Rozdzielony, ten facet nie pamiętam jak się zwał co w kolekcji pisał wstępniaki, zachwycał się w każdym jak to sprytnie udało się brytyjskim autorom pomieścić, tyle że podczas czytania jakoś tego nie było widać. Jak się próbowało te komiksy wziąć jako ciągłość to wychodziła kompletna mamałyga, jedni o niebie, drudzy o chlebie.