Często nie znaczy za każdym razem 
Oczywiście.
Opiszę Ci jak to wygląda. Przyjeżdża TIR, Ukraińcy go rozładowują - rzucają paczki, nie rozczulając się nadmiernie, na taśmę rolkową. Jedzie tam wszystko - i książki, i żarcie, i opony, i meble (w elementach, do złożenia). Kurierzy muszą sami wyłuskać, która paczka na ich teren - po numerkach (każda trasa ma numerek). Paczki jadą jedna za drugą, więc odejście na chwilę od taśmy oznacza, że coś kurier może ominąć (a czas, czas, czas goni, wszak kurierzy mają tak zrobione trasy, że 10 godzin pracy to minimum). Więc jak ujrzy swój numer, bierze paczkę, odwraca się i rzuca.
Szansa to duże zamówienia - ciężkie paczki, którymi nie daje się rzucać, tu kurier musi ruszyć cztery litery i zanieść.
Potem kurier wrzuca to na auto i tu jest ruletka - im bliżej sortowni mieszkasz, tym większa szansa, że paczka dotrze cała. Bo pod koniec, jak już na pace mało przesyłek, to przy każdym hamowaniu czy zakręcie latają i obijają się o ściany.