Hmm, czy mnie pamięć nie myli, ale chyba w Łodzi artyści dostawali kasę z góry za swoje wrysy (cześć już płaciła im w cenie biletu).
I podpisywali umowy, takie jak te, które podpisuje się przy biznesowym zamówieniu grafiki na produkt?
W umowie zlecający może zapłacić wykonawcy z góry, jeśli mu ufa, ale nie jest to w żadnym wypadku regułą i decyzja zawsze należy do niego.
Prawda jest taka, że o ile w sekrecie nie jesteś profesjonalnym (czy chociaż amatorskim) grafikiem albo jakimś sawantem, to za Chiny Ludowe nie narysujesz czegoś zbliżonego poziomem technicznym do tej okładki. Ja zresztą też. Po prostu nie mamy praktyki i wyszkolenia. No chyba że poprosisz AI, żeby Ci coś wygenerowała, ale ja za takie coś podziękuję.
Zresztą ja naprawdę nie widzę na tej okładce niczego, co by uzasadniało takie darcie szat.