Szron i ognień (jaki Mróz

) faktycznie najlepszy z dotychczasowej sagi. Najlepszy bo przywołuje
wspomnienia rasowego nordyckiego fantasy z orbitowych albumów Thorgala.
Nawet biorąc pod uwagę, że fabuła nie powala, a czytając miałem wrażenie, że gdzieś już to wszystko widziałem.
Już sam pierwszy akt z władczynią lodowej krainy i jej córką przywołuje miłe wspomnienia
Tak silny jest sentyment i nostalgia za starymi komiksowymi czasami, że wystarczy uderzyć w stare tony
i już czytelnik jest ugotowany.
Mi tam taki klimat, zimny, ponury, heroiczny, odpowiada (na próżno szukałem takich klimatów w Conanie).
Graficznie też jest bardzo dobrze. Komiks przeszedł mój test, czyli piękne kobiety są naprawdę piękne.
(w realistycznych kreskach, wizerunki atrakcyjnych kobiet są dla mnie wyznacznikiem na skali).