@Kadet
Moim zdaniem nie wyklucza, bo to jest jedyne wydanie na jakie możemy liczyć. Lepszego nie dostaniemy, więc niech chociaż szybko leci.
Im szybciej będzie lecieć, tym gorszej będzie jakości. Pierwsze wydanie wznowienia "ŻiCSM" z 2017 r. pokazuje, jakie rzeczy się dzieją, gdy publikację komiksu za bardzo się przyspiesza.
Znowu ta teoria, że "gołe" wydanie coś blokuje.
Przypominam: seria próbna z Hachette to było najprawdopodobniej to wydanie, które teraz daje Egmont, tylko mocno okrojone. Jeśli Hachette wydałoby tę kolekcję, w której byłoby - powiedzmy - po 10 stron dodatków, to Egmont później powtarzałby dokładnie tę samą kolekcję, tylko po to, by dodać do niej 35 stron dodatków? Ilu ludzi by ją kupiło, zważywszy że fani Asteriksa pewnie mieliby już wtedy wersję Hachette? To trochę jak z wydaniami Epików Star Wars ze starego kanonu - od paru ładnych lat nie ma co na nie liczyć, bo mnóstwo fanów SW wciąż ma kolekcję od DeAgostini (choć niestety w niektórych miejscach pozostawia ona sporo do życzenia i nie umywa się do kompletnego wydania w Epikach).
Ja jestem już przyzwyczajony przez te 12 lat, że można w 4 lata wydać 100 komiksów. Jeśli 30 tomowy Kaczogród jest ciągnięty 7 lat, to dla mnie jest to wolno. Porównywanie Polski z USA jest trochę naciągane - tam te komiksy ukazywały się przez lata w licznych wznowieniach.
Jak licznych? Od zakończenia przez Barksa czynnej kariery w 1967 r. w USA wyszły
dwie zbiorcze edycje jego dzieł (nie licząc obecnej od Fantagraphics). Przez 44 lata (licząc do 2011 r.). Z tego jedna edycja była czarno-biała (lata 1984-1990), a druga to seria tomików w miękkiej oprawie (1992-1998).