Tutaj nie chodzi już o samo przeczytanie Thorgala, ale o posiadanie go w wydaniu, które uważam za wartościowe. W wydaniu 48 stron, okładki z przodu i tyłu są w sumie grubsze od komiksu, dużo to zajmuje na półce, ciężkie, kiepsko wygląda. Mogę kupić taki komiks, jeśli rzeczywiście jest to po prostu mało stronicowa pozycja, bo inaczej się nie da. Ale 20, 30, 40 tomów takich desek, jednej serii, to jest dla mnie nie do przyjęcia. Wydaliby to tak jak Przedwiecznych, mielibyśmy 4 tomy, do czytania niewygodne fakt, ale to nie ma być do czytania ciurkiem, tylko dawać możliwość przeglądania w super jakości, wracania do konkretnych fragmentów, do poszczególnych zeszytów, to ma być do posiadania.