Autor Wątek: nori - kolekcja  (Przeczytany 43777 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #105 dnia: Cz, 05 Czerwiec 2025, 22:05:34 »
Mam coś kryzys w czytaniu komiksów, na szczęście nie wszystkich, a głównie współczesnego superhero, które odnoszę momentami wrażenie, że wprost bezpośrednio obraża inteligencje odbiorcy nagromadzeniem idiotyzmów. Oczywiście nie wszystko na szczęście, ale skoro jednak kryzys się pojawił, stwierdziłem, że wreszcie zaliczę Kryzys który leżał lata na kupce wstydu.



Kryzys na Nieskończonych Ziemiach, czyli odświeżenie uniwersum DC, po którym otrzymaliśmy choćby takie perełki jak Superman Byrnea. Sam Kryzys czyta się dobrze, jeszcze lepiej się ogląda, choć... Nie żałuje, ze przeczytałem, ale szybko do tego nie wrócę. Starsze nie zawsze jednak znaczy lepsze. ;)







Mam zamiar iść dalej, do innego Kryzysu, po drodze zaliczając jeszcze kolejny Kryzys. Sporo tych Kryzysów.









W Nieskończonym pokładam spore nadzieje. Słyszałem sporo dobrego o scenariuszu, a i ile w Tożsamości straszą nieco rysunki, to Niekończony wprost pod tym względem zachwyca.









Wszystkie trzy pozycje z biblioteczki,



ale, podobno, tak słyszałem, jak już Nieskończenie się Kryzysować, to należy w innej wersji.

Tak więc zaopatrzyłem się w taki komplecik:









Same podstawowe wydania w kolekcji są bogatsze niż edycja Egmontu, a to nie wszystko! W kolekcji są jeszcze dodatkowe tomy stanowiące podbudowę pod sam Kryzys! I jest ich sporo (sporo = pięć)!





Ha, wydawca chyba pomógł, i podał co gdzie czytać. Przynajmniej w tym przypadku:



Kolejne tomy, w tym najnowszy, noszący wdzięczny setny numerek:





Piękna sterta, której już nie mogę się doczekać, kiedy w nią wsiąknę. Oj będzie prawdziwe Kryzysowanie.



A, coś z Kryzysu było też w albumach Wonder Woman, ale też jest dokładnie to samo, i to chyba w pełniejszej wersji w kolekcji. Muszę urobić Michała by podał rozpiskę, jak to czytać. ;)





Kryzysy już dawno chciałem nadrobić, wreszcie chyba do tego "dorosłem". A jest tu temu jeszcze jeden powód, ale to opowieść na następny raz...




Offline michał81

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #106 dnia: Pt, 06 Czerwiec 2025, 06:50:57 »
"Urobić Michała" haha
Tak w 3 tomie WW są dwa zeszyty powiązane historią Poświęcenie.

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #107 dnia: Śr, 30 Lipiec 2025, 20:26:03 »
Superman

Mimo ogromnej rozpoznawalności i posiadania statusu popkulturowej ikony, Superman pod względem popularności stoi znacznie dalej za takimi postaciami superbohaterów jak Batman czy Spider-man. Sytuacja taka zapewne wynika m.in. z przeświadczenia, że trudno o dobrą historię z postacią o wręcz nieograniczonych możliwościach, do tego bez przeżytej (świadomie) traumy. Pod tym względem wspomniany Gacek i Pajączek z pewnością mają o wiele więcej do zaoferowania.

Jednak jest to tylko przeświadczenie, choć mocno ugruntowane, ale prawda wygląda zgoła inaczej. Superman doczekał się wprost zatrzęsienia komiksów ze swoimi przygodami, i fakt może sporo prezentuje przeciętny poziom, ale na szczęście nader często zdarzają się prawdziwe perełki. A i dłuższe ponadprzeciętne, lub choć bardzo przyzwoite, cykle także pojawiają się nie od święta.

Niestety, choćby doskonale to widać w naszym kraju, ta mniejsza popularność jest odwzorowana w ofercie wydawniczej. W księgarniach komiksów z Supkiem znajdziemy o wiele mniej niż tych z Pajączkiem czy Gackiem.

Z okazji premiery kolejnej graficzki (jeszcze chwila, trwają ostatnie poprawki), standardowo, przegląd pozycji komiksowych wydanych w naszym kraju. Serdecznie zapraszam na wysokie loty z nie zawsze wszechmocnym Człowiekiem ze Stali.

W wydaniu albumowym Superman zadebiutował w Polsce w 1989 roku, ale „nieco” wcześniej jego przygody można było poznać na łamach prasy. Dosłownie w przeddzień wybuchu II Wojny Światowej w gazecie „Kurjer Codzinny 5 Gooszy” pojawiały się paski z.. Burzanem. Zgadza się, Supermana przemianowano na Burzana, co więcej, wylądował w okolicach Kalisza, a adoptowany został przez rodzinę spod Warszawy. Lois Lain została przemianowana na niezwykle urokliwą  Stefcię Wymagalską – wprost poezja! O publikacji niniejszych pasków można przeczytać w książce Adama Ruska „Tarzan, Matołek i inni” wznowionej w edycji rozszerzonej jako „Kraina zapomnianych przodków”.





W 1989 roku ukazał się pierwszy album, ale… Wcześniej otrzymaliśmy „Komiks Fantastyka” zeszyt 2(7)/89, tzw publicystyczny. A w nim wiele świetnych komiksów i równie świetnych artykułów. O superbohaterach pisał Jerzy Szyłak, w tymże numerze także przedrukowano artykuł Otto Friedricha pierwotnie opublikowany w magazynie „Time”. To były czasy bez internetów, więc taka publicystyka pozwalała wszystkim spragnionym jakichkolwiek informacji o zagranicznych komiksach choć trochę poznać, co się na świecie wydaje. Co najlepsze, te artykuły, mimo sporo ponad 30 lat na karku, nadal warte są przeczytania!







Pierwszy album ukazał się w 1989, ale…. Nie nie, już będzie o albumie, i to z wielkim namaszczeniem, gdyż bezsprzecznie jest to rzecz nieprzeciętna. „Superman 50-lat” z całkiem atrakcyjną okładką, choć o dziwo, napis „Superman” nie został zapisany w charakterystyczny sposób.



W środku nagromadzenie postaci, całkiem fajna historyjka, nie zabrakło przedstawienia genezy naszego bohatera, a wszystko okraszone dynamicznymi kadrami i bardzo ładnymi rysunkami. No i słynne już piersi Lois! Po bliższym przyjrzeniu się, albumowi jako całości, nie piersiom, sam scenariusz tak niby spoko, ale momentami coś niedomaga, rysunki ładne owszem, ale brak im tła, czasem jest dziwne kadrowanie, zdarzają się także bardziej pokraczne postacie. No i te zbyt często tutaj wspominane piersi, wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, ale takie coś w komiksach superbohaterskich nie miało wielkich szans na publikację. Nie miało, gdyż „Superman 50 lat” to swoiste kuriozum tamtych czasów, komiks który nie tylko był pirackim wydaniem, ale też w pełni został przerysowany przez grafika na zlecenie wydawnictwa, do tego wykorzystując kadry z wielu najróżniejszych wydań, do tego publikowanych pierwotnie w róźnych krajach i językach, i mocno ingerując w same rysunki, czy to wprowadzając uproszczenia, czy nawet zmiany całych postaci. Ot choćby Lois w oryginale była Supergirl. I uprzedzam, nie, nie epatowała negliżem. Świetne opracowanie na temat inspiracji popełnił swego czasu Pan Optykon - mocno polecam!
https://pan-optykon.pl/komiks/superbohaterski-miszmasz-superman-50-lat/







Do tego albumu zaraz jeszcze powrócę, ale wcześniej mały przerywnik, czyli dwie publikacje o których chyba warto wspomnieć w tym miejscu. Opowieść o narodzinach supermana to dokumentalna opowieść w formie komiksu, bezsprzecznie warta poznania. Nie ocenia się książki po okładce, ale mnie dodatkowo zauroczyła zaokrąglonym grzbietem, szkoda że wydawcy tak rzadko obecnie korzystają z tego patentu.

 



Pierwszą historię z Supermanem, tą z 1938 roku można było przeczytać jako dodatek w 18 tomie kolekcji „Wielka Kolekcja Komiksów DC Comics”. Ukazała się także jako osobne wydanie, w formie reprintu wydanego jako dodatek dla prenumeratorów wspomnianej kolekcji. Co ciekawe, jest to pełny reprint pierwszego zeszytu „Action Comics”, więc oprócz historii z Supermanem, zawiera także inne komiksy, wszystko oczywiście ładnie spolszczone. I naprawdę, warte przeczytania w całości, super poznać historyjki z tamtych lat. Może nie ma to dużego znaczenia, ale mimo tej samej redakcji, wersja z reprintu różni się układem tekstów w dymkach w stosunku do wersji z tomiku. Ciekawe, jaki mógł być powód, by przygotować jeszcze raz wklejkę?











I wreszcie! „Z Kryptonu przez Metropolis do Polski” zawitał Superman. I to w doborowym towarzystwie samego Batmana! Co prawda Supek w polskiej wersji nieco był pokrzywdzony, gdyż pierwszy zeszyt był nieco cieńszy niż standardowe, za to Batman dostał parę stron więcej. No cóż, najważniejsze, że średnia się zgadzała.



A mało brakowało żeby przyszły Tm-Semic nie dostał licencji na postacie z uniwersum DC. Gdy starli się o prawa, szefowa praw międzynarodowych w DC Comics przedstawicielom wydawnictwa pokazał album Superman 50 lat z prośbą o wyjaśnienie sprawy nielegalnej publikacji. Do Polski wkrótce zawitała szycha z DC Chantal D’aulnis, umówiono spotkanie z osobami odpowiedzialnymi za niebieski album. Było stanowczo, na szczęście winni posypali popiołem głowy, coś tam się tłumaczyli że to nie w złej wierze, podpisali papierek „że nigdy więcej”. I można było wydawać Supermana i batmana oficjalnie i legalnie, co prawda buląc tantiemy za każda stronę, ale za to na licencji!



Do tego trafiono z czasem bardzo dobrze, gdyż pięć lat wcześniej w DC pojawił się słynny „Kryzys na nieskończonych ziemiach” mający na zadanie odświeżenie całego Uniwersum i przedstawienie losów większości postaci całkowicie na nowo. W przypadku Supermana zadania tego podjął się John Byrne i wywiązał się z nieco wprost śpiewająco! TM-Semic w kolejnych numerach polskiej edycji  zaprezentował całą miniserie Byrne’a składająca się z sześciu zeszytów, co w polskim wydaniu zajeło 3 i pół zeszytu. W pierwszym mieliśmy tylko jeden odcinek, w kolejnych, jak to TM-Semic miał w zwyczaju, już po dwa. Dalsze losy Supka także tworzył w większości Byrne, i co prawda zaczęły pojawiać się coraz większe cięcia i pomijanie oryginalnych zeszytów przez polskiego wydawce, ale i tak otrzymaliśmy kawał nadal wartej zapoznania historii komiksu Superboahterskiego. Sporo z tych historii wznowiono później w ramach różnorakich kolekcji, oczywiście jakość wydania nie pozostawia złudzeń, po które wydanie należy sięgnąć.



Ciekawostka są różnice, nie tylko w kolorowaniu (zmiana koloru ubioru Lois różowy zrobił hop z zielonym), ale także w dymkach. Ot choćby nielogiczne umieszczenie odgłosów obcasów „stuk, stuk…” zmieniono na adekwatne „szlag, szlag…”



Choć nowe wydania czasem tracą na wyrazistości, tutaj choćby pierwszy kadr - stare kolorowanie uwypukla więcej szczegółów.



Wiele jest psioczenia na tłumaczenia TM-Semicowe, ale często tłumacze z tamtego czasu wykazywali się paradoksalnie o wiele lepszym wyczuciem sytuacji. Poniżej przykład, nie dość, że stare tłumaczenie jest o wiele bardziej naturalne, to jeszcze wiadomo o co chodzi, skąd nasi bohaterowie wiedzieli, że to Margaret jest za to odpowiedzialna. W nowej wersji nie jest to wytłumaczone, jak ktoś nie zna angielskiego, to tym bardziej nie skojarzy skrótu.



Rok 1991 zaowocował 12 zeszytami, i oj działo się! Byrne zaprezentował parę świetnych starć, po czym nasz Supek poszybował w kosmos na samowygnanie. Co i dlaczego? Niestety tutaj zadziałały cięcia, i wiele świetnych zeszytów nie przyszło nam poznać w naszej edycji. Koniec roku to Braniac, kolejna warta poznania historia - ogólnie - cały rocznik to wyśmienita lektura.



W 1992 roku nie zwolniano tempa. Wyścig z Flashem, Maxima, Krypton-Man, rewelacyjne spotkanie z Batmanem, bardziej spokojna, ale równie porywająca historia z Indianami, a na zakończenie Super stracił moce. Oj, działo się, co numer to hicior!



Kolejny rok to Mr. Z a następnie saga Time and Time Again, która zasłynęła z wizyty Supka w Polsce. A później doskonałe Czerwone Szkło! Na okładce ostatniego numeru z tego roku wydawca zapisał „gorące wydanie” i miał w pełni rację, z tym, że każde wydanie póki co było takie!



Kolejny rok i kolejne sagi: Blackout i Panic in the Sky! Poziom utrzymany!



Trochę wampirów i niestety koniec tego co dobre, nastąpiła słynna Śmierć Supermana… W międzyczasie ukazał się numer 50 serii, w którym jako prezencik dołożono plakacik.





Saga z Śmiercią, Rządami i Zmartwychwstaniem trwała i trwała, a na koniec przywaliło mocnym numerem z Toymanem. Jednak czytelnik zaczynał być już nieco zmęczony, długie sagi nieco dawały o sobie znać, tym bardziej, że podobne historie można było znaleźć w batmanie czy Spider-manie.



Kolejne numery już tak nie porywały, choć działo się, oj działo. Ale chyba za mało, gdyż od numeru 83 zescalono ze sobą serie Batman & Superman. Numery były nieco grubsze, każdy zawierał trzy oryginalne zeszyty, z powodu większej popularności Gacka dwie poświęcono jemu, Supkowi ostał się jeden.



I tak to trwało, trzeba przyznać, że wtedy pojawiło się sporo naprawdę świetnych historii z Batmanem. Z Supermanem niestety było znacznie gorzej.

Z końcem roku serię zamknięto. Skończyła się, dosłownie i w przenośni, pewna epoka.



Wśród wielu wydań specjalnych TM-Semic dwa z nich poświęcił Supermenowi. Jedno to ekologiczna opowiastka z morałem, dość ciężkostrawna, choć nie można odmówić jej uroku, drugie, wydane w linii „Top Komiks”, to spotkanie z Obcymi. Można przeczytać.



W założeniu staram się skupić na solowych przygodach Supka, ale o dwóch tytułach nie można nie wspomnieć. Jeden to produkt przemalowanego Tm-Semica na Fun Media, bardzo zgrabna opowieść „JLA: Ziemia 2”, drugi to „Trójca”, czyli początek przygód wielkiej trójki. Historie te ukazały się także w kolekcjach.





Supermana w kolekcjach było całkiem sporo, ot choćby zeszyty Byrne’a możemy znaleźć w całkiem fajnym ciągu:
- Człowiek ze Stali WKKDC 18 także w DCBiZ 14
- Superman, Batman, Shazam: Legendy DCBiZ 28
- Odrodzenie Legendy DCBiZ 67



W WKKDC nie zabrakło innej wersji genezy, a także słynnej sagi „Dla Jutra”
- Dziedzictwo WKKDC 39 i 40
- Dla Jutra WKKDC 54 i 55



Warto szczególnie sięgnąć po zbiór „Co się stało z Człowiekiem Jutra?” (lub „Dla Człowieka, który ma wszystko i inne opowieści”) - rewelacyjne opowiadania oryginalnie publikowane przed samym Kryzysem. Pozostałe tomiki także są warte zainteresowania.

- Co się stało z Człowiekiem Jutra? WKKDC 63 także Dla Człowieka, który ma wszystko i inne opowieści DCBiZ 3 - edycje różnią się jedną historią.
- Lex Luthor: Człowiek ze Stali WKKDC 19
- Superman/Batman:  Legendy najlepszych na świecie WKKDC 67
- Superman/Shazam: Pierwszy grom WKKDC 69
- Kryzys Szkarłatnego Kryptonitu WKKDC 79 (nie ma na zdjęciu)



A już zupełnie gorąco się robi, gdy za sterami siada Geoff Johns a jeszcze jak zawtóruje mu Gary Frank, oj jest wtedy jazda! Przepiękny wycinek historii z Supkiem, zaprezentowany w czterech tomach kolekcji (tak, w kolekcji ukazywały się nie chronologicznie):
- Tajna Geneza WKKDC 33
- Ostatni syn Kryptona WKKDC 12
- Brainiac WKKDC 31
- Superman i Legion Superbohaterów WKKDC 74 (także DCBiZ 25)

W przypadku tomu „Ostatni syn Kryptona” współscenarzysta był Richard Donner, natomiast tom ten został narysowany przez Adama Kuberta. Pozostałe części to już rysunkowo Gary Frank, który co prawda czasem zaserwuje nam bardzo dziwne twarze, szczególnie w tomie „Tajna Geneza” jak Clark był jeszcze młody, ale zazwyczaj wprost doskonale bawi się pozami, wyrazami twarzy, ekspozycją. To po prostu nie tylko dobrze się czyta ale i ogląda!



Clark w tej serii jest kreślony nieco na fajtłapę, ale takie przeuroczego, a do tego, jak widać, skupia się na odpowiednich atutach.



Do tego obczai napis „zapraszam” na pośladku, ale kiedy trzeba, rusza do akcji!



Jak ktoś lubi starsze historie, kolekcje także serwują parę łakomych kasków, choć niekiedy można się od nich boleśnie odbić.

- Kosmiczne Spotkania DCBiZ 99
- All-Star Squadron: Kryzys na Ziemi Prime DCBiZ 68
- Widmowa Strefa DCBiZ 94



Nie zabrakło przygód z Gackiem, potomkami, czy wreszcie Supergirl!

- Strażnicy Sprawiedliwości DCBiZ 9
- Supersynowie Kiedy dorosnę DCBiZ 54
- Supergirl: Rządy Supermenów Cyborgów DCBiZ 79
- Supergirl Kobieta Jutra DCBiZ 102
- Lex Luthor: Czarny pierścień DCBiZ 19 i 30 (nie ma na zdjęciu)



Egmont swego czasu zaserwował nam wybrane historie z serii „Superman/Batman”, w sumie ukazało się pięć tomów. Dwa z nich zdublowano w WKKDC, a jeden: „Udręka” stanowi kontynuację edycji Egmontowej. Seria bardzo dziwna, świetni twórcy, ciekawe rysunki, dzieje się wiele, ale można odnieść wrażenie, że to seria taka maks dla 12-latków: dużo, głośno i kolorowo. Aż do przesady, bo sens gdzieś umyka. Aż dziw, że na łamach tej serii dzieją się bardzo ważne wydarzenia, jak pojawienie się Supergirl czy detronizacja Prezydenta Luthora.



Zupełnie inna klasa to „All-Star Superman” i „Na wszystkie pory roku” - dwa wprost rewelacyjne tomy, z bezsprzecznie jednymi z najlepszych historii o Supku. Lektura obowiązkowa, choć w przypadku All-Star dobrze orientować się w mitologii tej postaci, gdyż Grant Morrison lubuje się w sięganiu po najróżniejsze motywy, tutaj na szczęście nie robi zbyt dużego zamieszania, a plecie bardzo przyjemną historię. Którą perfekcyjnie zilustrował Frank Quitely.





„Na wszystkie pory roku” doczekało się właśnie drugiego wydania, na które ta historia jak najbardziej zasługuje. Niezwykle ciepła, nostalgiczna, ale niepozbawiona akcji. Loeb i Sale ponownie stworzyli arcydzieło, a nowe wydanie dodatkowo zostało uzupełnione o ogrom dodatków a także parę dodatkowych krótkich historyjek (było jeszcze wydanie w kolekcji: DCBiZ 39).

Może nie zawsze twarze wyglądają jak wyglądać powinny, ale jest tu wprost zatrzęsienie przepięknych kadrów:



Choć proporcje czasem nawalają, na pierwszym kadrze Lana sięga Clarkowi do ramienia, na kolejnym jest o wiele niższa.



Ale takie wpadki wynagradzają takie ferie barw:







A gdy podczas lektury pewien chłopiec zwraca uwagę Supermenowi że ma Super kostium, a ten odpowiada „Mama mi go uszyła”, nie ma sił, musi pojawić się łza wzruszenia w oku.



Bonusik: M.J i Gwen! To Ci crossover!



Obrodziło genezami Supermana, aż chyba do przesady, czasem są to alternatywne losy jak w przypadku Millara, czasem bardzo zgrabne i ciekawe historie jakie potrafi opowiadać Landis (każda ilustrowana przez innego artystę), a czasem perełki jak ta wykonana przez Millera i Romitę Jr. Nie no, to ostatnie to żart, takie nazwiska, a stworzyli kupsztala którego nawet kijem nie należy tykać! Ale „Czerwony Syn” i „Amerykański Obcy” to lektura obowiązkowa!



Śmierć Supermana. Historia która ciągnęła się już za czasów TM-Semica, nawet mimo tego, że zostało mocno pocięta. Jednak i tak, jest to historia warta przeczytania, tym bardziej, że obecnie Egmont wydaje ją w trzech grubaśnych tomach. Dwa są już dostępne, trzeci będzie miał premierę w przyszłym roku. Tempo godne „podziwu”, ciekawe, czy Superman z tamtych lat będzie dalej się ukazywał, najlepiej w równie opasłych tomach i oby z większą częstotliwością. I ciekawe czy Egmiont pójdzie w historie po Śmierci, czy cofnie się i zaserwuje nam losy Supka od Byrne’a? Trzymam kciuki za tą drugą ewentualność, po Śmierci było parę dobrych momentów, ale też nieco męczących. A od Byrna do Śmierci to sporo doskonałych momentów, i warto by poznac w pełnym wydaniu, co w fragmentach zaprezentowały nam Semicki. Niestety, po Egmoncie można obawiać się pochopnych decyzji, wszak w Epickach Spidermana wpakowali się w bardzo ciężkostrawną Sagę Klonów, oby nie odbiło się to zbyt bardzo na sprzedaży. Długie cykle wydawnicze dobiły TM-Semica, Egmont odważnie natomiast w nie wdepnął. W przypadku Batmana chyba się udało, trzy tomy Śmierci Supermana to także w sumie bardzo atrakcyjna oferta. Oby sprzedaż była na zadowalającym poziomie.



Na deser „Superman Świat” czyli zbiorek różnych historii tworzonych przez twórców z różnych krajów. W tym także z polski. Hm, podobnie jak analogiczne zbiorki „Batman Świat” i „Joker Świat”, to te tomiki są jak Eurowizja. Z pompą, kolorowo, ale jednak czasem aż wstyd, a my wypadamy w sumie niby nieźle, ale jednak słabo. Do tego w Supku mamy urywki serii które przerodziły się w dłuższe cykle, czyli co, dodatkowo swoista reklamówka?



Superman w wydaniu bardziej nowożytnym, czyli po kolejnych Kryzysach czy czymś Kryzysopodobnym. W NEW52, u nas idiotycznie przemianowane na „Nowe DC Comics” które obecnie nie już takie nowe (tłumaczenie a’la „Szklana pułapka”) trzy tomy zaserwował nam Grant Morrison. A on umie mieszać, a tutaj się nie hamował. Lektura bardzo ciężka, łatwo się od niej odbić, ale jak przeczyta się całość, to pojawia się jakiś sens, a wtedy najlepiej przeczytać całość jeszcze raz. Z pewnością nie jest to seria dla nowych czytelników, dziwne zagranie Egmontu i szkoda, że nie ciągnięto oryginalnej serii dalej, gdy już stała się bardziej luźna. Za to dostaliśmy deser w postaci „Wyzwolonego” - w sumie luźne, kolorowe, przyjemne, bez ambicji.



Na szczęście Odrodzenie wypada o wiele lepiej, do tego świetnie nakreślono relację na linii rodzice - dziecko, szkoda jedynie, że przyszedł Pan Bendis i wszystko popsuł. W nowożytnym Supku mam spore zaległości, więc po prostu zaserwuję fotki, komentarz pojawi się kiedyś:

























Jako uzupełnienie, manga o tym jak Superman lubi żreć. Podobno śmieszne, Śmiałkowski rzucił przykładem i było to straszne. Nie czytałem, może się rozkręca później?



Na deser nieco niby luźniej, choć Supergirl ma mocne momenty.





A jak komuś miało, to warto sięgnąć po takie dwa fajowskie zbiorki. Gaiman i Mignola to klasa sama w sobie, są tutaj opowieści o rożnych postaciach z DC, oczywiście nie zbrakło także Supka.











Superman to nie tylko solowe serie, oczywiście pojawia się jako członek Ligi Sprawiedliwości. W NEW52 czy Odrodzeniu mieliśmy serie poświęcone tej drużynie, poniżej nieco starszy przykład, gdzie znajdziemy także energetycznego Supka - którego można pamiętać jeszcze z czasów Tm-Semic.



Oczywiście warto przypomnieć wszelkiej maści Kryzysy, gdzie Superman zazwyczaj odgrywa bardzo ważną rolę.







Cztery przykładowe pozycje które należy potraktować jako coś co po prostu należy przeczytać, i absolutnie nie jest to lektura tylko dla miłośników Supermana.









A dla miłośników alternatywnych wydarzeń nie mogło zabraknąć choćby „Injustice”,





czy „DCEased”.



Naprawdę fajnego Supermana stworzył autor, który ogólnie ma swoje zdanie na temat superbohaterów. I można było się spodziewać, że nie pozostawi suchej nitki, tymczasem spotkanie na pewnym dachu w drugim tomie serii „Hitman” to niezwykle pokrzepiająca opowieść.





Kolejne spotkanie odbyło się na łamach ostatniego tomu, w dwuzeszytowej „współpracy” Monaghana z Liga, w tym tomie także dostaliśmy bardzo urokliwy dodatek w postaci krótkiej nowelki w której Superman współpracuje z Six Packiem! Miód!



A jeżeli kogoś nachodzą myśli o egzystencjalnym podłożu, to warto sięgnąć po „Pro”. Tłumaczy parę spraw. Powiedzmy.





Szkoda, szkoda że tylko tyle komiksów z Supermanem ukazało się w naszym kraju. Tym bardziej, że sporo jeszcze doskonałych historii czeka na opublikowanie, a naprawdę, mimo że Superman to harcerzyk, to jednak odpowiedni twórcy potrafią z tej postaci wycisnąć niezwykłe historie. Wzruszające, niepokojące, ale też często bardzo pokrzepiające, kolorowe i przyjemne. Cytując  Monaghana: „Superbohaterowie to idioci w majtkach na spodniach. Wyjątkiem jest Superman.”




„Superman jest spoko”.


Offline roble

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #108 dnia: Pn, 04 Sierpień 2025, 16:41:14 »

nori, jesteś najlepszy na tym forum, a Twoje posty to sztos.  :)

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #109 dnia: Pt, 08 Sierpień 2025, 08:44:29 »
Panie roble, ironia jest w Panu silna!

Ale muszę przyznać, Supek wciągnął mnie niemiłosiernie, "doktoryzuje" się w najróżniejszych wydaniach, fajnie jest odkrywać nie tylko starocie sprzed lat, ale też takie perełki jak Supergirl vs pasy bezpieczeństwa. Czy Supek vs czerwona piguła. Jest też zatrzęsienie wielu naprawdę wspaniałych historii, czy to oneshotów, czy miniserii czy wycinków głównej serii. Szkoda, że tak mało się tego ukazuje w naszym języku.

Ale nie ma tego złego...

Mimo niezadowalającej znajomości języka, próbuje coś w oryginale czytać. W przypadku komiksu superbohaterskiego spokojnie wiele da się wyciągnąć z kontekstu, obrazki pomagają, a i soczewka jest przydatna.
I zaczynam się wciągać coraz bardziej, tym bardziej że ogromnym plusem jest niezależność od polskich wydań. Zawsze byłem zwolennikiem polskiego rynku, ale w tym momencie wygląda to tak, jakby całe życie pływało się w akwarium, a nagle trafiło się nawet nie do morza a do oceanu! I można mieć gdzieś, że jakiś wydawca myli dymki, urywa serie, pomija strony, stosuje tłumaczenie z translatora, obraża klientów, daje zły papier czy ogranicza możliwości zakupu - nagle te wszystkie czynniki tracą na znaczeniu.

I nagle zaczyna się to doceniać.


Offline Juby

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #110 dnia: Pt, 08 Sierpień 2025, 10:37:13 »
Lois Lain
To jakaś wersja Lois Lane od studia Lain? :D

Dwa z nich wydano ponownie w WKKDC
Poprawione ;)

Co to jest to Pro? :D Wow.

Muszę kiedyś nadrobić tę Tajną Genezę, bo wygląda super (uwielbiam rysunki G. Franka).

Co do "popularności" Supermana - mam swoją teorię. Superman jest najstarszym (fakt #1), jednym z najbardziej szanowanych (fakt #2) i w top3 najpopularniejszych (fakt #3), najbardziej rozpoznawalnych superbohaterów (fakt #4) komiksowych ever - tak było i jest... ale nie jest też tak lubiany jak wielu innych superbohaterów i nie jest tak pożądany. Jego peak był w latach 70-90., ale po Supermanach III-IV z C. Reeve'm, kilku innych gorszych produktach z jego udziałem (oraz zamknięciu go w telewizji na 19 lat), widzowie i czytelnicy przestali wyczekiwać z wypiekami na twarzy nowych przygód Supermana. No i przede wszystkim w XXI wieku ciężko go sprzedać, bo Superman jest postacią dość archaiczną, niektóre elementy jego mitologii i świata bardzo się zestarzały i ciężko jest je przełożyć na czasy współczesne (nierozpoznawanie Clarka przez okulary, przebieranie się w budkach telefonicznych, których już nie ma, bycie reporterem dla gazety, które niemal wyginęły). Batman i Spider-Man są o wiele bardziej uniwersalni, ponadczasowi. Myślę, że z tego kultowego top3, Batman i Spider-Man to nadal najwyższa liga SH, po nich są Avengers, X-Men i Deadpool (dzięki filmom), a Superman już kilkanaście lat temu spadł do drugiej ligi.

Offline Castiglione

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #111 dnia: Pt, 08 Sierpień 2025, 10:46:52 »
No i przede wszystkim w XXI wieku ciężko go sprzedać, bo Superman jest postacią dość archaiczną, niektóre elementy jego mitologii i świata bardzo się zestarzały i ciężko jest je przełożyć na czasy współczesne (nierozpoznawanie Clarka przez okulary, przebieranie się w budkach telefonicznych, których już nie ma, bycie reporterem dla gazety, które niemal wyginęły).
Zdaję sobie sprawę, że jestem w mniejszości, ale ja tam dużo bardziej kupuję Supermana niż super poważnego Batmana żyjącego w mrocznym mieście, które od 80 lat nie potrafi sobie poradzić z gościem przebranym za klauna ;)

Offline Juby

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #112 dnia: Pt, 08 Sierpień 2025, 11:26:10 »
Z tym, że Batman nie zawsze jest super poważny, nie żyje zawsze w mrocznym mieście i nie ma sytuacji, w której nie potrafi sobie ono poradzić z klaunem "przez 80 lat". W tym właśnie sęk. Batman przechodził tyle metamorfoz, od mrocznego upiora siedzącego na gargulcu w deszczu, który rozmyśla jaki to jest mroczny i musi pomścić śmierć rodziców, po campowego śmieszka, który surfuje w szortach i pokonuje rekiny bat-sprejem na rekiny, a jego przygody były restartowane i reinterpretowane tyle razy, że jest bohaterem, który trafia do każdego targetu i każdego pokolenia. To samo Spider-Man, którego co i rusz odmładzali, dawali mu autentyczne dylematy i miłosne rozterki, a jego zawód (uczeń, student, fotograf) tak samo jak miliarder zawsze są aktualne.

Superman pod tym względem zestarzał się mocno, jak dodać do tego czynnik "on jest zbyt silny, ma za dużo mocy" i słabszą galerię łotrów, nie dziwota, że nie dotrzymał kroku młodszym kolegom.

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #113 dnia: Wt, 19 Sierpień 2025, 19:46:23 »
To jakaś wersja Lois Lane od studia Lain? :D

A wiesz, że coś w tym jest? Jak pstrykałem fotki komiksów z Supkiem, to od razu przygotowywałem sobie do sesji komiksy Studia Lain. I chyba sugestia jakaś poszła. ;)

Jak nie znasz Pro - lektura obowiązkowa. Choć niestety krótka.

Geoff Johns fajnie pisał Supka, a jeszcze w duecie z Gary Frankiem - perełki! Tajna Geneza, Brainiac i i Legion Superbohaterów świetnie się czyta i ogląda. Gary Frank ma dziwne momentami maniery, ale potrafi fajnie obrazować sytuacje odpowiednia mimika i układem ciała. Co ciekawe, rysował też Supergirl i tam było znacznie już gorzej.

Co do popularności, niestety, ogromna rozpoznawalność postaci Supermana nie idzie w parze z popularnością. Batman i Spider-man tutaj rozbijają bank, ale też wynika to z ogromnego zbytu na rynku akcesoriów, nie tylko figurek, ale też wszelkiej maści gadżetów, przyborów szkolnych itp z wizerunkami obu postaci. Zapewne też na to wpływ mają nie tylko zarysy danych postaci (gacek mroczy, poważny, pajączek pozwala na identyfikowanie się z tą postacią), ale też otoczka w postaci oryginalnego, charakterystycznego i różnorodnego zbioru najróżniejszych przyjaciół i wrogów. A Supek? Jest idealistą, nietykalny, a wśród wrogów ma parę tylko tak średnio charakterystycznych postaci, ogólnie, tak nieco bez wyrazu. Tym bardziej należy uszanować, że są twórcy którzy naprawdę sporo potrafią wyciągnąć z tej postaci. Szczęście miały osoby dorastające za czasów Tm-Semic, gdyż to co nam serwował ten wydawca to naprawdę sporo genialnych wręcz historii, często nie skupiających się na praniu po pyskach. Oczywiście nie brakuje rozczarowań, jak prymitywne i przekoloryzowane historyjki w choćby Superman/Batman, aż dziw, że takie nazwiska się w tym cyklu pojawiały. No i Bendis, którego próbowałem i póki co odbiłem się, za ten jego bełkot i zniszczenie rewelacyjnej relacji powinien dostać po łbie każdym odcieniem kryptonitu.

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #114 dnia: Śr, 22 Październik 2025, 21:14:43 »
Ostatnio jakoś nie miałem nastroju na komiksiki, do tego złożyło się nieco dziwnych perturbacji i w życiu i z róznymi zamówieniami, ale na szczęście, wszystko powoli wychodzi na prostą. Czasami jak non stop trafia się na muchomorki, to jednak wystarczy je olać, zrobić parę kroków dalej i jest szansa, że objawi się polana pełna borowików.

Parę pozycji z uzupełnienia już przepełnionej biblioteczki. Czyli można się leczyć, a uzależnienie i tak sobie.

Najnowszy Tajfun Gierczaka, wersja prawilna, do tego Sklep z Robotami a na deser coś ze świata pewnej Kaczuszki. Perełki zdobyte dzięki nieocenionemu Michałowi, za co jak zawsze ogromne dla niego podziękowania!




Sezon spadających gwiazd wersja zin i hm, komercyjna? Zina miałem, komercyjną dokupiłem. Oprócz formatu, oczywiście warto podkreślić zawartość, zin to 44 strony, wydanie pełne liczy natomiast ich ponad 170.






Dalej w temacie komiksu polskiego, czyli dwie pozycje zbierające przychylne opinie: Vaclav Drakulič jedzie do urzędu i Roślinny Ogródek Działkowy.
Abstrahując od jakości danych pozycji, to ciekawie wypada ich porównanie pod względem wydania. Vaclav to twarda oprawa, przyzwoity format i 72 strony w cenie 34,93. Ogródek to format zinowy, miękka oprawa, 32 strony. Cena 31,50. Do tego Ogródek ma adnotację że "Komiks powstał przy wsparciu stypendium Prezydenta Miasta Wrocławia". Oj, biorąc pod uwagę jakość wydania i cenę, to to wsparcie chyba polegało na tym, że autorzy komiksu musieli jeszcze dopłacić... ;) A na poważnie, zapewne kwestia nakładu? V jest jeszcze na Gildii, O wywiało.






Tytusy, czyli wznowienie Odwiedziny do rodziny, ale w wersji pierwotnej, czyli z rysunkami ze Świata Młodych. Wznowiono też wersję książeczkową, przerysowaną, ale mam pierwsze wydanie, to co jest na fotce, a obecnie leczę się z dublowania komiksów. Nową/starą wersję podrzucił Michał wraz z innymi skarbami. Jako uzupełnienie kolorowanka z naklejkami, czyli Pruszyński się ośmiesza. Sama kolorowanka i naklejki spoko,choć nie urywają, ale perełka jest na okładce: Żelazkolot! Nie ma to jak nie znać materiału, który wydaje się od lat.







Do kompletu jeszcze książeczka, dla mnie pozycja obowiązkowa: Projekt Rust. Czyli nie tylko o Tm-Semicu. Fajne wydanie, choć żałuję, że jednak nie skusiłem się na wersję w twardej oprawie, tutaj przekartkowałem i już mi się grzbiecik przełamał.



A jako bonusik, chciałem uzupełnić serię Klezmerzy, do Swara mam ambiwalentny stosunek, czytam, nie żałuję lektury, potrafi mnie zaciekawić, ale zawsze coś mi nie pasi. Klezmerzy podobno to perełka, polowałem na dobrą cenę, było na Aledrogo, zapytałem sprzedawcę czy coś nie urwie, urwał, więc kupiłem. A w ogóle, słowo do słowa, okazało się że to kumpel z forum: stempel. Wziąłem jeszcze od niego Peter & Liza, na forum mocno polecany, a dorzucił mi też w dobrej kwocie którą w sumie jeszcze mu wiszę. Stan komiksików super, a pakowanie prima sort, to tak, by polecić kolegę.




To teraz tylko czytać!

Taaaaa...

Offline rapr

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #115 dnia: Cz, 23 Październik 2025, 10:05:46 »
To teraz tylko czytać!

Każde hobby ma swoje minusy ;)

Offline stempel

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #116 dnia: Cz, 23 Październik 2025, 15:31:35 »
Dziękuję za dobre słowo Ja doceniam kolegę za jego pasje, którą widać w zamiesczanych postach/artykułach/grafikach/podsumowaniu. Dzięki temu moglem zapoznać się z  całościowym dorobkiem danego autora/pozycji, w tym o rzeczach o których wcześniej nie miałem pojęcia. Brawo nori!

Offline michał81

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #117 dnia: Cz, 23 Październik 2025, 19:08:01 »
a na deser coś ze świata pewnej Kaczuszki
wbrew pozorom to nie jest świat Kaczuszki Dab Dab, bo to całkiem inny twórca, raczej świat Żółwi, autor zbiera na grę :)

Online Spiff

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #118 dnia: Pt, 24 Październik 2025, 07:01:45 »
Pokolorowałem. :P
Można prosić o kolejne fotki kolorowanki.

- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #119 dnia: Pt, 24 Październik 2025, 13:12:17 »
Do kompletu jeszcze książeczka, dla mnie pozycja obowiązkowa: Projekt Rust. Czyli nie tylko o Tm-Semicu. Fajne wydanie, choć żałuję, że jednak nie skusiłem się na wersję w twardej oprawie, tutaj przekartkowałem i już mi się grzbiecik przełamał.

Też mam miękką oprawę, przeczytałem całość, grzbiet cały.