Wiem, bo miałem taki żółty w dzieciństwie, wkurzało mnie, że nie jest pokolorowany.
Oryginalnie to były paski, więc jeden pasek tworzy mini historyjkę, to oznacza, że kompozycja historyjki jest przemyślana, dlatego inaczej czyta się to jako pasek, a inaczej w Złotej kolekcji, gdzie tego nie doświadczymy. Idąc dalej, Christa zdawał sobie sprawę, że czytelnik czyta jedną mini historyjkę na raz, kolejną zobaczy dopiero następnego dnia, to prawdopodobnie wymuszało inny styl narracji. Dlatego oglądać te historyjki należałoby również pojedynczo, a nie tak jak w starym zbiorczym jedna pod drugą. I to nas prowadzi do wniosku, że powinny to być paski jeden na stronę.
Mimo tego, Egmont słusznie zrobił wydając komiks w klasycznym układzie, bo wydanie tego w paskach jeden na stronę biznesowo by nie przeszło, a dzięki Złotej Kolekcji mamy hołd dla Christy + jest to przystępne dla ogółu + biznesowo zapewne się spina.
Ale, nadal nic nie stoi na przeszkodzie, aby kiedyś wydać to w postaci pasków wielkości 1:1. Wyobrażam sobie komiks kształtu właśnie paska, otwierany klasycznie. Całość zamknięta w slipcase, gdzie komiksiki wkłada się piętrowo, więc slipcase miałby kształt zwykłego komiksu. I to czarno-białe, na jakimś offsecie może takim jaki zostanie użyty w Broni X? Tak wiem, pomysł trochę abstrakcyjny, przede wszystkim skierowany do fanatyków, a jak znam życie, to nawet wtedy nie byliby zadowoleni, bo najlepiej, żeby te paski to były po prostu przedruki całej strony z gazety wydane jak Artist Edition, bo przecież tam może być jakiś kontekst historyczny, nawiązujący do wydarzeń z tamtych czasów, opisywanych w tejże gazecie.