W końcu dostałem "Bogów.." i po pobieżnym przeglądnięciu mam mieszane uczucia. Myślałem, że dostaniemy coś w rodzaju odrestaurowanych ongrysowych "Żbików" a to wygląda jakby żywcem zeskanowano stare zeszyty, z oryginalną burobrązową kolorystyką, do tego przeskalowano je do większego rozmiaru co moim zdaniem nie poprawiło jakości (wyszła gruba krecha).
Właśnie dotarł mój egzemplarz i według mnie nie jest tak źle. Owszem, widać że część komiksów jest skanowana z oryginałów, a część z druku (czy mi się wydaje, czy wszystkie pierwsze części, czyli Bogowie 1, Gość z kosmosu, Zagłada 1 są z oryginałów, a wszystkie drugie części z druku - dziwny zbieg okoliczności...). Wiadomo, że komiksy restaurowane z druku wyszły gorzej niż te z oryginałów, ale kaman - nie mogło być inaczej! Nie da rady!
Oczywiście, że żywcem zeskanowano stare zeszyty i przeskalowano je do A4. Czy (jeśli nie zachowały się oryginały) jest jakikolwiek sposób, aby zrobić to inaczej? Nie, po prostu nie ma wyjścia - trzeba żywcem zeskanować to co jest. Po powiększeniu formatu kreska musiała się zrobić grubsza, to też było nieuniknione! Jak ktoś się tego czepia, to tak jakby był zdziwiony, że spadnie jeśli upiłuje gałąź na której siedzi.
Owszem, może można by poprawić nieco kolory. Ale według mnie nie ma tragedii.
A co do odrestaurowanych ongrysowych "Żbików" - pamiętam, że swego czasu były dokładnie takie same narzekania jak tu, że zrobione na odwal, że zeskanowane i bez żadnej obróbki wysłane do druku. Chyba Nawimar o tym pisał, chciał nawet wywalić z pracy grafika, który je przygotowywał. No to w końcu jak to jest - ongrys olał sprawę czy egmont?
Najgorzej wygląda druga część "Bogów" - to są chyba naprawdę powiększone skany poprzedniego wydania bo widać nawet przesunięcia kolorów w druku.
Nie chyba, tylko na pewno. A jak ty, mądralo, byś to zrobił, nie mając oryginałów? Zdradź nam proszę jakiś cudowny inny sposób...
Serio, lepiej prezentują się peerelowskie oryginały.
Według mnie zawsze lepiej będzie się prezentować 40-letni egzemplarz komiksu przygotowany z oryginałów niż późniejsza kopia tego egzemplarza. Zawsze. Tak musi być. Skanowanie kopii zawsze da efekt gorszy od skanowania oryginału.
Wielka szkoda że E. nie postarał się przy tak wyjątkowym dla czytelników z Polski tytułem, że nie poprawił plansz niczym Ongrys i nie dał nam albumu w powiększonym na jaki pozycja ta zasługuje.
Jakby album był w powiększonym formacie, to wszystkie mankamenty, których się czepiacie, byłyby jeszcze bardziej widoczne, a kreska jeszcze grubsza.
Skany z Relaxów mimo wszystko przygotował z szacunkiem, więc dziwię się co w przypadku tego komiksu odjaniepawlił....
Po pierwsze Relaksy były w formacie A4, więc reprodukcje są 1:1, a tutaj są powiększone. Powiększenia uwypuklają wszystkie mankamenty, a przecież niektórzy tutaj chcieliby jeszcze bardziej to powiększyć.
Po drugie - Kasprzaka przygotował Jarek Składanek, a on się na tym zna. Ja widzę (może wy nie widzicie, ale ja to widzę), że to nie jest po prostu zeskanowane i wrzucone, że ktoś się przy tym napracował. Oczywiście, można to było zrobić inaczej, być może lepiej, ale na pewno nie jest to zrobione na odwal.
Porównałem album ze starymi wydaniami. "Zagłada Atlantydy 2" jest słabo wydrukowana i w pierwszym, i w drugim wydaniu. Porównajcie sobie na przykład ostatnią stronę komiksu. Jak można zrobić to lepiej, jak nie ma z czego zeskanować?
I tak w przewidywalnej przyszłości nikt tego nie wyda w lepszej jakości.
To prawda, bez kompletu oryginałów nikt tego lepiej nie zrobi.
Wielka szkoda że E. nie postarał się przy tak wyjątkowym dla czytelników z Polski tytułem
Czyli Egmont znowu się popisał
Zdecydowanie warto dla samego zbioru, ale niekoniecznie dla wartości edytorskiej.
Porządne wydanie bym kupił, ale nad badziewistym muszę pogłówkować.
Że też akurat Egmont musiał się za to zabrać...
Mam wrażenie, że wszystkie powyższe narzekania tak naprawdę wyrażają żal, że tak wiele oryginałów nie dotrwało i tak wiele plansz trzeba było skanować z (często kiepskiej jakości) poprzednich wydań, przez co efekt jest znacznie słabszy, niż gdyby oryginały były. Do takiego żalu oczywiście się przyłączam. Niestety, nic na to nie poradzimy. Natomiast słowa które tu padły wydają mi się bardzo krzywdzące i dla Jarka Składanka, i dla Egmontu, i dla wszystkich osób, które nad tym albumem się napracowały.
Ja uważam, że z zeskanowania i odrestaurowania plansz Jarek Składanek wywiązał się całkiem nieźle. W mojej opinii zbiorek jest fajny i porządnie przygotowany. Wydaje mi się, że jest kompletny (w sensie że nie kojarzę żadnych komisów czy epizodów z czasopisma X, które by tu pasowały, ale ich nie ma bo pan redaktor o czymś zapomniał albo nie pomyślał). Mam nadzieję, że wkrótce dostaniemy podobny zbiór z komiksami historycznymi, m.in. "Wielkimi wyprawami", "Srebrną tabakierą", aż do niedawnego "Kamienia".