Ongrys zrobił całą robotę - pozyskanie praw autorskich, oczyszczenie materiałów itp. Wydali prawie całość u siebie (zostały im dwa zeszyty), więc spieniężyli ponownie swój trud odsprzedając gotowca Hachette.
Fair deal, szczwanie, szanuję w opór.
Z tzw. "komiksowa" kto miał kupić "Żbiki" ten kupił, teraz celują w nostalgicznych facetów 55+ w kamizelce i z saszetką, którzy kupią z nostalgii w saloniku prasowym przy okazji "Super Ekspresu" albo na stacji, tankując punto w gazie.
Oraz w zbieraczy - to oczywiste.
Biznesowo - świetny pomysł. Komiksowo - najgorszy chłam z PRL. Ale każdemu jego porno
