Autor Wątek: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi  (Przeczytany 215971 razy)

0 użytkowników i 4 Gości przegląda ten wątek.

Offline sad_drone

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #480 dnia: Śr, 14 Wrzesień 2022, 00:13:45 »
Ostatnie lektury :

1 Lobster johnson - Kolejna solidna pozycja z mignolaverse, tym razem skręcająca znacznie bardziej w kierunku pulpy niż horroru. Akcja serii osadzona jest w czasach prohibicji więc w fabułach dużo jest wątków gangsterskich, trafiają się też nawiązania do napiętej sytuacji politycznej na świecie (japońscy szpiedzy, widmo nazizmu, itp). Oczywiście głównym motorem napędowym opowieści dalej są wątki paranormalne, ale zamiast zwyczajowych dla serii horrorów lovecrafta i duchów w lobsterze pojawiają się raczej zombie, mumie i mechanicznie sterowane goryle. Zaskoczyło mnie jak mało ta seria jest istotna dla większego uniwersum, wyłączając cameo jednej postaci cały omnibus nie zawiera żadnej istotnej historii która wpływałaby na inne elementy mignolaverse. Mimo to bawiłem się bardzo dobrze, lobster napisany jest sprawnie i przez nacisk na akcję czyta się go bardzo szybko, a rysunki na wysokim poziomie (arcudi) dodatkowo uatrakcyjniają lekturę. Dla fanów pulpy/światów mignolii pozycja warta przeczytania.

2 Habibi - Bardzo dziwny komiks, w założeniu autora hołd dla orientalizmu i kultury islamu, w praktyce dołująca wizja krajów arabskich w których każdy mężczyzna to gwałciciel, ludzie żyją w skrajnej nędzy a osoby u władzy mogą wyrządzać poddanym każdą zbrodnię która tylko przyjdzie im do głowy. Ciężko mi powiedzieć na ile jest to wizja zgodna z rzeczywistością, aczkolwiek z tego co przeczytałem w internecie jak na osobę która rzekomo zrobiła wielki research autor powtarza w komiksie masę błędnych zachodnich stereotypów o arabskiej kulturze (np haremy podobno w rzeczywistości działały zupełnie inaczej). Jest dla mnie coś żenującego w tej opowieści, to taki miks fantazji gaijina o kulturze której nie zna, fascynacji gwałtem (który w komiksie występuje parenaście/dziesiąt razy), i przedstawiania w średnio zrozumiały sposób arabskiego mistycyzmu który umiarkowanie pasuje do wydarzeń zawartych w fabule. Centralny dla opowieści wątek "romansu" głównej bohaterki ze swoim wychowankiem był dla mnie równie odpychający jak cała reszta tego komiksu. Możliwe że nie zrozumiałem głębi zawartej w tym dziele ale na ten moment jest to jedna z najgorszych rzeczy jaką przeczytałem w tym roku i nie polecam jej absolutnie nikomu.

3 Śnienie 1-3 - Dla sandmanowych purystów to pewnie kontrowersyjna opinia, ale moim zdaniem Spurrier w swojej serii poradził sobie bardzo dobrze i śmiało można ją interpretować jako godny sequel komiksu Gaimana. Podoba mi się z jakim szacunkiem autor traktuje oryginalne uniwersum nawiązując do niego praktycznie na każdym kroku swojej opowieści, a jednocześnie wrzuca do niego na tyle dużo nowych, interesujących elementów (Dora, sędzia stryk) że nie ma się wrażenia wtórności lektury. Przypadł mi też do gustu sposób budowania fabuły z powolnym odkrywaniem przyczyn kryzysu który nastał w śnieniu, rozwiązanie zagadki okazało się dla mnie satysfakcjonujące, a główny konflikt i motywacje "złej" strony sensowne i niejednoznaczne moralnie. Bolał mnie trochę praktycznie brak nieskończonych w fabule, aczkolwiek ma to logiczne wyjaśnienie i mimo wszystko sen/daniel mimo swojej nieobecności przez większość komiksu odgrywa w serii centralną rolę. Strona graficzna serii również mi się podobała, rysownicy w udany sposób przedstawiają fantastyczne struktury i postaci świata snu, nadając im odpowiednio oniryczne i niesamowite formy. Jedyne do czego mogę się przyczepić to momentami zbyt duża ilość pretensjonalnych wewnętrznych monologów których Spurierr uwielbia nadużywać (takie same wrażenia miałem w codzie i legionie), tutaj jednak można mu częściowo to wybaczyć ze względu na metafizyczny charakter fabuły, i specjalną rolę narratora który jest jednocześnie postacią w komiksie. Polecam fanom sandmana, z zastrzeżeniem że seria odkrywa swoje karty dopiero w trzecim tomie i trzeba przeczytać ją całą żeby docenić jej fabułę.
If I Had More Time, I Would Have Written a Shorter Letter.

Offline sad_drone

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #481 dnia: Śr, 14 Wrzesień 2022, 22:11:47 »
Sry za post pod postem, ale nazbierało się z dzisiejszego dnia już wystarczająco :P :

Dzisiejsze lektury :

1 Thor straczynskiego - Bardzo solidny komiks superhero, chociaz przez moją sympatię do autora spodziewałem się po lekturze znacznie więcej. Jak na tytuł o asgardzkich herosach to jest to lektura zaskakująco kameralna, autor niespiesznie przywraca kolejnych bogów do fabuły poświęcając więcej miejsca na budowanie relacji między bohaterami niż sceny walki i eksploracje nordyckiej mitologii, jednocześnie na boku fabuły rozwija też wątek manipulującego lokiego który tworzy piętrowe intrygi aby osiągnąć tylko sobie znany cel. Ten ostatni wątek najbardziej mi się podobał w całym komiksie, i gdybym zakończył lekturę tylko na tym tomie to wyszedłbym z niej bardzo zawiedziony, bo seria kończy się cliffhangerem który niewiele wyjaśnia (przez tarcia autora z redaktorami marvela). Siłą tego komiksu jest zdecydowanie jego warstwa "psychologiczna", bogowie u Straczynskiego mają bardzo ludzkie lęki i motywacje przez co łatwo z nimi empatyzować, szczególnie podobał mi się wątek miłości między boginią a śmiertelnikiem i jego późniejsze dramatyczne konsekwencje. Czego mi w tym tomie zabrakło to większej ilości elementów fantastycznych, postać thora podoba mi się najbardziej mocno umieszczona w wierzeniach i legendach nordyckich (z których czerpie bardzo dużo aaron w swoim runie), dlatego bardziej przyziemna historia dziejąca się praktycznie wyłącznie w midgardzie nie była do końca tym czego oczekiwałem. Co nie zmienia faktu że to jest tytuł bardzo dobry, i wyłączając problematyczne zakończenie wart polecenia.

2 Siege - Event konieczny do zrozumienia wydarzeń w runie gillena i jednocześnie zamykający wątek machinacji lokiego rozpoczęty w thorze straczyńskiego. Pierwszy raz podchodziłem do niego wiele lat temu czytając go na ślepo bez znajomości uniwersum marvela, i wtedy wydał mi się on głupią i praktycznie niezrozumiała rąbanką bez większej treści. Teraz bogatszy o lektury wielu serii prowadzących do tego eventu patrzę na niego bardziej łaskawym okiem. Co prawda dalej uważam że błędem było zamknięciem go w 4 zeszytach przez co następuje w nim zbyt duża kondensacja treści (i momentami nie wiadomo kto z kim walczy), ale nie licząc tego problemu siege dobrze sprawdza się jako konkluzja wątków z wielu prowadzonych w tym okresie serii (z dark/new avengers i thorem na czele). Jako osobna lektura nie ma najmniejszego sensu czytać ten tytuł, ale dla osób wkręconych w erę marvela gdy bendis był u jego sterów jest to pozycja kluczowa.

3 Thor by gillen - Tym tytułem z kolei zaskoczyłem się bardzo pozytywnie. Gillen dostał okropnie trudne zadanie, praktycznie z dnia na dzień przejąć run po innym autorze dalej prowadząc jego wątki, jednocześnie spinając dotychczasową fabułe z eventem w którego pisaniu pierwszy autor odmówił brania udziału. Moim zdaniem poradził on sobie z tym zadaniem fantastycznie, nie odniosłem w ogóle wrażenia że wątki domykane są na siłę, a gdybym nie znał zakulisowej historii problemów z tym runem uznałbym że jego połączenie z siege było pomysłem samego straczyńskiego. Co nie znaczy że jest to zmiana w pełni naturalna, gillen od pierwszego zeszytu podkręca tempo opowieści kładąc większy nacisk zarówno na sceny akcji (pierwszy arc zamykający konflikt z doomem), a także wrzucając thora w bardziej "magiczne" realia (podróż do piekła w ostatnim arcu). Jedyne do czego mogę się przyczepić to że przez brak zawartego siege w tej kolekcji zeszyty ze środka zbioru bez jego lektury są kompletnie niezrozumiałe. Rozumiem również głosy niezadowolenia na ten run ponieważ jest on pisany w zupełnie inny, bardziej standardowo "superbohaterski" sposób co fanom thora straczyńskiego może nie przypaść do gustu. Dla mnie była to jednak bardzo dobra kontynuacja która w dobrym stylu dokańcza opowieść pierwszego autora, i jednocześnie stanowi podwaliny dla późniejszego fantastycznego journey into mystery gillena. Mam nadzieję że egmont wyda ten tom thora po polsku bo jeżeli tak się nie stanie to polscy czytelnicy zostaną z pourywanymi wątkami w połowie opowieści.

Ps : przeczytałem dzisiaj ponad 1000 stron komiksów, to chyba mój personalny rekord 😛.
If I Had More Time, I Would Have Written a Shorter Letter.

Offline laf

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #482 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 07:47:24 »
1 Thor straczynskiego
2 Siege
3 Thor by gillen
Ps : przeczytałem dzisiaj ponad 1000 stron komiksów, to chyba mój personalny rekord 😛.
I to wszystko jednego dnia? Serio? :o

ukaszm84

  • Gość
Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #483 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 07:49:55 »
I to wszystko jednego dnia? Serio? :o

W sumie to wydaje się na pierwszy rzut oka bardzo dużo, ale ostatnio w trzy wieczory przeczytałem trzy tomy Doom Patrolu, ponad 400 stron każdy. Gdybym w jakiś dzień miał wolne i głównie czytał to te trzy wieczory spokojnie bym upchnął w ten jeden dzień i jeszcze by czasu zostało.

Offline laf

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #484 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 07:55:50 »
jeszcze by czasu zostało.
Ale wyłącznie na potrzeby fizjologiczne  ;)

Offline kubisz

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #485 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 08:36:26 »
Tam też można czytać.

Offline sad_drone

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #486 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 09:05:53 »
@laf Tak, w srode mam bardzo luzny dzien w pracy i spedzilem z 4-5h na czytaniu, potem jeszcze z godzine-dwie wieczorem ;). Ostatnio generalnie duzo czytam bo staram sie zmniejszyc nazbierane hałdy wstydu ;).
If I Had More Time, I Would Have Written a Shorter Letter.

Offline death_bird

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #487 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 10:16:09 »
Ps : przeczytałem dzisiaj ponad 1000 stron komiksów, to chyba mój personalny rekord 😛.

Pytanie brzmi czy to jeszcze jest przyjemność z czytania?
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

ukaszm84

  • Gość
Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #488 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 10:51:45 »
Pytanie brzmi czy to jeszcze jest przyjemność z czytania?

To jest największa przyjemność jak możesz sobie pozwolić na czytanie parę albo więcej godzin bez dystrakcji, immersja nieporównywalna z niczym, polecam.

Offline death_bird

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #489 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 12:08:19 »
To pewnie wszystko jest indywidualne, ale wydaje mi się, że jest pewien próg absorpcji danych w ramach rozrywki. Ostatnie co czytałem to pierwszy tom "Knightfall" i nawet gdyby zdarzyło mi się mieć odpowiednią ilość wolnego czasu to wręcz nie chciałbym tego przerabiać w ciągu jednego dnia.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

ukaszm84

  • Gość
Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #490 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 12:09:33 »
To pewnie wszystko jest indywidualne, ale wydaje mi się, że jest pewien próg absorpcji danych w ramach rozrywki. Ostatnie co czytałem to pierwszy tom "Knightfall" i nawet gdyby zdarzyło mi się mieć odpowiednią ilość wolnego czasu to wręcz nie chciałbym tego przerabiać w ciągu jednego dnia.

O, a ja właśnie pierwszy Knightfall przeczytałem za jednym podejściem, z króciutkimi przerwami i bardzo mi się to podobało, bo mimo wielu wad naprawdę się wciągnąłem dzięki temu.

Online Castiglione

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #491 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 17:10:25 »
To pewnie wszystko jest indywidualne, ale wydaje mi się, że jest pewien próg absorpcji danych w ramach rozrywki. Ostatnie co czytałem to pierwszy tom "Knightfall" i nawet gdyby zdarzyło mi się mieć odpowiednią ilość wolnego czasu to wręcz nie chciałbym tego przerabiać w ciągu jednego dnia.
Generalnie się zgadzam, bo mam podobnie. Zawsze czuję, gdy przychodzi moment, kiedy trzeba przerwać lekturę i wrócić do niej jutro, bo zaczynam mieć wrażenie przeładowania.

Aczkolwiek drugi tom "Hellblazera" Ennisa (464 strony) przeczytałem praktycznie ciągiem jednego dnia i czytało mi się super, ale nie pamiętam drugiej takiej sytuacji w przeciągu kilku ładnych lat. Chociaż jako dziecko właśnie tak czytałem - jak dostałem np. "Giganta" to siadałem i czytałem od początku do końca, a jeśli coś mi przerwało, to bywało nawet, że wracałem do początku i zaczynałem od nowa. Dzisiaj już tak nie umiem, może kwestia przeładowania bodźcami.

Offline sad_drone

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #492 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 19:47:57 »
@death_bird Jesteś już kolejną osobą która powątpiewa w moją przyjemność z czytania, także żeby rozwiać wątpliwości gwarantuje że gdyby mnie to męczyło to nie przeczytałbym tych 1k stron jednego dnia ;). Nie osiągnąłem nigdy limitu absorbcji danych, jeżeli seria mnie wciągnie to potrafię przy niej spędzić cały wolny czas w danym dniu, ale są i takie tytuły które zajmują mi parę tygodni przez ich małą atrakcyjność. Możliwe że moja odporność na zmęczenie treścią jest związaną z bardzo kiepską retencją informacji, mam raczej słabą pamięć i z większości przeczytanych komiksów po paru miesiącach od lektury pamiętam tylko generalne wrażenia i bardzo lekki zarys fabuły. To jest zresztą jeden z powodów dla którego zacząłem pisać opinie po każdym przeczytanym komiksie, traktuje je jako backup pamięciowy do którego mogę wrócić żeby sprawdzić co dokładnie myślałem o danym tytule :).
If I Had More Time, I Would Have Written a Shorter Letter.

Offline death_bird

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #493 dnia: Cz, 15 Wrzesień 2022, 20:44:15 »
Tutaj chyba nie chodzi o słabą czy dobrą pamięć, bo nie ma znaczenia ile się zapamięta tylko ile jest się w stanie przeczytać "jednym cięgiem". Być może dla mnie problemem jest pewna powtarzalność, bo to jest jednak w pewnym zakresie jednostajne.
Albo zwyczajnie mam mniejszy poziom absorpcji danych i po dziesiątym kolejnym bossie do obicia przestaję ich odróżniać. ???
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline sad_drone

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi
« Odpowiedź #494 dnia: Wt, 27 Wrzesień 2022, 23:57:28 »
Lektury ostatnich dwóch tygodni :

1 Secret war - Pierwszy event bendisa z jego początków pisania dla marvela, sympatyczny miks powieści szpiegowskiej i superhero. Event umiarkowanie istotny dla continuity ale warto go przeczytać bo wyjaśnia czemu nick fury traci swoją posadę w shield. Na plus interesujące wątki o złu koniecznym i starcie różnych postaw moralnych, na minus kompletnie nieczytelne sceny walki (co u bendisa jest standardem). Można przeczytać ale nie jest to nic wybitnego.

2 Secret Invasion Event bardzo dziwny, bo praktycznie pozbawiony fabuły w swojej głównej serii, zbudowany właściwie wyłącznie ze scen bijatyk między superbohaterami i skrullami. Domyślam się że taka jego konstrukcja jest spowodowana koniecznością wrzucenia do niego bohaterów z większości serii wychodzących w tamtym okresie, ale przez to jest absolutnie przeładowany ilością postaci i jest to strasznie chaotyczna lektura. Same sceny walki jak przystało na bendisa napisane są kompletnie nieczytelne, i poza generalną informacją kto się z kim bije ciężko z nich wyciągnąć coś więcej.

Oceniając inwazję tylko po głównym evencie jest to lektura fatalna, na szczęscie bendis pisał równolegle w mighty i new avengers tie iny do eventu które z kolei są fantastyczne. W tamtych zeszytach otrzymujemy cała podbudowę do inwazji, wieloletni wysiłek skrulli skupiający się najpierw na odkryciu broni która jest w stanie pokonać superbohaterów a następnie stopniowym podmienianiu kluczowych postaci dla obrony ziemii na uśpionych agentów. Podobało mi się szczególnie wyjaśnienie motywacji stojącej za inwazją, skrulle to nie jednowymiarowi villaini który robią złe rzeczy dla przyjemności, a gatunek który desperacko stara się zapobiec swojemu unicestwieniu. Czytanie tych tie inów sprawiło mi wiele przyjemności i w moim odczuciu zbliżają się one poziomem do dobrej powieści sci fi, czego nie można powiedzieć o głównym evencie.

3 Mighty avengers by bendis - Tom złożony z dwóch częsci, pierwsza z nich to dwa krótkie arci o konflikcie "oficjalnych" avengers z ultronem i dr doomem. W internecie znaleźc można podejrzenia że bendis zatrudnił ghost writera do pisania tych zeszytów i jestem skłonny się z tym zgodzić, bo są one bardzo słabe i w oczywisty sposób odstają poziomem od pisanego przez tego autora równolegle new avengers. Najbardziej widać to w dialogach, ktokolwiek pisał te zeszyty wpładł na bardzo dziwny pomysł przecinania dialogów dymkami z myślami bohaterów, które nie dość że nie wnoszą nic istotnego do konwersacji to często są pełne żenującej, infantylnej treści. Druga część complete collection to tien iny do secret invasion, te są już na znacznie wyższym poziomie i były definitywnie pisane przez bendisa (więcej o nich wyżej).

4 Mighty avengers by slott - O ile w pierwszym tomie mighty avengers przynajmniej połowa zbioru trzymała poziom, to w komiksie slotta nie znalazłem absolutnie nic wartego uwagi. Autor nie może się zdecydować czy pisze poważny komiks czy raczej luźniejszą komedyjkę, w rezultacie co chwila wrzuca w dialogii czerstwe żarty i jego konflikty nie mają żadnego emocjonalnego ciężaru. Sama fabuła wydaje się być prowadzona bez celu, to miks villain of the week (jakiś 3 ligowy demon darkhold, po raz kolejny ultron i wygnany król inhumans na kolanie wymyślony przez slotta) i sztucznych konfliktów między superbohaterami które zamiast naparzanki można by rozwiązać 30 sekundową rozmową. Grupa postaci pisana przez slotta również jest fatalna, dowódca grupy hank pym pisany jest jak kompletny idiota z odpychającym charakterem i stale zranionym ego, a reszta drużyny wyłaczając herculesa jest tak mdła że nie jestem w tym momencie w stanie sobie przypomnieć jej wszystkich członków. Overarching plot z lokim kierujującym drużyną wbrew ich wiedzy tó również zawód, ostatecznie wątek ten nie rozwija się w żadnym interesującym kierunku i nie ma żadnego wpływu na większe uniwersum.

4 Daredevil nieustraszony 0 - Po przeczytaniu tego tomu rozumiem czemu większość z zebranych zeszytów nigdy nie ukazała się w większym tomie zbiorczym. Otwierający diabeł stróż jest moim zdaniem fatalny, quasi mistyczny wątek jest pełen pretensjonalnych banałów a jego wyjaśnienie kompletnie absurdalne i wyrwane bardziej ze scooby doo niż komiksu superbohaterskiego. To pierwszy komiks w tym roku w którym musiałem przeskakiwać niektóre dialogii bo nie byłem już w stanie czytać egzaltowanych mądrości jakie autor stara się czytelnikowi wtłoczyć do główy. Części macka są na odrobinę lepszym poziomie, chociaż każda z nich to ostatecznie również zawód. Pierwszy arc wprowadzający postać echo jest do bólu zachowawczy fabularnie i ma fatalne rysunki, w drugim z kolei mimo świetnych rysunków autor przegina w drugą stronę i odlatuje w mistyczne new agowe mambo jambo o odkrywaniu swojej natury w mistycznych wizjach.  Ostatnia historia pisana przez boba gale to również słabizna, cały wątek procesu w którym daredevil jest oskarżany o niszczenie publicznego mienia przeczy wcześniejszemu continuity (miasto ma polisę na takie uszkodzenia), a jego zakończenie sprowadza się do naprawdę marnej deus ex machiny i "magicznego" wyjaśnienia centralnej zagadki. Odradzam ten tom fanom śmiałka, można się bardzo nieprzyjemnie przekonać jak złe mogą być komiksy z tą postacią.

5 Mermaid project - Kupiłem skuszony nazwiskiem Leo, i to już niestety jego drugi projekt spoza światów aldebarana który okazał się dla mnie fatalny fabularnie. Sama wizja świata po wielkim kryzysie w którym biały człowiek utracił swoją światową dominacje wydaje się mieć potencjał, ale autor ostatecznie nie robi z nią nic interesującego, zamiast tego skupiając się na złej korporacji która chce tworzyć ludzi-delfiny. Centralny koncept komiksu jest niesamowicie durny i autor nie robi nic żeby umocować go w rzeczywistości, w momencie w którym wprowadza kobietę z przeszczepioną połową delfina w miejsce nóg wiedziałem już że komiks pójdzie na sprzedaż od razu po skończeniu lektury.

6 Słyszeliście co zrobił eddie gein - Jedyny naprawdę dobry komiks który przeczytałem w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Czuć że jest to tytuł napisany przez prawdziwego eksperta (profesor literatury i jednocześnie znany autor książek o seryjnych mordercach) który zrobił przed napisaniem scenariusza gruntowny research i ma bardzo szeroką wiedzę o życiu i motywacjach opisywanej przez niego postaci. Jest to lektura bardzo trudna bo pokazująca bez filtra przekrój tragicznego życia Eddiego Geina, od jego toksycznej relacji z zaburzoną matką i traumatyczne wydarzenia w dzieciństwie po zbrodnie i dewiacje jakich dopuścił się w swoim dorosłym życiu. Bardzo doceniam że autor zadał sobie trud pokazania "ludzkiej" strony opisywanej postaci i w swoim komiksie zwrócił uwagę na tragizm sytuacji dla każdej ze stron która się w niej znalazła. Na uznanie zasługują również rysunki Powella, jego styl idealnie sprawdził się w oddaniu brudu, biedy i smutku jaki panował w życiu opisywanego mordercy. Dla miłośników true crime i pozycji na pograniczu psychologii/kryminalistyki pozycja obowiązkowa.
If I Had More Time, I Would Have Written a Shorter Letter.