Autor Wątek: Hugo  (Przeczytany 19606 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline bosssu

Odp: Hugo
« Odpowiedź #30 dnia: Pt, 21 Czerwiec 2024, 10:46:28 »
Jest już w przedsprzedaży nowy komiks BEDU!!! ;D ;D ;D ;D
https://www.gildia.pl/komiksy/609300-smocza-krew

Online michał81

Odp: Hugo
« Odpowiedź #31 dnia: Pt, 21 Czerwiec 2024, 11:47:00 »
Jest już w przedsprzedaży nowy komiks BEDU!!! ;D ;D ;D ;D
https://www.gildia.pl/komiksy/609300-smocza-krew
Gildia mało konsekentnie wpisuje nieraz autorów. Zamiast wpisać Bernard Dumont to dali Bedu, gdzie inne komiksy tego autora nie mają w opisie Bedu.

Offline kv

Odp: Hugo
« Odpowiedź #32 dnia: So, 22 Czerwiec 2024, 11:38:03 »
Moim zdaniem powinno być od zawsze Bedu, skoro tak jest na okładce.
Kto się za tym pseudonimem kryje to już wiedza tajemna znana tylko kilku tysiącom Polaków - nie sądzę, żeby któryś z nich pracował w Gildii  ::)

Offline Deepdelver

Odp: Hugo
« Odpowiedź #33 dnia: So, 22 Czerwiec 2024, 12:47:06 »
Gildia mało konsekentnie wpisuje nieraz autorów. Zamiast wpisać Bernard Dumont to dali Bedu, gdzie inne komiksy tego autora nie mają w opisie Bedu.
Moim zdaniem powinni wpisywać tak, jak podpisał się autor na okładce. Podobnie przecież jest z Moebiusem.

Offline greg0

Odp: Hugo
« Odpowiedź #34 dnia: So, 22 Czerwiec 2024, 14:27:54 »
Podobnie przecież jest z Moebiusem.
albo z Peyo.
Pierre Culliford ???
Ważne żeby narzekać...

Offline Spiff

Odp: Hugo
« Odpowiedź #35 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 00:11:11 »
Cytuj
doczytałem do cudownej jabłoni - czasami te teksty w dymkach nie pasują wogole do tego co jest na rysunku. oczywiście nie pamiętam tłumaczenia z orbity ale to „dosmieszanie” jest żałosne.

pogrzebałem w sieci i znalazłem zajebiste wpisy które kiedyś czytałem.
pozwolę sobie wrzucić :



https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=23447

31 VII 2018   20:39:45
Narcyz
"Wydanie Egmontu jest dokładnie tym czego fani serii mogli się spodziewać, twarde solidne okładki, porządny papier, wyraźny druk, piękne kolory."

Niestety, zapomniałeś dodać o tym, czego fani komiksów również się mogli spodziewać i co stało się już egmontowską tradycją, czyli TRAGICZNEGO TŁUMACZENIA.

Fajnie, że Egmont wpadł na pomysł reedycji i wydania zbiorczego na dobrym papierze, bardzo źle natomiast, że tak spartolił robotę. Niestety Kołodziejczak i spółka zaliczają kolejną z długiej, już chyba ćwierć wieku trwającej serii wpadek translatorskich. Mamy do czynienia z jednym z kilku najgorszych przekładów w historii rodzimego rynku komiksowego.

Nie wiem, co zadecydowało o tym, że Agnieszka Labisko dostała tę robotę przy tak ważnej, klasycznej dla mojego pokolenia serii. Podejrzewam że chyba znajomości albo podobieństwo jej nazwiska do imienia niedźwiedzia Biskoty, bo przecież nie umiejętności.

Nie idealizuję tłumaczenia orbitowego, ale po prostu gdy się je porówna, strona przy stronie, to robota pani Iwony Sienickiej sprzed niemal 30 lat wydaje się być (nomen omen) na jakiejś innej, lepszej, niedostępnej egmontowi orbicie. Jej tłumaczenie jest płynne, wykonane z bezprecedensowym wśród polskich tłumaczy komiksowych polotem, humor lekki i niewymuszony, oddaje i zarazem wzbogaca charakter postaci, nie ma też żadnych rażących zgrzytów językowych ani tanich prób przypodobania się czytelnikowi za wszelką cenę.

Labisko natomiast zawiodła w każdym aspekcie swojego rzemiosła, kompletnie nie podoła zadaniu. W porównaniu do klasycznego p. Sienickiej (którego bynajmniej nie idealizuję, ale piszę po prostu jak jest, mając przed sobą otwarty zeszyt Zaklęcia w fasolę) lektura egmontowego wydania Hugo po prostu boli. Każda strona jest pełna niemiłych niespodzianek, które psują przyjemność z lektury arcydzieła Bedu.

Zabiegi "uwspółcześniające", mające zdaje się w założeniu podlizanie się jakiejś wyimaginowanej grupie młodych czytelników to kompletna porażka. Ani dzieci ani tym bardziej młodzież po prostu nie używają większości zwrotów proponowanych przez tłumaczkę, a te które rzeczywiście były w użyciu szybko z niego wychodzą, np. "tępe dzidy" były fajne, ale tak mniej więcej AD 2010 bo w 2016 kiedy pani w przypływie translatorskiego szału postanowiła ich użyć przeciwko czytelnikowi, to były już passe. Obciach i słoma w butach, Egmoncie i pani tłumaczko... Te zabiegi z jednej strony nie mają konsekwencji (są sporadyczne, ale skutecznie psują przyjemność z czytania za każdym razem gdy się pojawiają), a z drugiej strony sprawiają że postacie wymyślone przez Bedu gubią swój charakter i naturalność, stając się dostarczycielami "grepsów". Kiedy mieszane są archaizmy i współczesność na zasadzie "wezmę to co mi pasuje do aktualnego dymka", komiks traci jednorodność i charakter, robi się z tego bełkotliwy miszmasz.

Być może jest to wina niedostatecznej znajomości polszyzny, bo Labisko, co jest po prostu kryminałem dla tłumacza, potrafi wyłożyć się nawet na składni i gramatyce, co jest przy krótkich (nie złożonych przecież) zdaniach z jakimi ma do czynienia w komiksie nie lada wyczynem.

Rażą bardzo także częste i bardzo wysilone odwołania do popkultury. Lubiłem owszem Gumisie ale po co do w Hugo ładować "księciunia"? Mamy "wredka" ze Smerfów, "wścibka" z Beatrix Potter, aż zachodzi pytanie, dlaczego Labisko pominęła w swoim translatorskim szale Myszkę Miki, Kajka i Kokosza, Kubusia Puchatka, Yodę, Teletubisie i Pokemona? Krótko: porażka kompletna. Z tym iście ciamajdowatym, nerdowskim trendem podlizywania się za wszelką cenę czytelnikowi należy walczyć, bo to po prostu obniżanie lotów kultury popularnej. Przerzucanie się grepsami z seriali, książek i filmów jakie się oglądało jest zabawne, ale tylko na żywo i wśród małego grona "nerdów", bo podane na piśmie to każdego w miarę inteligentnego czytelnika na dłuższą metę męczy i żenuje. Zresztą takie nawiązania dość szybko się starzeją, bo kto dzisiaj z młodych czytelników ogląda Gumisie? Ano właśnie, nikt. Natomiast tych, którzy oglądali i już jak ja nieco podrośli, takie nawiązania zwyczajnie będą żenować. Trzeba wyżej stawiać poprzeczkę tłumaczom, panie Kołodziejczak!

Humor translatorski brzmi szczególnie tragicznie gdy mamy do czynienia z próbką poezji częstochowskich tłumaczki, np "Gdy dziecina przegina, burza się zaczyna".

Są ludzie, którzy humor czują i którym przychodzi on naturalnie, i do nich należy bez wątpienia pani Iwona Sienicka, autorka tłumaczenia z wydania Orbity. Są też tacy, chyba wszyscy ich znamy, którzy chcieliby być "fajni", chcieliby zaimponować w towarzystwie choć na chwilę. Uczą się więc na pamięć jakiegoś zwrotu lub dowcipu, który, jak sądzą, jest bardzo zabawny, a potem mówią go... Niestety, zamiast szczerego śmiechu zebranych, ich wisiłki kwituje pełne zażenowania milczenie. Do tej kategorii humorystów należy niestety pani Labisko.

Cóż, jako starszy wiekiem czytelnik mogę tylko stwierdzić, że humoru, wyczucia, a nawet subtelności i błyskotliwości można się nauczyć, nigdy na to nie jest za późno, trzeba tylko zacząć kiedyś pracować w tym kierunku, trzeba zacząć przebywać w towarzystwie ludzi którzy humor czują i się nim biegle posługują, a nie tylko oglądać głupkowate seriale i bajki dla dzieci... Trzeba wreszcie nabyć do siebie trochę dystansu. Podobnie z językiem polskim. Mniej oglądać popularnych seriali i filmów, a więcej czytać książek, i to najlepiej nie tej masowej papki z list bestsellerów, bo to raczej w szlifowaniu polszczyzny zaszkodzi niż pomoże.

Od siebie mam tylko jedno gorące życzenie pod adresem Egmontu: proszę więcej nie zatrudniać pani Labisko jako tłumaczki komiksów.
01 VIII 2018   11:59:19
Ugluk
A może po prostu tłumaczka bardzo chciała się odróżnić od "orbitowego" tłumaczenia? Coś jak tłumaczenie "Władcy..." Łozińskiego.

01 VIII 2018   20:47:22
zyx
Najgorsze jest to, że pan Kołodziejczak na krytykę odpowiedział mniej więcej w ten sposób: nam się nasze tłumaczenie podoba. Ręce opadają.


- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?

Offline freshmaker

Odp: Hugo
« Odpowiedź #36 dnia: Pt, 02 Sierpień 2024, 13:15:42 »
nie wiem kto kolorował smocza krew ale plansze które wrzucił egmont wyglądają dobrze. podniebna walka ma vibe hugo. tła ubogie ale w sumie może da się przeżyć.

Offline rekinn

Odp: Hugo
« Odpowiedź #37 dnia: Cz, 08 Sierpień 2024, 21:52:35 »
Czytał ktoś Smoczą Krew i mógłby się wypowiedzieć czy to fajny komiks?

Offline JanJ

Odp: Hugo
« Odpowiedź #38 dnia: Pt, 09 Sierpień 2024, 14:28:43 »
Premiera dopiero przed nami, ale tu nie ma co się zastanawiać nad zakupem, tylko brać.

Offline PJP

Odp: Hugo
« Odpowiedź #39 dnia: Pt, 09 Sierpień 2024, 16:52:00 »
Są oceny i recenzja (krytyczna: powrót do przeszłości i takie tam pierdy) ;) https://www.bedetheque.com/serie-87636-BD-SangDragon.html

Offline freshmaker

Odp: Hugo
« Odpowiedź #40 dnia: Pt, 16 Sierpień 2024, 13:04:21 »
przeczytałem i bawiłem się świetnie. jakbym czytał nowy odcinek hugo. z tego co kiedyś mówił bedu to jest ten sam świat ale nowi bohaterowie. narysowane to jest zdumiewająco dobrze - jest co prawda kilka stron z gadającymi głowami bez tła ale jest też kilka fajnych dużych kadrów z zamkiem, smokami. bardzo fajna podniebna walka. postacie kopiowane (?) z hugo ale chyba o to chodziło. nie spodziewałem się takiej ilości frajdy z tego komiksu.

tłumaczenie - jeden bohater ma nick huncwot. polecam sprawdzić etymologię tego wyrazu panu tłumaczowi.

Offline Kadet

Odp: Hugo
« Odpowiedź #41 dnia: So, 17 Sierpień 2024, 12:55:00 »
tłumaczenie - jeden bohater ma nick huncwot. polecam sprawdzić etymologię tego wyrazu panu tłumaczowi.

Może w niemieckim jest z tym problem, ale bez przesady - w polskim to się tak zatarło i etymologia jest tak odległa, że moim zdaniem nie razi. Jakbyśmy tak chcieli tropić źródłosłowy, to musielibyśmy też na przykład wyrzucić "kpa" i "wkurzanie", a nawet "kobietę".
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline parsom

Odp: Hugo
« Odpowiedź #42 dnia: So, 17 Sierpień 2024, 15:30:53 »
Zdecydowanie, w huncwocie nie ma nic złego. W takim określeniu jest nawet zawarta pewna doza sympatii: https://sjp.pwn.pl/doroszewski/huncwot;5433854.html
Nie wiem jaka postać jest tak określona, ale tak na czuja, bazując na wyobrażeniu na temat tej fabuły i historii - pasuje.

Offline freshmaker

Odp: Hugo
« Odpowiedź #43 dnia: So, 17 Sierpień 2024, 22:45:06 »
spoko ja bym wolał nie

Cytuj
Pochodzi z języka niemieckiego, w którym jest wulgaryzmem - niem. Hundsfott to według objaśnień Aleksandra Brücknera 'psi kiep', czyli po łacinie 'vulva canina'.

Offline parsom

Odp: Hugo
« Odpowiedź #44 dnia: So, 17 Sierpień 2024, 23:36:05 »
No i? W polskim nie jest.