Co do eksperymentów z cenowym jednoliceniem to życzyłbym sobie żeby zaczęli to testować na innych frontach kulturowych. Jednolita cena biletu do kina - czemu nie. Albo za muzykę niech sie wezmą.
Pewnie wiesz, o co naprawdę chodzi, ale kompletnie tego nie czaisz. "Stała cena książki" ma polegać na tym, że jak wydawca ustala cenę X, to ta cena X zgodnie z zasadami ma być utrzymywana w innych punktach sprzedaży.
Porównując to do kin czy teatru. Polegałoby to na tym, że właściciel kina czy teatru ustala cenę X i nie może jej obniżyć niezależnie od tego, czy bilety się sprzedają, czy nie. Oczywiście to jest pewnego rodzaju ograniczenie, ale nie takie, jak próbujesz zaprezentować w przykładzie. I tego typu argumenty nie pomagają w dyskusji, ponieważ zaciemniają obraz sprawy.
Wydaje mi się że jak ceny książek znacząco wzrosną, to jak grzyby po deszczu pojawią się "pirackie" wersje ebookowe nowości. Każdy sobie za darmo ściągnie i przeczyta na czytniku.
A ich nie ma? Oczywiście, że są i w wielkich ilościach, od wielu, wielu lat.
Wracając do tematu - naszym problemem tu na forum jest to, że komiksy są w większości kolorowe i najczęściej wydawane w mniejszych nakładach niż książki, przez co są o wiele droższe.
Więc tak na przykład - 3 książki kosztujące po 40 zł. okł. są najczęściej cięższe i o wiele większe objętościowo niż jeden komiks o cenie okładkowej 120 zł. Czyli księgarz zarabia tyle samo, ale de facto wszystkie inne koszty ma mniejsze.
I tak naprawdę jedyną opcją, którą na ten moment widzę, to wprowadzenie innych zasad dla książek o, powiedzmy, cenie okładkowej do 80 zł, a innych powyżej. Każde inne rozwiązanie według mnie doprowadzi do tego, że komiksy droższe znikną z powszechnego obiegu i poza pojedynczymi wyjątkami będą dystrybuowane w sposób przypominający obecnego Laina, czyli przez wybrane kanały sprzedaży, które pozwalają na niższy rabat hurtowy, a przez to finalna cena okładkowa nie jest aż tak oderwana od rzeczywistości.