Ech, no ale bądźmy konsekwentni.
Jeżeli mówimy, że nie można na tę chwilę przesądzić, że Gaiman się tego dopuścił, bo domniemanie niewinności i w ogóle, to zastosujmy tę samą postawę wobec oskarżycielek i nie twierdźmy tak ochoczo, że kłamią, mylą się albo konfabulują, bo to z kolei oskarżanie ich z naruszeniem domniemania ich niewinności. Tak więc jeśli nie chcemy osądzać, to na razie może okryjmy sprawę zasłoną ciszy, bo nie wiem, czy dojdziemy tu jeszcze do jakichś miarodajnych wniosków.