Ale wszyscy wiedzą, że Johanna to inna postać niż John. Tu nie o to chodzi, tylko o chore parytety, o których pisał Bender, o to utykanie mitycznych mniejszości. Tak jak nabijałem się w wątku MCU - gdzie są latynosi w tej obsadzie?

W 2002 r. kiedy dowiedziałem się, że Michael Clarke Duncun będzie grał Wilsona Fiska bardzo się ucieszyłem. Nie widziałem innego dobrego aktora (o określonych gabarytach) do tej roli, a Duncun był znakomitym artystą. I miałem kompletnie w d.pie jakiego MCD był koloru skóry. Dzisiaj możesz być drewnianym mroczkiem z Hollywood, albo nie pasujesz do roli - jesteś "person of color" - dostajesz rolę.
Czekam, czekam i doczekać się nie mogę kiedy Netflix wykreuje i upchnie gdzieś postać niepełnosprawnej czarnoskórej dziewczyny (rodzice: tata Eskimos, mama z Kongo), identyfikującej się jako "to", kochającej inaczej i wyposażonej w supermoce. Popatrzcie - tyle mniejszości w jednym. Netflixie, nie bądź zachowawczy!