Krol zloty, czyli najlepszy (obok kuriera) ziom komiksiarza - pan Liscionosz przybyl wczoraj rano z nowa perelka zaslugujaca na indywidualny wpis. Jest nia kolejny komiks mojego ulubionego artysty - The Dead Kingdom of Flies: Bisley Raw Edition. Nie jest to dzielo nowe, tylko inna wersja tytulu, ktory ukazal sie w 2009 roku czyli sto lat temu (ale wciaz mozna go bez problemu dostac). TDKoF cala pewnoscia nie jest najladniejszym albumem Biza, ale jak wszyscy wiemy - etap kiedy mu sie chcialo ma on juz dawno za soba i niczego nikomu udowadniac nie musi. Anyway, Raw Edition jest jak zagladanie artyscie zza plecow i zawiera same szkice, bez tuszu, kolorow czy dymkow. Jak nazwa sugeruje, jest czyms w rodzaju "work in progress", raczej dla fanow i osob posiadajacych wydanie podstawowe (pozbawiony tekstu, jest calkowicie niezrozumialy). Ja bardzo lubie takie rzeczy, wzialem wiec z pocalowanie w reke. I nie, nie sa to szybkie fiutasy, tylko staranne, pelne detali szkice. Co czyni go unikalnym jest fakt, ze wydany zostal przez malutkie wydawnictwo z Irlandii Polnocnej - Berserker Comics. Wydawca ten wypuscil dotychczas 3 artbooki Biza, sprzedaje jego oryginalne prace i ogolnie - jest on dla nich kolem napedowym. Druk poprzedzila Kickstarterowa zrzutka i puszczono go w nieduzym nakladzie. Nie wiem czy bedzie dostepny w normalnej dytrybucji, nawet jesli - watpie aby mozna go bylo kupic przez dluzszy okres. Teraz jest najlepszy i byc moze jedyny czas aby sie w ten albumik zaopatrzyc. Kto chce, radze sie pospieszyc i uderzac do wydawcy.
edit: literowka