Chyba sytuacja podobna co w przypadku Złotej Kolekcji Kajka i Kokosza, gdzie Egmont był przede wszystkim wydawcą, resztę załatwiali pasjonaci. Inna rzecz, że Ongrys ma doświadczenie w restaurowaniu ramotek patrz: Żbik, więc sądzę że ma wokół siebie łebskich ludzi i nic sensacyjnego w Tytusopedii bym nie szukał na siłę.
A pisząc marketing co masz na myśli? Założenie fanpejdża na FB i sypnięcie groszem, by posty były sponsorowane? To chyba każdy potrafi...