Tak jak pisałem, dla mnie to raczej wady materiałów, a inni użytkownicy pokazali różne wersje kolorystyczne i wersje oryginalne.
Kieruję się więc raczej w stronę "inności" materiałów, które dostał Egmont niż efektu papieru.
Niektóre odpowiedzi mnie przekonały, ale pojedyncze strony nie przestaną budzić mojego powątpiewania co do jakości - jak te zalane czernią czy brązami (sorry, długo po fakcie zauważyłem, że nie wkleiłem obrazka o wyższej rozdzielczości). Tutaj się nie dam przekonać, że to jest fajne, "takie jak powinno być" itd. Bo nie kupuję czarnych i pozbawionych detali drzew, nagle czarnej rzeki, zamazanych szczegółów garderoby itd. Gdyby autor miał wizję zalać detale czerniami czy brązami, to by ich tam nie wstawiał i nie byłyby widoczne we wcześniejszych wersjach.
Padła kwestia tłumaczeń. Moim zdaniem obydwa tłumaczenia dają radę. Egmontowskie jest pewnie wierniejsze, ale oni zawsze muszą używać dwóch czy trzech zdań tam, gdzie Semic pisał prosto i treściwie. Egmont pisze bardzo literacko, nikt bandażujący kumpla nie przemawia jak Krystyna Czubówna.
Innymi słowy, Egmontowe tłumaczenie jest wierne i ładne, a Semikowe puszczalskie, ale jakże piękne

Jeden z najlepszych przykładów, to kiedy Wolverine krzyczy "dostanę Was wszystkich", a Puni odpowiada "dostaniesz kopa" - w Semiku wszystko jest w tempo, jest flow. W Egmoncie niby okej, dodane jakieś znaczki świadczące, że Punisher przeklina. Ale Semic nie potrzebował znaczków, żeby było jak w Predatorze

Na razie lektura okej, nie wiem, co tam jest dalej, jeszcze chyba jakaś trylogia z Semikowego lata 1992 - zobaczymy treściowo i jakościowo.