Jeśli ktoś chce zmian w status quo X-men to powinien czytać Ultimate X-men. Tam większość śmierci była permanentna, a po Ultimatum zmiany poszły nawet dalej i pojawili się bohaterowie, którzy nie mieli odpowiedników w głównym świecie Marvela. Dodatkowo nastąpił rozłam w X-men i byly dwie zwalczające się frakcje.
W przypadku głównego świata, wszelakie zmiany zostają prędzej czy później anulowane. Z New X-men Morrisona, to już nic nie zostało. Wszystkie uśmiercone postacie wróciły. Marvel dodatkowo namieszał z Xornem bo postać była bardzo lubiana, tylko nikt z nim nic potem nie zrobił. Mutanci potracili moce w Dniu M, by potem i tak im te moce zwrócić. Cała seria z O5 w przyszłości też finalnie nie miał znaczenia. Może to był dobry pomysł na dłuższy story arc, ale nie na kilkuletnią serie. Kolejną zmarnowaną postacią jest Sabretooth, będący przez dłuższy czas tym dobrym, by na końcu zaorać to wszystko, bo status quo musi się zgadzać.
Po runie Hickmana też pewnie zacznie się sprzątanie, ale do tego czasu dobre słupki sprzedaży będą pchały "nieśmiertelnych" X-men do przodu.