im słabo się sprzedają. A im większy rabat tym bardziej im dana pozycja nie schodzi.
Raczej czyszczenia magazynów. Większość rzeczy to są starocie. Batman słabo sprzedający się? Wolne żarty.

Offline Sędzia

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2014 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 11:02:48 »
Raczej czyszczenia magazynów. Większość rzeczy to są starocie. Batman słabo sprzedający się? Wolne żarty.

Dokładnie. Prędzej (choć bez 100% pewności) z takich promocji można wyczytać na co kończy się licencja i czego nie będą dodrukowywać. Jak ktoś czeka na dodruk 100 naboi to może się nie doczekać.

Offline Kadet

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2015 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 12:56:28 »
Taka ciekawostka w omnibusie z Predatorem, ktory zostal wydany przez Marvela:

Mozna? Nadal historie w ramach molocha, ktorym jest Disney Company.

Nie przywiązywałbym zbyt dużo wagi do tej deklaracji, którą przytoczyłeś. To jest dyżurny tekst Disneya, który umieszczają teraz przed każdym starszym tekstem (a ostatnio nawet przed niektórymi nowymi), chyba żeby się zabezpieczyć przed kimś, kto mógłby się czymś poczuć urażony. Jednocześnie nie przeszkadza im to usuwać albo zmieniać treści, które w ich opinii "przeginają pałkę" - czasem nawet w publikacjach, które zawierają taką notkę.
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline Kadet

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2016 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 18:51:15 »
W mojej opinii Tobie wszystko wydaje się być przesadne i krzywdzące. ;)
Swego czasu gdy użytkownik jalawnik (jeśli dobrze pamiętam pseudo) wdał się ze mną w dyskusję nt tłumaczenia, poprosił o przykłady tego co mi się nie podobało. Podałem je. Uważam, że to była właśnie ta konstruktywna krytyka i w tamtej sytuacji spodziewałem się, że się do niej odniesie i punkt po punkcie zacznie zbijać moje zastrzeżenia. Tylko, że po tym gdy rozpisałem co mi się nie podobało to użytkownik jalawnik zwyczajnie zamilkł. Może ja tłumaczem nie jestem, ale jak dla mnie jest to milczące przyznanie się do braku argumentów.
Tak, wiem - założenie, że drugiej stronie zabrakło argumentów jest przesadne i niesprawiedliwe. :)


Przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz, ale wypadły mi pewne sprawy osobiste, przez które nie wchodziłem na forum.

Ta sytuacja, o której piszesz, dotyczy przekładu „She-Hulk”. W tamtym czasie również pisałem na forum, że jestem sceptyczny wobec zastosowania feminatywów w tej akurat publikacji, może w mniej emocjonalny sposób niż niektórzy inni dyskutanci. Jednak wcześniej w obecnej dyskusji nie wspominałeś w ogóle o tej kwestii, a ja też się do niej nie odnosiłem. Swoją ocenę tłumacza opierałeś na przekładzie komiksu z Harley Quinn, który według Ciebie jest tak zły, że nie można go nazwać tłumaczeniem.

Mogę więc tylko powtórzyć: w przytoczonych przez Ciebie cytatach nie znajduję nic, co uzasadniałoby tak surową ocenę albo stawianie tego przekładu w jednym rzędzie np. z niedawnym tłumaczeniem X-Menów, co do którego zarzuty były raczej innego kalibru (i tam nie próbowałem ich kwestionować).

Kiedy wyjdzie tłumaczenie „Broni X”, zobaczymy, jak to będzie wyglądało – przy czym, skoro podanych jest dwóch tłumaczy, to możliwe, że okaże się, że więcej tam roboty Bartosza Czartoryskiego, a Jacek Żuławnik przełożył tylko materiały dodatkowe albo jakieś zeszyty dodane do głównej opowieści.

Jeśli chodzi o styl moich wypowiedzi, no cóż – przyznaję, że zwykle staram się dbać o rzeczowość, a ponieważ nie działam w mediach społecznościowych (to forum to jedno z niewielu miejsc, gdzie pojawiam się w internecie), ciągle myślowo tkwię raczej w tych dawniejszych formach komunikacji i przez to wolę ważyć słowa, a nadmiernie używane mocne sformułowania mnie trochę odrzucają.
« Ostatnia zmiana: So, 20 Lipiec 2024, 19:02:04 wysłana przez Kadet »
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline Kadet

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2017 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 18:53:31 »
Kto flekuje? Przecież były różne dyskusje na temat przekładów pierwszych kaczorów, że nie miały nic wspólnego z oryginałem czy jakimkolwiek tłumaczeniem, a pamiętamy z uwagi na rymy czy sentyment. Jednocześnie w przypadku podawania przykładów uwspółcześniania przez Drewnowskiego czy aluzji, których również nie było w oryginale, ta ocena nie była tak krytyczna -> chociażby przytoczony przeze mnie Las Kwabacki. Być może dla wielu jest to dopuszczalne i ciekawe czy śmieszne, dla mnie niekoniecznie. I osobiście wolę starsze przekłady, nawet jeśli nie stały koło półki z przekładem, bo są zapamiętywalne po latach (tak, wiem, sentyment). Odśmieszone przekłady egmontowskie są po prostu drętwe i tyle. Zresztą, bywały w różnych tematach dyskusje odnośnie wtop tłumaczy (z różnych wydawnictw). To nie jest żadna tajemnica i raz są wyciągane, innym razem niekoniecznie, bo przecież "im się ich robota podoba". No fajno, ale ja nie muszę tego czytać ani kupować 8)

Dlatego właśnie mam pewne problemy ze stosowaniem tak mocnych słów. Kiedy słyszę o „flekowaniu”, wyobrażam sobie kogoś powalonego na ziemię i zgraję byków kopiących go brutalnie po żebrach, głowie itd. Być może w jakichś zakątkach internetu pojawia się taka gwałtowna krytyka tłumaczeń Michała Wojnarowskiego, ale tutaj jej raczej zauważyłem. W większości moich postów, kiedy piszę o jego przekładach, zaznaczam, że używają pięknego języka i mam do nich olbrzymi sentyment.

Jednak w swoim poście powtarzasz tezę podnoszoną także przez Bazyliszka, jakoby każda aluzja kulturowa umieszczona w tłumaczeniu Jacka Drewnowskiego była wyrazem hipokryzji i podwójnych standardów. Przepraszam, ale zupełnie nie mogę się zgodzić. Problemem z tłumaczeniem M. Wojnarowskiego nie były aluzje kulturowe, tylko bardzo mocne przerabianie oryginału – zmienianie tonu, stylu czy częste dopisywanie wielu treści. Przywołam tu mój ulubiony przykład, do którego się parę razy odwoływałem:
Ramka otwierająca historyjkę "Good Canoes and Bad Canoes" i jej polskie tłumaczenia:

Cytuj
Oryginał: Donald and his nephews are at a northern lake, where Donald is feeling so cocky that he has entered a canoe contest against his lucky cousin Gladstone Gander!

Tłumaczenie Jacka Drewnowskiego (z "Kaczogrodu", t. 4): Donald i jego siostrzeńcy wybrali się nad Jezioro Łabędzie. Donald czuje się taki pewny siebie, że startuje w zawodach kanadyjek przeciwko swojemu kuzynowi Gogusiowi...

Tłumaczenie Michała Wojnarowskiego (z "Kaczora Donalda" 39/1997): Szanowna publiczności, kochani telewidzowie, drodzy czytelnicy. Znajdujemy się właśnie nad Jeziorem Północnym, gdzie Donald, ogarnięty niezrozumiałym napadem pewności siebie, rzucił wyzwanie swojemu kuzynowi i wiecznemu szczęściarzowi w jednej osobie, znanemu nam skądinąd pod jakże banalnym imieniem Gogusia...

Nie jadę w związku z tym po M. Wojnarowskim ani nie uważam go za złego tłumacza, bo wiadomo dobrze, że w tym czasie priorytety i cel tłumaczenia były inaczej nakreślone i dostawał inne instrukcje z redakcji. Tekst oryginalny miał być tylko wskazówką, bazą do stworzenia nowej wersji polskiej, niejako napisania jej od nowa. Jak wskazuje nauka o przekładzie, takie podejście pojawia się m.in. w dwóch sytuacjach: gdy dany tekst uznajemy za skierowany przede wszystkim do dzieci, zwłaszcza młodszych, i gdy nie uważamy tekstu źródłowego za na tyle wartościowy, by wierność mu była szczególnym priorytetem.

Z oczywistych względów takie założenia nie pasują do „Kaczogrodu” Barksa – po pierwsze dlatego, że z uwagi na formę wydania ta kolekcja adresowana jest także dla starszych osób, po drugie dlatego, że ukazuje się właśnie po to, by docenić twórczość Carla Barksa jako jednego z najważniejszych artystów komiksowych w ogóle, nie tylko w obrębie Disneya czy komiksu amerykańskiego. Z uwagi na wiadome czynniki w dającej się przewidzieć przyszłości będzie to jedyne tak szerokie wydanie dzieł Barksa po polsku i zapewne będzie służyło do analizy rozmaitym osobom badającym zagadnienia komiksowe. Dlatego też wydanie stara się ukazać w miarę miarodajnie styl Barksa – na dobre i na złe, o ile to się da. Z jego genialnymi scenariuszami, rysunkami i żartami, ale także z tymi rzeczami, które komuś mogą się wydać nieśmieszne, czy z przesadzonymi stereotypami jak Indianie w „W krainie totemów” czy czarnopióre kaczki w słomianych spódniczkach ze „Skutków dobrych uczynków”. Z tej przyczyny strategia pisania tekstu na nowo – w innym stylu i formie – stosowana przez M. Wojnarowskiego nie pasowałaby do celu postawionego przed tym wydaniem.

Natomiast nawiązania kulturowe obecne w polskim tekście to inna sprawa. Oryginalne komiksy Barksa są pisane na tyle uniwersalnie, że mogły stać się popularne w wielu różnych krajach, ale mimo to co jakiś czas zdarzają się tam odniesienia do ówczesnej kultury czy historii amerykańskiej. Niektóre są zachowywane w tłumaczeniu (warto zauważyć np. że w pewnych komiksach z lat 40. przywrócono w „Kaczogrodzie” aluzje do II wojny światowej, które znikały w „Kaczorach Donaldach” właśnie przez tę odmienną strategię tłumaczenia), ale inne są na tyle hermetyczne, że kłopoty z ich zrozumieniem mają dziś nawet Amerykanie. Umieszczenie ich w polskim tekście nie miałoby sensu bez jakiejś ściany przypisów, które wybijałyby z lektury (nie mówiąc już o tym, że żart, który trzeba wyjaśniać, traci na śmieszności). Tak więc część takich aluzji znika w przekładzie. Tłumacz może tylko starać się kompensować humorystyczny efekt, który wywołują, innymi nawiązaniami związanymi z kulturą odbiorców docelowych. Nie zawsze da się takie kompensujące nawiazania umieścić naturalnie w tym samym miejscu, czasem pojawiają się nawet w innym komiksie w tym samym tomie, ale dzięki temu bilans żartów kulturowych wychodzi mniej więcej na zero.

Ważne przy tym, aby nawiązanie było naturalne – dla mnie kryterium jest takie, że najlepiej, gdy dane słowa pasowałyby do sytuacji nawet wtedy, gdyby nie były żadnym cytatem i zostały wypowiedziane przez daną postać ot, tak.
 
Tak więc umieszczanie w tekście aluzji do polskiej kultury jest w mojej opinii czymś innym niż zmiana stylu stosowana przez M. Wojnarowskiego i z tej przyczyny te zarzuty o hipokryzję uważam za chybione. Zresztą jak należałoby rozumieć brak hipokryzji? Jeśli nie przyjmuję bardzo swobodnej strategii Wojnarowskiego, to od razu muszę iść w drugi odchył i tłumaczyć wszystko słowo w słowo, jak z maszyny, bo każda inna decyzja będzie obłudna? Nie sądzę. Wiele rzeczy jest dobrych do pewnego stopnia, a potem może stać się przesadnych – kwestią jest tutaj dobranie odpowiednich proporcji i znanie umiaru.

Dodam też, że w kwestii aluzji obecnych w innych komiksach Disneya mam nieco inne stanowisko niż koledzy piszący tu wcześniej, a mianowicie znacznie ostrożniej podchodzę do prób wstawiania do nich bardzo świeżych aluzji, takich jak jakieś obecne memy internetowe. Takie rzeczy wbrew pozorom szybko się dezaktualizują i po jakimś czasie wywołują raczej „krindż” niż śmiech; tymczasem taki Bareja czy cytat z poetów romantycznych jest ponadczasowy. Nie każda rzecz z internetu jest moim zdaniem godna, by pojawić się w komiksie z Kaczorem Donaldem ;) - tym bardziej, że w niedawnych przekładach było parę takich aluzji, które moim zdaniem raczej nie pasowały do treści. W pewnym czasie na przykład pojawiło się bardzo duże natężenie odwołań do „Świata wg Kiepskich” – to raczej nie jest profil humoru, który kojarzę z Disneyem. Jedno takie mógłbym przełknąć, ale był taki okres, że pojawiło się ich kilka w niewielkich odstępach, co nie do końca mi podeszło.
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline Kadet

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2018 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 18:55:24 »
Ta, ta, ta. Tyle że w przypadku Kolekcji Barksa są dwie drogi postępowania. Jeśli pierwszy raz ten komiks tłumaczył Wojnarowski, to pan Drewnowski robi drugi przekład, który kastruje wszelkie dobre żarty i zostawia komiks dość neutralnym, bezpłciowym, mniej śmiesznym (KACZA POCZTA JAJECZNICA WIELKA ŁADNY GIPS).

Ale jeśli dany komiks nie załapała się do starych KD sprzed 2001 roku i pierwsze tłumaczenie było robione przez Jacka Drewnowskiego w 2008, 2009 itp, to już nie ma żadnej refleksji i leci jak było, bez poprawek. Czyli z polonizmami i bareizmami. Dlatego nie wierzę w oficjalną wersję tłumaczenia wydawnictwa o tłumaczeniach.

Poza tym - co Egmontowi przeszkadzają klasyczne, pierwsze tytuły? Dlaczego się je zmienia? Był Fryzjer doskonały, to powinien zostać po wsze czasy. Tak jak w książkach. A nie że w 2011 robimy dubla, więc zmieniamy co się da, by się facetka nie połapała.

Najpierw może o tytułach. Czasem zdarzała się sytuacja, że podczas tłumaczenia kolekcji Rosy czy Barksa w jakimś artykule pojawiało się odniesienie do komiksu Barksa, który do tej pory istniał tylko w przekładzie M. Wojnarowskiego i nie miał jeszcze tłumaczenia J. Drewnowskiego. W takim przypadku w polskiej wersji używano tytułu Wojnarowskiego i później – kiedy przyszedł czas na wydanie tego komiksu – zachowywano ten tytuł, żeby nie wprowadzać mylących rozbieżności. W pozostałych wypadkach tłumacz ma swobodę w stworzeniu takiego tytułu, który jego zdaniem będzie pasował do komiksu. Istnienie różnych tytułów przy różnych tłumaczeniach tego samego komiksu Disneya jest częstym zjawiskiem także w innych krajach. Jest to także w pewnej mierze użyteczne, bo po samym tytule można dzięki temu rozpoznać, o którym tłumaczeniu mówimy. Natomiast zarzuty, że tytuły są celowo zmieniane, by naciągnąć nieświadomych klientów na kupno drugi raz tego samego komiksu, można włożyć między bajki w dobie INDUCKS-a. Bazyliszku, nie wszyscy podzielają Twoją skrajną awersję do „dubli” z „Kaczora Donalda” :)

Jeśli chodzi zaś o pierwszą część Twojej wypowiedzi, to niestety mijasz się w niej z prawdą. Tłumaczenia komiksów Barksa i Rosy Jacka Drewnowskiego, które ukazały się już kiedyś w „Kaczorze Donaldzie”, SĄ przeglądane przed przedrukowaniem ich w „Kaczogrodzie”. Gdybyś porównał uważnie jakieś historyjki z tej grupy, mógłbyś to zobaczyć. Oczywiste omyłki są poprawiane. Czasem też w przypadku polskich aluzji, które w kontekście daty powstania komiksów Barksa mogą szczególnie razić, bo dotyczą bardzo niedawnych wydarzeń, tłumacz otrzymuje sugestie ewentualnych zmian.

Natomiast co do pracy tłumacza, to on nie tyle „kastruje wersję Wojnarowskiego”, co tłumaczy oryginał Barksa, nie patrząc na wcześniejsze tłumaczenie. Logiczne więc, że jeśli Michał Wojnarowski dodał jakiś żart z własnej inicjatywy, to nie będzie go w tłumaczeniu J. Drewnowskiego, bo przecież sam nie wymyśli on z niczego tego samego co M. Wojnarowski.
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline Kadet

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2019 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 19:01:01 »
Kto ma sprawdzać te tłumaczenia skoro tam nie ma redaktorów z prawdziwego zdarzenia?

Ja bym raczej powiedział, że są, ale tempo pracy jest takie, że czasem jakość na tym cierpi. Nie tylko Egmont, ale wielu innych wydawców mówiło na KW, że kilkuletni trend rozwijania ofert i zwiększania liczby wydawanych komiksów doprowadził do sytuacji, gdy "cykl życia" przeciętnego tytułu bardzo się skrócił, bo wkrótce po wydaniu publika o nim zapomina, gdyż zastępują go coraz to nowe inne rzeczy, które się pojawiają. W takich warunkach trudno jest poświęcić więcej czasu na niektóre tytuły, zwłaszcza jeśli mówimy o tych większych korpowydawcach z dużą liczbą jednocześnie wypuszczanych komiksów. Ogólne oczekiwanie wydawców z tego panelu było takie, że nadchodzące lata zapewne przyniosą jakąś korektę w tym zakresie, bo na dłuższą metę obecny stan rzeczy trudny będzie do utrzymania.
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Online Bazyliszek

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2020 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 20:39:36 »
Mi się rzucił w oczy jakiś polonizm w Kaczogrodzie Barksa, w którymś komiksie tłumaczonym przez Jacka Drewnowskiego w okolicach 2011 roku dla pierwszej publikacji w polskim Kaczorze Donaldzie. Gdybym tego nie zapamiętał, to bym o tym nie pisał. Niestety wyleciało mi z głowy który to był komiks. Jeśli zatem jest jakaś weryfikacja tłumaczeń Drewnowskiego, to nie jest ona dokładna.

Natomiast od pierwszego tomu Kaczogrodu i przedruków kultowych dla mnie tenpagerów, narzekam na nowe tłumaczenia Jacka Drewnowskiego. Uważam po prostu, że Wojnarowski zrobił to lepiej.

Offline Kadet

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2021 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 20:43:43 »
Mi się rzucił w oczy jakiś polonizm w Kaczogrodzie Barksa, w którymś komiksie tłumaczonym przez Jacka Drewnowskiego w okolicach 2011 roku dla pierwszej publikacji w polskim Kaczorze Donaldzie. Gdybym tego nie zapamiętał, to bym o tym nie pisał. Niestety wyleciało mi z głowy który to był komiks. Jeśli zatem jest jakaś weryfikacja tłumaczeń Drewnowskiego, to nie jest ona dokładna.

Tak jak pisałem wcześniej, nie wszystkie aluzje do polskiej kultury są usuwane, ze względów wskazanych powyżej. Duża część jest po prostu odzwierciedleniem usuniętych amerykańskich odniesień kulturowych. Ewentualne korekty dotyczą tylko części tych "najnowocześniejszych" odwołań, które z uwagi na zestawienie z datą powstania komiksu mogą wywołać zgrzyt.
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Online Castiglione

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2022 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 21:07:05 »
Mi się rzucił w oczy jakiś polonizm w Kaczogrodzie Barksa, w którymś komiksie tłumaczonym przez Jacka Drewnowskiego w okolicach 2011 roku dla pierwszej publikacji w polskim Kaczorze Donaldzie. Gdybym tego nie zapamiętał, to bym o tym nie pisał. Niestety wyleciało mi z głowy który to był komiks. Jeśli zatem jest jakaś weryfikacja tłumaczeń Drewnowskiego, to nie jest ona dokładna.

Natomiast od pierwszego tomu Kaczogrodu i przedruków kultowych dla mnie tenpagerów, narzekam na nowe tłumaczenia Jacka Drewnowskiego. Uważam po prostu, że Wojnarowski zrobił to lepiej.
Tyle czytać, a mieć takie problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego... Kadet napisał właśnie sporo mądrych rzeczy i wszystko jak krew w piach.

Offline michał81

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2023 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 21:36:23 »
Uważam po prostu, że Wojnarowski zrobił to lepiej.
Nie wiem czy lepiej, ale wiadomo że stworzyłby całkiem inną historie do tej jaką stworzyli twórcy 😉

Offline PJP

Odp: Egmont 2024
« Odpowiedź #2024 dnia: So, 20 Lipiec 2024, 23:48:34 »
To jak Włosi z genealogią kaczek 8) Niektóre są fajne, inne niekoniecznie, bo jednak jest przekroczona pewna granica, np. postacie nabywają negatywnych cech czy stają się odstręczające.
Cytuj
Jednak w swoim poście powtarzasz tezę podnoszoną także przez Bazyliszka, jakoby każda aluzja kulturowa umieszczona w tłumaczeniu Jacka Drewnowskiego była wyrazem hipokryzji i podwójnych standardów
Każda? Raczej niektóre, bo skoro Las Kwabacki (Kwampinos też był) to czemu nie inaczej. Przecież czytelnicy kaczek nie mieszkają tylko w okolicach Warszawy ;) Wiem, że byłoby trudniej wymyślić inną puszczę z dodaniem kaczego. Pamiętam różne serie w KD czy starszych gigantach i tam było naturalne, że były odniesienia do bieżączki sportowej chociażby i to się szybko zestarzało, ale same komiksy czyta się dalej dobrze.
Co do memów to w ogóle jakieś nieporozumienie. Wychodzi na to, że muszą zrobić ankietę kto i co czyta i dopasować przekłady do odbiorców.