Nie ma się więc co łudzić, że będzie więcej i taniej. Raczej będzie mniej i drożej, bo tylko nieliczni kupują tomiszcza tuż po premierze, a reszta czeka na promocje lub użytki, a w ten sposób komiksy na siebie nie zarabiają.
Zgadzam się z Tobą, niestety, bo wolałbym żebyś nie miał racji

Po samych wypowiedziach na forum w ostatnim czasie podwyżek i drogich limitowanych wydań mam kilka wniosków, po pierwsze komentowanie cen nic nie da, taka forma walki z wiatrakami, odpuszczam więc (chociaż jak się da to wtrącę swoje trzy grosze odnośnie cen). Druga rzecz - okres badania rynku czy też granic sprzedaży/cen wydawnictwa mają już dosyć długi, tj. wydaje mi się, że w miarę wiedzą w jakiej cenie wydać, w jakim nakładzie itd. żeby wynik finansowy uzyskać (wbrew pozorom nie jest to oczywiste). Także wydaje mi się, że może być tak, że jest wystarczająco dużo osób chętnych na przeznaczanie tych wysokich kwot na komiksy, co niestety nie sprzyja osobom które budżet w tym aspekcie ograniczają. Egmont moim zdaniem nie zrezygnuje przez długi czas z wydań "budżetowych", bo jest to segment który też zyski przynosi, mniejsi wydawcy z kolei...
Pamiętam nie wierzyłem że Mucha puści Spidera za 200zł, dlatego też taką właśnie kwotę rzucałem jako "graniczną", gdzie wydawca może mieć problem żeby się tego szybko pozbyć (co w przypadku Spiderów nie powinno być kwestią dyskusyjną). Spider to dla mnie automatycznie: większe zainteresowanie = większy nakład = niższa cena. Albo Mucha nie chce "wtopić" większym nakładem, albo, jak "wszyscy" zresztą, opłata covidowa bo wszystko drożeje to klient nie będzie kwestionował...
(...)nagle Egmont się rzucił na tytuły z Spiderem(...)
O tym już pisałem w zeszłym roku - Spider jest najpopularniejszym superbohaterem, cokolwiek ze Spiderem się sprzeda (już nie podawajcie przykładu kolekcji, bo to jakaś anomalia była...), także żeby "odbić" sobie rządowe decyzje z ostatnich miesięcy Spider-Man leci z pomocą

Myślałem że od razu JMS znajdzie się na tapecie, a tutaj powoli, na sentymencie. Jasne, nie ma w tym jako takich minusów... Z tym że wracając do cen - nawet się nie obawiam, co jestem pewien tego i po prostu ciężko mi zaakceptować - jak te "przejściowe trudności" się skończą, to ceny mimo że mogłyby powoli się "cofać", to się nie cofną, nikt tego w całym tzw. łańcuchu nie będzie chciał. Po cichu liczę że jest więcej osób z podobnym do mojego spojrzeniem i wbrew temu co pisałem u góry segment "budżetowy" rozwinie się bardziej niż ten "limitowany".