Jak jesteśmy przy tym, to cała rozbieżność między wizerunkiem Vadera w ot a Anakina/ Vadera w prequelach jest tym co tak bardzo imo nie leży w sw i nie o grę aktorską teraz mi tutaj idzie.
W ot to był po prostu niegdyś wielki bohater Republiki, który dał się skusić staremu diabłu a w prequlach nagle zrobiono z niego wybrańca. W tcw jeszcze doszedł ten cały motyw z Mortis, jakieś obracanie planetą i inne cuda-wianki, dużo bardziej pasujące do super-hero a nie star wars.
Vader im większego boosta dostaje w filmach, czy wręcz całym eu tym wychodzi paradoksalnie na większą niedojdę, bo taki wybraniec, miliard midichlorianów we krwi a daje się umysłowo w******* staremu dziadowi, który wyraźnie od początku ślini się o władzę. Chociaż oni wszyscy tam byli umysłowo jakoś niedomagający, że nie zorientowali się przez lata , że polityk tuż pod ich nosem jest lordem sith. Nie wiem czy to może problem starwarsowej otoczki i przylizywania nawzajem przez radę i kanclerza jak to im zależy na dobru republiki czy głupstw scenariusza.
No i imo cały wątek wybraństwa vadera/anakina jest za mocno podkreślany w pt i w rzeczywistości mocno instrumentalny. Ot pomógł wyrżnąć jedi wbijając się na gotowy plan prawdziwego stratega, a lata potem wywalił do szybu głównego złego bo syn go przekonał. No właśnie przepowiednia przepowiednią, a ja tu widzę bardziej wpływ Imperatora i Luke'a. Jasne można mówić, że moc przez nich działała ale dla mnie to już takie tłumaczenie pod scenariusz jaki Lucas ukuł sobie wyraźnie później, bo za diabła nie pamiętam, żeby ktoś w ot nazywał vadera wybrańcem.